ThinkPady T nie bez przyczyny uchodzą za jedne z najlepszych laptopów biznesowych, spełniających standardy korporacyjne. Od lat to się nie zmieniło, bo też od lat Lenovo stara się nie kombinować na siłę z (bogatym) wyposażeniem, konfiguracjami czy dodatkowymi opcjami. Chociaż nie powiem – za funkcją Power Bridge (wyjaśnienie dlaczego znajdziecie w sekcji dotyczącej czasu pracy na baterii) tęsknię, pewnie nie tylko ja zresztą. Oprócz tego wyjątku, Chińczycy raczej stronią od większych zmian z generacji na generację. Tu wyszczuplą obudowę, tu zmienią materiał na klapie czy pulpicie laptopa. Koniec końców – i tak status quo „tetek” zostaje zachowany. Zresztą, nie tylko ThinkPadów T, bo podobnie Lenovo postępuje z „elkami” oraz stacjami roboczymi spod literki „P”.

Wydaje się, że przełomowa, przynajmniej sugerując się nazewnictwem, a dokładniej – jego zmianą, generacja ThinkPadów T także zachowuje swoją naturę. Nie oznacza to jednak, że Lenovo nie zdecydowało się na żadne kroki mające wprowadzić serię, no dobra, może nie na nowe tory, ale delikatnie wyznaczyć kierunek dla kolejnych generacji – trzeba dotrzymywać tempa konkurencji. Świadczy o tym chociażby wprowadzenie do sprzedaży 14-calowych ThinkPadów T z procesorami od AMD oraz debiut ThinkPada T15g, będącego właściwie mobilną stacją roboczą, ale wyposażoną w karty graficzne GeForce RTX zamiast układów NVIDIA Quadro RTX. Swoją drogą, bardzo chętnie przetestowałbym tę maszynę.

Póki co czas sprawdzić, co tam słychać u bodaj najpopularniejszej „tetki”, czyli u 14-calowego ThinkPada T14 Gen 1. No właśnie, już na start rzuca się w oczy zmiana nazewnictwa. Teraz liczba za literą T oznacza rozmiar matrycy laptopa (T14 – laptop 14-calowy, a T15 – laptop 15-calowy), a generacja oznaczona została dosłownie numerem, tak jak ma to miejsce w ThinkPadach X1 Carbon czy X1 Yoga. W przypadku tego pierwszego mamy już „Gen 8” (recenzję ThinkPada X1 Carbon 8 generacji znajdziecie tutaj), a najnowsza X1 Yoga została oznaczona jako „Gen 5” (pełna recenzja tutaj). Kolejną zmianą jest brak wyraźnego oznaczenia konfiguracji z procesorami AMD. Jeszcze rok temu mieliśmy ThinkPada T490 i T495, gdzie cyfra „5” oznaczała obecność „czerwonych” jednostek.  

Lenovo ThinkPad T14 gen 1

ThinkPad T14 Gen 1, który przyjechał do nas na testy, posiada jedną z najchętniej wybieranych konfiguracji: Intel Core i5, 16 GB RAM-u, dysk 512 GB oraz matowa matryca IPS o rozdzielczości Full HD. Świetny zestaw do pracy, mający szansę zapewnić nie tylko odpowiednią wydajność w biurze, ale też sensowny czas pracy na baterii, kiedy pracujemy poza nim. A jak laptop wypada całościowo?

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkPad T14 Gen 1
wymiary i waga:329 x 227 x 18 mm
od 1,55 kg
przetestowany CPU:Intel Core i5 10210U
4 rdzenie, 8 wątków
1,6 - 4,2 GHz
TDP - 15 W
cache - 6 MB
dostępne CPU:Intel Core i7 10610U
Intel Core i7 10510U
Intel Core i5 10310U
Intel Core i5 10210U
AMD Ryzen 7 Pro 4750U
AMD Ryzen 5 Pro 4650U
przetestowane GPU:Intel UHD 620
dostępne GPU:NVIDIA GeForce MX330, 2 GB
AMD Radeon Graphics
Intel UHD 620
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
Samsung MZVLB512HBJQ-000L7
obsługiwane dyski:1x SSD M.2 SATA/PCIe
RAM:16 GB, DDR4 2133 MHz
------------------
pamięć wlutowana + wolny slot SODIMM
opcja: 8 GB wlutowane + wolny slot SODIMM
max. 48 GB
przetestowana matryca:14,1 cala, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowa
LEN40A9, B140HAN05.7
dostępne matryce:IPS, 4K, błyszcząca
IPS Full HD, z Privacy Guard, matowa, dotykowa
IPS, Full HD, matowa, Low Power
IPS Full HD, matowa, dotykowa
IPS, Full HD, matowa
TN, HD, matowa
wybór portów:2x USB 3.0
2x Thunderbolt 3
1x HDMI
1x złącze dokowania
1x RJ-45
audio in/out
akumulator:50 Wh
opcje łącznościWLAN - Intel Wi-Fi 6 AX201 160 MHz
LAN - Intel Ethernet Connection I219-V
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:kamerka z IR i zasłonką ThinkShutter
podświetlana klawiatura odporna na zachlapanie
TrackPoint
NFC w opcji
WWAN w opcji
TPM 2.0
czytnik Smart Card
czytnik linii papilarnych
opcje gwarancji:1 lub 3 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Lenovo przyjęło pewien schemat-cykl, według którego co dwa lata zmieniania jest konstrukcja danej maszyny. Są oczywiście odstępstwa od tej reguły, ale zazwyczaj co dwa lata widać największe wizualne metamorfozy w poszczególnych seriach. Chociaż słowo „największe” w kontekście ThinkPadów posiada dość niewielki ładunek zmian. Laptopy z biznesowej rodziny Lenovo zazwyczaj nie przechodzą żadnych wizualnych rewolucji, co nie oznacza, że firma nie próbuje wprowadzać czegoś więcej niż węższe ramki ekranu czy odjęcie milimetra albo dwóch od grubości sprzętu. Przykładem niech będą srebrne warianty niektórych laptopów, które koniec końców furory wśród fanów ThinkPadów nie zrobiły, ale przynajmniej pokazały, że od czasu do czasu Lenovo próbuje wyjść poza schemat znany jeszcze z okresu, kiedy ThinkPady należały do IBM.

ThinkPad T14 Gen 1 opiera się w całości na konstrukcji sprzed roku, czyli na T490. Nie uświadczymy tu żadnej zmiany w stosunku do poprzedniej generacji. Ma to swoje zalety, ale też drobne mankamenty. Z jednej strony do plusów można na pewno zaliczyć wagę oraz grubość ultrabooka. „Tetka” nie ściga się z nikim o miano najcieńszego i najlżejszego laptopa, ale z drugiej – 1,5 kg wagi, 18 mm grubości to wartości nie robiące dzisiaj na nikim wrażenia. Ale dzięki zaniechaniu przesadnego odchudzania komputera, Lenovo jest w stanie zmieścić w nim wszystko, co potrzebne. Wydaje mi się, że to akurat korzystny dla użytkownika konsensus.

Klasyczna, czarna obudowa wykonana została z połączenia elementów z różnych tworzyw sztucznych: na klapie znajduje się polisiarczek fenylenu (PPS) połączony z włóknem szklanym, czyli połączenie zapewniające wysoką wytrzymałość mechaniczną, chemiczną oraz odporność na wysokie temperatury. Pulpit został wykonany z PC/ABS, a więc kolejnego polimeru odpornego na uszkodzenia mechaniczne oraz działanie wysokich i niskich temperatur. Natomiast klapa na spodzie to poliamid z 50-procentową domieszką włókna szklanego. Od wewnątrz całą konstrukcję wzmocniono magnezowym stelażem. Połączenie tych wszystkich składowych dało konstrukcję zwartą, bardzo dokładnie spasowaną oraz odporną na różnego rodzaju naciski, czego potwierdzeniem jest zdobycie certyfikacji MIL-STD 810G. Jedynie dolna ramka ekranu wyróżnia się elastycznością, ale laptopy z niewielkimi i szeroko rozstawionymi zawiasami zazwyczaj tak mają. Na obudowie ciężko jest zostawić tłuste odciski po dłoniach i palcach, ale kiedy już jakiś tam pozostanie, to dość mocno rzuca się w oczy, a do ich usunięcia przyda się szmatka z płynem czyszczącym. Sucha najczęściej tylko rozmaże plamę.

Zawiasy przykryte metalowymi osłonami są bardzo mocne, ale jednocześnie działają odpowiednio płynnie. Nie pozwalają, co prawda, na otwarcie laptopa jedną ręką, ale też są w stanie stabilnie utrzymywać ekran pod każdym kątem. Umożliwiają też na odchylenie ekranu o 180°.

Podoba mi się wybór i rozmieszczenie portów, chociaż USB 3.0 z prawej strony mógłby znaleźć się w innym miejscu, niekoniecznie na przodzie krawędzi. Osobom praworęcznym podłączona tam wtyczka lub przewód może trochę przeszkadzać w operowaniu myszą. „Erjotka” podpięta do gniazda znajdującego się po tej samej stronie zawadzać nie powinna, gdyż znajduje się ono na samym tyle boku. Po lewej stronie umieszczono gniazdo Thunderbolt 3, złącze stacji dokującej składające się z drugiego Thunderbolta 3 oraz złącza mini-LAN, drugi USB 3.0, HDMI oraz gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe. A tuż za nim znajduje się jeszcze slot dla kart micro-SD.

Na spodzie laptopa znajduje się sześć śrubek, do odkręcenia których przyda się śrubokręt krzyżakowy. Po ich wykręceniu i zdjęciu pokrywy (trzeba to robić delikatnie, gdyż zaczepy trzymają dość mocno), uzyskuje się dostęp do banku SODIMM, układu chłodzenia, baterii oraz gniazda dla dysku M.2.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Matryca na wyposażeniu testowanej „tetki” jest jedną z sześciu(!) opcji dostępnych dla tego modelu. Lenovo już od paru lat przygotowuje po kilka wersji ekranu dla ThinkPadów, szczególnie tych z najwyższych półek i w tym przypadku jest podobnie. Przetestowany wyświetlacz IPS charakteryzował się rozdzielczością Full HD (1920 x 1080 pikseli), mniejszym poborem energii (wersja Low Power), a wg specyfikacji producenta jego podświetlenie powinno osiągać wartość 400 nitów.

Obietnice przesadzone nie były, gdyż istotnie podświetlenie ekranu wyniosło 393 nity, a więc było bardzo bliskie deklarowanej wartości. Niestety, kolorymetr wskazał, że nie jest ono zbyt równe, a różnica pomiędzy lewym górnym narożnikiem a prawym dolnym wyniosła prawie 100 nitów. To dużo. Chociaż jasność jest wysoka, to i tak udało się zachować dość wysoki kontrast oraz nasycenie czerni. Pod kątem odwzorowania kolorów także jest lepiej niż nieźle i można liczyć na 91% pokrycia palety sRGB oraz 64% AdobeRGB. To dużo więcej niż zwykle oferują wyświetlacze laptopów biurowych.

Oprócz przetestowanego panelu, Lenovo przygotowało alternatywy w postaci matrycy TN o rozdzielczości HD (1366 x 768 pikseli), a także dodatkowych trzech IPS-ów Full HD, z czego jeden jest zwykłym panelem, a dwie pozostałe – dotykowymi. W dodatku wersja o jasności 500 nitów i reagująca na dotyk posiada filtr ThinkPad Privacy Guard, uniemożliwiający osobom postronnym podglądanie wyświetlanych przez nas treści. Ostatnią wersją ekranu jest błyszczący IPS o rozdzielczości 4K (3840 x 2160 pikseli) i obsłudze HDR400.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 393 cd/m2
  • kontrast: 1643:1
  • czerń: 0,24 cd/m2
  • paleta sRGB: 91%
  • paleta DCI-P3: 67%
  • paleta AdobeRGB: 64%

 

Klawiatura i touchpad

Skoro piszę o ThinkPadzie, to zaskoczenia nie będzie – klawiatura jest niezmiennie świetnie wykonana zarówno pod kątem wizualnym, jak i użytkowym. Matowe, miękkie w dotyku tworzywo, z którego wykonano wyprofilowane płytki klawiszy wciąż sprawdza się doskonale. Podobnie zresztą jak głęboki, wyraźny skok z bardzo dobrze wyważoną odpowiedzią mechanizmu na wciśnięcie. Ciężko mi polecić na ten moment lepszą klawiaturę do pracy z tekstem lub obszerną dokumentacją. Nie można też zapomnieć, że klawiatura jest oczywiście podświetlana oraz odporna na zalanie.

W ThinkPadach wciąż można spotkać dwa akcesoria pozwalające na sterowanie kursorem. Pierwszym jest oczywiście touchpad. W tym wypadku płytka jest jednocześnie… gładka i szorstka. To znaczy – nie jest tak gładka jak szkło, ale też nie tak szorstka, żeby palce czuły jakikolwiek opór. Z czarną płytką zintegrowano dwa klawisze o przyjemnym, odpowiednio głębokim i sprężystym kliku. Podsumowując – wszystko działa, jak należy.

Drugą opcją jest TrackPoint – czerwony „grzybek” niezmiennie wgryza się pomiędzy litery G, H i B. Do jego obsługi niezbędne są przyciski znajdujące się nad touchpadem, ale tutaj ponownie mam wrażenie, że ich klik jest zdecydowanie zbyt lekki, przez co oparty na nich kciuk jest w stanie wdusić klawisz. Do tego ich skok jest płaski i jakiś taki mało wyraźny.

 

Głośniki

Lenovo wyposażyło ThinkPada T14 Gen 1 w oprogramowanie Dolby Audio (co zresztą czyni już od paru lat, także w przypadku pozostałych ThinkPadów), ale nawet najlepsze oprogramowanie nie pomoże, jeżeli głośniki same w sobie byłyby niskiej jakości. Tutaj na szczęście wszystko się ze sobą komponuje. Umieszczone nad klawiaturą głośniki dobrze radzą sobie nawet, kiedy wsparcie Dolby jest wyłączone, ale wtedy tracą one na przejrzystości. Odtwarzana muzyka i inne treści brzmią wtedy poprawnie, jak na głośniki laptopa rzecz jasna, ale wszystko jest jakieś stłamszone. Dolby Audio nie dość, że dodaje treściom nieco głębi, to także umiejętnie rozprawia się z kwestią przesyconych tonów wysokich i nawet przy 100% głośności dźwięk nie jest w żaden sposób irytujący i świdrujący uszy.

 

Funkcje bezpieczeństwa

ThinkPady T to jedne z najlepszych laptopów biznesowych, zaprojektowanych z myślą o spełnianiu korporacyjnych standardów wykonania i bezpieczeństwa. Stąd też Lenovo już od lat umożliwia skonfigurowanie ich z dość pokaźnym wachlarzem opcji zabezpieczających dane i sam komputer. W przypadku testowanego egzemplarza mamy do czynienia niemal z kompletem. Laptop posiada czytnik kart Smart Card, czytnik linii papilarnych oraz kamerkę z czujnikiem IR, umożliwiającym korzystanie z funkcji rozpoznawania twarzy Windows Hello, i zasłonką ThinkShutter. Do tego dołożyć można jeszcze opcjonalną matrycę z filtrem ThinkPad Privacy Guard, o której zresztą już wspomniałem. Nie zabrakło też modułu TPM 2.0 umożliwiającego szyfrowanie danych znajdujących się na dysku.

Jedyne czego brakuje w testowanym laptopie to opcjonalny moduł NFC, z którego korzystają zbliżeniowe karty dostępu oraz procesor z technologią vPro, czyli dodatkowymi instrukcjami oraz zabezpieczeniami zaimplementowanymi w CPU, mającymi m.in. być dodatkową ochroną przed atakami hakerskimi.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

Łączność

Tutaj też niczego nie powinno zabraknąć. ThinkPad T14 Gen 1 wyposażony jest w przewodową kartę sieciową (Intel Ethernet Connection I219-V, 1 GB/s), a dostęp do sieci bezprzewodowej zapewnia układ Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz z Bluetooth 5.0. Ponadto możliwa jest też komunikacja z siecią GSM za pośrednictwem modemu WWAN. Ten dodatek jest opcjonalny i zdecydować się na niego należy już w momencie składania zamówienia na notebooka, gdyż późniejsze jego dołożenie jest niemożliwe.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

 

Procesor i wydajność ogólna

Intel Core i5 10210U to bardzo popularna niskonapięciowa jednostka i trudno się temu dziwić – „i-piątki” zawsze starały się być korzystnym pomostem między wydajnymi Core i7 a Core i3, których możliwości mogły nie wystarczać osobom pracującym z kilkoma otwartymi aplikacjami jednocześnie, szczególnie jeżeli część z nich ma zdecydowanie wyższe wymagania niż przeglądarka internetowa albo Word czy Excel. Do obrazu wielozadaniowych kombajnów, za jakie „tetki” mają uchodzić, Core i3 wydaje się nie pasować.

Core i5 10210U to procesor generacji Comet Lake posiadający cztery rdzenie fizyczne i dzięki Hyper-Threadingowi potrafiący obsłużyć osiem wątków w jednym momencie. Taktowanie chipu mieści się w granicach od 1,6 GHz (bazowo) do 4,2 GHz w trybie Turbo Boost. Jednostka posiada też 6 MB pamięci cache.

Testowany Core i5 wypadł całkiem intrygująco pod kątem stabilności działania oraz wydajności. W pierwszym aspekcie dało się zauważyć, że jednostka grzała się dość mocno, ale utrzymywała przy tym wysokie taktowanie. Przez większość czasu godzinnego testu CPU osiągał dość wysoką temperaturę 96°C i taktowanie rdzeni na poziomie 2,9 GHz, co jest bardzo dobrym wynikiem. Dopiero pod koniec testu taktowanie spadło o ok. 300 MHz, najprawdopodobniej w celu uniknięcia przegrzania.

Intel Core i5 10210Utemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.96° C2893 MHz
czas pracy – 30 min.96° C2893 MHz
czas pracy – 60 min96° C2594 MHz

W trakcie testowania za pomocą benchmarków stabilność została dodatkowo podkreślona, a także uwypukliła się wydajność CPU. W Cinebench R15 oraz R20 widać do najwyraźniej. Poszczególne przebiegi miały zbliżone do siebie wartości i obyło się bez większych odchyłów. Co ważne – rezultaty te były dość wysokie i można po nich wnioskować, że procesor pracował z pełną mocą. A to powinno cieszyć, gdyż testując jednostki z rodziny Comet Lake często widzieliśmy, że ich wydajność była nieco dławiona przez asekuracyjne podejście producentów do trybu Turbo. Można więc powiedzieć, że ThinkPad T14 Gen 1 wyróżnia się pod kątem wydajności procesora, chociaż zainstalowany Core i5 nie robi nic ponad to, do czego został stworzony.

Nadmieniłem już o procesorach w wariantach z vPro – oczywiście ThinkPady T14 Gen 1 dostępne są zarówno z Core i5 10310U, jak i Core i7 10610U.

T14 pierwszej generacji posiada hybrydowe rozwiązanie pamięci operacyjnej – wlutowane 16 GB DDR4 2133 MHz oraz jeden wolny bank SODIMM. W ten sposób RAM można rozbudować do maksymalnie 48 GB, gdyż laptop obsługuje kości 32-gigabajtowe. Lenovo przygotowało także wariant z 8 GB wlutowanej pamięci.

 

 

 

 

 

 

 

 

Szerzej kwestię podziału mobilnych procesorów Intel omawiamy tutaj.

 

Wydajność graficzna

Nowa generacja procesorów niskonapięciowych Intela – Tiger Lake, przyniesie ze sobą także nowe zintegrowane GPU – Intel Xe. Nowe iGPU mają cechować się dużo wyższą wydajnością w grach oraz programach wykorzystujących do pracy układ graficzny, a także lepiej radzić sobie z obsługą wielu monitorów, także tych o wysokiej rozdzielczości. Ale to najpewniej w kolejnej generacji T14. W pierwszej generacji mamy jeszcze do czynienia z Intelem UHD 620. Jeżeli jednak ktoś potrzebuje większej mocy obliczeniowej niż niezbędne minimum oferowane przez „integrę” od Intela, to może sięgnąć po konfigurację z niezależnym GeForcem MX330 od NVIDII lub wybrać zestaw z procesorem od AMD – zintegrowane układy graficzne od AMD mają dużo większy potencjał niż jednostki Intela tej generacji.

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

W kwestii dysku Lenovo ani nie zaskakuje, ani nie zawodzi. W testowanym ThinkPadzie T14 znalazł się nośnik M.2 od Samsunga o pojemności 512 GB. Taka pojemność stanowi tzw. „w sam raz” dla wielu użytkowników. PM981a jest dyskiem działającym w oparciu o interfejs PCIe 3.0 x4 oraz protokół NVMe, więc o jego osiągi można być raczej spokojnym. Wyniki odczytu i zapisu sekwencyjnego to potwierdzają (chociaż da się znaleźć na rynku wydajniejsze nośniki o takiej samej charakterystyce) zapewniając odpowiednio 2236 oraz 1254 MB/s. Szybkie wznowienie działania systemu, uruchamianie aplikacji oraz przenoszenie i kopiowanie dużych plików można uznać za zagwarantowane.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Lenovo wyposażyło ThinkPada T14 Gen 1 w baterię o pojemności 50 Wh, co jest uznawane za standard w laptopach i ultrabookach z podobnych segmentów. W tym momencie starszym użytkownikom ThinkPadów T może zakręcić się łezka w oku i wspomną przywołany już na początku recenzji Power Bridge, czyli wyposażenie laptopa w dwie baterie. Jedna z nich była wbudowana, a druga – wymienna. Kiedy rozładowała się ta druga, zasilanie przejmował akumulator skryty w obudowie, co umożliwiało wymianę rozładowanej baterii na naładowaną „w locie”. A jakby tego było mało – Lenovo umożliwiało wybór pojemności baterii na etapie zakupu, więc jeżeli ktoś pracował często poza biurem, mógł wybrać konfigurację laptopa z dwoma pojemnymi bateriami, kupić dodatkową w zapasie i nie martwić się o dostęp do gniazdka przez praktycznie cały dzień, nie musząc jednocześnie pracować wyłącznie w trybie oszczędzającym energię.

Wróćmy jednak do bohatera testu – tutaj o pracy na własnym zasilaniu przez cały dzień można co najwyżej pomarzyć. Ba, testowana konfiguracja nie byłaby w stanie zapewnić energii na 8-godzinny dzień pracy, co, nie powiem, ma prawo rozczarować. Laptop najdłużej pracował w trybie przeglądania Internetu i tu można było liczyć na nieco ponad 6 godzin pracy. Natomiast w trybie pracy biurowej energii starczyło na niecałe 6 godzin. Na szczęście bateria wspiera funkcję Rapid Charge, co umożliwia naładowanie akumulatora do poziomu 80% w jedną godzinę. Ale jeżeli nie za bardzo ma się dostęp do gniazdka…

 

 

Testy kultury pracy

Czas pracy na baterii nie jest jedyną kwestią, która mnie nieco rozczarowała. Kultura pracy nowego ThinkPada T także nie będzie jego wizytówką, gdyż prezentuje się, niestety, dość przeciętnie, a przecież nie ma do czynienia z najwydajniejszą dostępną konfiguracją.

Już na etapie pracy biurowej obudowa notebooka robi się ciepła. Nie jest to jeszcze mocno odczuwalne na pulpicie – w strefie klawiatury i touchpada, ale pod spodem pirometr potrafił wskazać prawie 40° C. Przy dużym obciążeniu CPU robi się zdecydowanie cieplej i temperatura na środku klawiatury potrafi dobić do 38° C, a więc wyraźnie grzeje ręce, podczas gdy na środku spodu z przodu wartości pojawia się cyfra 5. Jeżeli więc ktoś lubi pracować z laptopem położonym na kolanach, to nie polecam. Tym bardziej uczulam na kładzenie pracującego na maksymalnych obrotach komputera na koc, kołdrę czy nawet kanapę, gdyż zablokujemy w ten sposób otwory wentylacyjne, którymi układ chłodzenia czerpie zimne powietrze z zewnątrz.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

Pod kątem głośności układu chłodzenia laptop wypada bardzo dobrze, chociaż nie wiem, czy jest to powód do dumy. Biorąc pod uwagę 96° C na CPU w czasie testów oraz dość ciepłą obudowę podczas pracy, ciężko chwalić układ chłodzenia za cichą pracę, gdyż w takim trybie jest on po prostu mało wydajny.

 

Podsumowanie

Zmiana nazewnictwa ThinkPadów nie przyniosła ze sobą żadnej rewolucji. Ba, nawet na żadną większą zmianę nie ma co liczyć, zarówno pod kątem wyposażenia, jak i designu laptopa. Ale nie należy traktować tego jako moje narzekanie, a raczej stwierdzenie faktu. W segmencie laptopów biznesowych, szczególnie tych o standardzie korporacyjnym, raczej unika się gwałtownych zmian i producenci są zwykle bardzo zachowawczy. ThinkPad T14 Gen 1 jest dobrym przykładem takiego podejścia.

Lenovo wyposażyło swoją nową czternastocalową „tetkę” we wszystkie niezbędne elementy, a notebook szczególnie wyróżnia się pod kątem zabezpieczeń. Na duży plus zaliczyć można także wachlarz dostępnych konfiguracji. I tak jak kilka dostępnych procesorów jest oczywistym standardem, tak aż sześć dostępnych ekranów jest miłą niespodzianką. Chociaż zastanawiać się można nad zasadnością wersji z ekranem TN o rozdzielczości HD. Pakiet wyposażenia opcjonalnego też robi wrażenie i klient biznesowy znajdzie w T14 pierwszej generacji właściwie każdy dodatek, jaki mógłby być niezbędny w pracy – czy to w terenie (wytrzymała obudowa, modem WWAN, wspomniane już zabezpieczenia, opcjonalna matryca z ThinkPad Privacy Guard), czy w biurze (matryca 4K z HDR, czytnik Smart Card, procesory z vPro). To wszystko buduje obraz T14 Gen 1 jako, bez przesady, bardzo uniwersalnego i elastycznego pod kątem konfiguracyjnym laptopa.

Ogólny zarys ThinkPada T14 prezentuje się zatem bardzo dobrze, a testowana przeze mnie konfiguracja nie odbiega pod tym względem od całości. Triada złożona z Core i5 10210U, 16 GB RAM-u oraz dysku PCIe NVMe od Samsunga z pewnością będzie jednym z najchętniej wybieranych zestawów i Lenovo może spać spokojnie, gdyż pakiet ten zaprezentował się z jak najlepszej strony.

Nowa „tetka” trochę niedomaga w aspekcie czasu pracy na baterii oraz kultury pracy. Co zresztą mnie zaskoczyło, gdyż ThinkPady T zazwyczaj były przeze mnie chwalone za te dwa elementy. Czy są to jednak wady dyskwalifikujące w moich oczach ThinkPada T14? Absolutnie nie – po prostu trzeba będzie o wspomnianych mankamentach pamiętać w momencie zakupu, jednocześnie mając świadomość, że ThinkPady T to bez dwóch zdań wciąż jedne z najlepszych uniwersalnych notebooków biznesowych w tym segmencie.

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad T14 Gen 1
segment:ultrabook biznesowy
optymalne zastosowanie:- zadania administracyjno-biurowe
- praca w terenie
- praca w podróży
mobilność:- bardzo wysoka
kultura pracy:- dobra
modem WWAN w opcji:- tak
opcje dokowania:- złącze dokowania
- Thunderbolt 3
ważne cechy:- wytrzymała obudowa wzmocniona magnezowym szkieletem
- sporo dostępnych konfiguracji, w tym z procesorami AMD
- bogate wyposażenie opcjonalne
- sporo opcji zabezpieczeń
- najwyższej klasy wykonanie
- lekki i poręczny