O tym, że iiyama jest jednym z najbardziej nietypowych producentów monitorów dla graczy już kiedyś wspominałem. Monitory iiyamy z serii G-Master, czyli rodziny sprzętu dla graczy, praktycznie w żaden sposób nie odbiegają wizualnie od tych z serii ekranów dla firm. Iiyama stawia przede wszystkim na wyposażenie i możliwości, czego kolejnym potwierdzeniem jest jeden z najnowszych monitorów dla graczy – G-Master Red Eagle o oznaczeniu GB3266QSU.

Cena i specyfikacja jasno daje do zrozumienia, że Japończycy postanowili agresywnie rywalizować z konkurencją  w segmencie monitorów dla graczy ze średniej półki cenowej. 32 cale, rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli, zakrzywiony panel VA, synchronizacja adaptacyjna w postaci FreeSync Premium, HDR, tryb podświetlenia stroboskopowego, a do tego w pełni regulowana podstawa w cenie 1649 zł? Taki pakiet prezentuje się co najmniej interesująco.  

Dla wielu graczy połączenie 32-calowej przekątnej, rozdzielczości WQHD i 144-hercowego odświeżania stanowi zestawienie idealne. Do pełnego wykorzystania takiego monitora nie potrzeba peceta o high-endowej konfiguracji, jak ma to miejsce w przypadku wyświetlaczy 4K. Przeskok z Full HD na WQHD też jest bardzo zauważalny pod kątem ostrości obrazu, zaś różnica cenowa pomiędzy monitorami Full HD a WQHD nie jest zbyt wysoka. Czyżby iiyama w rozpoczynającym się najgorętszym okresie wyprzedażowym roku przygotowała sobie pewny hit?

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:iiyama G-Master Red Eagle GB3266QSU
segment:monitor gamingowy
przekątna:32 cale
wymiary i waga71 x 45 x 23 cm, 9 kg
rozdzielczość natywna:2560 x 1440 pikseli (WQHD)
format obrazu:16:9
typ matrycy:VA, 144 Hz, zakrzywiony (1800R), 8 bit
powłoka matrycy:matowa
kąty widzenia:178°/178°
czas reakcji (MPRT):1 ms
VESA100 mm x 100 mm
porty:2x HDMI
2x DisplayPort
2x USB 3.0
2x USB 2.0
1x USB 3.0 typu B (upstream)
1x audio out
funkcje dodatkowe:filtr światła niebieskiego
FlickerFree
w pełni regulowana podstawa
głośniki stereo
FreeSync Premium (G-Sync Compatible)
regulowany tryb stroboskopowy (MBR)
regulowany Over Drive
menu w j. polskim
gwarancja:3 lata
w pudle: - zasilacz
- kable HDMI
- kabel DisplayPort
- kabel USB-A - USB-B
- dokumentacja

Konstrukcja i funkcjonalność

G-Master Red Eagle GB3266QSU to zdecydowanie urządzenie dla osób, które w głębokim poważaniu mają gamingową stylistykę i liczy się dla nich głównie jakość tego, co widzą na wyświetlaczu. Monitor prezentuje się bardzo skromnie, można powiedzieć, że surowo. A niektórzy pewnie powiedzą, że wręcz nudno. Obudowa zakrzywionego ekranu (1800R) w całości wykonana jest z czarnego, matowego tworzywa. Może nie jest to plastik najwyższej jakości, ale nie trąci też tak zwaną „chińszczyzną”. Jest całkiem przyzwoity, odpowiednio sztywny i budzi zaufanie. Dołączona do zestawu podstawa posiada taką samą stylistykę, więc idealnie uzupełnia się z samym monitorem. Monitor nie straszy także ani grubością (23 cm w najgrubszym punkcie, z dołączoną podstawą), ani wagą całego zestawu (9 kg).

Japończycy nie dokładali do nowego G-Mastera żadnych gamingowych ozdobników, no może poza umieszczeniem logo serii na podstawie. Chociaż ciężko to nazwać ozdobnikiem – po prostu tam jest. Ozdobnikiem można nazwać świecący okrąg w gamingowych monitorach LG, podświetlane elementy u MSI, świecącą podstawę u Asusa czy fikuśne logo u Aorusa. W przypadku iiyamy gracze takich bajerów nie doświadczą.

W oczy wyraźnie rzuca się brak bocznych i górnej ramki, przez co niespełna 32-calowy monitor wygląda bardzo zgrabnie i wizualnie sprawia wrażenie mniejszego niż jest w rzeczywistości. Zachowano tylko dolną krawędź, która także nie razi w oczy swoim formatem i sprawia, że front jest wizualnie spójny.

Monitor wyposażony został w sporą, ale w pełni funkcjonalną podstawę. Pozwala ona na pełną regulację położenia ekranu i obejmuje dostosowanie wysokości (12 cm), kąta pochylenia (22° w górę, 5° w dół) oraz obrót w zakresie 45° w prawo i w lewo. Z pivotem sprawa prezentuje się podobnie, jak w przypadku testowanego niedawno Red Eagle GB3461WQSU – mechanicznie jest, ale nie jest wspierany, o czym producent jasno informuje wiadomością naklejoną na przykręcaną do podstawy metalową stópkę. Służy on tylko jak pomoc przy pakowaniu monitora do pudła. Ale jego obecność sprawia, że monitor ma tendencję do lekkiego chwiania się na boki.

Ważną informacją z pewnością jest fakt, że podstawa i jej stopa nie zajmują dużo miejsca na biurku (jej powierzchnia wynosi 23 x 30 cm), co przy monitorze tej wielkości jest sporą wartością dodaną. A jeżeli ktoś będzie wolał zamontować monitor na ramieniu VESA, to ma taką możliwość. Obudowa posiada gniazda montażowe w standardzie 100 x 100.

 

Porty i głośniki

Monitory iiyamy przyzwyczaiły mnie już do tego, że na brak portów raczej nie będę narzekał. W przypadku testowanego „Czerwonego Orła” jest nie inaczej i bateria złączy jest odpowiednio rozbudowana i praktycznie rozmieszczona. Do dyspozycji użytkownika oddano dwa gniazda HDMI oraz dwa DisplayPorty. Obok znajduje się wejście dla słuchawek/głośników i złącze zasilania. Japończycy wyposażyli nowego G-Mastera także w hub USB. Umieszczony został z lewej strony monitora i posiada dwa porty USB 2.0 oraz dwa USB 3.0. Monitor posiada także USB-B z funkcją upstream, pozwalającą połączyć hub z komputerem. Przewód USB-B – USB-A, który na to pozwala, znajduje się w kartonie.

Wszystkie złącza zostały rozlokowane dość sensownie i raczej nie ma problemu z łatwym dostępem do nich. Chociaż gdyby dwa USB 3.0 umieszczone z lewej strony znajdowałyby się nieco bliżej krawędzi, to nic by się nie stało.

Red Eagle GB3266QSU posiada dwa głośniki umieszczone u góry „kuperka” obudowy. Wiele o nich nie da się powiedzieć – ot, stanowią rozsądny zapas na wypadek braku zewnętrznych głośników czy słuchawek. Owszem, brzmią poprawnie, czysto i nie kaleczą uszu (chyba, że podskoczymy głośnością powyżej 90% skali – wtedy tracą na jakości i przejrzystości), ale nie jest to stereo, z którego na dłuższą metę chciałoby się korzystać w trakcie gry lub oglądania filmu. Brakuje im przede wszystkim basu i są dość mocno nasycone sopranami.

 

Menu

Pod tym kątem nowy G-Master Red Eagle mnie bardzo mocno zaskoczył in plus. Iiyama zaoferowała menu intuicyjne i wyraźne, ale co najważniejsze – bardzo bogato wyposażone.

Menu monitora obsługuje się za pomocą joysticka umieszczonego u dołu, blisko prawej krawędzi. Dosięgnąć go i wyczuć mogą osoby nawet o mniejszych dłoniach i nie trzeba dawać nura za monitor, aby móc z niego skorzystać. Poza tym, główka manipulatora jest duża i wygodnie się nią steruje. Joystick posiada skróty do niektórych funkcji monitora. Ruch w górę wywołuje menu wyboru źródła obrazu, kliknięcie lub w ruch w dół pozwala na wybór interesującej nas kategorii opcji, ruch w prawo pozwala na sterowanie głośnością, a w lewo – zarządzanie trybem Eco.

Poszczególne funkcje i ustawienia zostały właściwie przypisane do odpowiednich kategorii, więc znalezienie np. regulacji jasności, kolorów albo zmiany języka (dostępny jest j. polski, domyślnie ustawiony był j. angielski) nie stanowi problemu.

Monitor posiada praktycznie wszystkie funkcje, jakie monitor (nie tylko dla graczy) powinien posiadać. Wśród tych oczywistości jest oczywiście regulacja podświetleniem, kontrast, redukcja światła niebieskiego, tryb Eco oraz regulacja temperatury kolorów. W tym ostatnim przypadku postawiono jednak nie tylko zestaw RGB, ale umożliwiono też regulację 6-osiową (RGBCMY).

Funkcji dla graczy iiyama nie pożałowała. Menu pozwala na skorzystanie z 5-stopniowej funkcji Over Drive, mającej redukować smużenie ekranu, regulacji głębi czerni, zmianę gammy oraz włączenie i regulację trybu stroboskopowego (MBR), dość mocno ograniczającego efekt rozmazanego ekranu. Koszt jednak dla niektórych może być zbyt wysoki – żeby móc korzystać z MBR trzeba poświęcić trochę jasności maksymalnej ekranu (ok. 1/3 lub więcej – w zależności od ustawień) oraz, co gorsza, synchronizację adaptacyjną FreeSync Premium. Co ciekawe i bardzo rzadko spotykane, MBR ma tutaj aż pięć trybów-2 (najjaśniejszy obraz) do +2 (najbardziej zaciemniony, dający najlepsze efekty).

GB3266QSU został wyposażony także w opcje pozwalające zarządzać ostrością obrazu (X-Res oraz Ostre i miękkie) i także tutaj najbardziej odpowiadały mi środkowe wartości funkcji. Przy niższych i wyższych obraz potrafił trochę stracić na jakości – krawędzie oraz czcionki potrafiły być zbyt ostre lub zbyt miękkie. Iiyama przygotowała także gotowe zestawy ustawień dobrze sprawdzające się w przypadku mniej zaawansowanych użytkowników. Ci znający się na rzeczy nieco lepiej mogą swoje własne schematy zapisywać jak Tryb użytkownika. Tych przygotowanych przez producenta nie da się modyfikować. A szkoda, bo same z siebie wypadają dość przeciętnie.

 

Testy matrycy

Czas przejść do najważniejszej kwestii – co iiyama oferuje swoim 32-calowym, zakrzywionym panelem VA graczom? Specyfikacja monitora robi słuszne wrażenie – jasność 400 nitów, wysokie odwzorowanie palety sRGB oraz kontrast, odświeżanie z częstotliwością 144 Hz, 1 ms czas reakcji w trybie MBR. Jak obietnice prezentują się w rzeczywistości?

Japończycy w żadnym momencie nie kłamali. Testy kolorymetrem faktycznie pokazały, że panel może pochwalić się jasnością 400 cd/m2, przez co nawet w trybie MBR, nieco redukującym podświetlenie, jest on wyraźny i nie traci na jakości. Spory zarzut jednak mam do równomierności podświetlenia, gdyż dół oraz prawa strona odstaje jasnością od środka oraz lewej strony ekranu. Prawdopodobnie jest to cecha akurat tego egzemplarza. Mam nadzieję…

Jak to w przypadku matryc VA bywa, tutaj także nie można narzekać na bardzo przyjemną, głęboką i naturalną czerń (nawet bez potrzeby podkręcania jej w opcjach) przez co udało się zachować bardzo głęboki kontrast maksymalny dochodzący do wartości 4000:1.

Monitor dysponuje 8-bitową głębią kolorów, co oznacza, że jest w stanie uzyskać 16,7 milionów kolorów. Tu raczej niespodzianki nie ma – 10-bitowe monitory dla graczy raczej spotykane są na jeszcze wyższej półce cenowej. Zaskoczyło mnie natomiast badanie pokrycia palety sRGB. Z racji tego, że monitor oferuje naprawdę przyjemne i żywe (ale nie przejaskrawione!) kolory, spodziewałem się wartości bliżej 100% pokrycia gamutu. Kolorymetr wskazał jednak 91% dla sRGB oraz 66% dla palety AdobeRGB. Delta E, czyli wskaźnik wierności koloru względem wzoru, wypadł bardzo dobrze i wyniósł średnio 1,3 (maksymalnie 4,1) – zatem różnica pomiędzy odwzorowanym przez monitor kolorem a wzorcową barwą jest praktycznie niezauważalna. Finalnie – nie jest to jednak monitor, z którego mogliby korzystać profesjonalni graficy.

Specyfika matryc VA sprawia, że bardzo często mają one problem ze smużeniem obrazu. Najczęściej widoczne jest ono niemal wyłącznie podczas dynamicznego ruchu obiektu na mocno kontrastującym z nim tle. I tak też jest w tym przypadku. Bohater testu problem ze smużeniem ma, ale z drugiej strony – osoby mało wyczulone na tym punkcie raczej nie będą zwracać na nie większej uwagi. Gracze bardziej wyczuleni na ową kwestię mogą natomiast skorzystać ze wspomnianych wcześniej narzędzi poprawiających ostrość: funkcji Over Drive oraz podświetlenia stroboskopowego MBR. Wywiązują się one ze swojego zadania całkiem przyzwoicie.

W przypadku pierwszej opcji najlepiej spisuje się wartość 0 – daje ona najlepsze rezultaty pod kątem zwiększenia ostrości i zachowania odpowiedniej jakości obrazu jednocześnie, bez tak zwanego „overshootu”. MBR wypada jeszcze lepiej. Ale, jak już wspomniałem, korzystając z tej funkcji trzeba zrezygnować nie tylko z dobrodziejstw oferowanych przez FreeSync Premium (w moim przypadku G-Sync – monitor jest kompatybilny z kartami od NVIDII), ale też zgodzić się na obligatoryjne obniżenie jasności ekranu.

 

Parametry matrycy:

  • częstotliwość odświeżania: 144 Hz
  • luminancja: 405 cd/m2
  • kontrast: 3919:1
  • czerń: 0,1 cd/m2
  • paleta sRGB: 91%
  • paleta DCI-P3: 71%
  • paleta AdobeRGB: 66%
  • DeltaE średnio: 1,3
  • DeltaE max: 4,1

 

No dobrze, a jak to wygląda przy codziennym zastosowaniu? Muszę przyznać, że G-Master Red Eagle GB3266QSU był bardzo przyjemnym towarzyszem i to zarówno do pracy, jak i podczas gry. W pierwszym przypadku swoje zrobiła maksymalna jasność, redukcja światła niebieskiego oraz sam rozmiar i rozdzielczość zainstalowanego panelu. Przesiadka z 24-calowego ekranu TN o rozdzielczości Full HD na większy wypadła bardzo dobrze.

Jednak dopiero po pracy Red Eagle pokazywał swój pazur. Z monitora korzystałem przez większość czasu na 70 – 80% jasności (w zupełności wystarczało do pracy i zabawy), z włączonym FreeSynciem (co oznacza, że nie korzystałem z MBR), funkcją Over Drive ustawioną na 0 oraz na skalibrowanych kolorach. Kalibracja sprawiła, że kolory prezentowały się nieco cieplej. Fabrycznie biel wydawała się zbyt niebieska i rażąca.

Na przedstawionych ustawieniach obrazowi ciężko było cokolwiek zarzucić. Smużenie, owszem, potrafiło być widoczne, ale tylko na bardzo kontrastujących elementach obrazu i to w momencie, kiedy faktycznie skupiłem się na tym, żeby je dostrzec. Niezależnie od tego, czy akurat grałem w Escape from Tarkov, AC: Odyssey, Mafia: Definitive Edition czy Call od Duty: Modern Warfare charakterystyczny dla matryc VA powidok w żaden sposób nie przeszkadzał mi w graniu i cieszeniu się ładnym obrazem. Ale też nie jestem e-sportowcem. Smużenie dużo bardziej rzucało się w oczy w czasie przeglądania Internetu i przewijania tekstu oraz stron WWW – ciemne czcionki na jasnym ekranie (lub na odwrót) lubiły pozostawiać za sobą widocznego „duszka” w postaci zauważalnego powidoku. YouTube w trybie ciemnym i scrollowanie komentarzy było w tym aspekcie bezlitosne. Test UFO również to potwierdził.

Monitor posiada obsługę standardu HDR400, ale włączenie tej opcji niespecjalnie sprawia, że wyświetlane treści zyskują na estetyce. Funkcja stanowi raczej pewnego rodzaju smaczek, ale prawdę powiedziawszy – równie dobrze mogłoby jej nie być.

 

Podsumowanie

Muszę przyznać, że iiyama zaprezentowała monitor naprawdę warty uwagi. Nie da się ukryć, że pierwsze skrzypce gra tutaj nie tyle sam panel (takich na rynku nie brakuje), co wyposażenie połączone z rozsądną ceną.

Bohater testu całkiem nieźle zaprezentował się pod kątem oferowanego obrazu – maksymalna jasność, pokrycie kolorów, a przede wszystkim czerń i kontrast mnie usatysfakcjonowały. Zdecydowanie gorzej wypadła równomierność podświetlenia i mam szczerzą nadzieję, że to tylko wada testowanego egzemplarza.

Bodaj największą zaletą monitora jest mnogość funkcji regulacji i poprawiania obrazu, jakie oferuje. OSD jest bardzo rozbudowane i uporządkowane, a zaimplementowane funkcje nie okazały się tylko marketingowymi obiecankami. Chociaż może nie wszystkie działają perfekcyjnie, czego dobrym przykładem jest oferowany HDR.

Iiyama G-Master Red Eagle GB3266QSU bardzo dobrze obronił się nie tylko jako sprzęt gamingowy, ale też o bardziej uniwersalnym zastosowaniu – równie dobrze korzystało mi się z niego w trakcie oglądania serialu oraz codziennej pracy. I jeżeli ktoś właśnie takiego sprzętu szuka sprzętu, to na nowym G-Master Red Eagle nie powinien się zawieść. A czy monitor stanie się hitem sprzedażowym ostatniego kwartału tego roku? Według mnie – ma sporą szansę.

Podsumowanie:iiyama G-Master Red Eagle GB3266QSU
rozdzielczość i format:2560 x 1440 pikseli
32 cale - 16:9
zakrzywienie:tak, 1800R
obsługiwane standardy przesyłu danych:HDMI
DisplayPort
optymalne zastosowanie:- gry komputerowe
- multimedia
- szeroko rozumiana praca biurowa, w tym kreatywna