The Beatles to zespół legendarny. Można czwórkę z Liverpoolu kochać, można nie przepadać, ale raczej nikt nie zaprzeczy, że John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr zapisali się złotymi zgłoskami w historii muzyki. Teraz zespół „powrócił” z nowym singlem, zatytułowanym „Now and then” i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dwóch członków legendarnego zespołu już nie żyje, a w stworzeniu utworu sporą rolę odegrały algorytmy sztucznej inteligencji.

Wydawanie pośmiertnych piosenek, a nawet całych albumów nie jest w branży muzycznej niczym nowym. Wydawnictwa lub rodziny zmarłych artystów niejednokrotnie odcinały kupony od znanego nazwiska lub pseudonimu scenicznego. Fani „Beatlesów” są jednak nieco rozdarci. Zespół zakończył działalność w 1970 roku (formalnie w 1974), a po tym czasie każdy z członków rozpoczął działalność solową. Kontrowersje budzi fakt, że do stworzenia „Now and then” wykorzystano demo Lennona, które znalazło się na kasecie przekazanej przez żonę artysty, Yoko Ono, pozostałym „Beatlesom”. Problem w tym, że kaseta nagrana została już po rozwiązaniu zespołu, więc chyba sam Lennon miał wobec tych fragmentów inne plany. Jakie? Tego się nie dowiemy, gdyż John Lennon został zamordowany w 1980 roku.

Prace nad stworzeniem „Now and then” rozpoczęły się już w 1995 roku. McCartney, Harrison i Star starali się wykorzystać próbki śpiewu czwartego „Beatlesa” do stworzenia nowego utworu, ale nie byli w stanie odseparować jego głosu od dźwięków otoczenia, w tym pianina i szumu tła. Temat dokończenia utworu pojawił się ponownie w 2022 roku za sprawą reżysera Petera Jacksona, wielkiego fana zespołu, który dostarczył ekipie oprogramowanie wsparte sztuczną inteligencją, umożliwiające „wyczyszczenie” głosu Lennona.  

Finalnie, nostalgiczny utwór, bez wątpienia może pochwalić się charakterystycznym stylem The Beatles. To słychać zarówno w muzyce, jak i w wokalach. Wszystkie „klocki” piosenki poskładano w całość: głos Lennona odzyskany przez SI, partie gitary nagrane w 1995 roku przez zmarłego 6 lat później George’a Harrisona, a także „świeżą” perkusję Ringo Starra i wokal McCartneya. W ten sposób fani mogli wreszcie usłyszeć „Now and then”.

 

 

Większość fanów kwartetu jest wniebowzięta, co zresztą można samemu zobaczyć, wczytując się komentarze pod piosenką na YouTube. O całym projekcie pozytywnie wypowiada się także sam Paul McCartney. Nie brakuje jednak głosów, że „Now and then” jest „bezpłciowe”, gdyż przecież to po prostu poskładanie różnych sampli powstałych na przestrzeni niemal 50 lat. The Beatles nie spotkali się ponownie, nie napisali tej piosenki, nie nagrali jej. Dziennikarz redakcji Techradar porównał wręcz nowy singiel to „potwora Frankensteina”. Tam gdzie jedni widzą hołd złożony Brytyjczykom, tam inni upatrują się żerowania na nostalgii.

12-minutowy film dokumentalny o powstaniu „Now and then” dostępny jest m.in. na YouTube. Piosenka także trafiła na tę platformę, podobnie jak na wszystkie najpopularniejsze platformy streamingowe, w tym Spotify oraz Apple Music.