Że Apple nas nie zaskoczy, to wiedzieliśmy. Że nie będzie rewolucji; że będzie postęp, ale bez fajerwerków.

Z trzech pokazanych dzisiaj nowości to Apple iPad Pro prezentuje się – myślę – najlepiej. Może dlatego, że nie interesują mnie MacBooki Air? A może przez moją sympatię do tabletów w ogóle, a iPadów w szczególności?

Trudno powiedzieć. Jak by nie było, jest na co popatrzeć. Nie trzeba wszak rewolucji, by pokazać coś dobrego. I tym właśnie słowem, “dobre”, chciałbym docenić nowego iPada – iPada Pro.

Pod względem specyfikacji nowy iPad Pro nie ma sobie – w Jabłkowej Rodzinie – równego. Chipset A12Z Bionic, ośmiordzeniowy procesor graficzny, kamera o rozdzielczości 12 megapikseli (oparta nota bene na rozwiązaniu znanym z iPhone 11 i przypominająca ją pod każdym względem). Wszystko to może sprawić, że – w przeciwieństwie do pozostałych urządzeń tej linii – nowy iPad Pro faktycznie się obroni. Obroni nie tylko wśród gadżeciarzy. Tym razem nawet najwięksi sceptycy muszą oddać Apple pole. To znacznie więcej niż “szpanerska zabawka”.

Urządzenie wyposażone jest jednak również w niezbędny “element szpanu”. Najgłośniej mówi się o LiDAR-ze. To rozwiązanie znane szerzej z automatycznych samochodów, a służące m.in. do rozpoznawania odległości pomiędzy znajdującymi się w polu widzenia obiektami. “Znane” to niekoniecznie najlepsze określenie: nie stosuje się go przecież – jak wiemy – powszechnie. Ile widzieliście w życiu samobieżnych samochodów? Jeżeli nie mieszkacie w Dolinie Krzemowej, to zakładam, że niewiele.

W najnowszym iPadzie LiDAR posłuży do tego samego. Zastosowanie znajdą dla niego fotografowie oraz osoby pracujące z rozszerzoną rzeczywistością (np. projektanci wnętrz). Nowy iPad stanowi spełnienie ich marzeń. Dla nich to narzędzie pracy – i to poważne, i nie ma sensu temu zaprzeczać.

Cała reszta skorzysta z tej technologii zapewne głównie powierzchownie, czy nie fajnie jest jednak mieć tablet z LiDAR-em? Apple potrafi robić marketing.

Film prezentujący urządzenie możecie obejrzeć poniżej. iPad Pro w najnowszej wersji to koszt około 800 dolarów (minimum). Mniej niż iPhone 11. Tym razem mówimy jednak o urządzeniu, które potrafi na siebie zarobić.

Pełną speckę techniczną znajdziecie na oficjalnej stronie produktu.