Zgadza się, są zdecydowanie ciekawsze tematy technologiczne niż dyski przenośne. W sklepach z elektroniką tego typu gadżetów jednak nie brakuje i dostępne są w praktycznie każdym przedziale cenowym. Słowem – są potrzebne i przez to popularne. W ostatnich latach coraz śmielej na tym polu poczynają sobie nośniki SSD, ale klasyczne „twardziele” z głowicami magnetycznymi na rynku radzą sobie wciąż bardzo dobrze, oferując korzystniejszy stosunek pojemności do ceny. Jednak każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z koniecznością przenoszenia niekiedy setek gigabajtów dziennie doskonale zdaje sobie sprawę, że pojemność pojemnością, ale dobrze by było, żeby migracja danych pomiędzy dyskiem a komputerem nie trwała kilku godzin. Tym bardziej, że przecież w coraz większej liczbie laptopów znaleźć można szybkie interfejsy, które możliwości nowoczesnych dysków SSD są w stanie wykorzystać.

W moje ręce wpadł właśnie przedstawiciel przenośnych dysków SSD z wyższej półki od Samsunga, a dokładniej – najszybszych na ten moment dysków przenośnych od Koreańczyków. Przedstawiam Wam Samsunga T9. Czymże rzeczony może się pochwalić? Między innymi kilkoma wersjami pojemnościowymi (1 TB, 2 TB oraz 4 TB), obsługą standardu USB 3.2 Gen 2×2, co w teorii jest w stanie zapewnić mu dwukrotnie wyższą prędkość operowania danymi, niż w przypadku Samsunga T7 Shield, a więc odczyt i zapis sekwencyjny powinien być bliski odpowiednio 2000 i 1950 MB/s. Do profitów doliczyć należy również zwiększoną odporność na uszkodzenia mechaniczne oraz 5-letnią gwarancję.

 

 

To wszystko brzmi naprawdę nieźle, ale w tym miejscu wypada sprawdzić, jak cała ta teoria ma się do rzeczywistości. Tym bardziej, że Samsung T9 to nie byle gadżet z parę złotych z chińskiego portalu aukcyjnego. Za najnowszy nośnik trzeba wyłożyć ok. 1100 zł. Od przenośnego dysku w tej cenie wypada wymagać. W trakcie testów natomiast nowy reprezentant Samsunga pokazał, że jest w stanie tej presji stawić czoła.

 

Specyfikacja

 Samsung T9
Typ dysku:SSD
Pojemność: 2 TB
Dostępne pojemności: - 1 TB
- 2 TB
- 4 TB
Rozmiary:88 x 60 x 14 mm
122 g
Obsługiwany interfejs:USB 3.2 Gen 2x2 (20 Gb/s)
Deklarowana prędkość:- zapis sekwencyjny: do1950 MB/s
- odczyt sekwencyjny: do 2000 MB/s
Ważne cechy: - dwa kabelki w zestawie (USB-C - USB-C oraz USB-C - USB-A)
- instalator Samsung Portable SSD na dysku
- pojemny i szybki bufor
- obsługa szyfrowania AES-256
- odporność na upadki z wysokości 3 m
- 5 lat gwarancji

 

Wygląd zewnętrzny

Jeżeli ktoś porzuci przenośny dysk HDD na Samsunga T9, to pierwsze co rzuci mu się w oczy, to kieszonkowy rozmiar. T9 jest całkiem zgrabny i mimo, że niewielka obudowa z każdej strony otulona została gumowym „kożuszkiem”, chroniącym przed uszkodzeniami mechanicznymi, w tym upadkiem z wysokości nawet 3 metrów, to może pochwalić się także niewielką wagą ok. 120 gramów.

Samsung nie szalał w kwestii designu. T9 dostępny jest wyłącznie w czarnym kolorze, który rozjaśnia wyłącznie niewielka niebieska dioda sygnalizująca pracę dysku. Boczne krawędzie obudowy są zaoblone, powierzchnia lekko pofalowana, a na grubej, gumowej otulinie oprócz logo producenta i serii dysku, da się zauważyć fakturę drobnej plecionki. Sam producent nie kryje się tu inspiracją włóknem węglowym. Guma nadała całości szorstkiej tekstury i dzięki temu dysk nie powinien nikomu przypadkiem wyślizgnąć się z dłoni. Ciężko go też niechcący strącić z blatu biurka przypadkowym ruchem dłoni. Guma skutecznie stawia opór gładkiej powierzchni, ale oczywiście bardzie zamaszyste ruchy wciąż mogą przeprowadzić leciutkiemu T9 szybki instruktaż z awiacji, niekoniecznie zawierający fragmenty dotyczące bezpiecznego lądowania. Na szczęście, elektronikę chroni nie tylko guma, ale też aluminiowa obudowa. Na zdjęciach da się też zauważyć, że do elastycznego tworzywa lubią przyczepiać wszelkie kłaczki. Taki już jego urok.

Osoby, które często będą przenosiły dysk w torebce, plecaku bądź kieszeni będą musiały mieć na uwadze, że od czasu do czasu może pojawić się konieczność usunięcia z odkrytego portu USB-C różnego rodzaju paprochów. Samsung nie wspomina także, czy obudowa dysku spełnia jakąkolwiek normę wodo- i pyłoszczelności, więc bezpieczniej dla samego nośnika i przechowywanych na nim danych będzie przyjąć, że nie.

Trzeba też pamiętać, że dyski SSD są same z siebie mniej narażone na różnego rodzaju terapie wstrząsowe, zarówno jeżeli chodzi o wibracje, jak i uderzenia. Brak ruchomych elementów, takich jak głowica poruszająca się po magnetycznym dysku, jak ma to miejsce w nośnikach HDD, skutecznie jest w stanie wydłużyć ich żywotność.

W pudełeczku zawierającym dysk, znaleźć można również dwa przewody: USB-C – USB-C oraz USB-C – USB-A.

 

Software

Po wyjęciu dysku z pudełka i podpięciu go do komputera, okazuje się, że nośnik nie jest pusty. Producent fabrycznie umieścił na nim instalatory (w wersji dla systemu Windows oraz MacOS) niewielkiej aplikacji Samsung Portable SSD. Jej możliwości ograniczone są wyłącznie do możliwości zabezpieczenia dysku za pomocą hasła. Samsung do zablokowania dostępu do zawartości nośnika wykorzystuje szyfrowanie AES-256.

Instalator aplikacji Samsung Portable SSD znajduje się na dysku fabrycznie

Samsung zaleca także instalację aplikacji Samsung Magician. To zdecydowanie bardziej zaawansowane narzędzie, które nie tylko pomoże przy zabezpieczeniu dysku hasłem, ale też pozwala na podejrzenie stanu dysku włącznie z wykorzystaniem jego pojemności, kondycją oraz całym zestawem SMART. Program pozwala też na skanowanie diagnostyczne dysku, a także posiada wbudowany benchmark. Samsung Magician daje podgląd na pozostałe, widoczne w systemie nośniki, ale w tym przypadku pula możliwości zarządzania nimi jest znacząco ograniczona.

 

Technikalia

Samsung swój nowy dysk, mający swoją premierę pod koniec października, zadedykował przede wszystkim twórcom kreatywnym, którzy nierzadko noszą się z koniecznością przenoszenie sporo „ważących” materiałów pomiędzy urządzeniami, na których pracują. Ot, chociażby takie wideo w wysokich rozdzielczościach, np. 8K i wyższych. Albo setki zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Pomysłów na wykorzystanie nośnika z pewnością każdy będzie miał multum.

Domyślnie systemem plików dla nośnika jest exFAT, co jest jak najbardziej sensowną decyzją producenta. Ten format wydaje się optymalny, szczególnie jeżeli ktoś przenosi dane pomiędzy różnymi systemami. exFAT jest obsługiwany zarówno przez nowe wersje systemów od Microsoftu (chociaż w późniejszych czasach exFAT zwędrował nawet na Windows XP i Windows Vista), nowsze wersje systemów MacOS oraz część dystrybucji systemów Linux (od wersji Linux Kernel 5.7 w górę i Ubuntu 22.04). Z systemem plików exFAT poradzą sobie też konsole PlayStation 4 i 5 oraz Xboksa One i Series X/S. Również urządzenia mobilne z systemem Android lub iOS są w stanie współpracować z tym systemem plików.

Specyfikacja dysku na papierze prezentuje bardzo dobrze. Można się z niej dowiedzieć, nie tylko o wyposażeniu nośnika w gniazdo USB typu C w standardzie USB 3.2 Gen 2×2, co w zasadzie daje mu możliwość operowania danymi z wydajnością bliską dyskom PCIe 3.0 NVMe, oferując prędkość w okolicach 2000 MB/s w momencie podłączenie do złącza zdolnego przesyłać dane z prędkością 20 Gb/s. Może to być USB 3.2 Gen 2×2, może być Thunderbolt 3 lub Thunderbolt 4, może to być USB 4. Niestety, producent nie pochwalił się, jakich dokładnie „kości” NAND użył do stworzenia swojego flagowego, przenośnego dysku, ale biorąc pod uwagę, że poprzedni „flagowy” dysk przenośny od Samsunga, T7 Shield, bazował na układach 3D NAND TLC, to tutaj będzie podobnie.

Prędkość operowania danymi to kwestia kluczowa, ale nie można także zapomnieć o zdolności do utrzymywania przez dysk najwyższej wydajności. Tutaj do gry wchodzi specjalny bufor TurboWrite, który w przypadku Samsunga T9 o pojemności 2 TB wynosi aż 88 GB! To oznacza, że specjalnie wydzielona przestrzeń bufora umożliwia przenoszenie plików i folderów o łącznej „wadze” 88 GB na dysk z maksymalną wydajnością. Dopiero w stanie „bezczynności” dysku, dane są przenoszone z tej strefy to regularnej przestrzeni dysku. Jeżeli jednak na kimś 88 GB bufora nie robi wrażenia, to co powie na aż 180 GB w przypadku wersji o pojemności 4 TB?

 

Testy

Aby w pełni móc sprawdzić potencjał nośnika, postanowiłem szczegółowo sprawdzić jego możliwości w scenariuszu, który, jak mniemam, będzie tym najczęściej występującym – kiedy dysk będzie zapełniony w jakimś większym procencie. Testy przeprowadzane były za pomocą popularnego  benchmarku sprawdzającego wydajność nośników (Crystal Disk Mark 8) oraz testem zintegrowanym z Samsung Magician. Wszystkie testy syntetyczne były przeprowadzone na trzech różnych generacjach złącza USB: USB 3.2 Gen 1 (5 Gb/s, dawniej: USB 3.0), USB 3.2 Gen 2 (10 Gb/s) oraz USB 3.2 Gen 2×2 (20 Gb/s). Na samym początku jednak postanowiłem sprawdzić także, jak wyniki z benchmarków prezentują się zaraz po wyjęciu dysku z pudełka. I tutaj zaskoczenia nie ma – pełna moc, szczególnie w przypadku odczytu sekwencyjnego. Wartościom zapisu sekwencyjnego do obiecanych 1950 MB/s nieco brakuje, ale i tak z czystym sumieniem można mówić o świetnym rezultacie. Ciekawostką jest, że benchmark Samsunga wyniki nieco… zaniża.

Chart by Visualizer

 

Chart by Visualizer

Następnie, na T9 zostało przeniesionych sporo materiałów. W przekopiowanych folderach znajdowały się gry, filmy w wysokiej rozdzielczości, zdjęcia, pliki, zajmujące zarówno po kilka megabajtów, jak i kilkadziesiąt gigabajtów. Słowem – wszystko, co ma pełne prawo znaleźć się na przenośnym dysku. Łącznie ponad 700 GB treści. Oto, jak prezentują się rezultaty.

Chart by Visualizer

 

Chart by Visualizer

Ważną kwestią jest także zachowanie się dysku w momencie zapełnienia. W tym celu dysk został najpierw zapełniony do ok. 80% swojej pojemności (ok. 1,45 TB), a następnie postanowiłem „dopchać” tam jeszcze kilkadziesiąt gigabajtów. Jak się okazało i, co warto zaznaczyć, raczej nie jest niespodzianką – dysk lekko zwolnił, ale są to różnice wielkości kilkunastu lub kilkudziesięciu MB/s.

Chart by Visualizer

 

Chart by Visualizer

 

Przy okazji testów, zwróciłem uwagę na jeszcze jedną rzecz, dla niektórych istotną, a dla innych totalnie bez znaczenia – temperaturę obciążanego dysku. Ten, owszem, po kilku minutach potrafił zrobić się ciepły, ale – no właśnie – ciepły. W żadnym momencie i żadnym scenariuszu obudowa nie groziła użytkownikowi poparzeniami. Podejrzewam, że spora w tym zasługa zastosowanej mieszanki gumy. Gdybym w trakcie testów dotykał bezpośrednio aluminiowej obudowy, odczucia mogłyby być nieco inne.

 

Podsumowanie

Samsung T9 nie bez powodu trafił na różnego rodzaju listy najlepszych przenośnych dysków dostępnych obecnie na rynku. Nie brakuje mu w zasadzie nic. No, może ktoś mógłby się przyczepić, że nie ma wariantu z pojemnością mniejszą niż 1 TB, ale biorąc pod uwagę, do kogo sam producent T9 adresuje, byłoby to czepianie się na siłę. Kręcić nosem można także na brak wodo- i pyłoszczelności, co jest o tyle zaskakujące, że niewielka obudowa prezentuje się naprawdę solidnie. Zamiast tego mamy odporność na upadki z wysokości do 3 metrów.

Przenośny dysk SSD od Samsunga wypada co najmniej bardzo dobrze pod pozostałymi, kluczowymi wręcz dla tego typu akcesoriów, względami: od rozmiaru i jakości wykonania, przez osiągi i możliwości, aż do wyposażenia dodatkowego, do którego wliczam nie tylko dwa przewody USB i możliwość zabezpieczenia hasłem danych, ale też 5-letnią gwarancję. Poza tym, gdy pod kątem cenowym przyjrzałem się konkurencji, to okazało się, że Samsung T9 o pojemności 2 TB wcale od niej mocno nie odstaje. Około 1100 zł za 2 TB miejsca na dane, przesyłane z prędkością realnie oscylującą wokół 2000 MB/s wydaje się uczciwą kwotą, chociaż równie uczciwie należy przyznać, że da się znaleźć w sklepach dyski nieco tańsze, które mogą pochwalić się korzystniejszym, czystym stosunkiem PLN/GB. Warto jednak pamiętać, że sama pojemność to nie wszystko.

Czy Samsunga T9 można polecić? Jeszcze jak!