Truposze nie umierają – recenzja. Krew, mózgi i Starbucks.

Jeżeli lubicie filmy o zombie, to wiecie, że żywe truposze – nieważne: wolne czy szybkie, ładne czy brzydkie, będące produktem globalnego kataklizmu, plagi czy czegokolwiek tam chcecie – mogą być metaforą niemalże wszystkiego. Są zombie-komuniści, są zombie-naziści (Zombie SS, film klasy Z sprzed dziesięciu lat, doczekał się nawet swojego sequela!); są także zombie-konsumpcjoniści. To typ, który mruczy pod nosem „youtuuuube…” […]

Czytaj więcej