thinkpad p16s gen 5 recenzja

Lenovo ThinkPad P16s Gen 5 – recenzja. AMD Ryzen AI 9 HX w natarciu!

Lenovo to bezsprzecznie jeden z najbardziej doświadczonych producentów stacji roboczych, także tych mobilnych, a więc w formie klasycznego laptopa. Dziś w swojej ofercie Chińczycy mają całą masę mobilnych workstacji. ThinkPad P16, P16s, P14, P14s, P1, P16v – ktoś mógłby zapytać: po co właściwie ich tyle? Ano po to, że stacja robocza musi być precyzyjnie dobrana do konkretnych potrzeb. A patrząc od strony ekonomicznej – to drogi sprzęt, więc skonkretyzowanie potrzeb pozwoli uniknąć bury za zbyt wysoką fakturę.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy miałem okazję przyjrzeć się prawie wszystkim propozycjom ThinkPadów P (recenzja ThinkPada P16 Gen 3 tutaj, ThinkPad P1 Gen 8 tutaj, P14s Gen 6 tutaj), teraz nadszedł czas na ThinkPada P16s Gen 5 – najnowszą stację roboczą w formacie 16-calowym, wyposażoną w debiutujące w maju procesory AMD z rodziny Gorgon Point. Tym razem jednak na testy otrzymałem konfigurację z high-endowym układem AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 oraz 64 GB pamięci LPCAMM2, co również jest w tej serii nowością.

Dotychczas ranking stacji roboczych Lenovo, gdzie punktem odniesienia były możliwości konfiguracyjne, prezentował się następująco: P16/P14 – najbardziej rozbudowane kombajny; nieco niżej P1 – stacja robocza może i mniej imponująca pod kątem możliwości konfiguracyjnych, ale za to skręcająca w stronę klasy Premium swoim wyposażeniem i wykonaniem. Dalej P16s/P14s – czyli w teorii kombajny, ale z mniejszymi możliwościami. I na koniec ThinkPad P16v – nie będę ukrywał, że do dzisiaj się zastanawiam, po co powstał…

W tym roku jednak P16s Gen 5 postanowił nieco porozpychać się w tym zestawieniu i przesunąć się bliżej ThinkPada P1. Przynajmniej takie wrażenie zrobił. A to z kolei aż prosi się o pytanie: dla kogo w takim razie jest? A może zajmuje nową pozycję w powyższym zestawieniu? Czy postanowił zdeklasować któregoś ze współbraci? No i jak prezentują się pod kątem wydajności AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 oraz NVIDIA RTX PRO 2000 Blackwell? O tym w recenzji.

  • Mobilna stacja robocza 16″ z procesorem AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 (Gorgon Point, Zen 5 + Zen 5c, 12 rdzeni/24 wątki, NPU 55 TOPS) i grafiką NVIDIA RTX PRO 2000 Blackwell (8 GB VRAM, TGP 45 W)
  • Testowana konfiguracja z 64 GB pamięci LPCAMM2 LPDDR5x-8533 (nowość w tej serii, maks. moduł 96 GB)
  • Bateria 90 Wh zapewnia do 13–16 godzin pracy biurowej/lekkich zadań i ok. 8 godzin przy typowej pracy biurowej
  • Waga ok. 1,7 kg, grubość 2,6 cm, certyfikacja wytrzymałościowa MIL-STD 810H
  • Ekran IPS 16″, 1920 x 1200, 500 nitów, 100% sRGB, dotykowy, matowy, odświeżanie VRR 30–60 Hz
  • Dysk: jedno gniazdo M.2 (PCIe 4.0 x4, bez drugiego slotu), szyfrowanie OPAL 2.0
  • Rozbudowane zabezpieczenia: kamera z rozpoznawaniem twarzy i obecności, czytnik linii papilarnych, TPM 2.0, opcjonalnie Smart Card i NFC
  • W rankingu stacji roboczych Lenovo plasuje się poniżej ThinkPada P16 i P1, ale wyraźnie zbliża się do wyższej półki

Specyfikacja

specyfikacja:Lenovo ThinkPad P16s Gen 5
wymiary i waga:358 x 248 x – 18 mm
1,8 kg
przetestowany CPU:AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470
Gorgon Point
12 rdzeni, 24 wątków
4 rdzenie Zen 5 (2- 5,2 GHz), 8 rdzeni Zen 5c (2 – 3,3 GHz)
dTDP – 28 W
cTDP – 15 – 54 W
cache – 24 MB
dostępne CPU:j.w.
AMD Ryzen AI 7 PRO 450
AMD Ryzen AI 5 PRO 440
NPU:XDNA 2, 55 TOPS
przetestowane GPU:NVIDIA RTX PRO 2000 Blackwell, 8 GB GDDR7, 45 W
dostępne GPU:j.w.
AMD Radeon 840M
AMD Radeon 860M
AMD Radeon 890M
NVIDIA RTX PRO 500 Blackwell, 6GB GDDR7
NVIDIA RTX PRO 1000 Blackwell, 8GB GDDR7
dysk:1 TB, M.2, PCIe 4.0 x4 NVMe
Micron MTFDKBA1T0TGW-2BP15ABLT
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe 4.0 x4
RAM:64 GB LPDDR5x-8533
——————
LPCAMM2
dual-channel
max: 96 GB
przetestowana matryca:16 cali, 1920 x 1200, 16:10
IPS, 60 Hz, VRR 30 – 120 Hz, matowy, dotykowy
LEN41B7,
TL160VDMS03
dostępne matryce:j.w.
OLED, 2880 x 1800, 100% DCI-P3, 500 nitów, 30 – 120 VRR, DisplayHDR True Black 1000
IPS, 1920 x 1200, 400 nitów, 45% NTSC, matowy
wybór portów:1x Thunderbolt 4
1x USB 3.2 Gen 2 typu C (10 Gb/s, Power Delivery 54 – 65 W, DisplayPort)
2x USB 3.2 Gen 1 typu A (5 Gb/s)
1x HDMI 2.1
1x jack combo
1x RJ-45
akumulator:90 Wh
zasilacz GaN 180 W
opcje łącznościWLAN: MediaTek Wi-Fi 7 MT7925
Bluetooth 5.4
LAN: Realtek RTL8168/8111
wyposażenie dodatkowe:głośniki stereo z Dolby Atmos
mikrofony 360
kamerka 5 MP z IR i zasłoną prywatności i wykrywaniem obecności użytkownika
czytnik kart SD (SD Express 7.0)
Lenovo AI Now
czytnik linii papilarnych przycisku zasilania
opcje gwarancji:3 lata (z możliwością rozszerzenia) + 1 rok na baterię

W przypadku mobilnej stacji roboczej warto pamiętać, że wybór konkretnej konfiguracji powinien wynikać nie tylko z budżetu, ale też z realnego sposobu pracy. Jeśli zastanawiacie się, która konfiguracja ThinkPada P16s Gen 5 ma największy sens dla Was, możecie napisać do nas na zapytaj@techsetter.pl – pomożemy dobrać wariant albo wskazać rozsądną alternatywę.

OFERTA

Jakość wykonania i ergonomia

Stacje robocze przynależą do rodziny laptopów biznesowych, ale są ich odrębną kategorią. Nie zmienia to faktu, że w ich przypadku producenci zazwyczaj starają się zadbać o jak najwyższą jakość wykonania i nie tyle chodzi tu o podkreślenie ich prestiżu, co raczej zapewnienia jak największej odporności na warunki, w których przyjdzie im pracować. Priorytetem dla ThinkPada P16s Gen 5 nie jest także najlżejsza i najsmuklejsza konstrukcja – chociaż pod tym kątem prezentuje się zdecydowanie bardziej mobilnie niż potężny ThinkPad P16 Gen 3.

Wizualnie Lenovo idzie dalej swoim schematem. Zwykłem mówić, że to właśnie w mobilnych stacjach roboczych wciąż widać ten pierwotny pierwiastek najbardziej klasycznych ThinkPadów – nieco to kanciaste, duże, grube. Ale już nie „pudełkowate”. Czarna konstrukcja to w przypadku P16s Gen 5 aluminium na klapie i korpus z poliwęglanu powleczonego gumowatym tworzywem. Tak, tym na którym odciski palców pojawiają się już na samą myśl, że ktoś mógłby go dotknąć. Zresztą, na metalowej klapie też się pojawiają. W mojej opinii zbyt ochoczo.

Ale za to pod kątem wytrzymałości nie będę w żaden sposób lamentować. Jest tak, jak w laptopie tej rangi powinno być. Kadłubek jest zwarty, świetnie spasowany, a pulpit jest dobrze podparty. Pokrywa także wypada porządnie, a swoje 5 groszy dokłada również szeroki zawias usztywniający dolną ramkę. Finalnie – ekran jest chroniony odpowiednio i pewnie zaskoczeniem nie będzie certyfikacja MIL-STD 810H, którą laptop może się pochwalić.

Pod kątem dostępnych portów jest jak najbardziej w porządku… jak na „zwykłego” laptopa. Dla stacji roboczej, szczególnie jeżeli ktoś preferuje pracę w rozbudowanym środowisku pracy – może to być za mało. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jeden z obecnych tu Thunderboltów 4 będzie służył za gniazdo zasilania. No właśnie – są dwa Thunderbolty 4 z obsługą DisplayPort 2.1 i Power Delivery 3.1 (140 W), jest HDMI 2.1, „erjotka”, jack 3,5 mm oraz dwa USB-A w wersji 3.2 Gen 1 (5 Gb/s). Jeżeli więc faktycznie portów komuś zabraknie, to warto rozważyć zakup stacji dokującej.

Mobilność

Po mobilnej stacji roboczej w wydaniu 16-calowym trudno oczekiwać takiego poziomu, nomen omen, mobilności, jak w przypadku ultrabooka. Niemniej, jak na ten typ sprzętu waga ok. 1,8 kg i grubość 2,6 cm po zamknięciu nie przeraża. Szczególnie porównując te wartości do posiadanych przez ThinkPada P16 Gen 3: 2,5 kg i ponad 3 cm grubości po zamknięciu.

Pod kątem czasu pracy na baterii natomiast jest zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę, co znajduje się na płycie głównej. Lenovo wyposażyło P16s Gen 5 w sporą, bo 90-watogodzinną baterię. Ta jest w stanie zapewnić działanie przez ponad 2,5 godziny w trybie maksymalnej wydajności i nawet 13 – 16 godzin przy mniej obciążających zadania. Praca biurowa wyssie energię z akumulatora po ok. 8 godzinach.

thinkpad p16s gen 5 - czas pracy na baterii

Trzecia kwestia dotycząca mobilności to łączność i także tu spektrum możliwości jest praktycznie pełne, bo oprócz Wi-Fi 7, ThinkPad P16s Gen 5 może zostać wyposażony również w modem WWAN. W testowanym egzemplarzu go nie ma, ale istnieje możliwość jego zainstalowania. Laptop bowiem zostały wyposażony w anteny, a po prawej stronie obudowy znajduje się szufladka dla karty SIM. Opcjonalny moduł Snapdragon X61 5G proponowany przez Lenovo obsługuje także eSIM.

Osprzęt i wyposażenie

Ekran

Stacje robocze lubią oferować różne opcje wyboru ekranu, co ma sporo sensu. To sprzęt, który dla jednego będzie służył do pracy z grafiką, i tu przyda się najwyższej klasy wyświetlacz, a innym w 90% czasu pracy będą asystować podłączone do laptopa zewnętrzne monitory, więc ten w notebooku może być najbardziej budżetową opcją.

Testowany zestaw otrzymał bardzo fajny i uniwersalny panel IPS o rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli, jasności 500 nitów, pełnym pokryciu palety kolorów sRGB i zmiennym odświeżaniu (VRR) w zakresie 30 – 60 Hz. Dodatkowo producent deklaruje, że mamy tu także fabryczną kalibrację (AICPP). A jakby tego było mało – jest to ekran dotykowy i to w dodatku w pełni matowy.

Już na pierwszy rzut oka widać tutaj jakość – zainstalowany IPS w rzeczy samej jest mocno podświetlony, a kolory są przyjemnie nasycone, ale dalekie od sztuczności i przejaskrawienia. Na kąty widzenia, jak to w IPS-ach, także nie mogę narzekać. Testy kolorymetrem wskazały jednak na pewną rysę.

Pod kątem kolorów wszystko jest świetnie, bo faktycznie mamy tu 100% sRGB i kapitalnie zreprodukowane barwy, co potwierdza raport z badania. Jest też bardzo wysoki kontrast i intensywna czerń. Zabrakło natomiast nieco do tych obiecanych 500 nitów podświetlenia, no i okazało się, że równomierność podświetlenia także mogłaby być lepsza. Ale różnice pomiędzy dolną a górną krawędzią, a więc najmniej i najbardziej podświetlonymi strefami, nie są widoczne dla oczu.

Klawiatura i touchpad

W stacjach roboczych Lenovo montuje te same klawiatury, co w przypadku swoich pozostałych laptopów biznesowych. Nie jest to dużym zaskoczeniem, zważywszy na to, że to przecież też są ThinkPady. A skoro te same, to charakteryzują się tymi samymi cechami: są wykonane z przyjemnego w dotyku tworzywa, płytki są duże i odpowiednio rozlokowane. Także w przypadku klawiatury numerycznej, która w 16-calowym P16s Gen 5 jest obecna.

Pod kątem mechanicznym również wszystko jest tak samo przyjemne, jak chociażby w X1 Carbon Gen 14 czy ThinkPadzie T14 Gen 7. Skok klawiszy nie jest zbyt głęboki, ale jest bardzo sprężysty, z przyjemną dla palców odpowiedzią na wciśnięcie. To właśnie moja ulubiona cecha thinkpadowych klawiatur, bardzo charakterystyczna dla nich od lat. Dla osób, które sporo piszą – kapitalne narzędzie. Dodatkowo klawiatura jest podświetlana białym światłem i odporna na zachlapanie.

Touchpad w 16-calowej stacji roboczej nie jest może najważniejszym elementem, ale w sytuacji, kiedy laptop zostanie zabrany w teren – przyda się. Lenovo zadbało, aby touchpad miał odpowiednią powierzchnię do wygodnej pracy, np. za pomocą windowsowych gestów. Szklana, czarna płytka jest też odpowiednio śliska i responsywna, a klawisze mają przyjemny, „miękki” klik.

Lenovo nie zrezygnowało także z TrackPointa, czyli alternatywy dla myszki i touchpada w postaci czerwonego „grzybka” wpisanego między klawisze G, H i B. Jego klawisze, umieszczone standardowo zresztąpod klawiaturą, również mogą pochwalić się przyjemnym i dobrze wyczuwalnym klikiem.

Głośniki

Chyba ostatecznie wyklarowała mi się kwestia głośników w ThinkPadach. W recenzji ThinkPada P14 wspominałem, że w mojej opinii te najlepsze trafiły do stacji roboczych i P16s Gen 5 tę hipotezę potwierdza.

Mimo że zainstalowane stereo, wspierane przez Dolby Atmos, stawia przede wszystkim na wyższe pasma, to zostały one odpowiednio utemperowane, dzięki czemu nie „syczą”, nie są zbyt „szkliste”, nie kłują  w uszy – i co najważniejsze – nie irytują. Brzmią poprawnie, niezależnie od tego, czy akurat słuchałem muzyki, czy oglądałem jakieś filmy na YouTube. Ta druga aktywność pokazała jednocześnie, że głośniki bardzo przyjemnie eksponują mowę, która jest „chrupka”, wyraźna i wysuwa się na pierwsze tło, ale nie zakrywa reszty dźwięków. To również dobry omen w kontekście ewentualnych wideospotkań.

Taka charakterystyka utrzymuje się w zasadzie na całej skali głośności, chociaż im bliżej 100%, tym bardziej wydawało mi się, że soprany dążą do dominacji. Na szczęście – w porę zostały ujarzmione.

Bezpieczeństwo

Stacje robocze to najczęściej najlepiej zabezpieczone laptopy dostępne na rynku. W P16s Gen 5 nie brakuje podstaw, jak kamerka z funkcją rozpoznawania twarzy, tutaj z dodatkiem funkcji rozpoznawania obecności użytkownika, a także czytnika linii papilarnych w przycisku zasilania. No i modułu TMP 2.0, którego wymaga Windows 11.

Jak na laptopa biznesowego z wysokiej półki przystało (i jednocześnie sprzęt, który może przechowywać dane wielokrotnie bardziej wartościowe niż sam laptop), dysk obsługuje szyfrowanie OPAL 2.0, a opcjonalnie w notebooku może znaleźć się także czytnik Smart Card oraz NFC, pozwalające korzystać z dotykowych kart uwierzytelniających. Warto jeszcze wziąć pod uwagę zabezpieczenia poniżej systemu operacyjnego, zawarte w procesorze w ramach pakietu AMD Ryzen AI PRO.

Testy wydajności

Bardzo rad jestem, że na testy trafiła do mnie konfiguracja z najmocniejszym Ryzenem AI generacji Gorgon Point. Co prawda AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 to „tylko” odświeżony wariant ubiegłorocznego Ryzena AI 9 HX PRO 370 i także bazuje na rdzeniach Zen 5 i Zen 5c, ale zważywszy na to, że wcześniej nie miałem z nimi do czynienia w ich najwydajniejszej odsłonie, to tym bardziej cieszę się na możliwość sprawdzenia ich w działaniu.

Jak już wspominałem we wstępie, ThinkPad P16s Gen 5 otrzymał także pamięć LPCAMM2 – w tym przypadku w liczbie 64 GB LPDDR5x-8533. To jednak nie wszystko, bo pamięć jest wymienna (przynajmniej w teorii, bo jej dostępność i cena to druga kwestia…), a najbardziej pojemny moduł pomieści 96 GB.

Procesor

Powróćmy jednak do testów układu AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470, bo już sama specyfikacja jest w stanie przyciągnąć uwagę. Szczególnie jeżeli porównamy go do konkurencyjnego Intel Core Ultra X9 388H. Reprezentant AMD dysponuje 12 fizycznymi rdzeniami, z czego 4 to rdzenie Zen 5 – w tym przypadku pełniące rolę jednostek odpowiedzialnych za zapewnienie jak najwyższej wydajności. Z kolei rdzenie Zen 5c w liczbie 8 sztuk równoważą wydajność z energooszczędnością. I tu wychodzi pewna przewaga nad Intelem, gdyż wszystkie wymienione rdzenie obsługują dwóch wątków.

Główna różnica pomiędzy Ryzenem AI 9 HX PRO 370 a jego odświeżoną wersją dotyczy nieco wyższego taktowania maksymalnego rdzeni Zen 5 (5,2 GHz vs. 5,1 GHz)… co w doskonałej większości scenariuszy nie przełoży się na wyższą wydajność nowszego chipu. Szczególnie, że reszta parametrów prezentuje się tak samo: domyślne TDP wynosi 28 W, cache 24 MB, a bazowa częstotliwość obu rodzajów rdzeni to 2 GHz. Procesor dysponuje także NPU XDNA o wydajności 55 TOPS.

No dobra, to czas sprawdzić, jak ThinkPad P16s Gen 5 wykorzystuje potencjał tego procesora. Już podstawowe testy Cinebench 2024 i 2026 pokazały, że oto mam do czynienia z jednym z najmocniejszych obecnie na rynku układów dla laptopów – w tym przypadku – stacji roboczych, bo przecież mowa o wariancie Ryzen AI PRO. Kolejne testy tylko to potwierdziły i dość powiedzieć, że wynik 5:37 min w teście HandBreak to jeden z najszybszych przebiegów, z jakimi miałem do czynienia. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że do Intel Core Ultra 7 265HX stracił prawie minutę.

thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja
thinkpad p16s gen 5 recenzja

W mojej opinii jednak, Lenovo mogło pozwolić procesorowi na nieco więcej, tym bardziej, że to przecież stacja robocza – tu wydajność powinna być priorytetem. Ryzen AI 9 HX PRO 470 mógł pochwalić się bardzo wysokim taktowaniem, szczególnie w przypadku rdzeni Zen 5, temperatura zaś wyniosła maksymalnie 80° C. Było więc tu jeszcze trochę przestrzeni na szaleństwo. Wydaje się jednak, że Lenovo nie chciało ryzykować… albo znało ograniczenia układu chłodzenia. Do kultury pracy zresztą jeszcze wrócimy.

AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min78° CRdzenie Zen 5: 4,3 GHz
Rdzenie Zen 5c: 3,3 GHz
czas pracy – 30 min80° CRdzenie Zen 5: 4,3 GHz
Rdzenie Zen 5c: 3,3 GHz
czas pracy – 60 min80° CRdzenie Zen 5: 4,3 GHz
Rdzenie Zen 5c: 3,3 GHz

GPU

Obecny na płycie głównej układ graficzny NVIDIA RTX PRO 2000 Blackwell w wariancie mobilnym jest jego najbardziej energooszczędną wersją – ponownie Lenovo postanowiło nie szaleć z dokładaniem układowi chłodzenia dodatkowej pracy. Jest to jednocześnie najwyżej pozycjonowane GPU dostępne z tym laptopem.

RTX PRO 2000 Blackwell opiera się na rdzeniu GB206, a więc na tym samym, co NVIDIA GeForce RTX 5060 w wersji mobilnej i stacjonarnej oraz GeForce RTX 5070 w wariancie dla laptopów. Dla niektórych pewnym rozczarowaniem może być fakt, że testowane GPU dysponuje 8 GB swojej pamięci, podczas gdy desktopowy wariant tej karty graficznej może pochwalić się dwukrotnie większą pojemnością. TGP natomiast wynosi 45 W, co dodatkowo pokazuje, że jest to GPU o środku ciężkości przesuniętym w kierunku energooszczędności.  

Za to pod kątem pozostałych elementów specyfikacji wypada praktycznie tak samo, jak mobilny GeForce RTX 5060: 3328 rdzeni CUDA, 104 jednostki teksturujące, 104 rdzenie Tensor i 26 rdzeni RT. Nie jest to więc maksimum tego, co GB206 jest w stanie zaoferować.

Nie zmienia to faktu, że jest w stanie zapewnić przyzwoitą wydajność, bo w aplikacjach 3D, w tym grach, układ potrafi osiągać zadowalające rezultaty. Szczególnie, kiedy skorzysta się z takich dobrodziejstw jak DLSS oraz generator klatek. Jednak nawet i bez tego można odnotować wydajność przekraczającą 30 klatek na sekundę, także z suwakami przesuniętymi w stronę najwyższych ustawień graficznych i w natywnej rozdzielczości wyświetlacza.

Nie wszystko jednak jest takie kolorowe. Zainstalowany wariant RTX-a PRO 2000 Blackwell potrafi osiągać niższe wyniki w tych samych benchmarkach i tych samych ustawieniach, co niżej pozycjonowany RTX PRO 1000 Blackwell z „p-jedynki” ósmej generacji, ale z wyższym TGP. Mniejsza liczba watów robi swoje…

Dysk

W recenzji ThinkBooka 16 G8 pisałem, że według mnie każdy laptop 16-calowy powinien mieć możliwość zainstalowania dwóch dysków i szkoda, że ThinkPad P16s Gen 5 tego mojego widzimisię nie spełnia. Kolejny raz zresztą, bo w czwartej odsłonie takiej możliwości też nie było. To nie jest więc krok w tył, a konsekwentne trzymanie się tej decyzji. Szkoda.

thinkpad p16s Gen 5 recenzja - dysk

Mało tego, ThinkPad P16s Gen 5 oferuje co najwyżej przepustowość PCIe 4.0 x4, co także może stanowić pewne rozczarowanie, zważywszy na to, że stacje robocze traktuje się w pewnym sensie, jako najwyższy segment laptopów biznesowych. Nie ukrywam, że liczyłem na PCIe 5.0.

Finalnie więc, mamy tu jedno gniazdo M.2 z nośnikiem o pojemności 1 TB od Microna i do niego samego zastrzeżeń mieć nie mogę. Dysk wykorzystuje w pełni możliwości interfejsu, a dodatkowo obsługuje też szyfrowanie OPAL 2.0. Jeżeli dla kogoś taka pojemność to za mało, to Lenovo przygotowało także warianty z dyskiem o dwukrotnie większej przestrzeni dla owoców naszej pracy.

Kultura pracy

W opcji dostarczanym przez testowaną konfigurację, a więc jednocześnie – najwydajniejszej wersji tego laptopa, mogę stwierdzić, że jest nieźle. Jeżeli Lenovo faktycznie za jeden z priorytetów obrało energooszczędność, a co za tym idzie – mniej generowanego przez podzespoły ciepła, a nie tylko na maksymalizowanie wydajności, to ta sztuka w mojej opinii się udała. Pytanie tylko, czy wszyscy z tego powodu będą zadowoleni?

Obudowa laptopa w trybie niskiego obciążenia była co najwyżej letnia, chociaż pod spodem osiągała okolice 40° C, co delikatnie mogłoby już grzać kolana. Albo blat biurka. Wiatraczki układu chłodzenia lubiły zaznaczać swoją obecność jednostajnym, cichym szmerem. Zdarzały się też momenty, gdy po prostu milczały.

Przy rozkręceniu RTX-a PRO 2000 i Ryzena AI 9 PRO HX 470, wiatraczki również odpowiednio dostosowały swoje obroty. I tak, szmer przerodził się w szum o natężeniu ok. 51 dB, ale ponownie okazał się on jednostajny. Z kolei temperatura obudowy odczuwalnie wzrosła. Na środku pulpitu zaczęło się robił cieplej, a na spodzie temperatura dobiła nawet do ponad 50° C. Takie wartości w ultrabooku dawałoby paliwo do krytyki. W stacji roboczej, szczególnie, że na biurku mam jej najwydajniejszą konfigurację, są w pełni wybaczalne.

Podsumowanie

Lenovo ThinkPad P16s piątej generacji dosadnie pokazuje, że ma pełne prawo nazywać się stacją roboczą, ale jednocześnie potwierdza swoją pozycję wśród mobilnych stacji roboczych Lenovo.

Nie ma tu żadnej zmiany układu sił – P16s to wciąż dobry wybór dla tych, którzy nie potrzebują najmocniejszych konfiguracji, najbogatszego wyposażenia, a mile widziane są specjalistyczne procesory i GPU oraz certyfikacja ISV. ThinkPad P16 i P1 to wciąż półka wyżej. I chyba nie ma tu żadnej większej niespodzianki, bo Lenovo raczej nie chciałoby kanibalizować sprzedaży jednych stacji kosztem drugich. Czy zatem to daje przyzwolenie na nazywanie ThinkPada P16s Gen 5 „bieda-stacją roboczą”? Absolutnie nie!

W testowanym ThinkPadzie P podobać się może na pewno wybór procesorów, bo AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 pokazuje, że nawet najwydajniejsze układy mu niestraszne. A dokładniej – chłodzeniu. Okazuje się bowiem, że kultura pracy stoi tu na dobrym poziomie. Nie da się jednak ukryć, że to także zasługa RTX-a PRO 2000 w wersji o obniżonej mocy całkowitej.

ThinkPad P16s Gen 5 nie zawodzi od kątem wyposażenia dodatkowego i fajnie, że dalej mamy tu np. opcjonalny WWAN oraz porządne ekrany – to podkreśla wszechstronność komputera. Jednym z największych zaskoczeń, jak najbardziej pozytywnych, okazał się czas pracy na baterii. Czy spodziewałem się ponad 16 godzin w trybie przeglądania Internetu albo 8 godzin w trybie pracy biurowej? Raczej nie. Przejście na pamięć LPCAMM2 może być odbierane jako pozytywna zmiana w kontekście wydajności tych układów, ale już pod kątem możliwości rozbudowy i wymiany (przynajmniej na ten moment), klasyczne SODIMM-y wypadają korzystniej. Nawet teraz, w czasach pamięciowego kryzysu.

OFERTA

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad P16s Gen 5
segment:mobilna stacja robocza
optymalne zastosowanie:– szeroko rozumiana praca biurowa (również poza biurem)
– zadania wymagające wysokiej wydajności ogólnej (symulacje, analityka, bazy danych, montaż wideo)
– lokalne przetwarzanie zadań AI
– praca z grafiką 3D
mobilność:– przeciętna
kultura pracy:– bardzo dobra
opcje dokowania:– stacja dokująca USB-C/Thunderbolt 4
ważne cechy:– wydajność ADM Ryzen AI 9 HX PRO 470
– wytrzymała obudowa z aluminium na klapie
– 3-letnia gwarancja
– długi czas pracy na baterii
– sporo dostępnych konfiguracji
Dla kogo ThinkPad P16s Gen 5 będzie odpowiedni?– poszukujących dobrze wyposażonej, ale nie najdroższej stacji roboczej
– zajmujących się tworzeniem i edycją grafiki 2D i 3D
– ceniących laptopy z wysoką kulturą pracy
– dla studentów i uczniów kierunków politechnicznych
– poszukujących sprzętu z długą gwarancją
Dla kogo NIE?– miłośników ultrabooków
– stawiających na jeszcze wyższą wydajność graficzną
– potrzebujących laptopa z miejscem na dwa dyski
Co zamiast ThinkPada P16s Gen 5?– najbardziej zaawansowana stacja robocza od Lenovo – ThinkPad P16
– stacja robocza w mniejszym formacie – ThinkPad P14s
– wydajna 16-calowa stacja robocza klasy premium – ThinkPad P1

FAQ

Jaki procesor ma testowany Lenovo ThinkPad P16s Gen 5?

Testowana konfiguracja wykorzystuje AMD Ryzen AI 9 HX PRO 470 z rodziny Gorgon Point – 12 rdzeni (4x Zen 5, 8x Zen 5c) obsługujących w sumie 24 wątki, z NPU XDNA o wydajności 55 TOPS.

Czy ThinkPad P16s Gen 5 dostępny jest również z procesorami Intela?

Tak, Lenovo przygotowało także konfiguracje z najwydajniejszymi procesorami mobilnymi od Intela, w tym Core Ultra X9 388H.

Jaka karta graficzna jest dostępna w tym laptopie?

Najwyżej pozycjonowaną opcją graficzną jest NVIDIA RTX PRO 2000 Blackwell, oparta na rdzeniu GB206 (tym samym, co mobilny GeForce RTX 5060), z 8 GB pamięci VRAM i TGP na poziomie 45 W.

Ile wynosi czas pracy na baterii?

Bateria o pojemności 90 Wh pozwala na 13–16 godzin pracy przy mniej obciążających zadaniach, ok. 8 godzin typowej pracy biurowej i ponad 2,5 godziny w trybie maksymalnej wydajności.

Czy ThinkPad P16s Gen 5 obsługuje pamięć LPCAMM2?

Tak, testowany egzemplarz posiada 64 GB pamięci LPCAMM2 LPDDR5x-8533, a maksymalny dostępny moduł to 96 GB. To nowość w tej serii ThinkPadów. Pamięć jest wymienna.

Czy laptop ma drugi slot na dysk M.2?

Nie. ThinkPad P16s Gen 5 oferuje tylko jedno gniazdo M.2 z interfejsem PCIe 4.0 x4, konsekwentnie utrzymując tę decyzję od poprzedniej generacji.

Dla kogo przeznaczony jest ten model?

To propozycja dla osób niepotrzebujących najmocniejszych konfiguracji ani najbogatszego wyposażenia, ale ceniących specjalistyczne procesory, GPU i certyfikację ISV — w hierarchii mobilnych stacji roboczych Lenovo plasuje się poniżej ThinkPada P16 i P1.

Szukasz stacji roboczej pod konkretny typ pracy, a nie „najmocniejszy ThinkPad w katalogu”? P16s Gen 5 to jeden z wariantów pod mobilne zadania profesjonalne — jeśli dobierasz sprzęt pod freelancing (grafika, CAD light, praca hybrydowa), zacznij od kryteriów w poradniku laptop dla freelancera, a dopiero potem porównuj konfiguracje P16s z E/T/X1.

Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *