Co prawda targi CES 2024 już się zakończyły, ale ich echa będą pokutować na portalach technologicznych jeszcze przez jakiś czas. Na wydarzeniu pokazywano rzeczy potrzebne, niekoniecznie potrzebne oraz bajery, których równie dobrze mogłoby nie być i świat za bardzo by na tym nie ucierpiał. Do tej ostatniej grupy z pewnością można zaliczyć obudowę smartfona od Infinix, która będzie mogła prezentować się u każdego użytkownika wyjątkowo dzięki zainstalowaniu na „pleckach” wyświetlaczy E-Ink Prism 3.

Infinix to marka smartfonów, o której głośno zrobiło się już w 2022 roku, kiedy to marka została okrzyknięta „Debiutem roku” wg plebiscytu Tech Awards. Powód? Firma oferuje stosunkowo korzystnie cenowo smartfony, które lubią romansować z cechami wziętymi od konkurencyjnych flagowców. A to producent wrzuci ładowanie indukcyjne, a to bardzo szybkie ładowanie przewodowe, a to AMOLED-a o odświeżaniu 120 Hz. Tym razem Infinix pokazało innowacyjną obudowę, która składać będzie się z kolorowych wyświetlaczy E-Ink, tworzących łącznie aż 60 modyfikowalnych stref, gdzie każda z nich może wyświetlać 8 głównych barw, a każdy z nich oferuje kilka swoich odcieni. Poza tym, kolorowe prostokąty można sobie „układać” w przeróżne wzory i zmieniać wygląd obudowy swojego smartfona w zasadzie w każdej chwili.

 

 

Infinix nazwał technologię E-Ink Shift Technology i wszystkich drżących o żywotność baterii uspokajam – wyświetlacz E-Ink będzie miał wpływ na baterię tylko w momencie zmiany wzoru lub koloru. Wyłączony panel zatrzyma „ustawiony” kolor, a poszczególne elementy – cały wzór. Oczywiście pozostaje pytanie o wytrzymałość takiego rozwiązania. Czy przypadkiem modyfikowalne „plecki” nie będą fajnym bajerem do pierwszego kontaktu z podłogą?

 

Źródło: infinix, engadget, liliputing