Ostatniego newsa na temat nowych „okienek” od Microsoftu pisałem w piątek, 25 czerwca. Od tego czasu pojawiło się sporo nowych doniesień na temat Windowsa 11 i chociaż pewne wątpliwości się stopniowo rozwiewają, to „jedenastka” wciąż pozostaje nieco tajemnicza.

Mamy prawo oczekiwać jednak, że Windows 11 w kolejnych dniach i tygodniach będzie przed nami odsłaniał coraz więcej kart. Wszystko dlatego, że właśnie rozpoczęły się testy użytkowników biorących udział w programie Windows Insider. W związku z tym, na oficjalnym blogu systemu Windows pojawiła się aktualizacja wymagań sprzętowych. Microsoft potwierdził, że na ten moment pewni prawidłowego działania systemu mogą być posiadacze komputerów wyposażonych w co najmniej 8. generację procesorów Intela, drugą generację chipów AMD Ryzen oraz 7 lub 8 generacji układów od Qualcomma. W planach są jednak testy nad 7. generacją CPU Intela oraz pierwszymi Ryzenami od AMD. Pełną listę procesorów od Intela kompatybilnych z Windowsem 11 znajdziecie tutaj, a tutaj – taka sama „ściąga” dla posiadaczy chipów AMD.

Nieco zamieszania pojawiło się także w kwestii nieszczęsnego modułu TPM, o którym tyle się w ostatnim czasie mówi. Pierwotnie w wymaganiach pojawiła się wersja 2.0, później natomiast niektórzy odetchnęli z ulgą, gdyż narracja się zmieniła – owszem, druga wersja modułu szyfrującego wciąż znajdowała się na liście wymagań, ale rekomendowanych, a w minimalnych pojawiła się wersja 1.2. Teraz jednak sprawa wróciła do punktu wyjścia i wciąż niezbędnym składnikiem konfiguracji jest TPM 2.0. Tak więc posiadacze komputerów sprzed trzech lat i młodszych nie mają powodów do obaw – już wspomniana wcześniej generacja Coffee Lake od Intela i druga odsłona Ryzenów TPM 2.0 obsługiwała. Wystarczy tylko włączyć odpowiednią opcję (PTT dla Intela oraz PSP fTPM dla AMD) w ustawieniach UEFI. A jeżeli macie wątpliwości co do tego, czy Wasz komputer udźwignie nową „Windę”, to możecie to sprawdzić za pomocą narzędzia PC Health Check.

Na koniec pozostała kwestia dostępności nowego systemu. Pierwotnie wspominano o oddaniu Windowsa 11 w ręce społeczności już na jesień tego roku. I jest to prawda, z tym, że aby dokonać darmowej aktualizacji z Windowsa 10 na 11 trzeba będzie poczekać do pierwszej połowy roku 2022. Wcześniej najprawdopodobniej konieczny będzie zakup licencji.

Może to i lepiej, że darmowe przejście będzie możliwe dopiero po kilkumiesięcznych testach? Na początku swojego istnienia Windows 10 zaliczył kilka wpadek. Może „jedenastka” zalicza lepszy start?  

 

Źródło: blog.windows, techspot, techpowerup