Pamiętacie jeszcze o Samsungu Galaxy Fold? Pewnie pamiętacie, ale nie w taki sposób, na jaki liczyli Koreańczycy. Spodziewany sukces pierwszego na świecie składanego flagowca okazał się spektakularną klapą – w modelach recenzenckich psuły się ekrany i to, co miało stanowić o sile Galaxy Folda stało się rzuconą mu pod nogi kłodą, o którą Samsung się potknął i wybił zęba. Biorąc pod uwagę skalę problemu, Koreańczycy zdecydowali o przesunięciu premiery Galaxy Folda na bliżej nieokreślony termin.

I tak minęło parę miesięcy i wreszcie osoby, które zamówiły smartfon w przedsprzedaży widzą światełko w tunelu. Otóż Samsung zapowiedział, że Galaxy Fold trafi do sprzedaży już (albo raczej – dopiero) we wrześniu, zastrzegając jednak, że początkowo będzie dostępny jedynie w wybranych sklepach.

 

 

Kilkanaście tygodni obsuwy Koreańczycy wykorzystali głównie na naprawienie wad ekranu Infinity Flex: przedłużenie wierzchniej folii ochronnej wyświetlacza, będącej jego integralną częścią. Niestety, pierwotnie jej krawędzie nie dochodziły do końca wyświetlacza, przez co ludzie myśleli, że… jest to zwykła folia ochronna, którą zrywa się po wyjęciu telefonu z pudełka. Sam zawias został wzmocniony metalowymi elementami, a górny i dolny wzmocniono dodatkowo niewielkimi „kapturkami”. Ponadto, zmniejszono przestrzeń pomiędzy korpusem a zawiasem. Czy te zmiany przyniosą oczekiwany rezultat? Czy recenzenci i, przede wszystkim, konsumenci ponownie zaufają Samsungowi Galaxy Fold? Dowiemy się po wakacjach.

 

No chyba, że Samsung jednak zdecyduje się poczekać z premierą jeszcze trochę czasu. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że Huawei również planuje we wrześniu ruszyć ze sprzedażą swojego składanego flagowca – Huawei Mate X – ponowne przesunięcie premiery Galaxy Folda może okazać się dla Samsunga strzałem w stopę, kolano i biodro.

 

Źródło: Samsung