Intel zaprezentował 11. generację mobilnych procesorów Intel Core. Tiger Lake wykonany ma zostać w procesie technologicznym 10 nm i zaoferuje spory skok wydajnościowy. Zapowiada się niemały przewrót na rynku notebooków.

Niebiescy w końcu budzą się z letargu. Podczas konferencji Architecture Day 2020 dowiedzieliśmy się nieco więcej o nadchodzących procesorach mobilnych z generacji Tiger Lake. Na papierze chipy prezentują się elegancko i jeżeli wszystkie zapowiedzi pokryją się z rzeczywistością, rynek sprzętu mobilnego może zacząć wyglądać naprawdę ciekawie.

 

CPU Intela jedenastej generacji bazować będzie na architekturze Wilow Cove, będącej wersją rozwojową Sunny Cove, która zadebiutowała wraz z premierą Ice Lake. Procesory wykonane zostaną w technologii 10nm SuperFin. Pod kątem specyfikacji zwiększeniu ulegnie taktowanie i pamięć podręczna cache L2 (do 1,25 MB). Tiger Lake obsłuży pamięć RAM LPDDR4x-4267 oraz LPDDR5-5400. Cieszy także wsparcie dla Thunderbolt 4 USB 4. Nie zabraknie również kontrolera PCI-Express 4.0.

 

 

Świetnie zapowiada się również zintegrowana karta graficzna. Tiger Lake uzyskał nowe GPU bazujące na architekturze Xe. Moduł posiada do 96 jednostek wykonawczych, a kluczowym celem było maksymalne zwiększenie wydajności w przeliczeniu na jeden wat. Na twitterze możecie też znaleźć pokaz możliwości nowej generacji – BF V w Full HD na ustawieniach wysokich w 30 klatkach na sekundę na DX11 z wczesnymi sterownikami. Całkiem nieźle.

Pojawiły się już informacje o ewentualnej dacie premiery. Na ten moment wiadomo już, że Intel ruszył z produkcją procesorów Intel Tiger Lake. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a z tym ostatnio Intel miał problemy), to pierwsze urządzenia będziemy mogli ujrzeć jeszcze przed świętami. Być może w końcu AMD doczeka się godnego rywala po premierze laptopów z procesorami Ryzen 4000, takich jak chociażby ASUS ROG Zephyrus G14.

Kilka slajdów z prezentacji: