Ubiegłoroczna polska premiera notebooków gamingowych Asus ROG (Republic of Gamers) była dla mnie jednym z najciekawszych branżowych wydarzeń sezonu i z niecierpliwością czekałem na możliwość zapoznania się z najnowszym portfolio notebooków gamingowych od tajwańskiego potentata sprzętu IT. Niestety, panująca pandemia wykluczyła możliwość zorganizowania spotkania Asus ROG A.D. 2020, aczkolwiek w kontekście  dramatów rozgrywających się na całym świecie, trudno uznać to za realny problem.

Nowa oferta Rzeczpospolitej Graczy prezentuje się naprawdę ciekawie, zwłaszcza, że zawitały do nich nie tylko najwydajniejsze procesory Intel Core 10. generacji, ale pojawiło się też parę modeli z AMD Ryzen 4000 pod maską. Trudno o lepsze potwierdzenie coraz mocniejszej pozycji „czerwonych” w segmencie procesorów mobilnych i pozostaje mieć nadzieję, że zdrowa konkurencja pozytywnie wpłynie na rynek i poziom cen procesorów. Nie sposób także pominąć debiutu pierwszych laptopów dostępnych z grafikami NVIDIA GeForce RTX w wersji Super – jeszcze parę miesięcy temu wszystko wskazywało na to, że tylko desktopowcy będą mogli sięgnąć po ulepszone RTX-y, ale finalnie pojawiły się także ich mobilne odpowiedniki.

 

 

Jednak najbardziej w oczy rzuca się coraz większy wybór notebooków ROG z serii Zephyrus. Te prestiżowe maszyny o charakterystycznym profilu obudowy i zaskakująco dużej mobilności najwyraźniej zaskarbiły sobie przychylność nie tylko graczy, co z racji ich przepięknej stylistyki i imponujących osiągów, jest łatwe do zrozumienia. Dla części użytkowników profesjonalnych sprzęt dla graczy stał się na tyle urodziwy i poręczny, że zyskał status mniej kosztownej i bardziej „cool” alternatywy dla mobilnych stacji roboczych. Widać to szczególnie w segmencie szeroko rozumianej „pracy kreatywnej”, gdzie bardzo się przydaje ekran dobrej klasy oraz mocarny procesor i układ graficzny. Trend ten będzie postępował, o czym świadczą chociażby przygotowywane specjalnie dla tego typu zastosowań sterowniki NVIDIA Studio, zwiększające wydajność i stabilność pracy „cywilnych” GeForce’ów przy zadaniach do tej pory zarezerwowanych głównie dla grafik z rodziny Quadro. Symptomatyczna jest też możliwość kupienia maszyn gamingowych z systemem Windows 10 w wersji Pro – ba, część opisanych niżej Asusów jest dostępnych wyłącznie z systemem Pro.

 

 

Jedyne czego mi brakuje w tych zapowiedziach, to nowego flagowego DTR-a o zrywającej czapki z głów konfiguracji i wymiarach adekwatnych do swego segmentu. Nie zrozumcie mnie źle – Asus ROG Strix SCAR 17 z procesorem Core i9 grafiką RTX 2080 Super to prawdziwy kozak wśród notebooków, ale jeszcze bardziej pokraśniałbym na widok spadkobiercy Asusa ROG GX700, który w swoim czasie był pierwszych notebookiem z zewnętrznym chłodzeniem wodnym. Ale rok jest jeszcze młody i sporo się może wydarzyć…

 

Asus ROG Zephyrus Duo 15

Jeśli zastanawialiście się, czy testowany już przez nas Asus ZenBook Pro Duo doczeka się gamingowego odpowiednika, to wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. ROG Zephyrus Duo 15 nie jest jednak wiernym klonem ZenBooka i projektanci nie ograniczyli się do samej zmiany kolorystyki oraz brandingu obudowy.

Najważniejszym punktem programu są tu niewątpliwie dwa wyświetlacze. Główny, o przekątnej 15,6 cala, będziemy mogli wybrać spośród dwóch opcji – 4K i 60 Hz lub Full HD i 300 (sic!) Hz. Miłośnikom dynamicznych gier sieciowych szczególnie powinna przypaść do gustu opcja nr 2, natomiast ekran 4K odbieram jako ukłon w stronę wyznawców dużych gier fabularnych, gdzie stabilne 60 kl./s w zupełności wystarcza do szczęścia. Obie matryce mogą się przy tym pochwalić wsparciem dla G-Sync oraz certyfikacją Pantone, potwierdzającą najwyższą jakość generowanego obrazu.

 

Podobnie jak we wspomnianym ZenBooku, nad klawiaturą pyszni się dodatkowy ekran o  przekątnej 14,1 cala i rozdzielczości 3840 x 1100 ze wsparciem dla dotyku. Jednak w przeciwieństwie do ZenBooka Pro Duo, drugi ekran nie jest stałą częścią pulpitu, lecz możemy go unieść o 13 stopni. Nie tylko zwiększy to wygodę korzystania ze ScreenPada Plus, lecz także ułatwi przepływ powietrza przez skryte pod nim wentylatory układu chłodzenia. Małym rozczarowaniem okazał się brak jakiejkolwiek informacji o możliwości wykorzystania aktywnego piórka przy pracy z Zephyrusem Duo – być może ten dodatek zarezerwowano wyłącznie dla „profesjonalisty”, czyli ZenBooka Duo.

 

Konfiguracyjnie także jest się czym niezdrowo podniecać – Core i7 lub i9 dziesiątej generacji to gwarancja mocy obliczeniowej potrzebnej nie tylko przy grach, ale też przy bardziej profesjonalnych aktywnościach. Nie mogło też zabraknąć bardzo wydajnej grafiki, więc wybrać będziemy mogli między RTX-em 2070 Max-Q Super a RTX-em 2080 Max-Q Super. Śmiało można więc założyć, że osiągi graficzne pozwolą nam wykorzystać potencjał 300-herzowej matrycy lub ekranu 4K. 8 lub 16 GB wlutowanego RAM-u będzie można rozbudować o kolejne 16 GB, natomiast kwestią nośników danych zamykają dwa gniazda na dyski SSD M.2 PCIe NVMe z możliwością spięcia ich w RAID 0.

 

Cała ta technologiczna rozpusta została zamknięta w śliczniutkiej obudowie z magnezu i aluminium o grubości 20 mm i wadze 2,4 kg. W dodatku projektanci zdołali w niej jeszcze upchnąć akumulator o pojemności 90 Wh, co ma zapewnić sensowny czas pracy na własnym zasilaniu. Jak to cacko spisze się w praktyce? Mam nadzieję, że niebawem będziemy mogli się o tym przekonać.

 

Asus ROG Zephyrus G14/G15

Czternastocalowa gamingówka o gabarytach porównywalnych z ultrabookiem może być idealnym rozwiązaniem dla studentów oraz innych osób szukających maszyny o nielichej konfiguracji w kompaktowym rozmiarze. Tym bardziej, że stylistycznie „Zefir” G14 wyróżnia się niemal biznesowym sznytem, który błyskawicznie może zastąpić gamingowa ekstrawagancja. Wszystko za sprawą wbudowanego w zewnętrzną powierzchnię pokrywy wyświetlacza AniMe Matrix – 6536 otworów wyciętych za pomocą precyzyjnego frezowania CNC oraz 1215 białych LED-ów tworzą swoisty retro-panel świetlny, pozwalający na wyświetlanie różnych grafik oraz animacji. Dla DJ-a zarządzającego muzyką z poziomu laptopa taki wirtualny equalizer będzie zdecydowanie bardziej „cool” dodatkiem, niż logo nawet najbardziej ekskluzywnej marki świata. Jeśli jednak tego typu bajery nas nie kręcą będziemy mogli sięgnąć po wersję bez AniMe Matrixa – modele ze „zwykłą” pokrywą będą o 100 g lżejsze (1,6 kg) i o 2 mm szczuplejsze (niecałe 18 mm).

 

 

Jeśli jednak 14 cali to za mało, możemy wybrać Zephyrusa G w wersji 15-calowej. Tu, co prawda, nie znajdziemy pokrywy AniMe Matrix, ale wciąż mówimy o konstrukcji wyróżniającej się dojrzałą stylistyką. W dodatku, dzięki wyszczuplonym ramkom ekranu, „Zefir” G15 formatem przypomina rozwiązania 14-calowe sprzed kilku lat, więc także z nim będzie można wygodnie podróżować – 2,1 kg i niecałe 20 mm grubości w sprzęcie tego typu to naprawdę przyjemne wartości.

 

Zephyrusy serii G należą do grona laptopów, w których większość konfiguracji oparto o procesor AMD Ryzen 7 4800HS lub Ryzen 9 4900HS, czyli najnowsze ośmiordzeniowe rozwiązania od „czerwonych” wykonane w 7-nanometrowej mikroarchitekturze. Natomiast aby ceny Asusów G14 i G15 nie startowały z groteskowego poziomu w roli GPU obsadzono GeForce’a GTX 1660 Ti Max-Q lub RTX-a 2060. Wybór mamy także w kwestii matryc.

 

Asus G14 dostępny będzie z wyświetlaczem WQHD (60 Hz) lub Full HD (120 lub 60 Hz), większy model trzyma się Full HD, ale w wersjach 240 Hz lub 144 Hz. Profesjonaliści na pewno docenią także, że większość dostępnych matryc może się pochwalić certyfikacją Pantone, co dobrze wróży możliwości wykorzystania „Zefirów” do zadań graficznych.

  

Asus ROG Zephyrus S15/S17

Najsmuklejsze i najlżejsze konstrukcje zarezerwowano dla Zephyrusów serii S, gdzie także znajdziemy dwa formaty ekranu – 15,6 cala (S15) oraz 17,3 cala (S17). Różnice między nimi nie ograniczają się jednak wyłącznie do przekątnej ekranu – S17 ma klawiaturę przesuniętą na front pulpitu, a ulokowany po prawej touchpad jest zarazem wirtualnym blokiem numerycznym. Co je łączy, to jakość wykonania – obudowę tworzą panele ze stopu magnezowo-aluminiowego, które w newralgicznych miejscach zostały dodatkowo wzmocnione wewnętrzną strukturą plastra miodu. Wizualnie Zephyrusy S to, w moim mniemaniu, jedne z najładniejszych laptopów dostępnych obecnie na rynku i trudno o lepszy dowód, że sprzęt gamingowy może wyglądać, jakby zaprojektował go Hugo Boss.

 

 

Nacisk na maksymalną mobilność podkreślono nie tylko zaskakująco niską wagą notebooków (S15 – 2 kg, S17 – 2,6 kg) oraz smukłą linią konstrukcji (niecałe 19 mm po zamknięciu), ale także zredukowanymi ramkami ekranu. Ich format jest tak mały, że każda z ROG-owych S-ek sprawia wrażenie urządzenia o przekątnej mniejszej o cal lub dwa niż faktycznie oferuje. Ma to jednak pewną cenę – na obramowaniu ekranu nie starczyło miejsca na kamerkę, a projektanci nie chcieli jej lokować pod matrycą, co skutkuje nieco absurdalną perspektywą twarzy podczas wideokonferencji. Kamerka jest więc niezależnym akcesorium, przyczepianym w razie potrzeby nad ekranem.

 

Także w serii ROG S matryce dobrano tak, aby byli z nich zadowoleni zarówno gracze, jak i użytkownicy profesjonalni. Mniejszy model został wyposażony w matrycę Full HD o częstotliwości odświeżania 300 Hz i z szybkim czasem reakcji (3 ms), w ROG-u S17 ekran Full HD dostępny jest w wersji 144 Hz oraz 300 Hz. Wszystkie ekrany  zdobyły przy tym certyfikację Pantone, oferują 100% palety sRGB i wspierają technologię G-Sync.

 

Także pod względem konfiguracyjnym Zephyrusy S udowadniają, że mamy do czynienia ze sprzętem z najwyższej półki. Procesor to ośmio- lub sześciordzeniowy Core i7 10. generacji, któremu będzie towarzyszył jeden z RTX-ów: 2060, 2070 Super Max-Q lub 2080 Super Max-Q. Układ chłodzenia czeka zatem wiele pracy – by zapewnić podzespołom odpowiednie chłodzenie producent sięgnął po zaprojektowane z myślą o tak smukłych konstrukcjach wiatraki o 83 łopatkach, a tył komputera rozwiera się po podniesieniu ekranu, aby zwiększyć przepływ powietrza przez obudowę.

 

O sensowną mobilność dba nie tylko akumulator o pojemności 76 Wh oraz możliwość ładowania sprzętu mniejszym, podróżnym, zasilaczem (65 W przez Thunderbolt 3), ale także możliwość włączenia trybu NVIDIA Optimus – pozwoli to na przesiadkę z wydajnego RTX-a na energooszczędną grafikę zintegrowaną, co znacząco wydłuży czas pracy na własnym zasilaniu.

 

Asus ROG Zephyrus M15

Jednak jeśli idea rozkładającej się na tyle obudowy i podświetlonego układu chłodzenia to dla Was zbyt duża ekstrawagancja, Asus ma w swym portfolio także Zephyrusa M15 o jeszcze bardziej dystyngowanej stylistyce. Najnowsze modele dostępne będą w trzech wersjach stylistycznych – czerń lub szarość z charakterystycznym rozszczepiającym światło przełamaniem na klapie lub zmatowiona czerń. Także tutaj obudowa została złożona ze stopu magnezu, więc jest nie tylko lekka (1,9 kg) ale także smukła (niecałe 20 mm po zamknięciu) i wytrzymała, w czym swój udział ma wewnętrzna struktura plastra miodu.

 

Nie tylko wygląd podkreśla profesjonalne ambicje Zephyrusa M15. Przy pracy kreatywnej szczególnie dobrze sprawdzi się ekran 4K (60 Hz) z pełnym pokryciem palety AdobeRGB i certyfikacją Pantone. Jeśli jednak ktoś nad rozdzielczość przekłada częstotliwość odświeżania ekranu, to powinien szczególną uwagę zwrócić na modele z matrycą Full HD o odświeżaniu 240 lub 144 Hz. W laptopie nie zabrakło także gniazda Thunderbolt 3, pozwalającego m.in. połączyć notebooka z kompatybilną z tym standardem stacją dokującą, co ułatwi utrzymanie porządku na biurku i zredukuje liczbę podpiętych bezpośrednio do laptopa przewodów.

 

Konfiguracyjnie obyło się bez niespodzianek, gdyż sześcio- lub ośmiordzeniowy Core i7 10. generacji to oczekiwany standard w tej klasie sprzętu. Część użytkowników szczególnie ucieszy możliwość wybrania Zephyrusa M15 z GTX-em 1660 Ti, czyli grafiką o świetnym stosunku ceny do możliwości. Na tych z jeszcze zasobniejszym portfelem czekają wersje z RTX-ami: od 2060 do 2070 Max-Q. Do tego miejsce dla dwóch dysków M.2 z możliwością spięcia ich w RAID 0 oraz do 32 GB pamięci operacyjnej – taki zestaw sprosta nawet najbardziej obciążającym notebooka zadaniom.

 

Asus ROG Strix G15/G17

Ultrasmukłych i ultralekkich maszyn w ofercie Asus ROG nie brakuje, ale co zrobić, gdy kręcą nas nieco pełniejsze kształty? Wiadomo przecież, że zabawa jest znacznie lepsza, gdy jest za co chwycić… By wyposażyć się w laptopa o bardziej klasycznej linii musimy opuścić terytorium anorektycznych Zephyrusów i zajrzeć do serii Strix. Zgodnie z tradycją będziemy tu mogli wybrać format piętnasto- lub siedemnastocalowy, ale pojawiło się więcej wariantów kolorystycznych. Zaprojektowane we współpracy z BMW Designworks Group obudowy dostępne są w wersjach Original Black (G15 i G17), uroczo jasnym Glacier Blue (G15 i G17) oraz retro-wave’owym Electro Punk (tylko G15). W  połączeniu z LED-owym paskiem otulającym dolną krawędź obudowy i aplikacją Aura Sync, ujednolicającą podświetlenie klawiatury, wspomnianego paska oraz innych akcesoriów gamingowych od Asusa, pozwoli to na nadanie Strixowi wyglądu idealnie dopasowanego do naszego gustu (lub jego braku :-P).

 

Projektanci ułatwili też potencjalną późniejszą rozbudowę konfiguracji. Spód obudowy został zamocowany przy użyciu śrubek „pop-open” – podczas ich odkręcania dolny panel samoczynnie wypina się z trzymających go zatrzasków. Gniazda dla RAM-u oraz dysków M.2 są po „właściwej” stronie płyty głównej, więc by się do nich dostać nie będzie konieczny demontaż klawiatury. A pod względem dyskowym Strix’y wypadają bardzo „Pro”, gdyż możemy w nich zamontować do trzech dysków M.2, z czego dwa połączymy w RAID 0.

 

Wybór procesorów otwiera Core i5 10300H (tylko wersja 15,6″), a na użytkowników nieuznających wydajnościowych kompromisów przygotowano konfiguracje z Core i7 10750H oraz Core i7 10875H – będziemy więc mogli wybrać cztery, sześć lub osiem rdzeni pod maską. Jeszcze więcej opcji znajdziemy w temacie układu graficznego – od GeForce’a GTX 1650 Ti do RTX-a 2070 Super. Nic więc dziwnego, że wszystkie dostępne matryce mogą się pochwalić trzycyfrową wartością odświeżania (120, 144 lub 240 Hz). Jeśli jednak to wciąż nie jest gamingowy potwór, jakiego szukacie – zapraszam akapit niżej.

 

Asus ROG Strix Scar 15/17

Może i w nowym ROG-atym portfolio nie pojawił się gigantyczny DTR pokroju Asusa GX700, ale w jego rolę może się wcielić inny Strix – SCAR 17 (jest i wersja 15). Można go śmiało uznać, za Strix’a na sterydach, gdyż znajdziemy w nim wszystkie funkcje „zwykłej” wersji oraz kilka dodatków zarezerwowanych specjalnie dla niego. Ten model również pomagali tworzyć projektanci BMW Designworks Group i wizualnie SCAR całkiem zgrabnie łączy w sobie gamingową frywolność z biznesową funkcjonalnością. Sprzęt nie tylko może się pochwalić wyszczuplonymi ramkami ekranu i innowacyjnymi zawiasami nożycowymi, działającymi na podobnej zasadzie, jak drzwi samochodu, ale także ergonomicznie rozmieszczonymi portami. Na tył obudowy trafiło bowiem gniazdo zasilania, LAN, HDMI oraz część USB. Ale po sprawdzeniu wyboru portów może się nasunąć jedno, bardzo zasadne pytanie – Serio? Sprzęt tej klasy i nie starczyło budżetu na Thunderbolta 3?

 

Ekskluzywnym dodatkiem do SCAR’ów jest Keystone (już w wersji 2.0), czyli pomysł Asusa na gamingowy odpowiednik Smart Card. Zamiast czytnika kart inteligentnych dostajemy tu miejsce na ów przypominający kawałek kryształu gadżet, po zadokowaniu którego komputer rozpozna swojego właściciela. Nie tylko pozwoli to na pełen dostęp do systemu – po odpowiednim skonfigurowaniu Keystone może uruchamiać wybrane aplikacje oraz odpalać wybrany profil użytkownika. Z tym dodatkiem łączy się też funkcja Shadow Drive – to ukryta w systemie, szyfrowana partycja dyskowa, na którą mogą trafiać nasze prywatne pliki oraz dane i dopiero po zadokowaniu klucza w obudowie będziemy mogli tu zajrzeć.

 

Jednak tym, co w największym stopniu może zainteresować bezkompromisowych graczy to możliwość wybrania tego modelu w wersji z ośmiordzeniowym procesorem Core i9 10980HK, czyli o odblokowanym mnożniku, i grafiką NVIDIA GeForce RTX 2080 Super, czyli najwydajniejszymi obecnie podzespołami dostępnymi w laptopach dla graczy. Oczywiście, producent przewidział też nieco skromniejsze konfiguracje – Core i7 10875H oraz RTX 2060, 2070 lub 2070 Super to także niczego sobie sprzęcik. W połączeniu z ekranem Full HD o odświeżaniu 144 lub 300 Hz powinno pozwolić to na zabawę przy nawet najbardziej wymagających grach z trzycyfrową liczbą klatek na sekundę.

 

Thermal Grizzly Liquid Metal – nowy standard w notebookach Asus ROG

Pasty termoprzewodzące wykorzystujące ideę ciekłego metalu nie są nowością na rynku, ale do tej pory z tego typu rozwiązań korzystali głównie użytkownicy komputerów stacjonarnych, lubujący się w nieustannym ulepszaniu i przerabianiu swej maszyny. Przy taśmowej produkcji laptopów problemem był brak możliwości maszynowego powlekania powierzchni CPU oraz GPU i konieczność ręcznego nałożenia substancji, której zadaniem jest jak najefektywniejsze przekazywanie ciepła z podzespołów do ciepłowodów.

 

 

Asusowi udało się zaimplementować w fabrykach swój autorski i opatentowany system maszynowego nakładania płynnego metalu podczas montażu laptopów i teraz wszystkie notebooki z rodziny ROG będą mogły się pochwalić tym rozwiązaniem. Producent deklaruje przy tym, że dzięki temu laptopy będą cichsze, podzespoły jeszcze lepiej chłodzone i zyskamy nawet do 10% na osiągach. Jak się te obietnice mają do rzeczywistości? Postaramy się to sprawdzić już niebawem podczas naszych testów.