Z moją sympatią do urządzeń z Lenovo z rodzina Yoga jakoś nigdy specjalnie się nie kryłem. Tym bardziej, że w ostatnich latach nie było większych powodów, żeby swoje podejście to tej dość licznej rodzinki notebooków konwertowalnych zmieniać. Bo i Lenovo nie musiało w żaden sposób wstydzić się z powodu wypuszczenia na rynek kolejnej Yogi. Nieważne, czy z biznesowej rodziny ThinkPadów, czy serii konsumenckich.

Warto zwrócić uwagę, że kiedyś konwertowalne laptopy z rodziny Yoga nie miały większej konkurencji. Dopiero ostatnie kilka lat tak naprawdę sprawiło, że konwertowalne laptopy i ultrabooki zaczęły pojawiać się w tempie podgrzybków w czasie ciepłej i deszczowej jesieni. Obecnie oferta urządzeń 2 w 1 się mocno rozrosła i praktycznie każdy liczący się na rynku producent posiada co najmniej jedno (chociaż zazwyczaj jest ich więcej) urządzenie typu 2 w 1 swojej ofercie. I tak jak kiedyś były to głównie ultrabooki 12-, 13- i 14-calowe, tak obecnie da się znaleźć „hybrydy” 15- oraz 16-calowe, a nawet 17-calowe, jak chociażby Dell Inspiron 17 7000 2 in 1. I wydaje się, że była do woda na młyn dla Lenovo – konkurencja sprawiła, że ultrabooków Lenovo Yoga zaczęło pojawiać się więcej, pojawiły się właściwie na każdej półce cenowej, a w dodatku, i może co najważniejsze w tym wszystkim – w większości przypadków maszyny trzymały się wysokiej jakości.

Jednym z urządzeń, jakie pojawiło się w okresie wysypu notebooków konwertowalnych była Lenovo Yoga C930  – laptop śliczny, porządnie wykonany, bardzo dobrze wyposażony i zaskakująco wydajny. Teraz zaś na moim biurku pojawił się bezpośredni spadkobierca tych wszystkich pozytywów – Yoga C940 w wersji z ekranem 14-calowym. Zaznaczam to, gdyż Lenovo tym razem przygotowało także opcję z większym wyświetlaczem, o przekątnej długości 15,6” oraz procesorami Coffee Lake-H. Czy nowa Yoga także zasłuży na obsypanie jej superlatywami i pochwałami?

W testowanym laptopie znalazła się m.in. niskonapięciowa jednostka Core i7 z rodziny Ice Lake, zintegrowana z układem graficznym Intel Iris Plus oraz ekran 4K. Wizualnie zaś wygląda na to, że nie zmieniło się wiele. Ale czy na pewno?

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo Yoga C940 14
wymiary i waga:320 x 216 x 16 mm
1,35 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 1065G7
4 rdzeni, 8 wątków
1,3 - 3,9 GHz
TDP - 15 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:Intel Core i7 1065G7
Intel Core i5 1035G4
przetestowane GPU:Intel Iris Plus
dostępne GPU:Intel Iris Plus
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
SAMSUNG MZVLB512HBJQ-000L2
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe NVMe x4
RAM:8 GB LPDDR4x, 3733 MHz
------------------
pamięć wlutowana
opcja: 12 lub 16 GB wlutowane
przetestowana matryca:14 cali, 4K, 3840 x 2160
IPS, dotykowa, błyszcząca
Lenovo NV140QUM-N54
dostępne matryce:IPS, 4K, dotykowy, błyszczący
IPS, Full HD, dotykowy, błyszczący
wybór portów:1x USB 3.0 (3.1 gen 2, 10 Gb/s)
2x Thunderbolt 3
audio in/out
gniazdo dla piórka
akumulator:60 Wh
Rapid Charge (3 godziny pracy po 15 minutach ładowania)
opcje łącznościWLAN - Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:czytnik linii papilarnych
kamerka z zasłonką ThinkShutter
głośniki Dolby Atmos Speaker System
piórko Lenovo Slim Pen
TPM 2.0
podświetlenie klawiatury
opcje gwarancji:rok lub 2 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Jednak zmieniło się, chociaż jeżeli ktoś tego nie dostrzeże, to wcale nie musi obawiać się o swój wzrok. Po prostu ciężko jest zauważyć, że obudowa stała się o 2 mm węższa oraz o centymetr krótsza. Chwila! Centymetr? No tak, dokładnie 11 milimetrów. Tyle udało się zyskać drastycznie zmniejszając dolną ramkę ekranu. Skutkiem tego strefa pomiędzy klawiaturą a tylną krawędzią obudowy stała się znacznie węższa, a touchpad otrzymał bardziej panoramiczny format. Ciężko nie docenić tej pozytywnej zmiany i praktycznego wykorzystania przestrzeni obudowy.

Cała konstrukcja ultrabooka wykonana została z aluminiowych paneli wyciętych i obrobionych na maszynie CNC. Dzięki temu wszelkie szlify, detale i zaokrąglenia wykończone są bardzo precyzyjnie. Podobnie, jak poprzednia generacja, Yoga C940 dostępna jest w dwóch kolorach: Mica oraz Iron gray. Do nas trafiła ciemniejsza wersja, czyli w kolorze Mica. Ładnie kontrastuje ona z jaśniejszym zawiasem-soundbarem (w dalszych częściach recenzji cały ten element będę nazywał „zawiasem”, żeby było łatwiej się połapać o czym piszę) oraz podświetlaną na biało klawiaturą i jest spójna z szarą klawiaturą oraz płytką touchpada. A dodatkowo – ciężko ją upaćkać paluchami. Lenovo zrezygnowało też ze zdobień w postaci wzoru szczotkowanego metalu na bocznych krawędziach. Yodze jakoś specjalnie uroku przez ten zabieg nie ubyło. Stylistycznie wszystko ze sobą współgra, a detale w postaci wyciętego logo umieszczonego na klapie oraz górnej krawędzi ramki matrycy podkreślają elegancki garnitur nowej Yogi.

Konstrukcja nie tylko jest skrupulatnie wykonana, ale też bardzo wytrzymała. Podczas uciskania palcem pulpit nieznacznie uginał się tylko pomiędzy klawiaturą a touchpadem, co jest właściwie standardem w zdecydowanej większości laptopów. Na klapie także widać było niewielką elastyczność podczas przykładania do niej siły, ale na próby wykrzywiania ten elementy był całkowicie niewrażliwy. Spora w tym zasługa szyby chroniącej dotykowy ekran. Podczas podnoszenia laptopa i przenoszenia go nie było także mowy o jakichkolwiek trzaskach czy innych oznakach niedbałego spasowania elementów konstrukcji nowej Yogi.

Trochę szkoda, że Lenovo nie pomyślało o choćby malutkich gumowych „nóżkach”, które zabezpieczałyby pulpit, kiedy pracujemy w trybie tabletu z laptopem położonym na biurku. Pulpit C940 niestety ma bezpośrednią styczność z powierzchnią blatu, przez co stosunkowo łatwo jest zadrapać laptopa bądź stanowisko pracy. Umieszczenie czterech nierzucających się w oczy, gumowych paseczków mogłoby uchronić oba przedmioty przed rysami. Dobry przykład takiego rozwiązania podaje np. HP Elite Dragonfly.

Lenovo delikatnie przebudowało zawias. To znaczy – element kryjący w sobie zawiasy oraz soundbar. Wciąż posiada on drobną siateczkę małych otworów, przez które sączy się dźwięk, ale tym razem składa się z jednej, niepodzielonej niczym części . Do kwestii jakości dźwięku oczywiście dojdziemy, ale najpierw pochwalę zawias za jego pracę – laptopa (prawie) da się otworzyć jedną ręką i tylko przy samym końcu trzeba delikatnie przytrzymać lekki kadłubek, żeby się nie podniósł. Poza tym transformacja w tryb tabletu jest szybka i płynna, a zawias w każdej pozycji (tablet, laptop, „namiot”) odwdzięcza się sporą stabilnością i nie pozwala na samoistne odchylanie się klapy. Praca z piórkiem i panelem dotykowym także jest oczekiwanie wygodna, gdyż mechanizm zawiasu nie pozwala na sprężynowanie ekranu pod wpływem dotyku.

Pod kątem dostępnych portów nie zmieniło się nic. Dalej do dyspozycji są dwa złącza Thunderbolt 3 oraz USB 3.1 gen 2 (dawne USB 3.1) i uniwersalne gniazdo audio umieszczone na lewym boku. Jeden z Thunderboltów służy jednocześnie jako port zasilania. Niektórym może brakować jakiegoś klasycznego złącza wideo HDMI lub DisplayPort, a jeszcze innym – dodatkowego USB typu A. Ale taki to urok współczesnych ultrabooków. Na tylnej krawędzi, po lewej stronie, znajduje się slot do przechowywania i ładowania piórka.

Spód obudowy Yogi C940 14 w teorii można zdjąć, ale w praktyce nie polecam robić tego komuś, kto nie posiada specjalistycznych narzędzi i nie wie, jak się za to zabrać. Po pierwsze  – potrzebny jest śrubokręt z końcówką Torx, a po drugie – coś, czym da się podważyć ściśle przylegającą do bocznych krawędzi klapę bez ryzyka uszkodzenia obudowy. Zalecałbym, żeby wymianę dysku i/lub wyczyszczenie układu chłodzenia pozostawić komuś z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Yoga C940 w wersji 14-calowej w obu dostępnych wariantach ekranu bazuje na dotykowych panelach IPS. W testowanych laptopie jest to wyświetlacz o rozdzielczości 4K (3840 x 2160 pikseli), ale dostępna jest także wersja Full HD (1920 x 1080 pikseli).

Ja zwolennikiem matryc 4K na 14-calach nie jestem, no ale jeżeli komuś zależy na bardzo dużym zagęszczeniu pikseli na cal i ostrym obrazie, to nie ma problemu. Oczywiście wyświetlany obraz i tak musi być przeskalowany, gdyż natywne 4K na tak niewielkim wyświetlaczu nie ma nic wspólnego z komfortem pracy, nie oszukujmy się.

Zostawiając już kwestię rozdzielczości za sobą, czas przejść do pozostałych parametrów. A te prezentują się lepiej niż w modelu z 2019 roku. Wyprodukowany przez BOE panel zaskoczył mnie głęboką czernią, wysokim, jak na panel IPS, kontrastem (1565:1) oraz jasnym, chociaż nieco nierównym (dół ekranu jest nieco ciemniejszy niż pozostałe obszary) podświetleniem. Do podświetlenia jednak mam mały przytyk – specyfikacja i materiały marketingowe jasno mówią o 500 nitach, a choćbym nie wiem jak się starał, kolorymetr pokazywał za każdym razem okolice 340 nitów, a z włączonym systemowym protokołem HDR jasność dobiła do 363 nitów. Tak więc, albo speców od marketingu poniosła fantazja, albo mamy do czynienia z najzwyczajniejszą pomyłką. No i w tej generacji zabrakło czujnika jasności adaptacyjnej.

Kolory prezentują się wyśmienicie – paleta sRGB odwzorowana została w pełni, a bardziej „profesjonalne” AdobeRGB i DCI-P3 oferują odpowiednio 84% oraz 89%, co oznacza, że część osób zajmujących się grafiką mogłyby taki wyświetlacz wykorzystać w swojej pracy.

Wcześniej pisałem o tym, że panel jest przykryty szybą, a skoro tak – to pewnie się błyszczy. Bezbłędna dedukcja. Na szczęście ponad 300 nitów luminancji pomaga zniwelować widoczność odblasków, ale raczej podczas pracy w biurze lub na dworze w pochmurny dzień. Praca z komputerem na zewnątrz w słoneczny dzień sprawia natomiast, że na monitorze łatwiej jest zobaczyć odbijającą się w nim facjatę niż wyświetlany obraz. No chyba, że schowamy się gdzieś w cieniu.

Pod kątem obsługi dotykowej nie mogę za to zarzucić wyświetlaczowi absolutnie nic. Szyba nie brudzi się od byle dotyku, a nawet jak już smugi na niej się pojawią, to pozbycie się ich jest bezproblemowe – wystarczy miękka ściereczka, choćby taka, jak do czyszczenia okularów. Po śliskiej powierzchni zarówno palce, jak i piórko śmigają bez żadnych przeszkód, a przy tym – panel jest bardzo precyzyjny i odpowiednio szybko reaguje na nasze komendy. Podsumowując – wszystko działa jak należy.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 343 cd/m2
  • kontrast: 1565:1
  • czerń: 0,22 cd/m2
  • paleta sRGB: 99%
  • paleta DCI-P3: 89%
  • paleta AdobeRGB: 84%

 

Klawiatura i touchpad

Lenovo Yoga C940 nie należy do rodziny biznesowych ThinkPadów, więc próżno od niej oczekiwać obecności sławnej klawiatury Precision. Ale nie ma w tym nic złego, bo od dobrych paru lat Lenovo potrafi zaoferować świetne klawiatury również dla nie-biznesowych lub pół-biznesowych serii – IdeaPadów, ThinkBooków, Lenovo Yoga i gamingówek z serii Legion.

Klawiatura z Yogi C940 może i jest nieco płaska, ale oferuje dobrze wyczuwalny, chociaż na początku nieco twardawy, klik z dynamiczną odpowiedzią. To w połączeniu z odpowiednio dużymi płytkami wykonanymi z przyjemnego w dotyku tworzywa, sprawia, że z klawiaturą pracuje się bardzo dobrze. Cała strefa klawiatury jest też uporządkowana i pozbawiona ścisku, a klawisze z ostatniego wiersza (tego ze spacją) zostały nieco powiększone w stosunku do pozostałych „kafelków”. W czasie pisania sprawdza się to całkiem nieźle.

Wspomniałem już, że klawiatura podświetlana jest białymi LED-ami. Te posiadają dwa stopnie intensywności. Niestety, w specyfikacji producenta nie znalazłem żadnej informacji o odporności klawiatury na zachlapanie, więc ze spożywaniem napojów przy laptopie radziłbym uważać.

Touchpad, jak już nadmieniłem, nieco się zmienił swoim kształtem w stosunku do poprzedniej generacji. Teraz jest bardziej prostokątny niż kwadratowy. Poza tym jednak nie zmieniło się nic. Wciąż korzysta się z niego wygodnie: szklana, zabarwiona na szary kolor płytka jest bardzo śliska i precyzyjna, a skok zintegrowanych z nią klawiszy, chociaż jest niezbyt głęboki, to dostatecznie wyraźny i sprężysty, żebym mógł go określić jako przyjemny.

 

Głośniki

Nie przesadzę, jeżeli stwierdzę, że audio jest cechą wyróżniającą Yogę C940 14 na tle innych ultrabooków konwertowalnych. I laptopów w ogóle, dołączając do tego zbioru także te z definicji multimedialne, a nawet gamingowe.

Pomysł z soundbarem skrytym w obudowie zawiasu w urządzeniu typu 2 w 1 sprawdził się nie tylko pod kątem konstrukcyjnym, ale też zaskoczył jakością dźwięku. Dwa przetworniki skryte w zawiasie  to jednak dopiero połowa systemu audio. Kolejne dwie membrany schowane są z przodu laptopa. Do tego dochodzi jeszcze oprogramowanie Dolby Atmos.

Dźwięk wydobywający się z laptopa jest wyraźny i niczym nie stłamszony niezależnie od tego, w jakim trybie korzysta się z Yogi. Głośniki praktycznie zawsze są odsłonięte, a soundbar zwrócony w stronę użytkownika. Poszczególne tony są bardzo przyjemnie zbalansowane (jest też tutaj trochę delikatnego, niewymuszonego basu) i niezależnie od tego, czy oglądałem film, czy puszczałem sobie muzykę jako tło do pracy, czy rozmawiałem z kimś przez Skype’a – w każdym scenariuszu nie mogłem głośnikom nic zarzucić. Nawet, kiedy głośność ustawiona była na 100% nic nie trzeszczało, nie rezonowało i nie kłuło w uszy.

Klasa!

 

Funkcje bezpieczeństwa

Nowa wersja Yogi z serii C900 nie rozwinęła się w stosunku do poprzedniej generacji w kwestii zabezpieczeń sprzętowych. Użytkownik do dyspozycji ma wyłącznie czytnik linii papilarnych. Czy to źle? Nie powiedziałbym, bo lepsze to niż nic, ale z drugiej strony spodziewałem się chociażby dołączenia do tego niewielkiego pakietu kamerki z czujnikiem IR, by można było korzystać z funkcji rozpoznawania twarzy. W sprzęcie konwertowalnym to całkiem praktyczna funkcja. No i sama pozycja Yogi C940 14 na półce Premium do czegoś zobowiązuje. Nie zapomniano za to o zasłonie obiektywu.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

Także pod tym kątem nie ma żadnych zmian – do dyspozycji jest wyłącznie bezprzewodowa karta sieciowa, tym razem obsługująca standard Wi-Fi 6 (Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz). Wciąż nie ma możliwości wyboru opcji z wbudowanym modemem WWAN, który pozwoliłby na korzystanie z sieci komórkowej. Do tego potrzebny będzie zewnętrzny modem. Tak samo zresztą, jak do łączenia się z Internetem „po kablu”.

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

 

Procesor i wydajność ogólna

Lenovo przygotowało dla Yogi C940 14 kilka wersji wydajnościowych. W każdej z nich obecny był niskonapięciowy procesor z rodziny Intel Ice Lake, a więc jednostka oparta o 10-nanometrową mikroarchitekturę o nazwie kodowej Sunny Cove. Do wyboru są dwie jednostki: Core i5 1035G4 oraz Core i7 1065G7 ze zintegrowanym GPU Intel Iris Plus. Lenovo przygotowało także trzy opcje pojemności wlutowanego RAM-u LPDDR4x 3733 MHz (8 GB, 12 GB i 16 GB). To tego zestawu dochodzi jeszcze dysk SSD PCIe NVMe.

Na testowaną konfigurację składa się mocniejszy CPU, czyli Core i7 1065G7 oraz 8 GB pamięci operacyjnej. Nie da się ukryć, że dzisiaj 8 GB RAM-u jest opcją minimum, a biorąc pod uwagę fakt, że pamięć jest wlutowana i nie da się jej rozbudować, lepiej już na start zdecydować się na zakup laptopa z pojemniejszym RAM-em.

Procesor charakteryzuje się taktowaniem na poziomie 1,3 – 3,9 GHz, a przy tym operuje czterema rdzeniami fizycznymi mogącymi obliczać po dwa wątki jednocześnie. Do tego dochodzi całkiem pojemny cache o pojemności 8 MB. Tyle z teorii. Praktyka zaś pokazała, że Core i7 1065G7 zaprezentował się z naprawdę dobrej strony.

Lenovo wykrzesało z jednostki maksimum możliwości i chociaż momentami jej wydajność potrafiła nieco spaść (szczególnie widać to na wykresie z następującymi po sobie przebiegami testów Cinebench R15 oraz R20), to były to tylko lekkie „czknięcia”, a nie długotrwałe dławienie trybu Turbo Boost. Koniec końców Core i7 1065G7 z Yogi C940 14 okazał się wydajniejszy niż wydany równolegle Core i7 10610U – jednostka oparta o starszą, 14-nanometrową architekturę – z ThinkPada X1 Yoga 5th gen. Przewagę jednostki z rodziny Ice Lake widać także w testach Geekbench 5 oraz HandBreak.

Jednostka nie tylko zaoferowała wysoką wydajność, ale też pokazała niezłą kulturę pracy. O chwilowych spadkach taktowania już wspominałem, ale warto zaznaczyć, że dotyczą one wyłącznie trybu Turbo. I nawet w czasie tych „czknięć” CPU trzyma się częstotliwości sporo powyżej wartości bazowej nawet pod sporym obciążeniem. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że procesor przez cały czas trzyma się z daleka od wysokich temperatur.

Intel Core i7 1065G7temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min78° C2095 MHz
czas pracy – 30 min76° C1895 MHz
czas pracy – 60 min78° C2195 MHz

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Intel Iris Plus to jeszcze nie poziom nowych układów zintegrowanych z rodziny Intel Xe, ale stanowią całkiem niezły pomost wydajnościowy pomiędzy iGPU z rodziny Intel UHD 620 a obecnymi w najnowszej generacji niskonapięciowych chipów Intela zintegrowanymi grafikami. No i trzeba pamiętać, że jej wydajność zależy w sporej mierze od CPU, z jakim jest zintegrowany oraz zasobnością pamięci operacyjnej. I tu znowu – jeżeli ktoś chciałby podnieść multimedialność C940, to niech wybierze wariant z 12 GB lub 16 GB RAM-u.

Pod kątem wydajności nie należy spodziewać się fajerwerków. Jeżeli ktoś chciałby na Yodze C940 pograć, to raczej w stare produkcje, albo te o bardzo niskich wymaganiach sprzętowych. A jeżeli chodzi o wykorzystanie profesjonalne, to raczej do grafiki 2D niż 3D.

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

Zainstalowany w laptopie Samsung PM981a to topka, jeżeli mówimy o dyskach M.2 PCIe x4 NVMe i dyski z tej rodziny raczej nie zwykły zawodzić. Nie bez powodu znaleźć je można wyłącznie z urządzeniach z wyższej półki cenowej.

Nie ukrywam, że liczyłem na bardziej symetryczne wyniki. Okazało się, że odczyt sekwencyjny jest o ponad połowę szybszy niż zapis. Nie zmienia to faktu, że C940 w testowanej konfiguracji posiada jeden z najlepszych i najwydajniejszych obecnie nośników dostępnych na rynku.

Yoga C940 14 posiada wyłącznie jedno gniazdo dla dysku, dlatego także i po tym kątem dobrze jest przemyśleć przed zakupem, jaka pojemność pamięci trwałej będzie dla nas optymalna.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Stosunek oferowanej wydajności do czasu pracy na baterii prezentuje się całkiem korzystnie, ale nowa Yoga żadnych rekordów długości czasu pracy na własnym zasilaniu nie bije. A przynajmniej nie zgodnie z naszą procedurą testową.

Akumulator o pojemności 60 Wh jest w stanie utrzymać laptopa przy życiu przez nawet 11 godzin w trybie przeglądania Internetu. Symulacja pracy biurowej wyssała baterię po niespełna 4,5 godzinie, a praca z maksymalną jasnością ekranu i najwyższą wydajnością nie pozwoliła na chociażby 2 godziny pracy. Są na rynku laptopy potrafiące wytrzymać w tym trybie dłużej. I, niestety dla C940, do tego grona należy nie tylko przywołana już w tej recenzji X1 Yoga 5th gen, ale także poprzednia generacja, która posiadała baterię o takiej samej pojemności.

 

Testy kultury pracy

Zachowanie laptopa pod obciążeniem oraz w trakcie pracy biurowej są kolejnymi cechami, które są godne pochwały. Nawet w czasie długotrwałej pracy pod dużym obciążeniem Yoga nie straszyła wysokimi temperaturami poszczególnych sektorów obudowy ani głośnością chłodzenia mogącą swoją intensywnością konkurować z odkurzaczem.

W scenariuszu pracy biurowej obudowa była tylko delikatnie ciepła, a chłodzenie przypominało o sobie okazjonalnym, cichym szmerem, w który trzeba było się wsłuchać, żeby go w ogóle odnotować. Przy katowaniu CPU obudowa naturalnie zrobiła się cieplejsza, ale wciąż mówimy o wartościach bezpiecznych i dla laptopa, i dla użytkownika. Wiatrak odprowadzający ciepło poza obudowę także stał się głośniejszy. Na ogół szum nie rzucał się w uszy, ale od czasu do czasu wiatraczek lubił wejść w bardziej świszczące rejestry. Nie na tyle jednak, żeby irytować albo przeszkadzać w pracy.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

 

Podsumowanie

Wygląda na to, że Lenovo po raz kolejny udowodniło, że potrafi robić świetne notebooki konwertowalne. Co prawda Yoga C940 14 w całości opiera się na patentach, które Lenovo wprowadziło wraz z pierwszą generacją tego sprzętu, ale nie zmienia to faktu, że „dziewięćset czterdziestka” jest urządzeniem nie tylko świetnie wyglądającym i wykonanym, ale też wydajnym i nieźle wyposażonym. I przy tym wszystkim stanowi bardzo udaną hybrydę zarówno tabletu i notebooka, jak i urządzenia do pracy z mocnym akcentem multimedialnym w postaci głośników Dolby Atmos Speaker System i grafiki Intel Iris Plus. 

Wypada też pochwalić Lenovo, że chciało im się powalczyć o optymalizację obudowy i subtelne przebudowanie zawiasu. Równie dobrze projektanci mogli wsadzić nowe „bebechy” w starą obudowę, prezentującą się przecież niemal identycznie na pierwszy rzut oka, i cześć. Doceniam.

Lenovo Yoga C940 14

Yoga C940 14 występuje w wielu dostępnych wariantach i to także jest warte pochwały. Co prawda niektórzy mogą marudzić na wlutowany RAM, ale już kiedyś pisałem, że z tym po prostu trzeba się pogodzić, przynajmniej w przypadku ultrabooków. Do dwóch procesorów i trzech wariantów pojemności pamięci operacyjnej dochodzą dwie opcje matrycy, chociaż osobiście byłbym za zamianą 4K na WQHD. Ale to tylko moje marudzenie.

Narzekać nie można także na wydajność ogólną testowanej konfiguracji oraz kulturę pracy laptopa. Tę określiłbym nawet mianem zaskakująco dobrej. Tym bardziej, że ultrabook potrafił maksymalnie wykorzystać potencjał zainstalowanego Core i7. Jedyne, co mnie nieco rozczarowało, to czas pracy na baterii. Poprzednia generacja sprzętu wypadła pod tym kątem lepiej, a od tego czasu nasza procedura testowania baterii się nie zmieniła.

Jeżeli więc szukacie lekkiego, porządnie wyglądającego i wykonanego laptopa typu „2 w 1” i jesteście w stanie sięgnąć na półkę z napisem „Premium”, to Lenovo Yoga C940 14 jawi się jako produkt, który nie powinien Was rozczarować.

Podsumowanie:Lenovo Yoga C940 14
segment:ultrabook konwertowalny klasy Premium
optymalne zastosowanie:- praca biurowo-administracyjna
- praca w terenie i w podróży
- praca z tekstem
- praca w trybie tabletu (szkicownik, notatnik)
- prosta obróbka grafiki 2D
- rozrywka z multimediami
mobilność:- bardzo wysoka
kultura pracy:- bardzo dobra
modem WWAN w opcji:- nie
opcje dokowania:- Thunderbolt 3
ważne cechy:- lekki i poręczny
- dwie wersje kolorystyczne
- solidna i wytrzymała obudowa z aluminium
- dotykowy ekran 4K
- bardzo wygodne urządzenia wprowadzające
- aktywne piórko w zestawie
- świetny soundbar Dolby Atmos
- wysoka kultura pracy
- niezły czas pracy na baterii