Pierwszy sezon wprowadził nas w niesamowitą alternatywną rzeczywistość, gdzie wyścig kosmiczny pomiędzy USA a ZSRR nigdy się nie zakończył. Drugi idzie o krok dalej i przenosi nas o 10 lat później – do lat 80.

Apple TV+ jeszcze nie może poszczycić się zbyt dużą biblioteką oryginalnych produkcji, ale te, które miały już premierę, trzymają solidny poziom. Tę regułę potwierdza najnowszy, drugi sezon produkcji science-fiction For All Mankind, która jest (moim zdaniem) najlepszym serialem na tej platformie i jednym z najlepszych seriali science-fiction ostatnich lat.

 

 

Skolonizować Księżyc

W pierwszym sezonie przybliżono widzom cały proces przygotowawczy i misję kosmiczną na Srebrny Glob, która po wielu perturbacjach odniosła sukces.

W drugim jesteśmy już gośćmi oficjalnej stacji badawczej na Księżycu, na którym wiele się zmieniło. Księżyc jest już skolonizowany nie tylko przez USA, ale również ZSRR. W powietrzu ciągle wisi groźba III wojny światowej, a mocarstwa przepychają się w walce nie tylko o najnowsze odkrycia na satelicie, ale również o pozycję w nowym porządku świata. Księżyc to dopiero początek, a marzenia ludzkości zaczynają sięgać znacznie dalej, w kierunku Marsa, co jest wielokrotnie powtarzane.

 

 

Zostać astronautą

Jedną z największych zalet pierwszego sezonu była fantastyczna obsada, która doskonale odegrała rolę pionierów podboju kosmosu. Dzięki temu, że akcja przesunęła się aż o 10 lat, jesteśmy świadkami olbrzymich zmian w ich życiu, które nie dla wszystkich skończyły się dobrze.

Świetnie wypada wątek Ellen Waverly zaczynającej coraz odważniej wkraczać w świat polityki i władzy. Jej postać przechodzi olbrzymią metamorfozę, podyktowaną chęcią zorganizowania pierwszej załogowej misji na Marsa. Ma doskonale obmyślony plan i stopniowo, krok po kroku, wciela go w życie.

 

Równie ciekawe są wątki Tracy i Gordo, którzy w drugim sezonie są już po rozwodzie. W trakcie 10 odcinków poznajemy ich jeszcze lepiej, wspólnie z nimi mierzymy się z ich słabościami, aż w końcu serial serwuje nam jeden z najbardziej emocjonujących momentów, którego nie zaspoileruje.

W serialu nie ma osoby, której nie da się lubić i to olbrzymia zasługa dobrego scenariusza, bo każda postać jest po prostu dobrze rozpisana. Mają swoje problemy, bolączki i są niejednoznaczne.

 

I być naukowcem

For All Mankind charakteryzuje się bardzo dużym realizmem. To serial, który czerpie z najnowszych odkryć fizyki, nauki i astronomii. Doskonale obrazuje to przykład wody, której odkrycie na Księżycu przedstawiono w serialu praktycznie analogicznie z doniesieniami NASA na ten temat.

Będąc dzieckiem zawsze zastanawiałem się, jak to jest być naukowcem pracującym dla NASA. For All Mankind w dużym stopniu zaspokoił moją ciekawość i odpowiedział na całą masę pytań związaną zarówno z pracą w centrum kontroli lotów, jak i warunków, które mogą panować w bazie kosmicznej. To fascynujące oglądać wydarzenia z naszej perspektywy właśnie w tym momencie, bo ludzkość znajduje się aktualnie w bardzo podobnym miejscu i jestem przekonany, że wiele wydarzeń z serialu znajdzie pokrycie w rzeczywistości.

 

To podbijamy kosmos?

Już pierwszy sezon wzbudził we mnie masę pozytywnych odczuć i stał się z miejsca jedną z moich ulubionych produkcji. Drugi sezon tylko to odczucie umocnił i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że to jeden z najlepszych seriali science-fiction, jakie kiedykolwiek oglądałem.

Oczywiście ma swoje wady. Największą z nich jest (czasami) zbyt mocne skupienie się na kwestiach obyczajowych, które z drugiej jednak strony dosyć mocno rozwijają postaci.

Ciekawym smaczkiem może być dosyć istotna rola Piotra Adamczyka, którego roli nie zdradzę, ale zapewniam, że nie jest tylko epizodyczna.

Polecam!