Jeden z najgłośniejszych procesów Doliny Krzemowej ostatnich lat dobiega wreszcie, zdaje się, kresu. Były inżynier Google, Anthony Levandowski, oskarżony został przez Google o kradzież firmowych tajemnic – i wykorzystanie ich w pracy z innymi firmami. W całą sprawę zaangażowany był również Uber – Levandowski pracował z firmą po odejściu z Google. Skradzione przez niego technologie – technologie, które sam opracował – dotyczyły inteligentnych samochodów.

Levandowski odszedł z Google w 2016 roku. Natychmiast rozpoczął współpracę z Uberem, który zakupił założoną przez niego firmę. Google pozwało jednak Ubera za pośrednictwem Waymo, swojej firmy-córki, dla której pracował wcześniej Levandowski. O sprawie rozpisywały się wszystkie renomowane magazyny technologiczne w Stanach Zjednoczonych, a także parę innych czasopism, m.in. opiniotwórczy “The New Yorker”.

Z całej sprawy łatwo byłoby zrobić prostą historię o bezbronnym inżynierze zniszczonym przez ogromną korporację, gdyby nie fakt, że Levandowski najprawdopodobniej od samego początku współpracy z Google wykradał z firmy opracowywane przez siebie samego technologie. Dodajmy, że Google płaciło mu za to miliony dolarów miesięcznie. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy inżynier zamierzał w ogóle doprowadzić projekt do końca w ramach pracy z firmą z Mountain View. A może od samego początku planował odsprzedanie opracowanej przez siebie technologii innej firmie, a pieniądze, które Google inwestowało w prowadzone przez siebie eksperymenty, miały posłużyć sfinansowaniu tego przedsięwzięcia?

 

 

Levandowski, jak pisze Charles Duhigg w “New Yorkerze”, przez lata cieszył się niemal niepodważalnym zaufaniem CEO Google, Larry’ego Page. Trudno jednak powiedzieć, jakie były jego rzeczywiste plany.

Cała sytuacja wywołała również znacznie szerszą dyskusję na temat praw autorskich do technologii opracowywanych w Dolinie Krzemowej, a także kształtu umów, jakie tamtejsze firmy podpisują ze swoimi pracownikami. Dotyczy to szczególnie umów podpisywanych z najwybitniejszymi inżynierami, takimi jak Levandowski: osobami, które – otrzymawszy dostateczne pole manewru – mogą rzeczywiście pchnąć technologię do przodu.

Po ogłoszeniu wyroku Levandowski natychmiast ogłosił bankructwo.