Facebook podobno wypacza swój proces sprawdzania postów pod kątem faktów. Dziennikarze NBC News dotarli do dokumentów, z których jednoznacznie wynika, że niektóre grupy na największym portalu społecznościowych dostały “taryfę ulgową”.

Facebook ostatnio bierze udział w naprawdę niebezpiecznej grze. Wśród zawodników znajdziemy prawdziwych reprezentantów wagi ciężkiej – bardzo znane osobowości, politycy oraz potężne organizacje. Zasady gry do tej pory były jasne – każdy, kto szerzy fake newsy, zostaje upomniany, a treść otrzymuje specjalne oznaczenie. Przy większej liczbie publikacji nieprawdy autorzy mogli znacznie spaść w rankingu, tym samym tracąc zasięgi. Mogli otrzymać także blokadę na kupowanie reklam.

Brzmiało to naprawdę świetnie. Oto wreszcie wszechpotężny Facebook, wrażliwy na obrazę różnych mniejszości etnicznych i seksualnych (i moim zdaniem słusznie), bierze również na cel najważniejszą rzecz w mediach społecznościowych i chyba w ogóle w Internecie – PRAWDĘ. To był naprawdę świetny PR-owy ruch po serii problemów wizerunkowych tego giganta, związanych z polityką prywatności i wieloma innymi aferami, które przez ostatnie miesiące, a nawet lata, kroczyły za Facebookiem.

 

materiale NBC News przeczytać możemy jednak coś naprawdę niesamowitego. Okazało się bowiem, że w zdobytych przez dziennikarzy materiałach pojawiły się informacje o złagodzeniu restrykcji dla konserwatywnych stron.

Każdy autor, którego post zostanie oflagowany oraz uznany wstępnie jako zawierający fałszywą informację, może się odwołać od tej decyzji. Pracownicy Facebooka decydują wtedy, czy apel ma “wysoki priorytet” lub “zagrożenie PR-owe”, mogące doprowadzić do “eskalacji”. Jeżeli sprawa zostanie oznaczona jako eskalacja, trafia do wyżej postawionej osoby, która samodzielnie analizuje materiał. Co ciekawe, w dokumentach widnieją informacje o tym, że oznaczenie jako eskalacja często skutkowało zdjęciem oflagowania, a nawet usunięciem poprzednich ostrzeżeń. 

Sprawa wygląda naprawdę nieciekawie. Jeżeli dokumenty są prawdziwe, mamy do czynienia z kolejną dużą aferą i idealnym przykładem podwójnych standardów. Czy to cokolwiek zmieni? Wątpię. Facebook już pokazał, że nie obchodzi go psychika moderatorów, a także nie ceni prywatności użytkowników. To jest obecnie zbyt duży gracz, aby groziło mu jakiekolwiek załamanie. I to jest trochę przerażające.

 

źródło: NBC News