Czasami zdarza się recenzja, którą nie wiem jak zacząć. Jak tu nadać kontekst? Jak tu zainteresować, albo chociaż spróbować zainteresować? Nasze teksty są zazwyczaj długie, staramy się być szczegółowi, dzielimy się naszymi spostrzeżeniami dotyczącymi sprzętu i próbujemy ten subiektywny element odnosić do faktów. Recenzent nie zawsze testuje i opisuje to, co chce. Czasami musi wyjść poza swoje widzimisię i stanąć oko w oko ze sprzętem, o którym wie, że teoretycznie i obiektywnie jest wysoko oceniany w technologicznych mediach. Że słusznie ma swoich zwolenników czy wręcz fanów – ale samemu jakoś tak podchodzi się do niego bez entuzjazmu.

Dla mnie takim sprzętem są notebooki z rodziny Surface Laptop. Kiedy dzielimy się z Naczelnym sprzętem do testów, nigdy nie czułem, że to właśnie ja muszę położyć łapy na Surface Laptopie. To właśnie Kuba testował drugątrzecią generację. A teraz przyszła czwarta odsłona. I z racji tego, że Kuby biurko było akurat zajęte przez inne maszyny, Surface Laptop 4 trafił do mnie.

Nie mogłem przy tym pozbyć się uczucia jakie czasem towarzyszy nam, kiedy mamy spędzić dłuższy czas z jakąś osobą praktycznie nam obcą, kimś w stylu „znajomy znajomego” – niby kojarzysz, ale nie możesz powiedzieć, że znasz. Wiesz że ziomek jest w porządku, ale jakoś tak nie darzysz go specjalnie jakimiś emocjami. Ni ziębi, ni grzeje, a i pogadać nie za bardzo jest o czym, bo ostatni raz widziałeś go dwa lata temu na urodzinach kumpla i nawet nie pamiętasz jego imienia. Ale się dosiadł w pociągu i tak sobie pojedziecie te parę godzin…

Notebooki z linii Surface zawsze były dla mnie pewnego rodzaju „lansbookami”, jak lubię nazywać tego typu sprzęt. Wygląda świetnie, wykonanie jest wcale niezgorsze, ma ciekawe i unikatowe w skali rynku rozwiązania (chociażby ekran o proporcji 3:2), ale pod kątem wyposażenia i funkcjonalności ustępuje konkurencji, a ta jest przecież niemała. No i ich cena nie należy do najniższych.

 

 

Sprzęt przybył na testy z procesorem AMD w specjalnie przygotowanej dla urządzeń od Microsoftu wersji. Oczywiście w ofercie producenta znajdują się także CPU od Intela. Zmian w stosunku do poprzedniej generacji nie ma wiele. Pojawiła się naturalnie nowsza generacja procesorów, ale też jest mała niespodzianka w postaci zwiększenia maksymalnej pojemności RAM-u. W ofercie wreszcie znalazły się warianty z 32 GB pamięci operacyjnej.

Microsoft Surface Laptop 4 w wariancie 15-calowym jechał ze mną tym metaforycznym pociągiem przez dwa tygodnie i w tym czasie pojawiła się szansa, że nasza przelotna znajomość zamieni się w przyjaźń. Może zaprosimy się do znajomych na fejsbuczku i za jakiś czas umówimy się na piw… lemoniadę. A może wysiądziemy na stacji i powiemy krótkie „nara”?

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Microsoft Surface Laptop 4 (15)
wymiary i waga:340 x 244 x 15 mm
1,5 kg
przetestowany CPU:AMD Ryzen 7 4980U
7 nm (Renoir)
8 rdzenie, 16 wątków
2 - 4,4 GHz
TDP - 15 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:Intel Core i5 1145G7
Intel Core i7 1185G7
AMD Ryzen 7 4980U
AMD Ryzen 5 4680U
przetestowane GPU:AMD Radeon RX Vega 8
dostępne GPU:Intel Iris Xe
AMD Radeon RX Vega 8
dysk:512 GB, M.2 PCIe NVMe,
Sk Hynix HFM512GDGTNI-82A0A
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe NVMe
RAM:16 GB LPDDR4x, 4266 MHz
------------------
wlutowana, dual-channel
opcja: 8 lub 32 GB
przetestowana matryca:15 cali, 2496 x 1664, 3:2
IPS, PixelSense, błyszczący, dotykowy
SHP14B4, LQ150P1JX51
dostępne matryce:IPS, 2496 x 1664, błyszczący, dotykowy
wybór portów:1x USB typu C 3.2 gen 2
1x USB A 3.2 gen 1
1x jack 3.5 mm combo
Surface Connect (zasilanie)
akumulator:47 Wh
opcje łącznościWLAN - Intel Wi-Fi 6 AX200 160MHz
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:TPM 2.0 z obsługą BitLocker
kamera 720p z rozpoznawaniem twarzy Windows Hello
głośniki Omnisonic z Dolby Atmos
Alcantara tylko w 13.5"
opcje gwarancji:1 rok

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

O sprzęcie z rodziny Surface można powiedzieć wiele, a opinie na ich temat bywają różne. Ale przyznać trzeba jedno – Microsoft wie, jak przyciągać wzrok nie uciekając się przy tym do tanich sztuczek. Ekipa z Redmond potrafią tchnąć w swoje urządzenia duszę, jednocześnie trzymając się obranej przez siebie ścieżki – kolejne Surface’y, niezależnie, czy mówię o laptopach, czy tabletach, wciąż oferują styl minimalistyczny, ale poważny, bardzo biznesowy, wręcz „hard-korpo” – pozwolę sobie tak to ująć.

W sprzęcie od producenta Windowsa nie znajdziecie też jaskrawych kolorków, jakimi w tym roku kusi konkurent z Palo Alto. Surface Laptop 4 w obu rozmiarach dostępny jest wyłącznie w kolorze platynowym oraz czarnym. „Trzynastka” zaś w wersji platynowej dodatkowo posiada palm rest wyściełany tkaniną Alcantara, nieco ocieplającą design komputera i usuwającą z mojego określenia stylistyki słowo „hard”. Alcantara jest przyjemna w dotyku (przyjemniejsza niż metal, na którym spoczywają nadgarstki w trakcie pracy) i po prostu dobrze wygląda. Moim zdaniem dobrze współgra z duchem Surface’ów.

Microsoft jest też bardzo konsekwentny nie tylko w kwestii estetyki, ale też formatu swoich flagowych notebooków. Surface Laptop 4 to wciąż urządzenie z ekranem o nietypowej proporcji 3:2. Nietypowej, ale za to bardzo praktycznej pod kątem pracy biurowej – ale do tego tematu jeszcze wrócę przy omawianiu matrycy. Bohater testu z czystym sumieniem może być nazywany ultrabookiem. Obudowa jest zgrabna i lekka, jak na „piętnastkę”. Konstrukcja mierzy 15 mm po zamknięciu, a waży 1,5 kg. To dość przyjemne wartości, tym bardziej biorąc pod uwagę, że Microsoft stara się zawsze podkreślać mobilność swoich notebooków. Nie mogę jednak powstrzymać się od uwagi dotyczącej grubych, jak na dzisiejsze standardy, ramek wyświetlacza. Ich zmniejszenie uczyniłoby laptopa jeszcze zgrabniejszym. Może uda się w kolejnej generacji?

Czarny, matowy Surface Laptop 4 w całości został wykonany z aluminium, a jakość wykończenia urządzenia to najwyższa liga. Obudowa jest złożona perfekcyjnie. Wszystkie elementy zostały ze sobą bardzo dokładnie połączone, a wszelkie wcięcia i szlify są idealnie gładziutkie. Matowy kolor zapewnia też całkiem niezłą odporność na mało atrakcyjne ślady, które lubią zostawiać nasze palce i nadgarstki podczas pracy. A nawet jeżeli już jakieś się pojawią, to łatwo je zetrzeć nawet suchą ściereczką. Może być taka, jak do okularów.

Pod kątem wytrzymałości także nie ma się czego czepiać. Pulpit roboczy jest podparty dość solidnie i nawet mocniejszy nacisk nie robi na nim większego wrażenia. Pod spodem brakuje jednak chociaż jednej albo dwóch gumowych nóżek, gdyż mocniejszy nacisk na środek sprawia, że cała konstrukcja leciutko się ugina. Przy normalnym, codziennym korzystaniu z laptopa nie powinno być to w żaden sposób ani widoczne, ani odczuwalne. Klapa Surface’a nie odstaje jakością od reszty obudowy. Za solidność tego elementu nie odpowiada jednak wyłącznie metal, ale też sztywna, błyszcząca szyba zabezpieczająca dotykowy panel. Pokrywę ciężko jest w jakikolwiek sposób wykrzywić i nawet silniejszy nacisk nie robi na niej żadnego wrażenia.

Przyczepię się za to do zawiasu. Działa on bardzo lekko i otwarcie laptopa możliwe jest bez potrzeby przytrzymania obudowy drugą ręką, ale wygodną rzeczą przy ekranie dotykowym (a tylko takie znajdują się w specyfikacji Surface Laptopa 4) jest możliwość rozłożenia laptopa „na płasko”. Tutaj rozwarcie ma maksymalnie 120°. Do stabilności trzymania matrycy także nie mogę mieć zastrzeżeń. Zauważyłem też, że korzystanie z dotykowego ekranu w tym odchyleniu jest najwygodniejsze nie tylko ze względu na jego pozycję, ale też mniejszą tendencję do sprężynowania niż w bardziej pionowych pozycjach.

Jeżeli dla kogoś Surface Laptop miałby stać się bazą do bardziej rozbudowanego stanowiska pracy, to niezbędna może okazać się stacja dokująca. Stacja Surface 2 to co prawda dodatkowy wydatek wyceniony na 1369 zł, ale sam laptop posiada wyłącznie jedno USB 3.0 (3.2 gen 1) oraz USB typu C w wersji 3.2 gen 2. „Nie ma Thunderbolta?” No nie ma. Pewnie pomyśleliście podobnie naiwnie jak ja: „Wiadomo, że w konfiguracji z AMD go nie będzie, jest pewnie w wersji z Intelem.” Otóż nie. Surface Laptop 4 nie posiada Thunderbolta wcale, co biorąc pod uwagę cenę i rangę urządzenia, ma prawo rozczarować. Na lewym boku, oprócz wymienionych znalazł się jeszcze 3,5-milimetrowy jack dla słuchawek i mikrofonu. Na prawą krawędź trafiło magnetyczne gniazdo Surface Connect, do którego podłączany jest 65-watowy zasilacz lub wspomniana stacja dokująca.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Jak już nadmieniłem, ekran jest kolejnym stałym elementem w laptopach z rodziny Surface. Microsoft nazwał instalowane przez siebie panele mianem PixelSense. Są to dotykowe wyświetlacze IPS o proporcji 3:2 oraz rozdzielczości pozwalającej utrzymać stałe zagęszczenie pikseli na cal – 201 ppi. W przypadku Surface Laptopa 4 w wersji 15-calowej rozdzielczość wynosi 2496 na 1664 piksele. To bardzo dobry balans – obraz jest ostrzejszy i wyraźniejszy niż w przypadku ekranów o rozdzielczości Full HD, a przy tym zachowuje wysoką czytelność bez potrzeby skalowania obrazu o 200% i więcej. Ciężko też nie docenić bardziej „kwadratowego” formatu ekranu. Na 3:2 przeglądanie dokumentów jest wygodniejsze, bo, po prostu, widać więcej bez potrzeby ciągłego przewijania strony. Już nawet 16:10 nieco tę kwestię poprawia, a tu mamy jeszcze większą widoczność.

Tyle z teorii. Jak natomiast 15-calowy PixelSense zaprezentował się przy badaniu kolorymetrem? Surface Laptop 3 oferował luminancję na poziomie 400 nitów, całkiem wysoki kontrast oraz niecałe 100% pokrycia gamutu sRGB. Jak wypada nowsza generacja komputera?

Praktycznie tak samo, gdyż mamy tutaj do czynienia z takim samym panelem. Nie można więc mówić o niespodziankach. Luminancja faktycznie odważnie oscyluje wokół deklarowanych 400 nitów. Najjaśniejszy punkt ekranu znajduje się na środku i tam podświetlenie osiągnęło jasność dokładnie 402 nitów, pozwalając jednocześnie na utrzymanie przyzwoitego i przyjemnego dla oka kontrastu i czerni.

Kolory także są odpowiednio soczyste i przyjemnie się na nie patrzy, ale do tego maszyny z rodziny Surface także mnie przyzwyczaiły. Kolorymetr potwierdził wysokie odwzorowanie palety barw. Skala sRGB została tutaj pokryta w niemal 100%, a bardziej specjalistyczne palety AdobeRGB oraz DCI-P3 osiągnęły prawie 70% pokrycia.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 445 cd/m2
  • kontrast: 1575:1
  • czerń: 0,26 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 73%
  • paleta AdobeRGB: 70%

 

W przypadku ekranu PixelSense połączenie 10-punktowego dotyku oraz błyszczącej szyby wypada całkiem nieźle. Co prawda nawet maksymalne podświetlenie nie jest w stanie całkowicie wyeliminować odblasków, ale obraz zachowuje całkiem wysoką czytelność nawet w słoneczny dzień. Poza tym, szyba nie brudzi się od każdego „maźnięcia” palcem, co jest ważne, jeżeli to właśnie jest czyjaś główna metoda pracy. Panel jest też bardzo szybki i precyzyjny. Nie przesadzę chyba, jeżeli powiem, że PixelSense jest jednym z najlepszych ekranów dotykowych dostępnych na polskim rynku.

Osoby, którym nie w smak ciągłe macanie wyświetlacza mogą skorzystać z piórka Surface Pen. Ale najpierw będą musieli sobie takowe zakupić. Cena: tyle, ile za różyczki od „babci” w Poranku Kojota.

 

 

Klawiatura i touchpad

Praktycznie wszystkie Surface Laptopy jak dotąd mogły pochwalić się bardzo wygodnymi klawiaturami i nie inaczej jest w przypadku najnowszej „czwórki”. Inżynierom z Microsoftu udało się w przyjemny sposób skompensować jej płaski profil bardzo przyjemną i całkiem soczystą sprężystością. Klik klawiszy jest także miękki i lekki, więc nie ukrywam, że jakoś tak przyjemnie czuje się klawiaturę z Surface Laptopa 4 pod palcami.

Na ergonomię pisania pozytywnie wpływa także matowe tworzywo, z którego wykonano „kafelki” klawiszy, oraz ich rozmieszczenie i rozmiar. Jedyna wada – umieszczenie przycisku zasilania między klawiszem F12 a Delete. Co prawda to wciąż nieco szczęśliwsze rozwiązanie niż umieszczenie go w miejscu klawisza odpowiedzialnego za kasowanie różnych rzeczy, ale na obudowie jest tyle przestrzeni, że bez problemu można by wpasować jakiś niewielki włącznik nad lub obok klawiatury. Po ekranie, klawiatura także dokłada spory argument, żeby uznać Surface Laptopa 4 za dobrą propozycję dla osób pracujących z tekstem oraz dokumentami.

Rozmiar touchpada dobrze rezonuje z ideą ultramobilnego laptopa, nawet tego formatu. Płytka ma rozmiar 11,5 na 7,5 centymetra, więc jest całkiem spora, a w efekcie wygodna w użyciu. Gładzik w codziennej pracy, w sytuacji, kiedy obsługa komputera za pomocą myszy nie wchodzi w grę, wypada bardzo korzystnie. Zintegrowane z nim klawisze także są odpowiednio duże i łatwo intuicyjnie trafiać w nie palcami. Co prawda mają troszeczkę „plastikowy” klik jak na mój gust, ale jest on dobrze zbalansowany pod kątem głębokości i skoku. Wygodne urządzenie.

Głośniki

Decyzja o nawiązaniu współpracy z Omnisonic jest jedną z najlepszych, jaką Microsoft podjął przy tworzeniu kolejnych maszyn z rodziny Surface. Głośniki od Portugalczyków nie tylko sprawiają, że Microsoft Surface są najlepiej grającymi tabletami, jakie słyszałem, ale też pomagają Surface Laptopom wkroczyć do mojej osobistej „topki” najlepiej grających notebooków.

Głośniki z Surface Laptopa czwartej generacji również nie zawodzą. Dźwięk jest przyjemnie klarowny, czuć tam jakąś przestrzeń, poszczególne pasma sobie nie przeszkadzają i nie „kleją się” do siebie. Oczywiście membrany od Omnisonic są małe i mamy tu do czynienia głównie z tonami wysokimi i środkiem, ale od czasu do czasu jakaś grubsza kreska w postaci basu się tutaj zarysowuje. Ponadto stereo z Surface Laptopa 4 potrafi być głośne, a przy tym nie gubi nic z jakości.

W uszy rzuciła mi się także bardzo wysoka klarowność wokalu i mowy, więc czwarty laptop z rodziny Surface ma szansę być praktycznym narzędziem do prowadzenia wideorozmów.

 

Funkcje bezpieczeństwa

W czasach kiedy czytniki linii papilarnych pojawiają się nawet w laptopach konsumenckich (raczej tych z wyższych półek) oraz notebookach dla graczy, ich brak w sprzęcie pukającym do drzwi biznesu wydaje się małym nieporozumieniem. Nie można Microsoftowi odmówić konsekwencji – żaden laptop z rodziny Surface w skaner odcisków palców nie był wyposażony. Za to równie konsekwentnie spotkać można inne zabezpieczenie biometryczne: kamerę z czujnikami IR współpracującą z funkcją rozpoznawania twarzy Windows Hello. I podobnie jak w innych Surface’ach – technologia bardzo sprawnie potrafi rozpoznać facjatę i zalogować do systemu.

Laptop wyposażono także w moduł szyfrujący TPM 2.0 obsługujący funkcję BitLocker, więc dane gromadzone na dysku także można odpowiednio zabezpieczyć.  

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego Microsoft nie umożliwia wyboru konfiguracji Surface Laptopa z modemem WWAN. To jest to jedyne brakujące ogniwo, które dodatkowo podkreśliłby mobilność notebooka. Szkoda, że Microsoft wciąż zmusza ludzi pracujących w terenie, żeby nosili w torbie lub kieszeni zewnętrzny modem 4G/LTE. Tym bardziej, że tablety z rodziny Surface (za wyjątkiem Surface Go) w modem sieci komórkowej mogą zostać wyposażone.

Jedyną możliwość połączenia się z Internetem daje karta sieciowa Intela obsługująca standard Wi-Fi 6. Laptop posiada też Bluetooth w wersji 5.0, więc połączenie słuchawek czy innego gadżetu z komputerem nie nastręcza żadnego problemu.

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Procesor i wydajność ogólna

Testowany model nowego Surface Laptopa 4 działa w oparciu o procesor od AMD, a konkretniej – specjalnie przygotowaną dla Surface’a jednostkę Ryzen 7 4980U Microsoft Surface Edition. Poważnie, tak brzmi pełna, oficjalna nazwa tego APU. Ta generacja Surface Laptopów jest kolejną, do której zawitały procesory od ekipy dr Lisy Su.

Nie jest to jedyny chip od AMD, jaki może znaleźć się w laptopie od Microsoftu. Tańszą, ale równocześnie mniej wydajna alternatywą jest Ryzen 5 4680U Microsoft Surface Edition. A co z Intelem? Ano też ma tu swoich przedstawicieli – „niebieskich” reprezentują Core i7 1185G7 oraz Core i5 1145G7.

AMD Ryzen 7 4980U opiera się na rdzeniu Zen 2 generacji Renoir. Chip posiada aż 8 rdzeni oraz obsługuje technologię SMT („Hyper-Threading od AMD”), co sprawia, że jest jednostką 16-wątkową. Słusznie może to robić wrażenie, tym bardziej, że testowany Ryzen jest przecież procesorem o TDP wynoszącym 15 W. Taktowanie ma szerokie widełki, gdyż może wynosić od 2 GHz do nawet 4,4 GHz przy maksymalnym zaangażowaniu pojedynczego rdzenia. To czyni z Ryzena 7 4980U najszybszą niskonapięciową jednostkę z rodziny Renoir. Przynajmniej w teorii.

W trakcie testów wykorzystujących wielordzeniowość i wielowątkowość najwyższą wartością, jaką było mi zobaczyć było maksymalnie 4 GHz, co jest wynikiem bardzo dobrym. Taki stan jednak utrzymywał się przez kilka-, maksymalnie kilkanaście sekund, po czym procesor musiał zwolnić, żeby nie doprowadzić do przegrzania jednostki. Przez całą godzinę katowania Ryzen 7 utrzymywał taktowanie na poziomie 3 GHz, przy czym zachował więcej niż przyzwoitą temperaturę nieprzekraczającą 76°C. Zapas termiczny był więc spory i chyba nic by się nie stało, gdyby producent zezwolił procesorowi na jeszcze wyższe taktowanie i w efekcie – pełniejsze wykorzystanie potencjału układu.  

AMD Ryzen 7 4980Utemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min75° C2993 MHz
czas pracy – 30 min76° C2995 MHz
czas pracy – 60 min74° C2934 MHz

Biorąc pod uwagę wszystko, co napisałem powyżej i tak okazało się, że Ryzen 7 4980U zjadł, przeżuł… i na tym skończmy… najmocniejszą mobilną jednostkę Intela obecnej generacji – Core i7 1165G7 z testowanych ostatnio Asusów z linii ExpertBook B1. Nie oszukujmy się – nowocześniejsza mikroarchitektura, dwukrotnie większa liczba rdzeni oraz wątków zrobiła swoje. Intelowi nie pomogło nawet wyższe TDP.

Microsoft wreszcie przestał bronić się przed konfiguracjami z 32 GB RAM-u, co odbieram jako duży plus – wydajność przetestowanego Ryzena 7 pokazuje, że 15-calowy Surface Laptop zmierza w kierunku ultrabooka-kombajnu, więc RAM-u także nie powinno brakować. W „trójkach” maksymalną pojemnością pamięci operacyjnej była wartość 16 GB, czyli taka sama, jak w testowanej przeze mnie „czwórce”. Ostatnią alternatywą jest 8 GB. Pamięć jest wlutowana.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Ostatnio miałem okazję sprawdzić, jak radzi sobie najnowsza generacjach iGPU od Intela i muszę przyznać, że Intel Iris Xe weszły na poziom, gdzie głupkowate naigrywanie się z „integry” może zacząć być odbierane jako przejaw technologicznej ignorancji. Słusznie zresztą.

Jak zatem poradził sobie Radeon RX Vega 8, który pod właściwie każdy względem wypadał korzystniej od Intel Iris Xe z ExpertBooków B1? Raz lepiej, raz gorzej – w zależności od testu. RX Vega 8 pod kątem osiąganej wydajności krąży gdzieś pomiędzy GeForcem MX330 (a więc niezależną kartą graficzną!) oraz najnowszą „integrą” od Intela. W ten sposób niejako potwierdza się moja teza z recenzji ExpertBooków B1 – wciskanie niskowydajnych mobilnych układów do laptopów biurowych i biznesowych zaczyna tracić sens.

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

Laptopy Microsoft Surface chcą być marką Premium i pod wieloma względami wychodzi im to przecież całkiem dobrze. Ale pod kątem zainstalowanych dysków kolejne Surface Laptopy potrafią ustąpić konkurencji, czego do końca nie potrafię zrozumieć. Dlaczego nie mamy tu do czynienia z pełnym wykorzystaniem szyny PCI Express i protokołu NVMe? Przecież już nawet laptopy konsumencie oraz tańsze biznesówki korzystają z nośników oferujących prędkość odczytu na poziomie ok. 2000 MB/s i więcej. Inżynierów z Microsoftu niestety zadowoliły rezultaty niemal o połowę niższe. Zainstalowany SK hynix o pojemności 512 GB to zdecydowanie nie jest najszybszy dysk PCIe NVMe na rynku.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Microsoft ze swoimi urządzeniami dość mocno stawia na mobilność i podkreśla to także pod kątem długości pracy laptopa na zasilaniu bateryjnym. Zainstalowany akumulator o pojemności 47 Wh jest w stanie zasilać komputer przez ponad 9 godzin pracy biurowej i ponad 10,5 godzin przeglądania Internetu, co wystarczy na cały dzień pracy i jeszcze pozostanie trochę na ewentualne nadgodziny. To całkiem satysfakcjonujące wartości biorąc pod uwagę, że w laptopie znajduje się całkiem wydajny procesor oraz bardzo jasny ekran.

 

Testy kultury pracy

Przy zadaniach typowo biurowych, gdzie działa klient poczty, pakiet Office i przeglądarka, na temperatury stref obudowy nie można narzekać, szczególnie biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z szczupłym sprzętem. Przy takim scenariuszu strefa klawiatury nie nagrzewała się powyżej 28°C, a pod spodem tylko przy tylnej krawędzi zbliżała się do 35°C. Wiatraczek układu chłodzenia był praktycznie niesłyszalny.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

Przy wysokim obciążeniu podzespołów naturalnie robi się cieplej i niestety głównie jest to odczuwalne na wierzchu laptopa, tam gdzie najczęściej trzymamy ręce w czasie pracy – na klawiaturze oraz podnadgarstniku. Pod spodem temperatura także wzrosła, a układ chłodzenia stał się wyraźnie słyszalny. 44 dB nie jest co prawda jakąś szalenie inwazyjną głośnością, ale niektórym może przeszkadzać delikatnie świszczący ton, jaki wydaje rozpędzony wiatraczek. Da się ją jednak po pewnym czasie ignorować, gdyż szum jest jednostajny.

 

Podsumowanie

No i tak jechaliśmy sobie tym pociągiem z kolegą Surfacem, jechaliśmy. Pociąg się zatrzymał i czas się pożegnać. Finał tej wspólnej podróży jest taki, że podoba mi się „stylówa” mojego kompana i to, że ma kilka cech, które naprawdę mi się podobają.

Pozytywnie zaskoczyła mnie wydajność ogólna laptopa i to nawet biorąc pod uwagę, że tryb Turbo jest tutaj lekko zdławiony. Ryzen 7 4980U oferuje sporą moc obliczeniową, jak na chip niskonapięciowy (i to poprzedniej już przecież generacji!) i alternatywa w postaci jednostek Intela nie jest w stanie zagrozić jego pozycji. Gdyby chociaż tego Thunderbolta zapewniały… Ale nie zapewniają, więc nie gdybamy. Cieszy fakt, że w 15-calowych Surface Laptopach wreszcie pojawiła się opcja z pamięcią 32 GB RAM, tym bardziej przecież, że nie da się jej rozbudować.

Surface Laptop 4 pod kątem wyposażenia jest stworzony do pracy. Mamy jasny, nasycony kolorami, dotykowy ekran IPS o proporcji 3:2 i rozdzielczości ułatwiającej wygodne wykonywanie zadań i zleceń. Mamy także bardzo wygodną klawiaturę i nie gorszy touchpad.

Microsoft Surface Laptop 4 (15)

Ale podczas wspólnego mijania poszczególnych stacji zdarzyło nam się parę zgrzytów. Czas już skończyć z ramkami ekranu grubości linii przypominającej o konieczności zachowania bezpiecznej odległości od zbliżającego się pociągu. Z kolei dysk od SK hynix nie jest godzien tej półki cenowej. Nie podoba mi się także mała liczba dostępnych portów, a brak Thunderbolta 4 (ten oczywiście znalazł by się wyłącznie w wariancie z Intelem) albo USB-C z obsługą DisplayPortu (rozwiązanie dla wersji z procesorem od AMD) jest dla mnie nieporozumieniem w sprzęcie o tak wysokich aspiracjach. A, no tak – mam przecież kupić stację dokującą…

Cały czas odnoszę wrażenie, że Surface Laptop 4 stoi w rozkroku pomiędzy byciem dobrym „lansbookiem” a pełnoprawną maszyną biznesową. Pewnie, Surface może być bardzo fajnym i wdzięcznym narzędziem do pracy, sam to podkreślałem w tej recenzji, ale konkurencja na tym polu jest bardzo silna. ThinkPady T oraz X1, Latitude 7000 od Della, EliteBooki od HP, ExpertBooki i ZenBooki wyższych serii od Asusa. Jest jeszcze Dell XPS, od lat bardzo zgrabnie balansujący pomiędzy „konsumerem” a biznesówką ultrabook Premium. Microsoft pierwszymi Surface Laptopami zainteresował i znalazł swoich odbiorców, ale z mojej perspektywy od kilku lat seria stoi w miejscu. I jeżeli ekipa z Redmond chciałaby to zmienić, to czas brać się do roboty.

No i tak wysiadamy sobie z tego pociągu, wracając do mojej podróżniczo-towarzyskiej metafory. Podajemy sobie ręce, dziękujemy za mile spędzony czas. Wielkiej przyjaźni pomiędzy nami pewnie nie będzie jeszcze teraz, ale ze szczerym uśmiechem życzymy sobie zdrowia, wszystkiego dobrego i obiecujemy sobie, że widzimy się na kolejnych urodzinach naszego wspólnego kumpla. Kto wie, może znowu będzie okazja pogadać i lepiej się poznać, dodamy się do „znajomych” i w końcu wyjdziemy wspólnie do knajpy?  

Podsumowanie:Microsoft Surface 4 (15)
segment:ultrabook klasy Premium
optymalne zastosowanie:- szeroko rozumiana praca biurowa
- praca w terenie i w podróży
- rozrywka z multimediami
mobilność:- bardzo wysoka
kultura pracy:- bardzo dobra
modem WWAN w opcji:-nie
opcje dokowania:- USB 3.2 gen 2 typu C
ważne cechy:- lekka i smukła obudowa z aluminium
- wydajność niskonapięciowego Ryzena 7
- wygodny i śliczny ekran PixelSense o proporcji 3:2
- długi czas pracy na baterii