Chińczycy robią kolejny krok na drodze do przebudowy światowego rynku motoryzacyjnego. Wielokrotnie pisałem o tym, że skostnienie europejskich i amerykańskich producentów jest szansą na zmianę układu sił i Chińczycy będą chcieli tę szansę wykorzystać. Potrzebne zasoby naturalne pozyskali uzależniając od siebie ekonomicznie ogromną część Afryki, kapitał zbudowali przez lata ogromnej dynamiki wzrostu ekonomicznego i podbój światowych rynków elektronicznych, teraz mają w ręku wszystko, co potrzebne, żeby zmienić układ sił na rynku motoryzacyjnym, a okoliczności są sprzyjające, bo przejście od silników spalinowych do elektrycznych zdaje się być już przesądzone.

 

 

Tym razem do wyścigu dołącza chiński gigant, Xiaomi, który zasilił kapitałowo firmę Xpeng Motors okrągłą sumą 400 milionów dolarów, stając się tym samym, obok Foxconnu i Alibaby, strategicznym inwestorem. W sieci już widać komentarze o powstaniu „chińskiej Tesli” i kto wie, może nie ma w nich zbyt wiele przesady? Zainteresowanie elektronicznego giganta produkcją samochodów elektrycznych jest dość zrozumiałe. Jak pokazuje przykład Tesli, nowoczesne pojazdy elektryczne, to de facto smartfony na kółkach i taki kierunek rozwoju to bez wątpienia przyszłość także i tej gałęzi przemysłu. Jest tylko kwestią czasu, i to raczej niezbyt odległego, kiedy autonomiczne auta, skomunikowane ze światem kolejną generacją łączności bezprzewodowej (tak, tak, Chińczycy już pracują nad 6G…) będą nas wozić, uwalniając nasze zasoby dla innych działań. Nic dziwnego, że Xiaomi chce być pośród kreatorów tych nowych trendów.

Dla Xpeng taki zastrzyk gotówki połączony z uzyskanym wcześniej wsparciem m.in. China Merchants Bank czy HSBC, to szansa na przyspieszenie prac nad wprowadzeniem do sprzedaży sedana P7, który ma zawitać na rynku już w drugim kwartale przyszłego roku. Od niemal roku można już zamawiać już SUVa, model G3, którego w pierwszym półroczu bieżącego roku dostarczono do 10 tysięcy klientów.

 

W mojej ocenie to, co obserwujemy dzisiaj na rynku motoryzacyjnym to kalka sytuacji sprzed kilkunastu lat, kiedy telefony komórkowe zostały wypchnięte z rynku przez smartfony. Wówczas głównym innowatorem było amerykańskie Apple, ale Koreańczycy i Chińczycy błyskawicznie nadgonili dystans i zgarnęli większą część rynku. Dzisiaj głównym innowatorem jest amerykańska Tesla, a co zrobią azjatyckie firmy? Niebawem się przekonamy, ale zaangażowanie kapitałowe takich gigantów jak Foxconn, Alibaba czy Xiaomi nie wróży najlepiej dla ospałej i spetryfikowanej grupy producentów samochodów spalinowych. Trudno jednak dzisiaj rozsądzić, czy przebudowa układu sił będzie dla naszej części świata pozytywna, czy nie. Jeśli działania Chińczyków dadzą impuls do rozwoju i przyspieszą prace starych potęg motoryzacyjnych, to zmiana będzie pozytywna, jeśli natomiast „starzy wyjadacze” prześpią czas zmian (na co niestety się zanosi), to możemy stanąć w obliczu potężnego kryzysu europejskich gospodarek opartych o „spalinową” motoryzację. Obecne spowolnienie w Niemczech może być tylko przedsmakiem tego, co czeka stary kontynent…

 

źródło: techcrunch.com