Zdaję sobie sprawę, że tytuł tego newsa może kojarzyć się z jakimś podrzędnym kinem science-fiction, ale fakty są takie, że superkomputer Summit, znajdujący się w Oak Ridge National Laboratory w USA, na poważnie został „powołany” do walki z wirusem 2019-nCov.

Naukowcy z ORNL z pomocą Summita chcą znaleźć białko, które pozwoliłoby zablokować białka znajdujące się na powierzchni wirusa (zwane „kolcami”). Jest to o tyle ważne, że w ten sposób uniemożliwiłoby się wirusowi atakowanie komórek płucnych u zainfekowanych, co w efekcie może posłużyć nawet do stworzenia skuteczniej szczepionki przeciwko koronawirusowi. Nie oznacza to, że superkomputer nagle znajdzie w cudowny sposób gotowe antidotum. Na ten moment chodzi raczej o ustalenie podstaw i ram przyszłych badań nad 2019-nCov oraz sposobami na zneutralizowanie jego negatywnych skutków.  

W trakcie eksperymentu naukowcy będą symulować zachowanie ponad 8000 związków białkowych oraz ich zdolność do wiązania się z białkami „kolców”. Dlaczego jednak sięgnięto po najpotężniejszy komputer? Ponieważ Summitowi taka symulacja zajmuje zaledwie kilka dni. „Zwykły” komputer zaś potrzebowałby na to… parę miesięcy. A biorąc pod uwagę obecną skalę epidemii – lepiej nie wydłużać niepotrzebnie badań na wirusem. Jak dotąd, naukowcy z ORNL odkryli 77 związków, które uważają za warte dalszych badań. Zawsze to jakiś początek.

 

 

Aby chociaż delikatnie uzmysłowić o jak potężnej maszynie obliczeniowej mówimy, warto przyjrzeć się jej (bardzo skróconej) specyfikacji. W skład superkomputera Summit wchodzi 4608 węzłów. Każdy z nich zawiera dwa procesory IBM Power9 (24 rdzenie i 96 wątków) oraz sześć układów graficznych NVIDIA Volta GV100. Do tego dochodzi 512 GB pamięci DDR4 oraz HBM2 i 1600 GB pamięci nielotnej. Summit łącznie oferuje moc obliczeniową na poziomie ok. 200 petaflopsów.

 

Źródło: tomshardware.com