„Dobra, ostatnia tura i koniec na dzisiaj” – ileż razy miłośnicy strategii turowych wypowiadali tę sentencję? Domorośli stratedzy rozgrywający kolejną partię czy to w Civilization, czy którejś grze z cyklu Total War zawsze próbowali oszukiwać bliskich i siebie tym stwierdzeniem i najczęściej były to słowa rzucone na wiatr.

Już w 2020 roku gracze będą mogli spróbować swoich sił w nowej strategii turowej, która może okazać albo klonem gry stworzonej przez Sida Meiersa, albo też świetnym rozwinięciem idei, którą wspomniany od lat wprowadza w życie poprzez gry z cyklu Civilization. A że za Humankind wzięła się SEGA, to i nawiązanie do serii Total War na samym początku nie było bezpodstawne.

 

 

Jak można zobaczyć na, dość oryginalnym bądź co bądź, zwiastunie, Humankind nawet stylem graficznym może kojarzyć się ze swoim głównym konkurentem. Pod kątem prowadzenia rozgrywki również wygląda podobnie. Grę zaczynamy w czasach prehistorycznych, jako plemię dopiero znajdujące swoje miejsce na Ziemi, a następnie przeprowadzamy nasz naród poprzez kolejne epoki historyczne aż do współczesności. W międzyczasie oczywiście rozwijamy naszą cywilizację pod kątem kulturalnym, politycznym, religijnym, technologicznym oraz militarnym. Pertraktujemy ze spotykanymi krajami lub zamieniamy ich terytorium w popiół. Wszystko zależy od nas.

Gra prezentuje się ciekawie pod kątem mieszania kultur. W początku mamy do wyboru jedną z dziesięciu najstarszych cywilizacji (np. Egipt czy Olmeków). Po wejściu w kolejną epokę (starożytność) możemy wybrać kolejną, np. Rzymian. Wtedy zachowuje się wszystkie właściwości pierwszej i dochodzą do tego premię i „zdolności” Rzymian. I tak w każdej z sześciu epok. Za każdym razem wzbogacamy naszą nację o jedną z dziesięciu dostępnych kultur, tworząc w ten sposób wyjątkowy kraj i naród. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Przekonamy się w przyszłym roku.

 

Źródło: humankind.game, polygon.com