W lipcu 2020 roku przyszło mi się spotkać się z piątą odsłoną ThinkPada X1 Yoga, czyli najbardziej prestiżowego konwertowalnego ultrabooka biznesowego od Lenovo. Wówczas, w mojej opinii, laptop wypadł lepiej niż równolegle wydany X1 Carbon Gen 8.

Bohaterka tamtej recenzji bez dwóch zdań była urządzeniem świetnie wykonanym, bogato wyposażonym i wydajnym, ale nie obyło się bez mojego marudzenia. Bo chociaż X1 Yoga Gen 5 dzięki wcześniej wymienionym cechom broniła się doskonale, to jednak pod kątem wizualnym było już trochę nudno. Nie to, że laptop wyglądał źle, albo swoim designem nie przystawał do obecnych trendów. Nic z tych rzeczy. Chodziło mi o to, że od czasu pierwszej X1 Yogi w wyglądzie laptopów zmieniło się naprawdę niewiele i zacząłem odnosić wrażenie, że tłumaczenie się utrzymaniem ducha ThinkPadów jest wygodną wymówką producenta. Tym bardziej, że przecież w Lenovo pracują osoby kreatywne, a najlepszym tego przykładem są chociażby ThinkBooki albo konsumenckie Yogi.

Szósta odsłona ThinkPada X1 Yoga przynosi pewne zmiany wizualne, chociaż, chcąc iść dalej ścieżką mojego malkontenctwa, mógłbym stwierdzić już na wstępie, że to wciąż to samo, ale tym razem w proporcji 16:10. Tak, X1 Yoga Gen 6 otrzymała ekran o nieco bardziej kwadratowej proporcji, podobnie zresztą jak wiele innych laptopów i ultrabooków biznesowych na przestrzeni ostatniego roku. Czyli znowu mamy sytuację podobną jak przypadku piątej iteracji laptopa 2-w-1 od Lenovo – jest bezpiecznie, bardzo schludnie i adekwatnie do zastanych na rynku trendów.

 

 

Oczywiście nowa generacja sprzętu to także okazja do odświeżenia tego, co na płycie głównej. Tym razem Lenovo sięgnęło po procesory 11. generacji od Intela (Tiger Lake-U). To pociągnęło za sobą instalację nowszej pamięci operacyjnej oraz obsługę interfejsu Thunderbolt 4. Moje przeczucia odnośnie sięgnięcia po jednostki AMD Ryzen okazały się pudłem i ThinkPad X1 Yoga Gen 6 dostępny jest wyłącznie w wersji z chipami od Intela.

No to skoro po tym wstępie mniej więcej każdy wie, na co może liczyć, czas na dokładne testy.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkPad X1 Yoga Gen 6
wymiary i waga:314 x 223 x 15 mm
1,4 kg
przetestowany CPU:Intel Core i5 1145G7
10 nm, Tiger Lake
4 rdzenie, 8 wątków
2,6 - 4,4 GHz
TDP - 12-28 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:Intel Core i5 1135G7
Intel Core i5 1145G7
Intel Core i7 1165G7
Intel Core i7 1185G7
przetestowane GPU:Intel Iris Xe
dostępne GPU:Intel Iris Xe
dysk:512 GB, M.2, PCIe NVMe
Samsung MZVL2512HCJQ-00BL7 (PM9A1)
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe NVMe
RAM:16 GB LPDDR4x, 4266 MHz
------------------
dual-channel
pamięć wlutowana
alternatywy: 8 lub 32 GB
przetestowana matryca:14 cali, WUXGA (1920 x 1200), 16:10
IPS, dotykowy, matowy
Lenovo B140UAN02.1
dostępne matryce:IPS, WUXGA, dotykowy, błyszczący
IPS, WUXGA, dotykowy, matowy
IPS, WUXGA, dotykowy, ThinkPad Privacy Guard
IPS, WQUXGA (3840 x 2400), dotykowy, matowy
wybór portów:2x Thunderbolt 4
2x USB 3.2 gen 1 typu A
1x HDMI 2.0
1x audio in/out
akumulator:57 Wh
4-komorowa, Li-Ion
Rapid Charge (80% pojemności w godzinę ładowania)
opcje łącznościWLAN: Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz
WWAN: Qualcomm Snapdragon X55 5G
Bluetooth 5.2
wyposażenie dodatkowe:piórko ThinkPad Pen Pro
czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania
podświetlana i odporna na zachlapanie klawiatura
TPM 2.0
audio z Dolby Atmos
mikrofony z redukcją hałasu
kamerka 720p z zasłoną ThinkShutter
certyfikacja MIL-STD 810H
opcja: USB-C - LAN
opcje gwarancji:1 rok lub 3 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Wiem, wiem – uczepiłem się tego Lenovo w kontekście X1 Yogi, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie liczyć na jakąś stylistyczną rewolucję w ThinkPadach w ogóle. Pewnie gdyby producent się na nią zdecydował, to kręciłbym nosem, że zerwano z tradycją ThinkPadów albo coś w ten deseń. Klasyczne nic nie wnoszące marudzenie.

Przywołany już przeze mnie duch ThinkPadów wciąż jest żywy i wygląda na to, że ma się dobrze i nigdzie się nie wybiera. Żeby jednak być uczciwym i nieco odczepić się od Lenovo, muszę przyznać, że w przypadku EliteBooków od HP czy Delli Latitude kwestia designu prezentuje się podobnie – uniwersalny i odpowiednio zbalansowany między powagą godną sprzętu biznesowego a obowiązującą modą styl utrzymywany jest od lat. Stąd też również u Amerykanów próżno szukać spektakularnych wolt stylistycznych.

Zostawmy jednak te rozważania na boku. Narzekać sobie mogę, ale nie zmienia to faktu, że X1 Yoga Gen 6 to po raz kolejny bardzo dobry przedstawiciel skrupulatnie zaprojektowanych i wykonanych maszyn biznesowych. Poza tym, X1 Yoga dobrze prezentuje się w grafitowym garniturze. To odstępstwo od klasycznej dla ThinkPadów czerni okazało się zdecydowanie bardziej udanym eksperymentem, niż jasna szarość, jaką alternatywnie można było oglądać w poprzednich generacjach niektórych ThinkPadów.

Zmiana proporcji ekranu sprawiła, że wielkościowo nowa X1 Yoga nieco różni się od poprzedniczki -laptop jest węższy o centymetr i szerszy o 5 mm. Zmiana widoczna jest także na przestrzeni ekranu, gdzie wyraźnie ograniczono udział dolnej ramki. Teraz stosunek obudowy do wyświetlacza wypada dużo korzystniej, co przekłada się też na wygodę korzystania z Yogi w trybie tabletu oraz w innych pozycjach wykorzystujących pełen zakres ruchu zawiasów. Wśród pozostałych zmian mówić można co najwyżej o kosmetyce. Ale przemyślanej, muszę przyznać. Siateczki głośników zawędrowały na boki klawiatury, a z przycisków TrackPointa zniknął czerwony akcent w postaci cieniutkich pasków. W ten sposób X1 Yoga delikatnie upodobniła się do „cywilnych” przedstawicieli rodziny Yoga, szczególnie Yogi C940. Jednak czerwony TrackPoint oraz srebrny napis „ThinkPad” wyraźnie przypominają z przedstawicielem jakiej rodziny urządzeń mam do czynienia.

Tym razem laptop został wykonany w całości z aluminium, w przeciwieństwie do poprzedniej generacji, gdzie korpus wykonano ze stopu magnezu. Nie wpłynęło to jednak na wagę urządzenia i laptop wciąż waży ok. 1,4 kilograma. Jako tablet zatem jest nieco ciężkawy, przynajmniej w porównaniu do tabletów z krwi i kości. Solidność oraz jakość wykonania także pozostały na bardzo wysokim poziomie. Obudowa jest wytrzymała i stanowczo stawia opór uciskającym ją palcom. Klapa jest odporna zarówno na nacisk, jak i na wykrzywianie i tym razem nie pomaga tutaj szyba chroniąca ekran od frontu. Wszystko jest elegancko spasowane, pozbawione szpar, niedoskonałości i skaz. Godne półki dedykowanej sprzętom klasy Premium.

W ultrabooku typu 2-w-1 trzeba poświęcić chociaż krótki akapit zawiasom. Te zabezpieczone zostały metalowymi płaszczykami w kolorze obudowy. W trybie laptopa zawiasy zachowują nadany kąt otwarcia nawet podczas wędrowania z otwartym laptopem po całym domu. Podczas pracy w pozostałych trybach (namiot, tablet, podstawka) sytuacja ma się podobnie – zawiasy bez zarzutu wywiązują się ze swojej roli, jednocześnie spełniając jeszcze jedno ważne zadanie: pozwalają na płynne przejście z jednego trybu pracy do drugiego.

Do omówienia została jeszcze kwestia dostępnych portów. Także pod tym kątem można być zadowolonym, gdyż X1 Yoga szóstej generacji oferuje dwa gniazda Thunderbolt 4, HDMI 2.0, dwa USB 3.2 Gen 1 (czyli dawne USB 3.0) oraz uniwersalne gniazdo jack dla mikrofonu i słuchawek. Dość bogaty zestaw, jak na ultrabooka, warto to zaznaczyć. Pochwalę jeszcze rozmieszczenie wszystkich gniazd, gdyż trafiły na tył bocznych krawędzi, dzięki czemu wystające wtyczki i przewody nie powinny nikomu przeszkadzać w trakcie pracy przy biurku.

 

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Podobnie jak w piątej odsłonie, tak i teraz Lenovo przygotowało dla X1 Yogi cztery opcje wyświetlacza. Wszystkie to 14-calowe, dotykowe panele IPS, więc niezależnie od wybranej opcji będzie można liczyć na bardzo szerokie kąty widzenia, co w sprzęcie konwertowalnym ma jeszcze większe znaczenie niż w klasycznym notebooku. Mało tego, Lenovo w swojej specyfikacji deklaruje, że każdy ekran jest w stanie oddać pełną paletę barw sRGB, a wariant o rozdzielczości WQUXGA (3840 x 2400 pikseli) ma zagwarantować 100% pokrycia skali DCI-P3 oraz wsparcie dla HDR400.

Pozostałe warianty to panele o rozdzielczości WUXGA (1920 x 1200 pikseli), z czego jeden z nich wyposażony został w filtr prywatności ThinkPad Privacy Guard. I teraz ciekawostka – Lenovo zdecydowało, że dwa ekrany (jeden WUXGA oraz WQUXGA) zostaną wykończone szybą, a dwa – ten z filtrem prywatności oraz ten testowany – matową, antyodblaskową powłoką. To rzecz, której w sprzęcie typu 2-w-1 nierzadko brakuje, gdyż odbijające się od błyszczącej powierzchni światło potrafi dość mocno irytować. Najczęstszym remedium na widoczne odblaski jest mocne podświetlenie panelu, a to zaś potrafi negatywnie wypływać na czas pracy laptopa na baterii – matowy ekran jest więc tu rozwiązaniem zdecydowanie praktyczniejszym.

A zatem, jakie parametry obrazu oferuje zainstalowany w bohaterce tej recenzji ekran IPS? Bardzo dobre, chociaż wyniki pomiarów nie do końca pokrywają się z deklarowaną przez Lenovo specyfikacją. 100% pokrycia palety sRGB okazało się prawdą, dodatkowo w przypadku gamutu DCI-P3 liczyć można na 77% odwzorowania. Jasności panelu jednak bliżej do 350 nitów niż 400, ale za to kontrast jest dużo głębszy niż obiecane 1000:1. Nawet nie sięgając po kolorymetr da się zobaczyć, że czerń jest bardzo wyraźna i przyjemna dla oka. Równomierność podświetlenia także prezentuje przyzwoity poziom i różnice w jego intensywności w poszczególnych strefach panelu są niewielkie.

Pod kątem wygody pracy z dotykiem również nie mam żadnych zastrzeżeń. Panel reaguje szybko i jest bardzo precyzyjny. Nie miałem problemu z „kliknięciem” paluchem nawet w najmniejsze elementy interfejsu systemu Windows 10. Zauważyłem też, że na matowej tafli raczej trudno zostawić jakąś smugę czy odcisk palca. A nawet gdy już jakaś rzuci się w oczy, to łatwo ją usunąć.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 344 cd/m2
  • kontrast: 1735:1
  • czerń: 0,2 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 77%
  • paleta AdobeRGB: 74%

 

Klawiatura i touchpad

Lata lecą, a klawiatury w ThinkPadach wciąż zajmują w moim osobistym rankingu pierwsze miejsce wśród klawiatur z kategorii „Laptopy biznesowe”. Testowana X1 Yoga, podobnie jak wielu innych przedstawicieli rodziny ThinkPadów, może pochwalić się klawiaturą o perfekcyjnie wyważonych twardości klawisza, głębokości skoku oraz sprężystości odpowiedzi. Co prawda pisząc tę recenzję odnoszę delikatne wrażenie, że klawiatura z ThinkPad X1 Yoga Gen 6 pracuje nieco inaczej niż ta z mojego leciwego już ThinkPada T470p, ale absolutnie nie mogę mówić, że to źle.

Wykonane z wysokiej jakości tworzywa płytki są przyjemne w dotyku. Pod opuszkami czuć także delikatne wklęśnięcia, co pozytywnie wpływa na komfort pisania. Klawiatura jest podświetlana białym światłem o dwóch stopniach intensywności, a także odporna na zachlapanie.

Touchpad ani niczym nie zaskakuje, ani nie rozczarowuje. Ot, dodatek w pełni wywiązujący się ze swojego zadania. Szklana płytka zabarwiona na szaro może pochwalić się odpowiednio dużym formatem, co polepsza komfort korzystania z innej w trakcie codziennych obowiązków. Klawisze touchpada zintegrowane są z płytką, a ich klik jest wyraźny,  dobrze wyczuwalny i jednocześnie pozbawiony nieco irytującego, „plastikowego” kliku, z jakim czasem można się spotkać w laptopach nawet z wyższych półek.

Nad touchpadem umieszczono klawisze TrackPointa. Chociaż zmienił się ich wygląd, o czym już wspomniałem, to klawisze wciąż działają bardzo lekko. Odnoszę jednak wrażenie, że w tej generacji skok klawiszy jest delikatnie twardszy i wyważony nieco lepiej niż ostatnio, zatem ryzyko przypadkowego wciśnięcia ich w czasie pracy jest niższe. To zmiana na plus dla tych, którzy bez TrackPointa nie wyobrażają sobie pracy.

 

Głośniki i mikrofony

Lenovo wyposażyło szóstą generację X1 Yogi w taką samą konfigurację audio, jak w przypadku poprzedniego modelu. Ponownie mamy do czynienia z zestawem dwóch głośniczków wysokotonowych, tym razem umieszczonych po bokach klawiatury, wspieranych przez dwie membrany niskotonowe umieszczone pod spodem obudowy. Nad hardware’em czuwa oprogramowanie Dolby Atmos. Jak taki zestaw wypada w praktyce?

Całkiem przyzwoicie, przy czym szczególnie w uszy rzuca się jego maksymalna głośność. Skala głośności równie dobrze mogłaby kończy się na 90% i zestaw kompletnie nic by nie stracił. Wręcz mógłby zyskać, gdyż soprany przy maksimum głośności stają się nieco zbyt agresywne. Pod pozostałymi względami raczej nie ma się do czego się czepiać. Czuć lekko zarysowaną linię basu, dźwięk jest złożony i całkiem dynamiczny, jak na głośniki z ultrabooka.

Ciężko nie docenić tutaj oprogramowania od Dolby. Pozwala ono „wyciągnąć” z głośników to, co najlepsze. Różnica w jakości po wyłączeniu programowego wsparcia natychmiast rzuca się w uszy. Odtwarzane treści wydają się nieco bardziej stłumione i płaskie.

 

Piórko

Na prawym boku laptopa znajduje się gniazdo kryjące w sobie cieniutkie, aktywne piórko ThinkPad Pen Pro. Slot dla piórka nie tylko służy jego przechowywaniu, ale też ładowaniu gadżetu. Lubię to rozwiązanie, gdyż załatwia dwie bardzo istotne sprawy za jednym zamachem. Wspomnę jeszcze, że piórko łatwo się wyciąga oraz chowa w obudowie niezależnie od tego, w jakim trybie korzysta się z komputera.

ThinkPad Pen Pro może pochwalić się 4096 punktami nacisku, więc jest dość precyzyjne, a także posiada dwa boczne przyciski: dolny przejmuje obowiązki lewego przycisku myszy, a górny – prawego. Jego największym mankamentem wydaje się jednak jego średnica. ThinkPad Pen Pro jest dość filigranowy, więc osobom o większych dłoniach może korzystać się z niego niezbyt wygodnie. W miarę możliwości warto to sprawdzić przed zakupem, szczególnie planując dość intensywne wykorzystanie piórka.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Lenovo ThinkPad X1 Yoga Gen 6 to jeden z flagowych ultrabooków biznesowych od Chińczyków, więc kwestia bezpieczeństwa danych została tu potraktowana z należytą powagą. Dostępu do systemu strzeże czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania. Opcjonalnie może to być również kamerka z czujnikami IR, pozwalającymi na autoryzację dostępu za pomocą facjaty. W testowanym modelu znalazła się natomiast „zwykła” kamerka 720p wyposażona w zasłonę ThinkShutter. Ponadto X1 Yoga Gen 6 wyposażona jest w moduł TPM 2.0 oraz obsługuje dyski samoszyfrujące OPAL2. To pozwoli na zabezpieczenie danych przechowywanych na dysku. Lenovo pozwala także na wybór konfiguracji wzbogaconej o NFC. To ważny dodatek dla osób korzystających ze zbliżeniowych kart dostępu.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

Skoro ultramobilność, to i łączność bezprzewodowa jest priorytetem. Do dyspozycji użytkownika jest karta sieciowa Intel Wi-Fi 6 AX201 z wbudowanym modułem Bluetooth 5.2. W testowanym egzemplarzu znalazł się także modem WWAN obsługujący sieć 5G (Qualcomm Snapdragon X55 5G). Slot dla karty nano-SIM znajduje się na prawym boku komputera. 

Gwoli przypomnienia wspomnę tylko, że gniazdo Thunderbolt 4 pozwala również na skorzystanie z sieci przewodowej 10-gigabit. Przyda się jednak do tego specjalna przejściówka z gniazdem RJ-45.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Procesor i wydajność ogólna

Już teraz mogę zdradzić, że pod kątem wydajności szósta odsłona ThinkPada X1 Yoga radzi sobie zdecydowanie lepiej niż poprzednia generacja i to praktycznie pod każdym względem. Intel Core i5 1145G7 wypadł w niektórych testach zdecydowanie lepiej niż „i-siódemka” generacji Ice Lake z poprzedniej odsłony ultrabooka. Wysłużony już RAM LPDDR3 zamieniono na nowocześniejszy i szybszy LPDDR4x (w recenzowanej konfiguracji 16 GB), a zainstalowany nośnik od Samsunga pokazuje, jak powinno się wykorzystywać interfejs PCIe 4 w kontekście przechowywania danych.

Zacznę standardowo, czyli od przedstawienia procesora. Intel Core i5 1154G7 to jednostka przygotowana z myślą o notebookach biznesowych, gdyż wyposażona została w technologię vPro, oferującą między innymi dodatkowe zabezpieczenia na poziomach poniżej systemu operacyjnego. Jednak największą zaletą procesorów z vPro jest możliwość zdalnego zarządzania całą flotą komputerów przez firmowy dział IT i to nawet w sytuacji, kiedy te są wyłączone. Biznesowa „i-piątka” może się także pochwalić nieco wyższym taktowaniem bazowym i maksymalnym niż „cywilny” Core i5 1135G7.

Specyfikacja czterordzeniowego i ośmiowątkowego przedstawiciela generacji Tiger Lake wygląda przyzwoicie. Bazowe taktowanie wynosi 2,6 GHz i może maksymalnie osiągać 4,4 GHz w trybie Turbo. Konfigurowalne TDP mieści się w zakresie 12-28 W. Do tego wszystkiego doliczyć trzeba 8 MB pamięci cache.

W trakcie testów dało się zauważyć, że jednostka robi co może, aby zachować względny balans pomiędzy wydajnością a kulturą pracy. Tabela z odczytami po 15, 30 oraz 60 minutach ciągłej pracy pod obciążeniem może nie do końca to pokazywać i sugeruje raczej bardzo stabilne działanie. Przez większość czasu w istocie tak było, ale nie wypada mi w tym miejscu pominąć zrywów nawet do 3,8 GHz lub dłuższych momentów (nawet kilkanaście sekund) z taktowaniem ok. 3,2 GHz. Jednak po tym czasie temperatura CPU drastycznie wzrastała i dochodziła do 97° C, czyli ok. 20° C więcej niż w czasie pracy z bezpiecznym taktowaniem utrzymywanym poniżej wartości 3 GHz.

Intel Core i5 1145G7temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min72° C2500 MHz
czas pracy – 30 min79° C2700 MHz
czas pracy – 60 min74° C2700 MHz

Wyniki z benchmarków pokazują, że Core i5 1145G7 może więcej niż Core i7 1065G7 z testowanej przeze mnie X1 Yogi Gen 5. Jednocześnie wyniki z Yogi okazały się nieco niższe niż w przypadku Carbona Gen 9 skonfigurowanego z tym samym procesorem. W testach Cinebench odnotowałem również „skoki”, o których pisałem wcześniej. Wyraźnie widać, że część słupków zauważalnie odstaje od reszty. Ciekawie wypada także porównanie do Core i7 1165G7 z testowanego ostatnio HP Elite Dragonfly G2 – bezpośredniego konkurenta ThinkPada X1 Yoga. Można wręcz wysnuć wniosek, że Lenovo lepiej wykorzystało „i-piątkę” niż HP w mocniejszą „i-siódemkę”. W teorii mocniejszą, gdyż wyniki wcale nie są aż tak jednoznaczne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Zintegrowana z CPU grafika to przedstawiciel nowej generacji eGPU od Intela. Intel Iris Xe dostępny z Core i5 1145G7 posiada 80 jednostek wykonawczych i maksymalne taktowanie dochodzące do 1,3 GHz. „Irysek” jest w stanie obsłużyć łącznie cztery wyświetlacze, a po pracy pozwoli na rozrywkę w postaci gier wideo. Ale nie rozpędzajmy się – raczej tych kilkuletnich lub o niskich wymaganiach sprzętowych.

 

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

Pamiętam, jak parę lat temu, kiedy testowałem pierwsze laptopy z dyskami PCIe NVMe, wyniki odczytu przekraczające 2000 MB/s zrywały czapki z głów. Dzisiaj takie rezultaty, szczególnie w sprzęcie tej rangi, nie robią większego wrażenia i raczej uznaje się je za standard. Ale w laptopach pojawił się w międzyczasie interfejs PCI Express w wersji czwartej, a procesory i dyski są w stanie wykorzystywać jego przepustowość. Efekt?

Samsung PM9A1 jest w stanie przekroczyć wartość 5100 MB/s w teście odczytu sekwencyjnego oraz prawie 3700 MB/s w przypadku zapisu sekwencyjnego. Są to wyniki dwukrotnie wyższe niż w przypadku większości dysków PCIe x4 NVMe bazujących na interfejsie PCIe 3.0. Takie wartości mają prawo robić wrażenie, tym bardziej, że to przecież pojedynczy nośnik, a nie macierz RAID 0.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Skoro ultrabook, to długi czas pracy na baterii – przynajmniej w teorii tak to powinno wyglądać. Tym bardziej, że ThinkPad X1 Yoga Gen 6 posiada certyfikację Intel Evo, a długi czas pracy laptopa na własnym zasilaniu to jeden z jej niezbędnych filarów.

Tym razem Lenovo udało się umieścić w X1 Yodze nieco pojemniejszy akumulator niż w przypadku ostatniej odsłony. Zamiast 51 Wh użytkownik otrzymuje 57 Wh. Jak się jednak okazało – to wcale nie przełożyło się na wyraźnie dłuższy okres, kiedy nie trzeba będzie sięgać po zasilacz. Niemniej, prawie 13 godzin w trybie przeglądania Sieci i ponad 7,5 godziny pracy biurowej to wyniki satysfakcjonujące i godne sprzętu nastawionego na mobilność.

 

Testy kultury pracy

ThinkPad X1 Yoga Gen 6 okazuje się dobrym wyborem dla osób, które poszukują laptopa cichego i chłodnego nawet w sytuacji, gdy procesor pracuje na pełnych obrotach. W trakcie symulacji zadań biurowych obudowa najcieplejsza była pod spodem, przy górnej krawędzi, jednak 44° C to akceptowalna i bezpieczna wartość. Naturalnie cieplej zrobiło się przy maksymalnym obciążeniu CPU i w lewym górnym narożniku dolnej części notebooka udało mi się zanotować nawet 49° C, co już może być odczuwalne w czasie pracy z laptopem trzymanym na kolanach.

Wiatraczek pracował w tym czasie intensywnie, ale nie straszył jakimś świstem czy innymi, mało przyjemnymi dla ucha odgłosami. Szum był raczej jednostajny i po kilku chwilach zmysł słuchu zaczął go ignorować. Poza tym, w głośniejszych biurach lub innych „zaludnionych” miejscach, generowane przez wiatrak 44 dB dość szybko znikną w odgłosach otoczenia. W czasie przeglądania Sieci czy w trakcie wykonywania prostych prac biurowych układ chłodzenia pozostawał przeważnie bezdźwięczny i tylko okazjonalnie spod obudowy wydobywał się cichy szmer wentylatora.

 

Podsumowanie

Nie da się opisać ThinkPada X1 Yoga Gen 6 inaczej niż jako kolejnej dopracowanej, generacji konwertowalnych flagowców od Lenovo. Nawet mojemu czepialstwu ciężko w końcowym rozrachunku takiej konkluzji zaszkodzić. Nowy ultrabook 2 w 1 od Lenovo ponownie ma wszystko na swoim miejscu i jest godnym reprezentantem rodziny ThinkPad X1, która przecież stworzona została, żeby zebrać wszystkie flagowe maszyny biznesowe od Lenovo w jednej rodzinie.

Nowa X1 Yoga jest lepsza od poprzedniczki. Po pierwsze – proporcja 16:10 i ekran z cieniutkimi ramkami zdecydowanie lepiej sprzyja pracy z dotykowym ekranem niż klasyczna panorama. W ogóle nie dziwię się, że bardziej „kwadratowe” proporcje ekranu wracają do łask. Pod kątem wyposażenia wiele się nie zmieniło, ale to też dobry znak, gdyż X1 Yoga wciąż oferuje praktycznie wszystko, co w ultrabooku biznesowym tej klasy powinno się znaleźć. Liczba dostępnych konfiguracji także ma prawo się podobać.

Na korzyść wypada także aktualizacja konfiguracji pod kątem dostępnych podzespołów. Nowa generacja CPU, przynajmniej na przykładzie przetestowanego Core i5, przynosi wymierne korzyści, a do tego dochodzi przecież jeszcze nowszy RAM oraz wykorzystanie interfejsu PCIe 4 w przypadku nośników SSD.

W recenzji piątej odsłony piątej generacji najbardziej prestiżowej Yogi postanowiłem wysunąć tezę, że rodzina X1 ma nowego króla. Chociaż, żeby zachować poprawność gramatyczną powinienem napisać: „królową”, która zdetronizowała Carbona. Tym razem ciężko mi wyrokować. Na pewno nie zostanie nim ThinkPad X1 Nano pierwszej generacji. ThinkPad X1 Extreme? Chciałbym go capnąć na testy, ale na razie się nie udało. Pierwszy składany notebook, czyli ThinkPad X1 Fold? Na pewno jeszcze nie teraz. Czyżbyśmy mieli zatem swoistą diarchię i tym razem ThinkPad X1 Carbon Gen 9 i X1 Yoga Gen 6 podzielą się władzą?

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad X1 Yoga Gen 6
segment:ultrabook biznesowy 2 w 1 klasy Premium
optymalne zastosowanie:- szeroko rozumiana praca biurowa
- praca w terenie i w podróży
- praca z ekranem dotykowym (szkice, notatki, szybkie rysunki)
mobilność:- ekstremalna
kultura pracy:- bardzo dobra
modem WWAN w opcji:- tak
opcje dokowania:- Thunderbolt 4
ważne cechy:- wytrzymała obudowa z aluminium
- matowy, responsywny ekran dotykowy o proporcji 16:10
- piórko ThinkPad Pen Pro ładowane w obudowie laptopa
- pełen pakiet zabezpieczeń sprzętowych
- bogate wyposażenie biznesowe (w tym procesory z vPro)
- wygodna klawiatura i touchpad
- sporo dostępnych konfiguracji, w tym z ekranem WQUXGA