Lenovo_ThinkPad_T14s_Gen6_AMD_banner_02

Lenovo ThinkPad T14s Gen 6 – recenzja. Ryzen AI 300 wchodzi do gry!

Laptopy biznesowe klasy korporacyjnej to sprzęt dość ciekawy, bo producenci zawsze starają się w nich łączyć wysoką jakość wykonania, pełne biznesowe wyposażenie adekwatne do standardów średnich i dużych firm oraz korporacji. Do tego zawsze starają się dodać coś, co pozwoli lokować je blisko półki premium, czy to pod kątem wyposażenia dodatkowego, czy też pod kątem jakości wykonania. Ostatnio miałem okazję dokładnie przyjrzeć się EliteBookowi 845 G11 od HP, a ta recenzja będzie traktować o jego rynkowym konkurencie: laptopie Lenovo ThinkPad T14s Gen 6.

ThinkPady T to jedne z najpopularniejszych „biznesówek” na rynku, jeżeli mowa o segmencie korporacyjnym i nic w tym dziwnego. Lenovo od zawsze dbało o to, żeby w ten serii zapewnić wszystkie niezbędne firmom udogodnienia. „Tetki” to w założeniu „kombajny” do prac wszelakich, natomiast T14s zawsze miał być pewnego rodzaju pomostem pomiędzy wszechstronnością ThinkPadów T a dotykiem luksusu oferowanym przez serię X1, do której przynależy chociażby sławny X1 Carbon.

Najnowsza generacja, szósta już, T14s to sprzęt wyjątkowy, gdyż nie dość, że Lenovo zdecydowało się wydać swoją ultramobilną „tetkę” w wersji z procesorami AMD Ryzen AI 7 Pro 360 oraz Snapdragon X Elite od Qualcomma. Samemu laptopowi przyjrzał się Kuba (recenzja już wkrótce!). Zaskoczeniem ma prawo być fakt, że laptop nie dość, że dostępny jest wyłącznie z dwoma wymienionymi chipami, to brakuje w tym zestawieniu… Intela.

Ta recenzja ma szansę być ciekawa z dwóch powodów: po pierwsze – sam procesor. To będzie moje pierwsze spotkanie nie tylko z Ryzenami AI, a więc pierwszymi procesorami od AMD gotowymi na laptopy Copilot+, z NPU o wydajności przekraczającej wartość 40 TOPS. Będzie też można skonfrontować swoje spostrzeżenia dotyczące samego laptopa z perspektywą Kuby. Czy będziemy mówić jednym głosem, czy jednak nasze doświadczenia z ThinkPadem T14s Gen 6 będą inne?

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkPad T14s Gen 6 (AMD)
wymiary i waga:314 x 219 x 17 mm
1,3 kg
przetestowany CPU:AMD Ryzen AI 7 PRO 360
Strix Point, Zen 5 (4 nm)
8 rdzeni, 16 wątków
Zen 5: 2,0 – 5,0 GHz
Zen 5c: 2,0 – 3,3 GHz
dTDP – 28 W
cTDP – 15-54 W
cache – 16 MB
przetestowane NPU: XDNA 2, do 50 TOPS
dostępne CPU:AMD Ryzen AI 7 PRO 360
Qualcomm Snapdragon X Elite
przetestowane GPU:AMD Radeon 880M (12 CU)
dostępne GPU:AMD Radeon 880M
dysk:512 GB, M.2, PCIe 4.0 x4 NVMe
Kioxia KXG8AZNV512G LA
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe 4.0 x4
RAM:32 GB LPDDR5x-7500
——————
dual-channel
max: 64 GB
pamięć wlutowana
przetestowana matryca:14 cali, 1920 x 1200, 16:10
IPS, 60 Hz, matowy
Lenovo MNE007JA1-2
dostępne matryce:IPS, 1920 x 1200, matowa, 100% sRGB
IPS, 1920 x 1200, matowa, dotykowa
wybór portów:2x USB 3.2 Gen 1
2x Thunderbolt 4/USB4
1x HDMI 2.1
1x jack combo
akumulator:58 Wh z Rapid Charge (80% pojemności w godzinę)
opcje łącznościWLAN: Qualcomm FastConnect 7800 Wi-Fi 7
Bluetooth 5.4
wyposażenie dodatkowe:kamerka 1080p z funkcją rozpoznawania twarzy i zasłoną prywatności
głośniki stereo z Dolby Atmos
podwójny mikrofon z redukcją hałasu
podświetlana i odporna na zachlapanie klawiatura
TrackPoint
czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
TPM 2.0
opcja: czytnik SmartCard
opcja: modem WWAN
opcje gwarancji:1 rok z możliwością rozszerzenia

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Lenovo ThinkPad T14s Gen 6 podtrzymuje stylistykę nie tylko serii, ale też ThinkPadów w ogóle, co nie czyni żadnej niespodzianki, nie oszukujmy się. Ma to swoje wady i zalety oczywiście – jeżeli od zawsze sympatyzowaliście z tą rodziną laptopów, to nowa „tetka” powinna was w tej sympatii utwierdzić. Przeciwników tej estetyki raczej do siebie nie przekonają. Od najbardziej klasycznych ThinkPadów odróżnia ich praktycznie wyłącznie owal, w którym umieszczono kamerkę i mikrofony. Wszędobylska czerń oraz tylko subtelne detale w kolorze czerwonym to znak rozpoznawczy niemal każdego ThinkPada.

Producent zadbał jednocześnie, aby obudowa była możliwie smukła i lekka. Chociaż faktycznie w porównaniu do ThinkPada T14, ThinkPad T14s jest nieco mniejszy (316 x 224 x 18 mm vs. 314 x 219 x 17 mm), to różnice wynoszą pojedyncze milimetry. Wagowo zaś nie ma istotnej różnicy, gdyż oba laptopy ważą nieco ponad 1,3 kg. Jednak T14s ma tę przewagę, że pod kątem wykorzystanych materiałów jest jakby bardziej luksusowo i zamiast poliwęglanu wzmocnionego 20% domieszką włókna węglowego, mamy tu aluminiowy spód, magnezową ramkę klawiatury (90% magnezu i 55% aluminium pochodzi z recyklingu) i pokrywę z karbonu. Wszystko obtoczone zostało gumopodobnym materiałem, które z jednej strony bardzo lubię za doznania dotykowe – jest po prostu miękkie, przyjemne i dobrze chroni przed przypadkowym wyślizgnięciem się laptopa z dłoni, ale z drugiej strony, za jego tendencję do zbierania odcisków palców i nadgarstków – nie znoszę.

Pod kątem wytrzymałości T14s prezentuje się wybornie i tu szczególnie dobre wrażenie robi pokrywa wzmocniona włóknem węglowym. Nie ma mowy o wykrzywianiu, nawet mocniejszy nacisk nie robi na niej większego wrażenia. Kadłubek także prezentuje się bardzo dobrze w tym aspekcie, ale tu uwagę zwróciła delikatna praca materiału pod palcami w okolicy touchpada i spacji. Testowany ostatnio EliteBook 845 G11 od HP wypadł pod tym kątem nieco lepiej. Ale to oczywiście detal, który raczej nie będzie decydował o wyborze tego czy innego laptopa. Tym bardziej, że cała konstrukcja może pochwalić się certyfikatem wytrzymałości MIL-STD-810H i została bardzo dokładnie spasowana. Szeroki zawias zaś, pozwalający odchylić ekran do kąta niemal 180° skądinąd, odpowiednio usztywnił także dolną ramkę ekranu.

ThinkPad T14s Gen 6 nie posiada może jakoś wybitnie dużej liczby portów, ale też jest tu wszystko, co potrzeba. Wszystkie gniazda zostały też przesunięte na tył bocznych krawędzi, więc żadna wtyczka nie będzie zawadzać przy operowaniu myszką. Po prawej stronie umieszczono dwa USB typu A o funkcjonalności USB 3.2 Gen 1. Na lewej krawędzi znalazły się dwa USB-C o funkcjonalności Thundebolta 4/USB4 z Power Delivery oraz DisplayPortem 2.1, a także HDMI 2.1 i gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe. Trzeba też pamiętać, że jedno z USB-C zajęte będzie przez zasilacz w przypadku pracy przy biurku. Jeżeli dla kogoś to za mało, to dobrym rozwiązaniem będzie zakup stacji dokującej.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Oj, tutaj jest ubogo niestety. I szczerze mówiąc, trochę nie rozumiem, dlaczego Lenovo zdecydowało się wyłącznie na dwie wersje ekranu. W obu przypadkach jest to IPS o rozdzielczości 1920 x 1200 (WUXGA) o jasności 400 nitów, z czego jeden z nich to opcja dotykowa. Druga, ta która znalazła się na wyposażeniu modelu testowego, może i nie pozwoli obsługiwać ekranu za pomocą palców, ale za to posiada pełne pokrycie palety sRGB. Tyle w teorii. Dlaczego jednak zrezygnowano z chociaż jednej opcji o wyższej rozdzielczości? Przecież rok temu mieliśmy w ThinkPadzie T14s Gen 5 OLED-a i łącznie z nim aż pięć wariantów ekranu. Ba! Nawet T14s Gen 6 w wersji ze Snapdragonem X Elite posiada w opcji dotykowego OLED-a o rozdzielczości 2880 x 1800 i odświeżaniu 120 Hz. Szkoda, że tutaj takiej alternatywy zabrakło.

Wracając do sedna: podczas testów okazało się, że panel jest całkiem przyzwoity, chociaż do „setki” pokrycia palety sRGB nieco zabrakło, a dokładniej – 2%. Nie zmienia to faktu, że wyświetlany obraz jest bardzo przyjemny dla oka, kolory są żywe, ale nie przejaskrawione. Zainstalowany IPS posiada też w pełni matową powierzchnię, więc o ewentualne odblaski nie trzeba się martwić.

Pod kątem jasności obiecane 400 nitów udało się zobaczyć wyłącznie na górnej krawędzi ekranu. Nie jest to najrówniej podświetlony wyświetlacz, jaki testowałem, ale na szczęście różnice między górną a dolną krawędzią nie są zauważalne gołym okiem.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 392cd/m2
  • kontrast: 1709:1
  • czerń: 0,23 cd/m2
  • paleta sRGB: 98%
  • paleta DCI-P3: 72%
  • paleta AdobeRGB: 69%

Klawiatura i touchpad

Tu na szczęście obyło się bez żadnych rozczarowań i utyskiwań. Zainstalowana w T14s Gen 6 klawiatura nadal urzeka zapewnianym komfortem pisania i fani klawiatur z ThinkPadów mogą spać spokojnie. Płytki wciąż mają swój charakterystyczny kształt, do tego dochodzi niski profil, ale jednocześnie bardzo przyjemny klik z równie satysfakcjonującą odpowiedzią mechanizmów. Klawiatura nie jest ani za miękka, ani „pływająca”, ani zbyt twarda. Jest taka, jak powinna być i szczególnie docenią ją osoby, których praca w głównej mierze polega na tworzeniu tekstów. Na koniec zaznaczę jeszcze, że klawiatura jest odporna na zachlapanie oraz podświetlana białymi LED-ami.

Touchpad ponownie został wykonany po prostu poprawnie, nie daje ani powodów do peanów, ani do krytykowania. Czarna, szeroka płytka jest odpowiednio śliska, aby opuszki poruszały się po niej bez oporu, a zintegrowane z nią klawisze mają przyjemny, wyraźny klik, pozbawiony na całe szczęście słyszalnej „plastikowości”, za którą nie przepadam. Sympatycy TrackPointa również go tutaj znajdą. Czerwony, gumowy „grzybek” wkomponowany jest standardowo pomiędzy klawisze G, H oraz B, a jego klawisze zajmują górną krawędź touchpada. Ich skok jest lekki, ale jednocześnie dobrze wyczuwalny i odpowiednio głęboki, żeby nie musieć martwić się o przypadkowe wciśnięcia w czasie pracy. To istotne z mojego punktu widzenia, gdyż w bywało z tym różnie.

TrackPoint, podobnie zresztą jak chociażby w ThinkPad Z16 Gen 2 czy ThinkPad X1 Carbon Gen 12, posiada funkcję TrackPoint Quick Menu. Aby otworzyć niewielki ekran opcji, należy pacnąć czerwoną główkę dwukrotnie. Menu pozwala na szybkie zarządzanie opcjami kamerki i mikrofonu, dźwięku, a także daje dostęp do funkcji transkrypcji mowy na tekst. Czy jest to funkcja niezbędna? No nie, ale od czasu do czasu ma szansę okazać się przydatną. Jeżeli jednak ktoś zdecyduje, że nie ma ona dla żadnej wartości, to można ją wyłączyć zupełnie.

Głośniki i mikrofony

ThinkPad T14s Gen 6 to kolejny laptop z logo Lenovo, który brzmi po prostu poprawnie, ale jednocześnie cierpi na chorobę, którą określiłbym mianem „zagłośnicy”. Już tłumaczę.

Do granicy ok. 80% skali głośności stereo wspierane przez Dolby Atmos brzmi całkiem w porządku. Owszem, dominują soprany, co specjalną niespodzianką nie jest. Dźwięk jest czysty oraz całkiem przyjemny dzięki sensownemu zbalansowaniu poszczególnych pasm oferowanych przez membrany. Muszę też przyznać, że głośniki są całkiem donośne, bo już przy ok. 20 – 30% skali nie czułem potrzeby zwiększania głośności siedząc przed komputerem. Bez problemu da się obejrzeć na nich serial, film na YouTube czy uczestniczyć w wideospotkaniu.

Tym bardziej nie rozumiem, po co aż tak mocno podbito maksymalną głośność. Wątpię, że ktoś codziennie będzie korzystał z zainstalowanych po bokach głośników blisko maksimum ich możliwości, ale jeżeli na to się zdecyduje, to powinien wziąć pod uwagę, że odtwarzane treści jednak tracą nieco na jakości. Robi się w mojej opinii zbyt agresywnie, soprany zaczynają być zbyt szkliste, chociaż dźwięk dalej zachowuje jakąś tam przestrzeń i zlewa się chaotyczną kulę dźwięku.

Nie można narzekać za to na mikrofony, które całkiem dobrze radzą sobie ze zbieraniem dźwięku z otoczenia wokół laptopa, kiedy wybierzemy tryb konferencji, jak też z „wycinaniem” odgłosów otoczenia, kiedy użytkownik przełączy się w tryb indywidualnej rozmowy. Wszystko zatem działa, jak należy.

Funkcje bezpieczeństwa

Jak na laptopa mającego spełniać wyśrubowane, korporacyjne normy zabezpieczeń przystało, ThinkPad T14s Gen 6 oferuje w zasadzie wszystko, można oczekiwać. Chociaż, działy IT mogą być niepocieszone brakiem wsparcia dla platformy AMD DASH, mimo że przecież mamy tu do czynienia z procesorem Ryzen AI PRO. Szkoda, tym bardziej, że sam procesor natomiast wsparcie dla niej posiada.

Pakiet zabezpieczeń nie odbiega zbytnio od przyjętego standardu, który laptop biznesowy z tego segmentu powinien oferować: jest moduł szyfrujący TPM 2.0 z Microsoft Pluton oraz obsługa dysków samoszyfrujących (OPAL 2.0), a dostępu do danych strzeże opcjonalny czytnik Smart Card (brak w modelu recenzenckim), czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania, kamerka z czujnikami IR, funkcją rozpoznawania twarzy i zasłoną obiektywu.

Łączność

Obecnie możliwość zakupu ultrabooka biznesowego z tego segmentu z modemem WWAN to w zasadzie standard. Model, który spoczywa na moim biurku go co prawda nie otrzymał, ale nie przekreśla to możliwości zainstalowania w przyszłości. ThinkPady T14s Gen 6 z oficjalnej, polskiej dystrybucji występują w dwóch wariantach: albo z zainstalowanym już modemem 5G od Quectel lub jako „WWAN Ready”, a więc z możliwością samodzielnego zainstalowania takowego dodatku.

Podobnie jak ThinkPad T14s Gen 6 w wersji ze Snapdragonem X Elite, także ten z procesorem AMD, oferuje bezprzewodową kartą sieciową, obsługującą standard Wi-Fi 7 oraz łączność Bluetooth 5.4. Jeżeli zaś ktoś preferuje łączność przewodową, to tutaj rady są dwie: albo przejściówka USB-C – RJ-45, albo stacja dokująca. Laptop nie posiada jednak wsparcia dla łączności NFC.

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Nie będę nikomu mydlił oczu – wiedziałem czego się spodziewać po samym laptopie i żadnych większych niespodzianek dotychczas nie uświadczyłem. Najciekawszym punktem testowania nowej „Tetki” jest jednak jej procesor, a więc AMD Ryzen AI 7 PRO 360, o którym napiszę nieco więcej już za moment. Z CPU zintegrowane jest NPU oparte o architekturę XDNA 2 oraz grafika Radeon 880M, a w systemie znalazło się jeszcze 32 GB wlutowanego RAM-u (LPDDR5x-7500) oraz 512-gigabajtowy dysk.

Procesor i wydajność ogólna

AMD Ryzen AI to rodzina procesorów stworzona specjalnie z myślą o możliwości wydajnego i nieskrępowanego korzystania z różnego rodzaju funkcji wspomaganych uczeniem maszynowym i sztuczną inteligencją. Nieco więcej na temat samych procesorów Ryzen AI oraz, czym właściwie jest NPU i dlaczego jest obecnie tak ochoczo reklamowanym elementem składowym procesora, dowiecie się z tego poradnika, więc na potrzeby tej recenzji skupię się przede wszystkim na Ryzenie AI 7 PRO 360.

Rzeczony procesor to reprezentant najnowszej odsłony architektury Zen, oznaczonej jako Zen 5 (Strix Point, 4 nm). Jest to jednostka 8-rdzeniowa i 16-wątkowa, a taktowanie pojedynczego rdzenia wynosi od bazowego 2 GHz do maksymalnie 5 GHz w trybie Boost. Chociaż to pewnego rodzaju fikołek marketingowy maskujący fakt, że trzy rdzenie procesora bazują na architekturze Zen 5, a pięć kolejnych na Zen 5c. I to właśnie te pierwsze mogą osiągać w teorii takie taktowanie. W przypadku rdzeni Zen 5c wynosi ono maksymalnie 3,3 GHz. W pewnym sensie można powiedzieć, że AMD stworzyło coś na podobieństwo rozwiązania stosowanego przez Intela od generacji Alder Lake. Idąc dalej tym porównaniem, rdzenie Zen 5 pełnią rolę „rdzeni Performance”, a Zen 5c to „rdzenie Efficient”.

Mimo że domyślne TDP zostało określone na 28 W, to jednak konfigurowalne TDP (cTDP) ma całkiem szerokie widełki 15 – 54 W, co czyni z niego bardzo uniwersalny SoC, mogący odnaleźć się zarówno w ultrabookach, jaki i laptopach skoncentrowanych na wysokiej wydajności. Co prawda w trakcie testów procesor nie szalał w pełnym zakresie, ale dało się zauważyć, że moc procesora zmieniała się w czasie testu pod obciążeniem. Jednostka rozpoczęła swoją przygodę z testem z wartością 33 – 35 W i oczywiście w tym momencie wartości taktowania również były wyższe. Jednak już po kilku minutach procesor sukcesywnie obniżał TDP do 22 W i przez całą pozostałą część testu pracował z taką mocą. To zaś sprawiło, że finalnie taktowanie trzymało się w okolicach 3,1 – 3,2 GHz dla rdzeni Zen 5 oraz 2,3 – 2,4 GHz dla rdzeni Zen 5c, a temperatura procesora nie przekroczyła wartości 80° C.

AMD Ryzen AI 7 PRO 360temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min78° C
Zen 5: 3245 MHz
Zen 5c: 2435 MHz
czas pracy – 30 min78° C Zen 5: 3245 MHz
Zen 5c: 2410 MHz
czas pracy – 60 min79° C Zen 5: 3065 MHz
Zen 5c: 2295 MHz

Trzymanie dość wysokiego taktowania, szczególnie w przypadku rdzeni odpowiedzialnych za wydajność, finalnie przełożyło się na osiągi pozwalające wyprzedzić chociażby Ryzena 7 8840U z testowanego ostatnio EliteBooka 845 G11, chociaż różnice nie były jakieś bardzo duże. Warto jednak zwrócić uwagę, że Ryzen AI pracował z nieco niższym TDP niż procesor z „biznesówki” od HP. Procesor od AMD nieznacznie tylko ustępował w testach Cinebench R20 oraz R23 Intel Core Ultra 7 155H z ThinkPada E16 Gen 2, ale już w Geekbench 6, PassMarku oraz Cinebench 2024 górą był reprezentant od AMD.

Aby zamknąć kwestię procesora w tej recenzji, należałoby jeszcze wspomnieć o zintegrowanym z nim NPU, bo w kontekście laptopów Copilot+ i AMD to wątek kluczowy. Producent zastosował tu architekturę XDNA 2. AMD zapowiadało nawet trzykrotnie wzrost wydajności względem pierwszej iteracji XDNA i można powiedzieć, że słowa (prawie) dotrzymało. XDNA, którą można było znaleźć w niemal wszystkich procesorach Ryzen 8040 (Hawk Point), oferowało maksymalnie 16 TOPS. Obecnie nowe NPU oferuje wydajność do 50 TOPS i tak też jest w przypadku testowanego CPU. To jednocześnie czyni z Ryzenów AI najwydajniejsze procesory pod tym kątem na rynku.

Wydajność graficzna

Zintegrowany z procesorem Radoen 880M, wyposażony w 12 rdzeni taktowanych z częstotliwością 2,8 GHz, poradził sobie z testami i z grami lepiej niż Radeon 780M, a więc jego bezpośredni poprzednik. Na tyle dobrze, że w Cyberpunku 2077 był w stanie wygenerować na średnich detalach i z wyłączonym ray tracingiem nawet 40 klatek na sekundę. Oczywiście pomogło w tym skalowanie w postaci FSR (balans), ale nie zmienia to faktu, że na „integrze” dało się całkiem komfortowo grać. Wyniki gorzej prezentowały się w najnowszej wersji Wiedźmina 3: Dziki Gon, ale i tu FSR potrafił ratować płynność animacji.

W sterownikach AMD Software dostępna jest opcja Variable Graphics Memory, pozwalająca przydzielić więcej pamięci dostępną w systemie dla GPU. W ten sposób, spośród 32 GB można np. ofiarować GPU 4 GB, a 28 GB wciąż pozostanie wolne. To z kolei pozwala zwiększyć wydajność „Radka”, co przekłada się na wyższe rezultaty w benchmarkach. Spójrzcie tylko poniżej. Różnice nie zawsze są powalające, ale tam gdzie większe zasoby vRAM-u się przydadzą (np. w grach), tam GPU udało się wygenerować kilka klatek więcej. Zawsze coś.

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

Dysk

Zainstalowany w laptopie dysk od Kioxia o pojemności 512 GB wykorzystuje interfejs PCIe 4.0 x4 i oferuje całkiem niezłe osiągi, adekwatne do tego, na co można było w przypadku takiego dysku liczyć. Prawie 5000 MB/s odczytu sekwencyjnego i ponad 3000 MB/s zapisu prezentuje się nieźle, chociaż delikatnie można kręcić nosem na asymetrię wyników. Nie zmienia to faktu, że wciąż mowa o szybkim nośniku.

ThinkPad 14s Gen 6 pozwala na montaż wyłącznie jednego dysku M.2, w tym dysków samoszyfrujących, więc jeżeli ktoś gromadzi sporo gigabajtów danych i woli ich nie przenosić do chmury, lecz trzymać na lokalnym dysku, to warto od razu zaopatrzyć się w pojemniejszy wariant, np. 1 TB.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

Testy baterii

Testowany ultrabook otrzymał akumulator o pojemności 58 Wh z funkcją Rapid Charge, umożliwiającą uzupełnienie energii do 80% w godzinę. Pod kątem pojemności bateria może i nie robi wrażenia, bo to dość standardowa wielkość dla laptopów o takich gabarytach, ale w zestawie z energooszczędnym Ryzenem AI 7 PRO 360 pozwalał na zasilanie komputera nawet przez 15 godzin. I jest to wynik, który ma prawo robić wrażenie. Szczególnie, że test pracy biurowej także wypadł zdecydowanie bardziej niż obiecująco.

Testy kultury pracy

ThinkPad T14s Gen 6 jest ultrabookiem, więc w obudowie miejsca na rozbudowany układ chłodzenia zbyt wiele nie ma. Być może dlatego też, będąc tego w pełni świadomym, inżynierowie Lenovo nie pozwolili, aby CPU bardziej rozwinął skrzydła. Już temperatura niespełna 80°C sprawiła, że pod obciążeniem obudowa pod spodem potrafiła rozgrzać się do niemal 50°C, więc jest to już wartość, którą nasze kolana i dłonie odczują. 49°C dało się także zaobserwować nad klawiaturą. W trybie pracy biurowej obudowa pozostaje chłodna lub co najwyżej letnia, także pod spodem.

Zadania biurowe – pulpitZadania biurowe – spód
temp_up_cold_thinkpad_t14s_gen6_amdtemp_bottom_cold_thinkpad_t14s_gen6_amd
Pełne obciążenie – pulpitPełne obciążenie – spód
temp_up_hot_thinkpad_t14s_gen6_amdtemp_bottom_hot_thinkpad_t14s_gen6_amd

Przy zadaniach mocno obciążających Ryzena AI, wiatraczek układu chłodzenia potrafił być słyszalny, a jego szum dochodził do 45 dB, więc można powiedzieć, że nie ma tragedii. Jednocześnie szum ten był jednostajny i daleko mu było do świszczących odgłosów, więc można było go po pewnym czasie zignorować. Przy pracy biurowej laptop od czasu do czasu przypominał sobie, że nie jest pasywnie chłodzony i lekko zamruczał za pomocą swojego wiatraczka, ale przy codziennej pracy z pewnością będzie to niezauważalne.

Podsumowanie

Muszę przyznać, że spotkanie z reprezentantem nowych Ryzenów AI przerosło moje oczekiwania, tym bardziej, że to przecież jedna z niżej pozycjonowanych jednostek z przedstawionych w ostatnim kwartale 2024 roku przez AMD. Ogólnie jednak okazuje się, że jest ona w stanie skutecznie walczyć z bezpośrednią konkurencją, a jednocześnie może poszczycić się obecnie najwydajniejszym NPU na rynku. To zaś sprawia, że laptopy Copilot+, a do takich należy testowany Lenovo ThinkPad T14s Gen 6, z Ryzen AI na pokładzie są jednymi z najwydajniejszych maszyn z tej kategorii sprzętu.

Ryzen AI 7 PRO 360 pokazał się z bardzo dobrej strony, a należy wziąć pod uwagę, że w testowanym ThinkPadzie i tak nie mógł w pełni pokazać swojego potencjału. Procesor świetnie potrafi balansować wysoką wydajność z efektywnością energetyczną i bardzo dobrą kulturą pracy, a Radeon 880M w zestawie ze sporym RAM-em jest w stanie całkiem nieźle sprawdzić się w starciu nawet z wymagającymi grami oraz aplikacjami.

A sam laptop? Dostałem to, czego od niego oczekiwałem. Mnogość konfiguracji, wytrzymała, lekka obudowa, wysoka kultura pracy, wygodne klawiatura i touchpad, niezłe głośniki, rozbudowane funkcje bezpieczeństwa i długi czas pracy na baterii. Jedyne czego mi zabrakło, to opcja ekranu z rozdzielczością wyższą niż WUXGA. Nie do końca rozumiem decyzję Lenovo, aby poprzestać wyłącznie na niej. Mimo to, ThinkPadem T14s Gen 6 Lenovo potwierdza, że 14-calowa „tetka” to wciąż jeden z najlepszych reprezentantów laptopów o standardzie korporacyjnym.

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad T14s Gen 6
segment:laptop biznesowy
optymalne zastosowanie:– szeroko rozumiana praca biurowa
– praca poza biurem
– wykorzystanie narzędzi AI
mobilność:– wysoka
kultura pracy:– bardzo dobra
modem WWAN w opcji:-tak
opcje dokowania:– stacja dokująca Thunderbolt 4
ważne cechy:– wysoka wydajność procesora Ryzen AI
– jedno z najwydajniejszych NPU na rynku
– wytrzymała obudowa z metalu i włókna węglowego
– sporo opcji konfiguracyjnych
– pełne biznesowe wyposażenie klasy korporacyjnej
– wygodna klawiatura i touchpad

Partnerem technologicznym serwisu jest sklep notebooki.pl, mogący pochwalić się partnerstwem Platinum Lenovo. Sprzęt został wypożyczony dzięki uprzejmości sklepu i AMD Polska, a opinia na temat testowanego sprzętu należy w 100% do autora recenzji. Żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.

Jedna odpowiedź

  1. Awatar majej
    majej

    Wygląda zacnie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *