Z napisaniem tego tekstu nosiłem się od dłuższego czasu, ale im więcej o nim myślałem, tym bardziej wydawał mi się odległy. No bo jak opowiedzieć historię Windowsa? Korzystamy z niego prawie wszyscy; wszyscy go znamy. Choć nie wszyscy go lubimy, to każdy zawdzięcza mu bardzo wiele. Ale opowiedzieć jego historię? Na to trzeba przecież książki!

Temat stanowi prawdziwe wyzwanie. To praktycznie niemożliwe: historia Windowsa to przynajmniej 35 lat komputeryzacji, o ile nie więcej. To historia Microsoftu. Podejmijmy jednak walkę. Wybierzmy się w podróż do lat 80. XX wieku. Do czasów systemu operacyjnego znanego większości współczesnych użytkowników pod złowrogą nazwą MS-DOS.

Tekst dzielimy na trzy części. W części pierwszej (czyli tej) przyjrzymy się historii Windowsa „przed Internetem”. W drugiej zajmiemy się systemami, na których większość z nas się wychowywała – od Windows 95 do XP. W trzeciej, ostatniej (a przynajmniej tak sądzimy; dajcie znać w komentarzach, jeżeli chcecie przeczytać o Microsofcie coś więcej), zajmiemy się windowsową „historią najnowszą”. To czasy od Windows 7 do Windows 10. (Spokojnie, o Viście też napiszemy!)

 

Lata siedemdziesiąte. Na początku był chaos…

A nie, chwilę. Na początku nie był chaos. Na początku był MS-DOS.

Mówimy o końcówce lat siedemdziesiątych. Rola graficznych interfejsów użytkownika (czyli GUIs, od angielskiego „graphical user interface”) sprowadzała się podówczas przeważnie do wyświetlania tekstowych interfejsów użytkownika (czyli CLIs, od angielskiego „command line interface(s)”, interfejs(y) linii komend). Oczywiście mówimy o czasach zupełnie innej komputeryzacji: komputer domowy jeszcze nie istniał. Jeśli ktoś korzystał z tych urządzeń, to przeważnie byli to specjaliści, informatycy lub naukowcy – lub narwani zapaleńcy, którzy chcieli zmieniać świat.

Jedną z takich osób był William Henry Gates III, znany powszechnie jako Bill Gates. To właśnie on założył firmę Microsoft, której początki, przynajmniej te oficjalne, datuje się obecnie na 1975 rok. Microsoft nazywał się wówczas „Micro-Soft”, nie była to jednak pierwsza nazwa działalności Billa Gatesa – od 1972 prowadził on bowiem (wespół z Paulem Allenem, swoim wieloletnim partnerem biznesowym) firmę programistyczną o nazwie Traf-O-Data. Tworzone przez nią produkty (przeznaczone najczęściej do analizy danych) były wprawdzie niszowe (korzystali z nich analitycy), ale pozwoliły Gatesowi i Allenowi na zgromadzenie kapitału niezbędnego do rozkręcenia Microsoftu.

Kiedy piszemy „rozkręcić Microsoft”, brzmi to bardzo abstrakcyjnie, warto jednak pamiętać, że firmę tę rozkręcano w garażu, praktycznie rzecz biorąc „za własne pieniądze” i – niech Was to nie oburza – głównie z pasji. Allen i Gates nie różnili się wiele od „typowych startupowców”. A w latach siedemdziesiątych nic nie zwiastowało, że jeszcze przed upływem dekady trafią na okładki „Forbesów” czy „Time’ów” (pierwszy „Time” z Gatesem na okładce to bodaj kwiecień 1984 r.).

 

Bill Gates i Paul Allen

1981-82. Micro-Soft i MS-DOS

Ambicje Allena i Gatesa nie kończyły się jednak na oprogramowaniu dla analityków. Już w 1980 roku opracowali swój pierwszy system operacyjny: przeznaczoną dla biznesu autorską wersję systemu Unix, zwaną Xenix. Xenix radził sobie nieźle; w pewnym momencie był nawet najpopularniejszą dostępną na rynku dystrybucją Unixa (a przynajmniej najpopularniejszą pod względem liczby „obsługiwanych” urządzeń – czy, jeśli wolicie, „instalacji”).

Jednak to dopiero MS-DOS okazał się dla Microsoftu prawdziwym przełomem – zarówno technologicznym, jak i finansowym. W czasach, kiedy się ukazał, a mówimy tu o samym początku lat osiemdziesiątych, DOS (od angielskiego „Disk Operating System”) był prawdziwym technologicznym przełomem. Oczywiście pod względem sposobu obsługi nie różnił się aż tak bardzo od typowych w tamtym okresie systemów Unixowych – czarne tło, białe znaki; białe tło, czarne znaki. Czasami tło było niebieskie, a znaki białe, czarne i kolorowe. Co do zasady jednak: w interakcję z systemem użytkownicy wchodzili za pośrednictwem interfejsu tekstowego. Ponieważ jednak nie było to dla ówczesnych użytkowników żadnym problemem („mysz” nadal była konceptem z przyszłości), DOS szybko zdobył sobie wiernych zwolenników w środowisku korporacyjnym. W rok (i trochę) po premierze, w 1982 roku, korzystano z niego w ponad 70 różnych firmach, m.in. w IBM. A był to przecież zaledwie początek.

Ale choć Microsoft rozwijał DOS aż po lata dziewięćdziesiąte (wraz z nim poszerzając sieć swoich kontaktów biznesowych), to jeszcze w 1981 roku rozpoczął pracę nad czymś, co miało w przyszłości stać się Windowsem.

Tour po DOS-ie (w znacznie późniejszej wersji 7.1) obejrzeć możecie poniżej:

 

 

1981-84. Microsoft Interface Manager

Dla pełnej ścisłości. Pierwszy Windows, Windows 1.0, ukazał się w 1885 roku, 20 listopada. Prace nad jego pierwowzorem, Interface Managerem, rozpoczęły się jednak już w 1981 roku. Oprogramowanie to miało zapewniać użytkownikowi dostęp do graficznego interfejsu, za pomocą którego miał on wchodzić w interakcję z poszczególnymi elementami systemu operacyjnego (oraz programami instalowanymi razem z nim). Mówimy o dość rozbudowanej ofercie: kalkulator, kalendarz, narzędzia do zarządzania dokumentami i zadaniami (Cardfile, de facto pierwsza wirtualna tablica kanban, o ile ktoś potrafił ją zorganizować), Notepad i Paint – i sporo innych. A wszystko to – w postaci graficznej. Jak na pierwszy krok – niemało.

Niestety (a może raczej na szczęście?), Microsoft nie wygrał tego wyścigu. Pierwsze okazało się Apple – ze swoim komputerem osobistym, Lisą, nazwanym tak zapewne od imienia pierwszej córki Steve’a Jobsa. Premiera Lisy skłoniła inżynierów z Microsoftu do przepracowania wstępnych planów. Niedługo potem, bo w 1983 roku, Microsoft ogłosił, że pracuje nad Windowsem. W samą porę: w 1984 roku Apple wypuściło bowiem pierwsze Macintoshe.

Jeżeli jednak myślicie o Apple i Microsofcie w kategoriach „przeciwieństw” czy „wrogów”, musicie wiedzieć, że w tamtych czasach, tj. przed i po premierze Lisy oraz pierwszych Macintoshów, firmy te intensywnie ze sobą współpracowały. Jobs i Gates spotykali się regularnie, omawiając wspólne plany na przyszłość; Microsoft tworzył oprogramowanie na komputery Apple, Apple zaś zapewniało Microsoftowi dość pokaźny rynek zbytu. Z tamtych czasów zachowało się słynne zdjęcie, które przedstawia uśmiechniętych Gatesa i Jobsa „dzielących” – jak określił to Michel Houellebecq – „pomiędzy sobie Dolinę Krzemową”. Podziały te stały się jasne jednak dopiero dużo później, o czym dokładnie opowiedział w biografii założyciela Apple Walter Isaacson; w latach osiemdziesiątych Microsoft i Apple funkcjonowały raczej jako partnerzy. (Nie inaczej zresztą niż dzisiaj.)

 

Windows 1

1995. Windows 1

O Windowsie 1 można powiedzieć bardzo wiele. Nie można jednak o nim powiedzieć, że jest „systemem operacyjnym”. Dlaczego? Ponieważ – po prostu – nim nie jest. To raczej graficzne rozszerzenie, niejako „nakładka” na MS-DOS – choć w sensie ścisłym oba te określenia nie są poprawne. O pierwszych edycjach Windowsa przyjęło się jednak mówić, że są to graficzne nakładki na DOS. I choć nie jest to zupełną prawdą, to niezupełnie jest to nieprawdą: Windows z całą pewnością dziedziczył po DOS-ie większość jego ograniczeń i błędów.

Ostatecznie Windows 1 nie odniósł spektakularnego sukcesu – przynajmniej tak spektakularnego jak DOS. Uczynił jednak z Microsoftu liczącego się gracza na rozwijającym się rynku komputerów osobistych, a z Billa Gatesa postać rozpoznawalną przez każdego i wszędzie.

Z lat 80. pochodzi bardzo wiele materiałów, które dokumentują jego poglądy na przyszłość, głównie przyszłość technologii. Ich przegląd najłatwiej jest podsumować, jak sądzę, jednym zdaniem: nawet tam, gdzie Gates wypowiadał się bardzo ostrożnie (a przeważnie wypowiadał się ostrożnie i z rozwagą), miał dość dobrą intuicję. Powiedzieć, że „przewidział rozwój komputeryzacji” to prawdopodobnie powiedzieć za wiele. Miał jednak bardzo trafne spostrzeżenia co do dalszego rozwoju komunikacji, a znaczenie Internetu rozumiał jeszcze przed jego powstaniem. Zdawał sobie również sprawę, że komodytyzacja technologii informatycznej – czyli, mówiąc prościej, przenikanie urządzeń kojarzonych dotąd z biznesem do domów rodzinnych – jest nieunikniona (dostrzegał jednak, że bardziej niż domy rodzinne zmieni się w związku z tym właśnie biznes). Jednak, w przeciwieństwie do Steve’a Jobsa, nie uważał wcale, że najlepsze są te komputery, do których „nie trzeba nigdy zaglądać”. Wprost przeciwnie – i to jest ciekawe. Postępy komputeryzacji Gates lubił przedstawiać jako (by ująć to w jednym zgrabnym stwierdzeniu) wielką szansę dla ciekawskich.

W 1986 roku – w marcu – Microsoft wszedł na giełdę. W ciągu zaledwie kilku godzin, niedługo po pierwszej publicznej emisji akcji, czterech pracowników Microsoftu (w tym Gates) zostało miliarderami. Milionerami zostało natomiast 12 000 innych pracowników (tak, nie pomyliłem się o jedno zero; ani o dwa) . Microsoft, który rok wcześniej przeniósł swoją siedzibę z Bellevue do Redmond, zyskał miano, które nosi do dziś: „Gigant z Redmond”.

 

1987. Windows 2 – początki dominacji Microsoftu

Windows 2 (i dalsze wersje) zaznaczyły swoje miejsce w historii przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze: ze względu na obsługiwane przez nie aplikacje biurowe. Mówimy, oczywiście, o Excelu oraz Wordzie. Zgadza się – dwie najpopularniejsze aplikacje biurowe na świecie są z nami od trzydziestu siedmiu lat. A właściwie nawet dłużej.

Excela i Worda odpalać można było bezpośrednio z poziomu MS-DOS; DOS uruchamiał wówczas Windows 2, a ten pozwalał na swobodną pracę z narzędziami biurowymi. W konsekwencji Windows, postrzegany wcześniej przede wszystkim jako system konsumencki, stworzony z myślą o użytkowniku domowym, przeniknął do siedzib wielkiego biznesu. To niemałe osiągnięcie: pomimo starań i wysiłków Apple, Jobs nigdy nie zdołał sprzedać swoich komputerów „do biznesu” – nie tak na serio. (Oczywiście Macintoshe kupowano również do biur. To jest jasne. Wciąż jednak daleko im było do sprzedaży IBM-ów.)

Jednak o prawdziwym sukcesie Windows 2 nie przesądziło – wbrew temu, co moglibyśmy dziś sądzić – oprogramowanie Microsoftu. Wprost przeciwnie: za jego sukcesem stoi oprogramowanie firm trzecich napisane z myślą o systemie Microsoftu (który, mówiąc precyzyjnie, wciąż nie był systemem, a jedynie „rozszerzeniem operacyjnym” MS-DOS). To właśnie ono zdobyło dla Microsoftu ten rynek. A zaraz za nim większość rynków.

Niektórzy twierdzą, że chodzi konkretnie o program Aldus PageMaker. Trudno powiedzieć, czy jest to prawdą. Jest jednak faktem, że Windows sprawdził się doskonale jako *platforma* do uruchamiania programów firm trzecich. Znacznie lepiej niż system Apple. Apple bowiem, nie inaczej niż dziś, inwestowało raczej w „zamknięte” środowisko. Choć jednak dzisiaj ma to swój sens i znaczenie, w latach 80. okazało się pomyłką. Z tego też względu końcówka lat 80. (oraz początek 90.) należały niezmiennie do Microsoftu.

To jeszcze nie wszystko. Powstały w 1987 roku Microsoft Windows 2 był w stanie obsłużyć maszyny z dyskami o pojemności do 1 megabajta pamięci. Choć nadal dziedziczył problemy po DOS-ie, to pod tym względem był w ścisłej czołówce. Biorąc pod uwagę ówczesne potrzeby, pełne wykorzystanie tego 1 mb zdecydowanie nie należało do najłatwiejszych. Windows 2 był future-proof: odporny, jak mówi się czasem, na przyszłość.

Przynajmniej do 1990 roku.

 

1990-92. Windows 3 i 3.1

Wczesne lata dziewięćdziesiąte to czasy, kiedy Microsoft wyznaczał kierunek przyszłości, przynajmniej w dziedzinie komputeryzacji. Windows 3, którego premiera miała miejsce w 1990 roku, choć początkowo nie w pełni stabilny, stanowił prawdopodobnie najbardziej zaawansowany system („rozszerzenie systemu”) tamtych czasów, oferując użytkownikom czary w rodzaju wprowadzenia obsługi pamięci wirtualnej oraz kart graficznych VGA.

Wkrótce potem, bo jeszcze w 1990 roku, ukazała się pierwsza „poprawka” do Windows 3, Windows 3.0a – odpowiednik i prekursor późniejszych service-packów. W kolejnej poprawce, wypuszczonej w październiku 1990 roku, ukazała się też paczka Multimedia Extensions 1.0 (czyli „rozszerzenia dla multimediów”), która pozwalała komputerom z systemem Windows 3 na pracę z tak zaawansowanymi urządzeniami jak czytniki CD-ROM czy karty muzyczne (głównie Sound Blaster). To z kolei uczyniło Windows podstawową platformą dla oprogramowania firm trzecich – i nie mówimy tu tylko o biznesie.

Mówimy tu także, jeżeli nie przede wszystkim, o grach. Te wciąż odpalane były najczęściej z poziomu MS-DOS; wykorzystywały jednak możliwości zapewniane przez Multimedia Extensions, a te, w porównaniu z ówczesnymi konsolami (produkowanymi przez Nintendo, Commodore czy Atari), były jak Tesla przy starym trabancie. Pierwszy Doom; Duke Nukem (pierwszy Djuk był platformówką, typowym sidescrollerem rodem z konsoli!); trochę tego jednak było. Chociaż na prawdziwie złote czasy komputerowej rozgrywki gracze musieli jeszcze poczekać (to jednak domena Windows 95 i 98), to zdecydowanie było w co grać. Nie sposób było narzekać na nudę.

Sukces Windows 3 „przyklepał” następnie Windows 3.1. Windows 3.1 ukazał się w kwietniu 1992 roku. Jego „przewagi” nad Windows 3 można by wymieniać bardzo długo. Najważniejszą z nich okazała się jednak w praktyce ta, o której większość użytkowników systemu nigdy się nie dowiedziała, przeznaczona była bowiem dla programistów. Mówię tu o zmianach w Windows API, czyli „interfejsie” umożliwiającym innym programom na wchodzenie w (mniej lub bardziej bezpośrednią) integrację z systemem. Wcześniejsze Windowsy korzystały z Win16 (16-bitowe Windows API); Windows 3.1 wprowadził Win32, wersję 32-bitową o znacząco poszerzonych możliwościach. Z API tego korzystały również Windows 95 oraz NT.

To doprowadziło do gwałtownego wysypu programów pisanych z myślą o pracy z Windowsem, cementując zarazem status Microsoftu na rynku lidera graficznych systemów operacyjnych.

 

Windows 3

A skoro mowa o Windows NT…

Nie wspomniałem o nim wcześniej, ponieważ ze względu na swoją historię należy on do kolejnego artykułu. Choć prace nad Windows NT rozpoczęły się jeszcze w latach osiemdziesiątych, kiedy Microsoft pracował wspólnie z IBM-em nad systemem OS/2. OS/2 miał być rozwiązaniem dedykowanym dla maszyn tej firmy. W toku prac drogi Microsoftu i IBM-u zaczęły się jednak rozchodzić. W konsekwencji Microsoft zmuszony był kontynuować prace nad swoją technologią już pod inną – nową – nazwą. Ostatecznie postanowiono, że IBM będzie kontynuował prace nad OS/2 2.0, natomiast Microsoft opracuje kolejny system. To, co pierwotnie określano mianem OS/2 3.0, szybko przerodziło się w Windows NT.

O Windowsie NT opowiemy więcej w kolejnym tekście. Jego historia stanowi bowiem ważną część opowieści o początkach Windows 95 – jednego z pierwszych systemów operacyjnych, jaki zagościł na komputerach domowych polskich użytkowników.

 

Ciąg dalszy nastąpi(ł)…

Tak, w dużym skrócie, prezentują się pierwsze dekady historii Windowsa. Rynek sprzętu komputerowego był wówczas czymś innym; czymś innym były również same komputery. Choć Microsoft „spóźnił się” na otwarcie imprezy pod znakiem komputerów domowych, to „party” ostatecznie przeniosło się do jego domu. Otwarcie środowiska operacyjnego Windows na produkty firm trzecich okazało się strzałem w dziesiątkę i na najbliższe dwie dekady ustawiło Microsoft w pozycji lidera – z korzyścią, między innymi, dla graczy i firm. Musiało minąć prawie dwadzieścia lat, zanim Apple, wcześniej uważane za godnego rywala, podniosło się z tej miliardowej porażki.

Czy jednak Microsoft był przygotowany na kolejną rewolucję? Już wkrótce świat usłyszeć miał o całkiem nowym wynalazku – kolejnym przedsięwzięciu tworzonym przez pasjonatów i zapaleńców. Tym razem w Europie, gdzie w zaciszu laboratoriów CERN-u Tim Berners-Lee opracowywał – wraz z innymi uczonymi – narzędzie komunikacji rodem z filmów science-fiction. Chodzi, oczywiście, o nasz poczciwy stary Internet.

Ciąg dalszy nastąpi