Lenovo i HP to odwieczni rywale, konkurujący ze sobą na rynku sprzętu IT od długich, długich lat. Obie firmy należą do tzw. wielkiej trójki producentów notebooków biznesowych, a uzupełnieniem tej elity jest Dell. Amerykanie i Chińczycy (którzy przecież przejęli ThinkPady od amerykańskiego IBM) pod kątem dostarczanych rozwiązań dla firm od lat dość mocno dystansują chociażby Acera, Asusa czy Apple, nie dając zepchnąć się z biznesowego podium.

Ten krótki zarys sytuacji na rynku laptopów biznesowych był niezbędny, żeby móc płynnie przejść do przedstawienia bohaterów niniejszej recenzji. Oto przed Wam „konkurenci od zawsze”, dwa modele reprezentujące niemal najwyższą serię „biznesówek” swoich producentów. W przypadku Lenovo wyżej pozycjonowane są wyłącznie ThinkPady X1, a w przypadku HP – EliteBooki serii 1000. Zarówno Lenovo ThinkPad T14s Gen 2, jak i HP EliteBook 840 Aero G8 to najbardziej filigranowi przedstawiciele w swoich seriach. „Tetki”, czyli ThinkPady serii T oraz EliteBooki serii 800 to przedstawiciele klasy korporacyjnej, a z racji tego, że w tych konkretnych przypadkach mamy do czynienia z dość smukłymi laptopami z ekranem o przekątnej długości 14-cali, to możemy o nich mówić, jako o całkiem zgrabnych ultrabookach.

Tak się złożyło, że reprezentanci Lenovo i HP pojawili się w naszej redakcji dzień po dniu, zaś to, że laptopy są swoimi bezpośrednimi konkurentami na rynku aż prosiło się o test porównawczy. Tym bardziej, że komputery różnią się między sobą nie tylko wyglądem i pewnymi detalami ze specyfikacji, ale też platformą procesorową. W „tetce” pojawił się AMD Ryzen 7 PRO 5850U, a w EliteBooku zainstalowano Core i5 1135G7 od Intela. Będzie to więc również bardzo dobra okazja do sprawdzenia obu procesorów. No dobra, nie będę oszukiwał, że Core i5 będzie mnie jakoś szczególnie interesował – już kilka razy widziałem go w akcji i wiem, czego można się po nim spodziewać i czego oczekiwać. Bardziej interesuje mnie co potrafi przedstawiciel generacji Cezanne od AMD.

Tylko błagam – nie traktujcie porównania tych dwóch procesorów jako pojedynku, gdyż kompletnie nie miałoby to sensu. Ryzen 7 musiałby spotkać się z Core i7, ewentualnie Core i5 z EliteBooka z Ryzenem 5 z Lenovo – dopiero wtedy takie starcie miałoby rację bytu i można byłoby wyciągać na jego podstawie sensowne wnioski.

Żeby nie było jednak, że w ogóle chcę w tej recenzji zabić ducha jakiejkolwiek rywalizacji, nawet tej bardziej koleżeńskiej, a w takiej konwencji widzę tę recenzję, warto będzie przyjrzeć się też detalom obu laptopów. Te mogą finalnie zadecydować, czy ktoś koniec końców sięgnie po reprezentanta Lenovo, czy HP. Postaram się zatem pisać nawet o niewielkich różnicach. Ja będę miał czyste sumienie, a Wy – rzetelne dane.

Do dzieła!

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkPad T14s Gen 2HP EliteBook 840 Aero G8
wymiary i waga:328 x 224 x 17 mm
1,36 kg
323 x 215 x 18 mm
1,13 kg
przetestowany CPU:AMD Ryzen 7 PRO 5850U
8 rdzeni, 16 wątków
1,9 - 4,4 GHz
TDP - 15 W
cTDP - 12 - 28 W
cache - 18 MB
Intel Core i5 1135G7
4 rdzenie, 8 wątków
2,4 - 4,2 GHz
cTDP - 12 - 28 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:AMD Ryzen 7 PRO 5850U
AMD Ryzen 7 5800U
AMD Ryzen 5 PRO 5650U
AMD Ryzen 5 5600U
AMD Ryzen 3 PRO 5450U
+ wersje z Intelem
Intel Core i7 1185G7
Intel Core i7 1165G7
Intel Core i5 1145G7
Intel Core i5 1135G7
przetestowane GPU:AMD Radeon RX Vega 8Intel Iris Xe
dostępne GPU:AMD Radeon Vega, wersja zależna od APUIntel Iris Xe
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe 3.0 NVMe, Opal2
WD SN730 (WDC PC SN730 SDBQNTY-512G-1001)
512, SSD M.2 PCIe NVMe
Micron 2210, (MTFDHBA512QFD-1AX1AABHA)
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe (2242 lub 2280)1x M.2 PCIe (2280)
RAM:16 GB, LPDDR4x 4266 MHz, dual-channel
-----------------
opcja: 8 lub 32 GB
16 GB, DDR4 3200 MHz, (2x 8 GB, dual-channel)
------------------
max. 64 GB
przetestowana matryca:14", Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowa, dotykowa
LEN40A9, R140NWF5 RG
14", Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowa
CSO1409
dostępne matryce:Full HD, IPS, matowa, 300 nitów
Full HD, IPS, matowa, 400 nitów, low power
Full HD, IPS, dotykowa, 300 nitów
Full HD, IPS, dotykowa, 500 nitów, ThinkPad Privacy Guard
4K, IPS, matowa, 100% AdobeRGB i HDR400
Full HD, IPS, matowa, 250 nitów
Full HD, IPS, matowa, 400 nitów, 100% sRGB
Full HD, IPS, z HP Sure View, 1000 nitów
Full HD, IPS, z HP Sure View, 1000 nitów, 100% sRGB
Full HD, IPS, dotykowa, 250 nitów
wybór portów:2x USB 3.2 Gen 2 typu C (Power Delivery, DisplayPort)
2x USB 3.2 gen 1 typu A
1x HDMI 2.0
1x mini-LAN
1x audio in/out
2x Thunderbolt 4
2x USB 3.2 gen 2 typu A
1x HDMI 2.0
1x audio in/out
akumulator:57 Wh
Li-Ion
Rapid Charge (80% w pół godziny)
53 Wh
Li-Ion
HP Fast Charge (do 50% w pół godziny)
karty sieciowe:WLAN: Intel Wi-Fi 6 AX200 160MHz z Blutetooth 5.2
LAN: Realtek RTL8168/8111 PCI-E
WWAN: Quectel EM120R-GL
WLAN: Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz z Bluetooth 5.2
WWAN: Intel XMM 7360 LTE-A
wyposażenie dodatkowe:czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
kamerka 1080p z IR oraz zasłoną ThinkShutter
TrackPoint
głośniki z stereo z Dolby Atmos
odporna na zachlapanie, podświetlana klawiatura
czytnik Smart Card
TPM 2.0
przejściówka mini-LAN - RJ-45 (opcja)
opcja: NFC
czytnik linii papilarnych
kamerka 720p z IR oraz zasłoną
PointStick
głośniki stereo Bang & Olufsen
odporna na zachlapanie, podświetlana klawiatura
czytnik Smart Card
TPM 2.0
opcja: NFC
opcje gwarancji:3 lata3 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Jeżeli ktoś wcześniej miał do czynienia z „biznesówkami” od Lenovo i HP, to wygląd obu testowanych maszyn nie będzie dla niego w żadnym stopniu zaskoczeniem – zarówno ThinkPad T14s Gen 2, jak i Elitebook 840 Aero G8 to przedstawiciele najbardziej klasycznego designu obu serii. W przypadku Lenovo mamy do czynienia z dominującą, matową czernią i czerwonymi akcentami, HP zaś klasycznie sięgnęło po metaliczną, jasną szarość przełamaną czarnymi klawiaturą i ramką ekranu. Oba laptopy prezentują się tak, jak biznesowe maszyny zwykły się prezentować: skromnie i elegancko, bez zbędnej ekstrawagancji. Jak dobrze dobrany garnitur. Co prawda, w przypadku „tetki” jest jeszcze alternatywna wersja obudowy, w kolorze Storm Grey, takim samym jak w testowanym ostatnio ThinkPadzie X1 Yoga Gen 6, jednak ten wariant nie jest dostępny na rynku europejskim.

Obudowy obu maszyn wykonano z surowców i tworzyw, które słusznie kojarzą się z high-endowym sprzętem. Obudowa T14s (w tym wariancie kolorystycznym, w przypadku szarej wersji obudowę wykonano w całości z aluminium) to połączenie aż trzech składników: korpus wykonano z magnezu, spód obudowy z aluminium, a klapę wzmacnia włókno węglowe. W przypadku reprezentanta HP zarówno kadłubek, jak i pokrywę wykonano ze stopu magnezu pochodzącego z recyklingu. Patrząc na ułożone obok siebie laptopy nie sposób nie zauważyć, że HP jest nieco mniejszy, ale za to o milimetr grubszy od „tetki”. A kiedy weźmie się je do ręki, czuć, że srebrny EliteBook jest dodatkowo o 200 gramów lżejszy. I dzięki temu, jeżeli dla kogoś absolutnym priorytetem jest jak największa „przenaszalność” laptopa, będzie mógł dopisać jeden punkcik przy sprzęcie od HP.

Na wytrzymałość maszyn nie można narzekać: Lenovo i HP pod tym kątem godnie reprezentują najwyższą klasę ultrabooków biznesowych. Notebooki mogą pochwalić się zdaniem procedury testowej MIL-SDT 810H, tym samym uzyskując stosowną certyfikację. A tej nie dostaje się za nic.

W obu przypadkach uciskana obudowa pracuje delikatnie wyłącznie w miejscu między touchpadem a klawiaturą. Co mnie jednak zaskoczyło, niestety negatywnie, to jakość spasowania obudowy w EliteBooku i pod tym kątem Lenovo wypada lepiej. Podczas uciskania palm-restu 840-stki w okolicy przedniej krawędzi dało się słyszeć delikatne chrupnięcia, świadczące o tym, że do chirurgicznej precyzji nieco zabrakło.

W przypadku klap laptopów, zabezpieczających ekran od tyłu, można mówić o wysokiej odporności na wykrzywianie i uciskanie. Nawet znęcając się nad środkowymi częściami tych elementów nie widziałem, żeby na wyświetlaczach pojawiały się artefakty czy inne indykatory kiepskiego zabezpieczenia monitorów.

W trakcie eksperymentu wymagającego ugniatania paluchami obu konstrukcji dało się także zauważyć, że EliteBooka łatwiej utrzymać w czystości. Odciski i smugi pozostawione przez palce zdecydowanie bardziej rzucają się w oczy na czarnej powierzchni ThinkPada niż szarej obudowie laptopa od HP. Na szczęście w obu przypadkach śladów ciężkiej pracy łatwo się pozbyć za pomocą miękkiej ściereczki.

Obie „czternastki” różnią się między sobą także pod kątem wykonania zawiasów. W przypadku Lenovo postawiono na dwa, szeroko rozstawione mechanizmy pozwalające na odchylenie ekranu do kąta 180° – praktyczna rzecz, szczególnie w przypadku konfiguracji z dotykowym ekran, a z takim mamy do czynienia. W EliteBooku 840 Aero G8 zdecydowano się na szeroki, pojedynczy zawias, który sprawia, że przy mocnym odchyleniu ekranu, klapa lekko zachodzi za tylną krawędź obudowy. Taka konstrukcja sprawia też, że dolna ramka ekranu jest lepiej usztywniona, niż w przypadku reprezentanta Lenovo, ale ekranu nie da się położyć na płasko. Na koniec zaznaczę, że zawiasy obu maszyn są na tyle mocne, że otwarcie ich jedną ręką jest niemożliwe. Działają jednak bardzo płynnie, a ich opór dobrano odpowiednio. Zawiasy nie mają żadnego problemu z utrzymaniem klapy w nadanej pozycji nawet w trakcie przemieszczania się z otwartym laptopem.

Pod kątem dostępnych portów testowane notebooki są do siebie pozornie bardzo zbliżone, ale w ostatecznym rozrachunku to EliteBook wypada nieco lepiej. Dlaczego? Gdyż zamiast dwóch portów USB 3.2 Gen 2 typu C (umożliwiających zasilanie oraz obsługę interfejsu DisplayPort 1.4), jak w przypadku ThinkPada T14s, „HaPek”posiada dwa USB-C o funkcjonalności Thunderbolta 4. Trzeba jednak pamiętać, że brak interfejsu Thunderbolt 4 dotyczy wyłącznie wersji T14s z procesorami od AMD. Chodzi oczywiście o prawo do korzystania z interfejsu Thunderbolt, dlatego w T14s napędzanym przez Intela również znaleźć można gniazda z charakterystyczną błyskawicą. W obu laptopach umieszczono także po jednym porcie HDMI 2.0, po dwa USB 3.1 Gen 1 oraz pojedynczy jack 3,5 mm dla głośników i słuchawek. Na lewym boku „tetki”, tuż obok jednego USB-C, umieszczono dodatkowo złącze  mini-LAN. Wspólnie gniazda te tworzą port stacji dokującej.

Dostęp do wnętrza obudowy bardziej przyda się w przypadku ultrabooka od HP. W Lenovo zdejmując spód uzyska się dostęp do układu chłodzenia, da się także wymienić dysk oraz pokombinować z kartami sieciowymi. W EliteBooku 840 Aero G8 do tego zestawu dochodzi dostęp do RAM-u, gdyż ten, w przeciwieństwie do tego z „tetki”, nie jest wlutowany i da się go modyfikować.

 

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

W obu laptopach zainstalowano 14-calowe panele IPS o rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli). Mimo że w trakcie ostatnich dwóch lat pojawiła się moda na ekrany o proporcji 16:10, to tutaj obaj producenci zdecydowali się zachować ten popularny od lat, nieco bardziej panoramiczny format.

Aby łatwiej było się połapać, postanowiłem rozbić ten akapit na dwa pomniejsze. Co prawda część parametrów prezentuje się podobnie, ale pomiędzy testowanymi wyświetlaczami jest też kilka znaczących różnic.

 

Lenovo ThinkPad T14s Gen 2

Chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka, egzemplarz recenzencki T14s Gen 2 wyposażony jest w panel dotykowy. Jest on matowy i prezentuje się praktycznie tak samo, jak „zwykły” panel. Nie ma tu żadnej błyszczącej szyby. Lenovo wprowadziło do niektórych swoich modeli (w tym „tetek”) tego typu ekrany parę lat temu i wciąż się pojawiają w kolejnych modelach. Mamy więc panel współpracujący z piórkiem i palcami, a użytkownik nie musi martwić o irytujące odblaski, które są cechą charakterystyczną dotykowych ekranów wykończonych szklaną taflą. Pod tym kątem to naprawdę świetna rzecz.

Jak się okazało w trakcie testów, jest to raczej monitor do zastosowań biurowych oraz innych, niewymagających dokładnego odwzorowania palety kolorów – 60% pokrycia palety sRGB oznacza, że zdecydowanie nie jest to osprzęt dla grafików i fotoamatorów. Nieźle za to wypadł kontrast, a także intensywność czerni.

Poniżej deklarowanej wartości wypadło natomiast podświetlenie. Do 400 nitów zabrakło całkiem sporo. W żadnym punkcie ekranu jasność nie dobiła nawet do 350 nitów. Lenovo chyba musi być bardziej powściągliwe w swoich obietnicach, gdyż podobną sytuację oglądałem w przypadku ThinkPada X1 Yoga Gen 6.

Oczywiście przeanalizowany wyświetlacz nie jest jedyną opcją dla T14s Gen 2. Lenovo przygotowało jeszcze jeden panel dotykowy, tym razem jeszcze jaśniejszy, o bogatszym odwzorowaniu palety barw, a także z filtrem prywatności ThinkPad Privacy Guard. Szkoda tylko, że filtr dostępny jest wyłącznie w tej jednej opcji. Oprócz tego w konfiguratorze znalazły się dwa niedotykowe panele Full HD, a także wyświetlacz dla wymagających: rozdzielczość 4K (3840 x 2160 pikseli), 100% pokrycia palety AdobeRGB oraz wsparcie dla DisplayHDR 400 to całkiem mocne argumenty.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 343 cd/m2
  • kontrast: 1694:1
  • czerń: 0,22 cd/m2
  • paleta sRGB: 59%
  • paleta DCI-P3: 42%
  • paleta AdobeRGB: 41%

 

HP EliteBook 840 Aero G8

Pod kątem kontrastu oraz czerni panel z HP bardzo przypomina ten z „tetki” – jak na IPS parametry te mogą pochwalić się całkiem wysokimi wartościami. W pozostałych obszarach jest już inaczej i nie ukrywam, że to ekran z EliteBooka zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Po pierwsze – okazał się jaśniejszy, chociaż tu uczciwie przyznam, że nie byłem w stanie gołym okiem zobaczyć różnic w intensywności podświetlenia – są one po prostu zbyt niewielkie. Także tutaj do obiecanych 400 nitów zabrakło, ale ten panel był równiej podświetlony niż z laptopa Lenovo.

Różnice natomiast były bardziej widoczne, jeżeli chodzi o kolory. EliteBook mógł pochwalić się praktycznie pełnym odwzorowaniem palety sRGB i stawiając dwa laptopy obok siebie dało się dostrzec różnice. Obraz z HP był żywszy, kolory prezentowały się soczyściej i w ogóle były bardziej bogate. Na takim panelu już ktoś mógłby się pochylić nad jakimś zadaniem wymagającym dłubania w Photoshopie lub innym programie graficznym.

Czy HP przygotowało inne wyświetlacze dla tego laptopa? Oczywiście. Jest jeden panel dotykowy Full HD, ale on w parze z nieobsługującą dotyku alternatywą stanowią najbardziej budżetowe opcje, o niskim podświetleniu (250 nitów) oraz biurowym pokryciu palety kolorów. Lepszą opcją dla bardziej wymagających będzie ten z modelu testowego lub wariant z filtrem prywatności HP Sure View o jasności 1000 nitów. Nieco więcej o HP Sure View pisałem w recenzji konwertowalnego HP Elite Dragonfly G2, więc żądnych wiedzy odsyłam do tego tekstu. Co ciekawe, HP nie przygotowało dla tej generacji „840-stki” żadnego wyświetlacza o rozdzielczości wyższej niż Full HD.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 392 cd/m2
  • kontrast: 1786:1
  • czerń: 0,22 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 72%
  • paleta AdobeRGB: 69%

 

Klawiatura i touchpad

Oj, od dawna nie było mi dane porównać bezpośrednio klawiatury z ThinkPadów z tą z „biznesówek” od HP. Teraz taką możliwość otrzymałem. Czy w jakiś sposób ochłodziło to moje gorące uczucia względem klawiatury Precision z ThinkPadów? No nie. Co absolutnie nie powinno nikogo prowadzić na manowce logiki i wyciągać wnioski, że ta z EliteBooków jest gorsza. Bo nie jest, ale wyraźnie da się odczuć, że jej charakterystyka jest inna.

Zanim jednak o wrażeniach dotykowych i odczuciach związanych ze stukaniem opuszkami w niewielkie płytki, warto przyjrzeć się samemu ich rozmieszczeniu. W obu przypadkach klawiatury są mądrze uporządkowane, ale posiadają swoje małe mankamenty. W przypadku HP mamy do czynienia z płaskimi strzałkami góra/dół, za to w Lenovo klawisze PgUp i PgDn znajdują się bardzo blisko strzałek bocznych. W jednym i drugim przypadku z takim ustawieniem klawiszy mamy do czynienia od lat. W HP jednak pojawiło się rozwiązanie, którego nie znoszę – przycisk zasilania wpisany w klawiaturę. Tutaj co prawda nie zajął on miejsca klawisza Delete jak ma to miejsce w niektórych laptopach np. od Acera czy Asusa, ale to rozwiązanie i tak ciężko uznać za udany pomysł.

Dla każdego, kto czytuje od czasu do czasu nasze recenzje z pewnością nie będzie niespodzianką konkluzja, że na klawiaturze z ThinkPada pisze mi się lepiej. I nie chodzi tutaj o kształt płytek albo fakt, że te z Lenovo mają lekkie wklęśnięcia. Chodzi wyłącznie o kwestie mechaniczne. Obie klawiatury mają porównywalną głębokość skoku, ale wyraźnie da się odczuć, że klawiatura z laptopa od HP jest twardsza i w porównaniu do tej z ThinkPadów wydaje się nieco mniej sprężysta. Odskok mechanizmu nie jest aż tak soczysty, jak w laptopach Lenovo. Na obu laptopach pisze się wygodnie, ale jeżeli miałby wybrać sprzęt do zadań stricte piśmienniczych, to zdecydowanie sięgnąłbym po ThinkPada. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla niektórych to właśnie klawiatura z HP będzie przyjemniejszą w użyciu z powodu swojej specyfiki.

Wartością dodaną w przypadku EliteBooka 840 Aero G8 jest aplikacja HP Programmable Key. Uruchamia się ją za pomocą klawisza F12 i dzięki niej można stworzyć sobie wygodne dla nas skróty klawiszowe umożliwiające np. otwarcie kilku plików i aplikacji jedną kombinacją. Również o tej funkcji pisałem w recenzji HP Elite Dragonfly G2.

W obu przypadkach klawiatura jest podświetlana białym światłem i odporna na zachlapanie.

Czarna płytka z tworzywa pokrytego specjalną, śliską powłoką oraz szary gładzik ze szkła znajdujący się na pulpicie EliteBooka mają niemal takie same rozmiary. Touchpad z Lenovo jest tylko pół centymetra szerszy. Z obu akcesoriów korzysta się tak samo dobrze i wygodnie i te 5 mm różnicy niczego nie zmienia. Płytki są gładkie, a zintegrowane z nimi klawisze mogą pochwalić się wyraźnym, przyjemnym klikiem. Podobnie jak w przypadku samej obudowy laptopów, także w przypadku płytek gładzika da się zauważyć, że na jasnej powierzchni plamy pozostawiane przez palce są zdecydowanie mniej widoczne.

W obu laptopach znalazło się także miejsce na charakterystyczne dla serii biznesowych notebooków manipulatory. W przypadku ThinkPada mamy do czynienia z czerwoną główną TrackPointa, dla którego przyciski znajdują się standardowo nad touchpadem. I niestety – po raz kolejny pracują one za lekko i łatwo jest o przypadkowe wciśnięcie klawisza. W X1 Yodze Gen 6 wypadało to odczuwalnie lepiej. W EliteBookach manipulator nazywany jest PointStickiem, ale jego funkcja jest dokładnie taka sama. Srebrne przyciski dla niego również w tym przypadku umieszczono standardowo nad touchpadem i pod kątem wygody korzystania z nich wypadają lepiej niż te z „tetki”. Ich skok jest głębszy i zdecydowanie lepiej wyczuwalny.

 

Głośniki i mikrofony

Także pod kątem wyposażenia dźwiękowego laptopy są do siebie zbliżone, ale różnią się pewnymi szczegółami. W obu przypadkach mamy do czynienia z zestawem stereo. Głośniki w ThinkPadzie umieszczono nad klawiaturą, a w laptopie od HP – po jej bokach. Audio z Lenovo napędza jednak oprogramowanie Dolby Atmos, zaś przy głośnikach (i mikrofonach) z EliteBooka palce maczała firma Bang & Olufsen. I od razu muszę zaznaczyć, że to soft w głównej mierze odpowiada za jakość dźwięku obu par głośników. Wyłączenie aplikacji sprawia, że odtwarzane treści pod kątem słuchowym stają się płaskie i mało angażujące. Swoim brzmieniem przypominają wręcz jakość oferowaną przez głośniki z laptopów biznesowych sprzed 5-6 lat, kiedy to nie wyróżniały się one praktycznie niczym.

Raczej nie narzekam na audio z ThinkPadów. Tak też będzie tym razem, ale nie da się nie usłyszeć, że EliteBook 840 Aero G8 może pochwalić się bardziej bogatym brzmieniem. Jest w nim więcej przestrzeni, więcej basu, więcej detali. Głośniki z T14s bywają za to nieco zbyt agresywne, szczególnie przy maksimum głośności. Zresztą, ta mogłaby się skończyć powiedzmy gdzieś między 90 a 95% skali i wyszłoby to tylko na dobre. W obu laptopach głośniki grają czysto i nie zniekształcają w żaden sposób odtwarzanych treści.

Tak jak pod kątem korzystania z profilu Głos, służącego do zwiększenia klarowności mowy, co ma znaczenie przy rozmowach na odległość, głośniki wypadają w miarę podobnie, tak w przypadku multimediów EliteBook wypada po prostu lepiej.

Przedstawiciel HP ma jeszcze jednego asa w rękawie – bardziej rozbudowane zarządzanie mikrofonami. W aplikacji HP Audio Control znalazła się funkcja redukcji hałasu i poprawiania dźwięku z wideokonferencji poprzez redukcję szumów. Korekta dźwięku wychodzącego od nas jest o tyle ciekawa, że zaimplementowano tutaj dwa tryby: Konferencja i Osobisty. W przypadku pierwszego zakłócenia usuwane są w taki sposób, żeby nie „wyciniać” głosów osób, które mogą znajdować się w nieco dalszej odległości od laptopa. Druga opcja sprawia, że tak zwane tło wycinane jest niemal całkowicie, a rozmówca po drugiej stronie może się w pełni skupić na naszej wypowiedzi. W oprogramowaniu Lenovo takiej opcji zarządzania dźwiękiem z mikrofonów niestety nie ma.

Funkcje bezpieczeństwa

Z racji tego, że mamy do czynienia z najbardziej pro-korporacyjnie zorientowanymi laptopami w portfolio HP i Lenovo, to opcji zabezpieczających dostęp do systemu oraz same dane nie brakuje. W obu testowanych maszynach znalazła się kamerka z czujnikami IR (1080p w ThinkPadzie, 720p w EliteBooku), więc funkcja rozpoznawania twarzy jest dostępna. Obiektywy zaś mogą zostać zakryte mechanicznymi zasłonami. Czytniki linii papilarnych także się znalazły – Lenovo sięgnęło po bardziej nowoczesną formę jego implementacji i zintegrowali skaner z przyciskiem zasilania. EliteBook 840 G8 zaś reprezentuję klasykę w postaci niewielkiego okienka umieszczonego na podnadgarstniku. Konkretniej – przy jego prawej krawędzi. Oba dodatki działają bez zarzutu.

Skoro klasa korporacyjna, to i czytnik Smart Card – te także są obecne. W obu notebookach może się także znaleźć opcjonalnie moduł NFC, który przyda się do odczytywania danych ze zbliżeniowych kart inteligentnych. W testowanych egzemplarzach jednak tych dodatków akurat nie ma. Nie brakuje za to  TPM 2.0, a także możliwości obsługi dysków samoszyfrujących.

Trzeba też wspomnieć o tym, że w przypadku testowanego ThinkPada T14s na pokładzie znalazła się platforma DASH, będąca odpowiednikiem technologii vPro od Intela. Posiada ona bardzo zbliżoną do konkurenta funkcjonalność, z czego najważniejszymi są dodatkowe zabezpieczenia już na poziomach niższych niż system operacyjny, a także możliwość zdalnego zarządzania komputerem (a nawet całą flotą) nawet w momencie, kiedy jest on wyłączony. Dla firm o dużej liczbie pracowników i przez to rozbudowanym działem wsparcia IT jest to element, który można przypisać do kategorii „must have”. Nie zapomniano także o dyskach samoszyfrujących (OPAL2)

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

Pod kątem możliwości podłączenia laptopa do Sieci trochę atrakcyjniej wypada reprezentant Lenovo, gdyż posiada wbudowaną przewodową kartę sieciową (Realtek RTL8168/8111 PCI-E), a w kartonie z laptopem znalazła się specjalna przejściówka miniLAN – LAN.

Jeżeli chodzi o łączność bezprzewodową, to EliteBook oraz ThinkPad prezentują się podobnie – obsługa Wi-Fi 6 oraz modem WWAN jako alternatywa. Z tym, że Quectel EM120R-GL (Lenovo) oraz Intel XMM 7360 (HP) pozwalają na wykorzystanie maksymalnie sieci 4G/LTE. Nie ma jednak tego złego, gdyż zarówno Chińczycy, jak i Amerykanie przygotowali alternatywę w postaci modemu Qualcomm Snapdragon X55 5G, który, jak sama nazwa sugeruje, obsługuje nowszy i szybszy standard sieci komórkowej. Wszystkie wymienione modemy obsługują także eSIM.

Oba laptopy mogą także pochwalić się Bluetooth 5.2 oraz, co już nadmieniłem zresztą, opcjonalnym NFC.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Procesor i wydajność ogólna

Testy wydajności wypadły całkiem ciekawie, chociaż szkoda, że przy okazji nie doszło do bezpośredniej konfrontacji równorzędnych jednostek. W moim mniemaniu zdecydowanie ciekawiej wyszłoby porównanie Ryzena 7 z Core i7 lub Ryzena 5 z Core i5. Jednak nie ma tego złego, gdyż dzięki testom i tak jesteśmy w stanie przekonać się, czego można spodziewać się po AMD Ryzen 7 PRO 5850U oraz Intel Core i5 1135G7 zainstalowanych w biznesowych ultrabookach.

Reprezentant Intela to chip 4-rdzeniowy i 8-wątkowy o taktowaniu w zakresie 2,4 – 4,2 GHz oraz konfigurowalnym TDP w zakresie 12 – 28 W. Pod tym kątem nie różni się od innych procesorów mobilnych z generacji Tiger Lake-U. „Tygrys” został wykonany w procesie 10 nm (Ice Lake).

Z kolei Ryzen 7 PRO 5850U od AMD to teoretycznie jednostka z tego samego koszyka, co Core i5, gdyż wciąż mówimy o jednostce niskonapięciowej, jednak różnic pomiędzy oboma chipami jest dość sporo. Zacznijmy od samej podstawy – w tym przypadku mamy do czynienia z mikroarchitekturą 7 nm (Zen 3, Cezanne-U). Sama jednostka może posiada 8 rdzeni fizycznych i dzięki SMT (wsparciu dla wielowątkowości od AMD) jest w stanie obliczać 16 wątków jednocześnie. Taktowanie rdzeni mieści się w zakresie 1,9 – 4,4 GHz.

Dopisek „PRO” przy nazwie procesora także nie wziął się znikąd. W ten sposób AMD oznacza procesory adresowane do sprzętu biznesowego, wyposażone w platformę DASH (Desktop and Mobile Architecture for System Hardware), o której już wspominałem.

Zapewne żadnym zaskoczeniem nie jest fakt, że 8-rdzeniowy Ryzen 7 PRO 5850U, będący w dodatku przedstawicielem wyższej serii procesorów niż konkurent z EliteBooka 840, może pochwalić się wyższymi osiągami w niemalże każdym teście. Ale! Dotyczy to wyłącznie zadań nastawionych na wykorzystanie SMT oraz Hyper-Threadingu, czyli wielowątkowości. Tam, gdzie do pracy zaprzęgany był pojedynczy rdzeń, lepiej prezentowała się jednostka od Intela. To zresztą nie pierwszy przypadek, gdy w testach jednordzeniowych procesory Intela osiągają lepsze rezultaty.  

W dodatku, jak pokazał godzinny test stabilności systemu, jednostka od AMD przez prawie cały czas utrzymywała taktowanie bazowe, co jest o tyle zaskakujące, że czujnik temperatury wskazywał jednocześnie maksymalnie 53° C, czyli bardzo niską wartość. Słusznie zatem nasuwa się pytanie, dlaczego producent nie pozwolił APU na chociażby nieco szersze rozwinięcie skrzydeł? Domyślam się, że chodzi o zachowanie jak najwyższej kultury pracy laptopa. I w istocie, T14s jest cichy, jednak to tej kwestii jeszcze wrócimy. W każdym razie nieco kłuje w oczy niewykorzystanie potencjału przetestowanego Ryzena 7.

AMD Ryzen 7 PRO 5850U - T14s Gen 2temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.53° C1896 MHz
czas pracy – 30 min.52° C1896 MHz
czas pracy – 60 min53° C1896 MHz
Intel Core i5 1135G7 - 840 Aero G8temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.85° C2514 MHz
czas pracy – 30 min.85° C2526 MHz
czas pracy – 60 min84° C2397 MHz

W przypadku EliteBooka i Core i5 1135G7 procesor także trzymał się blisko taktowania bazowego i sporadycznie przekraczał taktowanie 2,4 GHz na rdzeniach. Temperatura CPU była jednak zdecydowanie wyższa niż w przypadku konkurenta. Prawdę powiedziawszy, zdecydowanie bardziej wierzę w te wartości, niż we wskazania czujników w ThinkPadzie T14s. Taki ze mnie niedowiarek.

Warto też zwrócić uwagę, że procesory z obu laptopów pracowały bardzo równo i było to widoczne nie tylko w teście stabilności, ale też w benchmarkach Cinebench puszczanych w pętli. Wyniki z poszczególnych przebiegów w każdej wersji testu są do siebie zbliżone i nie odnotowałem tutaj takich skoków wydajności, jak w chociażby testowanym ostatnio ThinkPadzie X1 Yoga Gen 6.

W tym momencie wspomnę jeszcze o jednej ważnej kwestii z punktu widzenia osoby mającej w planie późniejszą modyfikację laptopa. ThinkPad T14s dysponuje wyłącznie wlutowaną pamięcią RAM. Jej pojemność może wynieść od 8 do 32 GB. W testowanym modelu mamy środkową wartość, czyli 16 GB LPDDR4x, komunikujące się z APU dwoma kanałami. HP natomiast umożliwia wymianę układów lub rozszerzenie pojemności pamięci operacyjnej o kolejną kość. W modelu testowym umieszczono dwie płytki z pamięcią DDR4 3200 MHz, po 8 GB każda. Maksymalnie natomiast zasób pamięci można rozbudować do 64 GB.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Intel Iris Xe w wersji z 80 jednostkami wykonawczymi staje naprzeciwko Radeona Vega 8 wyposażonego w 8 rdzeni graficznych. Dwie wydajne „integry” mogły pochwalić się podobną wydajnością w benchmarkach graficznych, ale w grach różnice były widoczne nieco bardziej. Dla przykładu, World of Tanks na ustawieniach średnich i w rozdzielczości 1080p zdecydowanie płynniej działa na „Irysku”. Z kolei Wiedźmin 3: Dziki Gon nieco lepiej radził sobie na iGPU od AMD. Różnice jednak nie były specjalnie wielkie i wynosiły kilka klatek na sekundę.

W przypadku AMD, to najwydajniejsze zintegrowane GPU dostępne z niskonapięciowym procesorem. Intel ma jeszcze alternatywę w postaci wariantów posiadających 96 jednostek wykonawczych. Jednak w przypadku „i-piątek” taką grafiką dysponuje wyłącznie Core i5 1155G7. W później trzeba już sięgać po bardziej zaawansowane jednostki Core i7.

ThinkPad T14s Gen 2
EliteBook 840 Aero G8

Żaden z laptopów nie oferuje konfiguracji z niezależną kartą graficzną. Absolutnie mnie to nie dziwi – zintegrowane układy graficzne nowej generacji, zarówno do AMD, jak i Intela, są w stanie skutecznie utrzeć nosa niskopółkowym dGPU od NVIDII i AMD, ustępując im właściwie głównie pod kątem pojemności pamięci wideo, co z kolei niekoniecznie musi przekładać się na wydajność.

 

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

Kwestia rozwiązań dotyczących przechowywania danych prezentuje się w obu laptopach bardzo podobnie, ale bardziej dociekliwi powinni zwrócić uwagę na jeden detal. Zarówno u przedstawiciela ThinkPadów, jak i w EliteBooku możliwe jest zainstalowanie jednego dysku M.2 PCIe NVMe, ale w T14s Gen 2 może to być nośnik w rozmiarze 2280 lub 2242. W 840 Aero G8 natomiast da się umieścić wyłącznie ten większy format.

W testowanych modelach producenci umieścili dyski o pojemności 512 GB, działające w oparciu o interfejs PCIe 3.0 x4 oraz protokół NVMe w wersji 1.3. Lenovo sięgnęło po układ od Western Digital (WDC PC SN730), natomiast w HP zdecydowało się na nośnik Micron 2210. W obu przypadkach nie są to nośniki z topowych półek, co może nieco dziwić w kontekście testowania maszyn z niemal najwyższych serii „biznesówek” obu producentów. Widać to też po wynikach. Reprezentant Western Digital wypadł zdecydowanie lepiej niż Micron, zarówno pod kątem prędkości odczytu, jak i zapisu sekwencyjnego.

ThinkPad T14s Gen 2
EliteBook 840 Aero G8

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

W ThinkPadzie T14s Gen 2 znalazła się bateria o pojemności 57 Wh, a w przypadku HP sięgnięto po akumulator o nieco mniejszej pojemności – 53 Wh. Pod kątem długości czasu pracy laptopa po odłączeniu zasilacza to reprezentant Lenovo wypadł lepiej. I to dużo lepiej. To nie pierwszy raz, kiedy procesory AMD pokazały, że potrafią doskonale równoważyć wydajność z energooszczędnością.

W każdym teście nastawionym na jak najdłuższe działanie na baterii ThinkPad wypadał o kilka godzin korzystniej od EliteBooka, a trybie pracy biurowej T14s Gen 2 był w stanie pracować nawet dwukrotnie dłużej od 840-stki. Jedynie w teście maksymalnej wydajności akumulator z Lenovo padł szybciej o prawie godzinę niż w sprzęcie od HP.

 

Testy kultury pracy

Praktycznie wszystkie testowane przeze mnie ostatnio laptopy od Lenovo mogłem za kulturę pracy chwalić z czystym sumieniem, chociaż zdarzało się, że obudowa w niektórych miejscach potrafiła się robić zbyt ciepła, szczególnie kiedy CPU pracował na wysokich obrotach. Analizę kultury pracy tej konfiguracji ThinkPada T14s Gen 2 również mogę zakończyć wnioskiem, że jest to laptop nie tylko cichy, ale też potrafiący pozostać chłodnym. Z tym, że trzeba pamiętać o temperaturze z jaką pracował obciążony procesor. Przy takich wartościach zachowanie wysokiej kultury pracy zarówno pod kątem temperatury obudowy, jak i głośności układu chłodzenia nie jest dużą sztuką.

Więcej do roboty miał wiatraczek z EliteBooka 840, gdyż ciepłota procesora była wyraźnie wyższa niż w notebooku od Lenovo. W tym przypadku nawet przy pracy biurowej momentami dało się słyszeć, że liczba obrotów na sekundę wiatraczka zwiększa się i spod obudowy  wydobywa się delikatny i ledwie słyszalny szmer. Przy mocniejszym obciążeniu CPU szmer przerodził się w szum, ale o jednostajnej i pozbawionej świstów-gwizdów tonacji, więc dość szybko dało się go ignorować.

Mapy temperatur wyraźnie pokazują, że układ chłodzenia EliteBooka bez zarzutu wywiązuje się ze swoich obowiązków, gdyż nawet przy zadaniach wykorzystujących maksimum mocy procesora obudowa laptopa nie nagrzewała się zbyt mocno.

Zadania biurowe - pulpit (ThinkPad T14s Gen 2)
Zadania biurowe - spód (ThinkPad T14s Gen 2)
Pełne obciążenie - pulpit (ThinkPad T14s Gen 2)
Pełne obciążenie - spód (ThinkPad T14s Gen 2)
Zadania biurowe - pulpit (EliteBook 840 Aero G8)
Zadania biurowe - spód (EliteBook 840 Aero G8)
Pełne obciążenie - pulpit (EliteBook 840 Aero G8)
Pełne obciążenie - spód (EliteBook 840 Aero G8)

 

Podsumowanie

Ciężko jest jednoznacznie ocenić, która konfiguracja przypadła mi bardziej do gustu. Każdy z laptopów ma swoje wady i zalety, jedne większe, inne nieco mniej rzucające się w oczy. Aby to podsumowanie było czytelniejsze i kończyło się jakimś wnioskiem, postaram się za poszczególne cechy testowanych komputerów przyznać po punkcie temu, który wypadł lepiej. Zacznijmy zatem.

 

  • Stylistyka – o gustach się nie dyskutuje, to po pierwsze. Po drugie – obie serie mają swój styl utrzymywany od lat, będący jednocześnie ich cechą charakterystyczną. Estetycznie i elegancko jest w obu przypadkach. Po punkcie.

 

  • Jakość wykonania – jakiekolwiek skrzypienie obudowy w sprzęcie z tej półki jakościowej uważam za faux pax. Punkcik dla Lenovo.

 

  • Rozmiary i waga – pod kątem rozmiarów laptopy wypadają bardzo podobnie, ale EliteBook 840 Aero G8 jest lżejszy. Punkcik dla niego.

 

  • Wybór portówmimo wszystko punkt dla HP. Konfiguracje T14s z Ryzenami wykastrowane są z interfejsu Thunderbolt 4. To przeważyło.

 

  • Ekran – większą jakość zaoferował EliteBook

 

  • Klawiatura i touchpad zdecydowanie Lenovo. Ale tu trzeba zaznaczyć, że to bardzo subiektywna kwestia. Osoby lubiące nieco twardszy skok klawisza raczej wybrałyby EliteBooka.

 

  • Audio – HP brzmi lepiej oraz posiada przydatne funkcje dla mikrofonów. Punkt dla Amerykanów

 

  • Funkcje biznesowepo punkcie, gdyż zarówno EliteBook, jak i ThinkPad oferują wszystko, co w laptopie tej klasy powinno się znaleźć.

 

  • Wydajność – „tetka” z Ryzenem 7 PRO na pokładzie oferuje więcej mocy obliczeniowej w zadaniach wykorzystujących wielordzeniowość. Większą moc pojedynczego rdzenia oferuje za to Intel Core i5. Poza tym, możliwość modyfikowania RAM-u, jaką daje HP bardziej przypadła mi do gustu niż wlutowane kości z T14s. Zintegrowane grafiki wypadły za to bardzo podobnie. Ostatecznie to możliwości zainstalowanych dysków sprawiły, że kolejny punkt trafił do Lenovo.

 

  • Kultura pracy – teoretycznie lepiej wypadł ThinkPad, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że układ chłodzenia za dużo do roboty nie miał. W EliteBooku wiatraczek był bardziej zapracowany i ze swoim zadaniem sobie poradził. Przyznanie po punkcie będzie uczciwym rozwiązaniem.

 

  • Czas pracy na bateriiLenovo bez dwóch zdań, ale nie można zapomnieć, że 840 Aero G8 również nie ma się czego wstydzić i czas pracy jest przyzwoity.

 

  • Liczba dostępnych konfiguracji – Lenovo wygrywa już samą możliwością wyboru między procesorami Intela a AMD. Stąd też dodatkowy punkt.

W moich testach minimalnie atrakcyjniejszy okazał się reprezentant Lenovo. Z tym, że część punktów dotyczy wrażeń czysto subiektywnych, więc ktoś inny mógłby uzyskać nieco inny rozkład punktów i ciężko byłoby z tym dyskutować. Z drugiej strony trzeba brać pod uwagę osobistą skalę ważności poszczególnych cech. Idąc pewną skrajnością, już na samym starcie może się okazać, że komuś zależeć będzie na srebrnym laptopie i nowa „tetka” już w tym momencie przegrywa. Mam jednak nadzieję, że finalnie moja analiza i testy obu laptopów pozwolą podjąć dobrą, przemyślaną decyzję dotyczącą zakupu, a kryteria ostatecznego wyboru nie będą ograniczone wyłącznie do koloru obudowy. Trzeba pamiętać, że są to maszyny przygotowane z myślą o profesjonalistach i jako takie obie zdają egzamin.