ThinkPady, IdeaPady, Legiony – gdy mówimy o laptopach Lenovo, to w głowie najczęściej pojawiają się te trzy hasła, będące nazwami dla, odpowiednio, rodziny biznesowych laptopów, komputerów uniwersalnych (czy też, jak mówią niektórzy – „domowych”) i multimedialnych oraz maszyn dla graczy. Można więc dojść do wniosku, że właściwie każda grupa potencjalnych klientów, również tych najbardziej wymagających, o specyficznych wymaganiach, jest zaspokojona i nic więcej do szczęścia nie potrzeba.

Aż tu nagle wchodzi szef Lenovo i mówi: NIE! Brakuje nam jeszcze czegoś pomiędzy – takiego pół-biznesowego i pół-konsumenckiego. A najlepiej, żeby to był ultrabook, to kupią to jeszcze studenci, pracownicy małych i średnich firm i jacyś freelancerzy. I ma wyglądać modnie i elegancko!

Po wysłuchaniu tych wytycznych, pracownicy Lenovo czym prędzej zamknęli się w dużym pokoju i przeprowadzili burzę mózgów, czego efektem jest nowa seria laptopów Lenovo – ThinkBook.

 

 

Oczywiście przedstawiona powyżej scenka pewnie nie miała miejsca (albo miała, ale nie w tak przerysowanej formie). Stworzenie ThinkBooków poprzedziło badanie rynku przez Lenovo, którego wynikiem okazał się wniosek, że pracownicy małych i średnich firm poszukują laptopów eleganckich i „fajnie wyglądających”. Zaś firmy z sektora SMB, z racji ograniczonego budżetu raczej inwestują w sprzęt konsumencki, ze względu na stosunkowo niższą ceną niż w przypadku „biznesówek”. I tutaj na ratunek przychodzą właśnie ThinkBooki. Pojawiły się one w sklepach i przy okazji udało im się zrobić małe zamieszanie. Nowa seria posiada póki co dwóch przedstawicieli: ThinkBooka 14s oraz ThinkBooka 13s, który gościł w naszej redakcji. I właściwie długość przekątnej ekranu to jedyne, co te dwie maszyny rozróżnia. Wizualnie oraz pod kątem dostępnych konfiguracji nie różnią się od siebie.

Warto też zwrócić uwagę na samą nazwę serii. Pierwszy jej człon „Think” dość jasno sugeruje nam, że Lenovo puszcza tu oczko segmentowi SMB. Sam Eric Yu, starszy wiceprezes Lenovo i jednocześnie dyrektor działu SMB, twierdzi, że ThinkBooki idealnie wypełnią lukę na rynku SMB. Potwierdzeniem tych słów niech będzie możliwość nabycia laptopa z systemem Windows 10 Pro, oraz materiały promocyjne nowych notebooków Lenovo bombardujące nas stwierdzeniami typu „Te laptopy ułatwiają pracę w biznesie”. Z drugiej strony zaś, pod kątem wizualnym i wyposażenia, ThinkBooki wydają się stawać okrakiem między ThinkPadami a IdeaPadami. I w tym momencie w mojej głowie pojawiają się pytania: jaki cel ma Lenovo w wypuszczeniu na rynek ultrabooka, który ma szansę zmniejszyć sprzedaż nie tylko IdeaPadów serii 500 (chociaż te są tańsze niż ThinkBooki), ale też ThinkPadów serii E? ThinkBookom jest jednak bliżej do ThinkPadów czy IdeaPadów?

Może spędzenie z laptopem kilkunastu godzin pozwoli znaleźć odpowiedzi na te i jeszcze inne pytania, które z pewnością w trakcie recenzji się pojawią.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkBook 13s
wymiary i waga:308 x 216 x 16 mm
1,4 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 8565U
4 rdzenie, 8 wątów
1,8 - 4,6 GHz
TDP - 15 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:Core i7 8565U
Core i5 8265U
przetestowane GPU:Intel UHD 620
dostępne GPU:AMD Radeon 540X, 2 GB
Intel UHD 620
dysk:256 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
Union Memory RPFTJ256PDD2MWX
obsługiwane dyski:1x SSD M.2 SATA/PCIe NVMe
RAM:8 GB, DDR4, 2400 MHz
------------------
max: 16 GB, jedno gniazdo SODIMM
przetestowana matryca:13,3 cala, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowy
BOE CQ, NV133FHM-N6A
dostępne matryce:Full HD, IPS, matowy
wybór portów:2x USB 3.0
USB 3.1 typu C z DisplayPort
HDMI
audio in/out
akumulator:45 Wh, Li-Ion, Rapid Charge (50% w 30 min lub 100% w 2 godziny)
karty sieciowe:WLAN - Intel Wireless-AC 9560
wyposażenie dodatkowe:czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
moduł szyfrujący TPM 2.0
Bluetooth 5.0
kamerka z zasłoną ThinkShutter
odporna za zachlapanie i podświetlana klawiatura
głośniki Harman z Dolby Audio X3
opcje gwarancji:2 lata
-------------
door-to-door

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Gdyby scenka ze wstępu faktycznie miała miejsce, to CEO Lenovo z pewnością miałby powody do zadowolenia. Lenovo ThinkBook 13s faktycznie prezentuje się stylowo, modnie i w swojej prostocie może zauroczyć sporą dawką elegancji. Jak na szanującego się 13-calowego laptopa z 2019 roku przystało, ThinkBook może pochwalić się wąskimi ramkami ekranu (przynajmniej bocznymi i górną) oraz grubością 16 mm. Chociaż na pierwszy rzut oka, można odnieść wrażenie, że laptop jest jeszcze cieńszy. Wszystko za sprawą nieco ściętych krawędzi spodu obudowy.

Lenovo ThinkBook 13s
« 1 z 5 »

ThinkBooka można pochwalić za wykonanie. Obudowa w całości została wykonana z aluminium, a pomalowanie go na matowy, grafitowy kolor (Mineral Grey) jest wg mnie trafionym pomysłem. Dobrze, że nie próbowano tu pójść w „thinkpadową” czerń i nadano ThinkBookom pewnej indywidualności. Na klapie znalazło się też nieco miejsca dla logo producenta oraz serii. Po otwarciu laptopa także mamy do czynienia z widokiem dość surowym, ale mimo wszystko przyjemnym w odbiorze. Mamy szarą, ale wyróżniającą się na tle pulpitu, klawiaturę oraz touchpad, również szary, jednak w przeciwieństwie do klawiatury – ten jest nieco jaśniejszy od koloru obudowy.

Pod kątem solidności nie mogę zrobić nic innego, jak wstać i bić brawo. Zarówno klapa notebooka, jak i jego korpus zaprezentowały się od najlepszej strony. Praktycznie cała obudowa jest odporna na wykrzywianie oraz nacisk. Jedynie mały obszar między touchpadem a klawiaturą potrafi się nieznacznie ugiąć, jednak biorąc pod uwagę, że mamy tam tylko 5 mm przestrzeni – wcale to nie dziwi. Poza tym, cała konstrukcja jest bardzo dokładnie spasowana i podnosząc ThinkBooka za narożnik nie dało się słyszeć nawet najmniejszego trzasku czy skrzypienia. W sprzęcie o sporej mobilności, który nie raz znajdzie się na fotelu samochodu, w plecaku czy torbie, solidność jest jedną z najważniejszych rzeczy i dobrze, że Lenovo pamięta o tym nie tylko w przypadku ThinkPadów.

Lenovo ThinkBook 13s
« 1 z 5 »

Bardzo solidnie prezentuje się także zawias laptopa, nieco wysunięty poza tylna krawędź obudowy, co pozwala na odchylenie matrycy o 180 stopni. Najważniejsze jest jednak to, że dwa zawiasy bardzo stanowczo trzymają klapę laptopa w wybranej przez nas pozycji i nie pozwalają nawet na niewielkie, samoistne odchylanie się ekranu. Szkoda tylko, że laptopa nie da się otworzyć jedną ręką, ale to naprawdę niewielka wada. Co ciekawe, mechanizmy zawiasów pokryte zostały warstwą cyny oraz indu, co ma nie tylko poprawić ich wytrzymałość na uszkodzenia mechaniczne lub ewentualną korozję, ale też ograniczyć interferencję fal Wi-Fi. Jednak to ostatnie trąci nieco marketingowym terefere.

Liczba dostępnych portów prezentuje się poprawnie. Tylko tyle i aż tyle, gdyż musimy pamiętać, że mamy do czynienia z dość szczupłą „trzynastką”. Cieszyć może fakt, że nie zabrakło miejsca dla HDMI oraz dwóch USB 3.0 typu A. Oprócz nich, do dyspozycji użytkownika pozostaje USB typu C z DisplayPortem oraz gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe. Gniazda rozłożono z pomyślunkiem, gdyż wszystkie wyprowadzono na tył bocznych krawędzi. Dzięki temu łatwiej będzie zachować porządek na biurku i żadne kable nie powinny przeszkadzać w polu operowania myszą, bez względu na to, czy użytkownik jest prawo- czy leworęczny.

Lenovo ThinkBook 13s - lewy bok laptopa
« 1 z 4 »

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Pod kątem wyposażenia ThinkBook 13s zbytnio się nie wyróżnia. Chociaż z drugiej strony wszystko, co oferuje prezentuje się naprawdę nieźle. Ale po kolei.

Ekran

Jeżeli chodzi o matrycę, to Lenovo postawiło na rozwiązanie sprawdzone, przede wszystkim w codziennym użytkowaniu. Mianowicie, w ThinkBooku 13s (w ThinkBooku 14s zresztą też) znajdziemy wyłącznie jedną opcję ekranu i jest to matowy panel IPS o rozdzielczości Full HD. I w tym miejscu muszę zadeklarować, że będę w stanie zrozumieć osoby, którym brakuje opcji w postaci panelu dotykowego. Odchylana o 180 stopni matryca wręcz się o to prosi, a w przypadku notebooków ultramobilnych dotykowy ekran zawsze jest pewnym ułatwieniem obsługi komputera, kiedy nie mamy pod ręką myszki.

Powróćmy jednak do wyprodukowanego przez BOE wyświetlacza. Chociaż na jego parametry nie wypada narzekać, gdyż mamy tutaj 79% palety sRGB i kontrast wynoszący niemal 1000:1, to jednak kolory wydawały mi się nieco sprane. Z czego to wynika? Trudno powiedzieć. Być może bardzo matowa powłoka panelu odegrała w tej kwestii główną rolę. Wyświetlacz wypadł nieźle również pod kątem podświetlenia. Luminancja potrafiła dobić nawet do 288 cd/m2 i większych zastrzeżeń nie można mieć także do równości podświetlenia.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 285 cd/m2
  • kontrast: 990:1
  • czerń: 0,29 cd/m2
  • paleta sRGB: 79%
  • paleta AdobeRGB: 58%

 

Klawiatura i touchpad

Klawiatura z ThinkBooka 13s otrzymała nieco trudne zadanie, gdyż można powiedzieć, że mamy tutaj sytuację, w której uczeń miałby dorównać mistrzowi. A mistrzem w tej metaforze jest klawiatura z ThinkPadów. ThinkBooki niestety nie otrzymały klawiatury Precision, co nie oznacza, że ta zainstalowana w nich jest zła. Jest inna – charakterystyką głębokości skoku i jego sprężystości bardziej przypomina te z laptopów Lenovo Legion lub Yoga C930. Pozbawiona jest tego charakterystycznego, głębokiego i doskonale sprężystego skoku oraz delikatnego wyprofilowania płytek. W przypadku klawiatury z ThinkBooków skok jest bardziej płaski, nieco mniej sprężysty i lekko twardawy. Ale czy to oznacza, że ta klawiatura jest zła? Absolutnie nie. Po prostu pracuje inaczej niż „thinkpadowskie” klawiatury. A poza tym, „kafelki” mają odpowiednią wielkość, a tworzywo, z jakiego zostały wykonane, jest przyjemne w dotyku.

Klawiaturze nie zabrakło też podświetlenia oraz kanalików odprowadzających przypadkowo wylany na laptopa płyn poza jego obudowę.

Lenovo ThinkBook 13s - pulpit roboczy w pełnej okazałości
« 1 z 8 »

Touchpad także można uznać za wygodny, gdyż nie dość, że płytka jest dość sporych rozmiarów, to cechuje się gładką i całkiem przyjemną w dotyku powierzchnią, przypominającą mi touchpad z Yogi C930. Tutaj także palce ślizgają się bez najmniejszego oporu, a gładzik raczej stroni od smug zostawianych przez palce. Poza tym klawisze zintegrowane z płytką mają odpowiednio wyważony skok i chociaż jest on dość płaski, to nie sprawia wrażenia zbyt „drewnianego”.

 

Głośniki

Już parę razy w tym roku przekonaliśmy się, że Lenovo jednak potrafi wyposażać swoje laptopy w niezłej klasy audio. Nie tylko „biznesówki” brzmią jakoś lepiej, ale sporo zyskały też urządzenia takie jak przywoływana już w tej recenzji Yoga C930 czy laptopy gamingowe z serii Legion. ThinkBook 13s również zalicza się do ultrabooków grających bardzo dobrze, a to dzięki połączeniu dwóch głośników Harman oraz oprogramowania Dolby Audio.

Co tu dużo mówić – odtwarzane przez laptopa dźwięki, nieważne, czy muzyka, czy film, posiadają przyjemną głębię, w której można znaleźć subtelnie zarysowane pasma basów. Wysokie tony są słyszalne dużo wyraźniej, ale nie są w żaden sposób dominujące lub agresywne. Audio wypada też nieźle pod kątem balansu głośności. Nie trzeba dobijać do 50% skali, aby głośniki grały wyraźnie i słyszalnie. Przy maksymalnej głośności dźwięk także nie traci nic ze swojej jakości, a same głośniki są wolne od przeciążeń i trzasków.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Przeglądając recenzje testowanego ThinkBooka, jeszcze zanim trafił na moje biurko, zauważyłem, że część recenzentów zarzuciła bohaterowi testu zbyt małą ilość funkcji, w tym zabezpieczeń. Uważam jednak, że jest to niesprawiedliwe, gdyż pod kątem konfiguracyjnym ThinkBook 13s wypada niemal identycznie jak ThinkPad E490, należący przecież już do linii stricte biznesowej. Ba! ThinkBook posiada dodatek, którego w serii ThinkPad E próżno szukać – kamerkę z zasłoną ThinkShutter. Oprócz tego, mamy czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem uruchamiającym komputer oraz moduł TPM 2.0. No i teraz pytanie: to dużo, mało, czy jednak w sam raz? Podstawowe wyposażenie jest, chociaż osobiście mile widziałbym tutaj choćby opcjonalną kamerkę z funkcją rozpoznawania twarzy. Poza tym, jest to laptop mający spełniać wymagania małych i średnich firm, a nie korporacji wymagających całego pakietu zabezpieczeń, włącznie z procesorami obsługującymi technologię vPro. I jako taki się broni.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

W ultrabookach coraz rzadziej można spotkać gniazdo sieciowe LAN i mogłoby się wydawać, że próżno z tym walczyć. Niektóre laptopy są naprawdę cieniutkie i gniazdo najzwyczajniej w świecie nie zmieści się na jego bokach. Ale przecież Lenovo potrafi sobie z tym problemem w dość przystępny sposób poradzić, co pokazuje chociażby w przypadku swoich biznesowych ultrabooków – po prostu umieszcza gniazdo mini-LAN i dodaje (lub nie) przejściówkę na pełnowymiarowe RJ-45 do pudełka z komputerem. Tutaj niestety gniazda dla „erjotki” nie znajdziemy w ogóle. A na modem WWAN to za niska półka, więc koniec końców z Internetem da się połączyć wyłącznie poprzez kartę sieciową WLAN (Intel Wireless-AC 9560) zintegrowaną z modułem Bluetooth 5.0.

Lenovo ThinkBook 13s - gniazda z lewej strony: zasilanie, HDMI, USB typu C i jack in/out
« 1 z 5 »

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Dochodzimy do części recenzji, gdzie, już mogę to zdradzić, żadnych kontrowersji nikt nie powinien się doszukiwać. Chociaż jakby się chwilę zastanowić… No dobrze, może jedną – ThinkBook 13s z jednej strony posiada niewiele konfiguracji. Do wyboru są dwa procesory (Core i5 8265U oraz Core i7 8565U), płyta główna dysponuje jednym slotem SODIMM oraz jednym gniazdem M.2. Jednak niespodzianka czeka nas w kwestii karty graficznej, albowiem możliwe jest skonfigurowanie laptopa z Radeonem 540X od AMD. Testowany zestaw posiadał jednak wyłącznie „integrę”.

Wewnątrz obudowy recenzowanego ultrabooka znalazła się mocniejsza z wymienionych jednostek, czyli Core i7 8565U i trzeba przyznać, że radził sobie bardzo sprawnie, nawet w czasie testów w znaczny sposób obciążających wszystkie z dostępnych czterech rdzeni. CPU odważnie potrafił dobić do 2,7 GHz i utrzymywać takie taktowanie przez całą godzinę, co przy bazowej częstotliwości taktowania pojedynczego rdzenia wynoszącej 1,8 GHz, wygląda lepiej niż się spodziewałem. W dodatku, układ chłodzenia także pokazał się dobrej strony i chip maksymalnie rozgrzał się do 83°C.

Intel Core i7 8565Utemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.83° C2693 MHz
czas pracy – 30 min.82° C2693 MHz
czas pracy – 60 min81° C2694 MHz

Wyniki z benchmarków również zadowalają, gdyż procesor wypadł lepiej niż w ThinkPadzie E490. W przypadku ThinkBooka, test Cinebench R15 wskazał średnio 606 punktów, a najlepszy wynik wyniósł 613 punktów. E490 zaś potrafił maksymalnie dobić do niespełna 550 punktów, co było wartością nieco zbyt niską, jak na Core i7. W trakcie testów zauważyłem za to, że laptop momentami miał problem z rozwinięciem pełnej mocy pojedynczego rdzenia i dopiero za trzecim razem procesorowi udało się uzyskać 175 punktów w teście pojedynczego rdzenia benchmarka Cinebench R15. Wcześniej wyniki wahały się od 127 do 151 punktów. Niestety, kolejna próba również zakończyła się niższym wynikiem, a monitorując zachowanie się procesora w trakcie testu dało się zauważyć, że procesor momentami obniżał taktowanie do… 400 MHz na wszystkich rdzeniach. Najprawdopodobniej mamy tu mały problem z trybem Turbo Boost albo, co wydaje się bardziej prawdopodobne, z przegrzewaniem się jednostki.

Laptop wyposażono w jedną kość SODIMM o pojemności 8 GB. Jak już wspomniałem wcześniej, komputer posiada tylko jedno gniazdo dla kości RAM, możliwe jest zatem rozbudowanie pamięci operacyjnej do 16 GB. Jeden slot to nie tylko jedna „kostka” RAM-u, ale też pamięć przesyłana w trybie jednokanałowym.

 

 

 

 

 

 

 

 

Szerzej kwestię podziału mobilnych procesorów Intel omawiamy tutaj.

 

Nadmieniłem też, że ThinkBook 13s może zostać skonfigurowany z niezależną grafiką – AMD Radeon 540X z 2 GB własnej pamięci. W 13-calowych ultrabookach raczej rzadko kiedy montuje się dodatkową grafikę, więc osoby myślące o korzystanie z multimediów 3D mają się z czego cieszyć. Szkoda, że nasz testowy egzemplarz posiadał tylko zintegrowanego z CPU Intel UHD 620, który jest wyraźnie słabszą kartą graficzną od Radeona. Niemniej, do obsługi mniej wymagających multimediów oraz filmów w 4K się nada.

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Zdążyłem też wspomnieć o obecności gniazda M.2 wewnątrz obudowy. Gniazdo obsługuje zarówno dyski SATA, jak i PCIe NVMe x2 oraz x4, co jest niemałą zaletą. W czasie testów miałem okazję sprawdzić, jak poradzi sobie dysk od Union Memory o pojemności 256 GB. Union Memory to firma współpracująca z bardziej znanym producentem, między innymi, dysków SSD – Micron. Dyski Union Memory opierają się w całości na podzespołach od Microna, co warto wiedzieć, aby nie mieć wrażenia, że Lenovo umieściło w swoich laptopach dyski od jakiejś nieznanej firmy.

Powróćmy jednak do samego układu. Dysk pracuje w oparciu o szynę PCIe x2 oraz protokół NVMe, jednak rezultat testu ma prawo rozczarować, szczególnie w kwestii zapisu sekwencyjnego. Nieco ponad 200 MB/s to mniej niż jest w stanie zaoferować nośnik pracujący w oparciu o interfejs SATA 3. Pod kątem odczytu, dysk wypada dość sensownie i nie mam prawa się czepiać.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

ThinkBook 13s posiada wyłącznie jedną opcję pojemności baterii, ale to raczej nie powinno być dla nikogo niespodzianką. Za to zaskoczeniem, jak najbardziej pozytywnym, okazał się czas pracy laptopa na własnym zasilaniu. Akumulator o pojemności 45 Wh był w stanie utrzymać komputer przy życiu przez 8,5 godziny w trybie przeglądania Internetu, a jeżeli postanowilibyśmy popracować dodatkowo z pakietem biurowym, to czas ten skróci się o jedną godzinę. Mało tego, akumulator obsługuje technologię Rapid Charge, pozwalającą na naładowanie go w 30 min. do poziomu 50%. Chcąc naładować baterię do pełna, trzeba będzie przez 2 godziny nie wyciągać wtyczki z gniazdka.

 

 

Testy kultury pracy

Pod tym kątem nowy przedstawiciel Lenovo również pokazał się z całkiem dobrej strony. Pojedynczy wiatraczek chłodzący procesor w trakcie trybu pracy biurowej tylko od czasu do czasu budził się oznajmiając to ledwie słyszalnym szumem, a kiedy CPU został zmuszony do wysokiego taktowania, wiatraczek rozkręcał się do poziomu 45 dB. I w tym miejscu muszę uczciwie przyznać, że układ chłodzenia lubi niekiedy wejść w nieco świszczące nuty, co nie każdemu może się podobać, ale uspokajam – przez większość czasu chłodzenie pracuje jednostajnie i ten szum okraszony subtelnym świstem da się ignorować.

 

 

Bardzo dobrze natomiast prezentuje się mapa z temperaturą wyszczególnionych stref obudowy. Tylko pod obciążeniem na spodzie komputerka zrobiło się nieco cieplej i tam pirometr wskazał nawet 45°C. Co ważne jednak, pulpit roboczy pozostawał chłodny i tylko w jego lewym, górnym narożniku udało się odnotować 40°C. Kiedy zaś pracujemy z pakietem Office czy przeglądarką – nawet nie ma o czym mówić. Laptop pozostaje chłodny zarówno na spodzie, jak i pulpicie roboczym.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

 

Podsumowanie

Doszliśmy do końca recenzji. Czas odpowiedzieć na pytanie, czym Lenovo ThinkBook 13s właściwie jest? Nasuwa mi się następujące podsumowanie – pod kątem jakości wykonania i niektórych elementów wyposażenia, takich jak bardzo dobry ekran, kamerka z ThinkShutter, bateria, klawiatura czy touchpad – jest to klasa, której bliżej do segmentu biznes niż tzw. „konsumerów” ze zbliżonego przedziału cenowego. Jeżeli zaś brać pod uwagę liczbę dostępnych konfiguracji oraz wyposażenie opcjonalne, to ThinkBooki wcale nie pokazują się ze zbyt dobrej strony…  

Wydaje mi się również, że Lenovo kieruje ofertę ThinkBooków do klientów, którzy lubią „kupować oczami”. Do osób uważających styl ThinkPadów za zbyt toporny i nudny. Być może adresatem jest pokolenie milenialsów oraz jeszcze młodsze, uzależnione od technologii pokolenie Z, które coraz mocniej zaznacza się na rynku pracy? Jednoznaczną odpowiedź, dlaczego Lenovo stworzyło naturalnego konkurenta dla serii ThinkPad E, niełatwo znaleźć.

Lenovo ThinkBook 13s

Cały czas kłębi mi się w głowie jeszcze jedna myśl – a może gdyby Lenovo inaczej nazwało nowe laptopy, nie próbowali nikomu na siłę wiązać ich z filozofią „Think”, mój odbiór ich byłby inny, może bardziej przychylny? Bo tak, jak do samego sprzętu przecież większych zastrzeżeń nie mam, tak cały czas mam problem z tym, żeby nazywać ThinkBooki laptopami biznesowymi. A może to po prostu moja sympatia do ThinkPadów? Hmm…

Testowanemu laptopowi nie można zbyt wiele zarzucić – cechuje się naprawdę dobrą wydajnością (no, może za wyjątkiem dysku i rezultatów z testu Cinebench R15 Single Core), zadowalającą kulturą pracy i niezłym czasem pracy na baterii. Jak już wspomniałem, imponuje też sumienność, z jaką ultrabook został wykonany oraz jego wytrzymałość.

Reasumując: Czy ThinkBooka 13s można polecać? Jak najbardziej! Czy jest to laptop biznesowy? Niby tak, ale nie do końca…

Podsumowanie:Lenovo ThinkBook 13s
segment:ultrabook dla domu i SMB
optymalne zastosowanie:- praca w podróży
- zadania biurowo-administracyjne
- praca z pakietem Office i innymi aplikacjami biznesowymi
- praca z tekstem
- rozrywka z multimediami
mobilność:- bardzo duża
kultura pracy:- dobra
modem WWAN w opcji:- nie
opcje dokowania:- USB typu C
ważne cechy:- mocna, aluminiowa obudowa
- matryca niezłej klasy
- niezły czas pracy na baterii
- bardzo dobre głośniki
- obsługa dysków PCIe NVMe