Bohater tej recenzji – ThinkPad P14s Gen 1 od Lenovo – jest dobrym przykładem tego, jak na przestrzeni ostatnich kilku lat zmieniło się podejście do tematu mobilnych stacji roboczych. Dawniej kombajnów do wszystkiego, a dzisiaj – bardziej wyspecjalizowanych maszyn o bardzo zróżnicowanych konfiguracjach.

Bardziej precyzyjne ubranżowienie stacji roboczych sprawiło, że w ofertach producentów sprzętu dla firm i szeroko pojętego biznesu nie pojawiają się już dwie czy trzy stacje robocze, a na przykład pięć. I mało tego, każda z nich może zostać skonfigurowana na co najmniej kilka sposobów. Producenci, w tym przykładzie – Lenovo – są w stanie zaoferować co innego studentowi „polibudy”, inżynierowi, grafikowi, medykom, chemikom, biologom, architektom, programistom, montażyście czy nawet astronaucie. I każda z tych profesji może liczyć na specjalistycznego notebooka przygotowanego pod ich potrzeby.

Dla kogo wydaje się być natomiast ThinkPad P14s Gen 1? Przede wszystkim dla specjalistów potrzebujących sprzętu mobilnego, ale niekoniecznie sięgania po najwydajniejsze procesory z rodziny Intel Core-H lub Intel Xeon oraz najwydajniejsze układy graficzne, a jednocześnie wymagających od sprzętu bogatego wyposażenia oraz certyfikacji ISV. A to wszystko P14s wydaje się zapewniać niejako z definicji.

Lenovo ThinkPad P14s gen 1

P14s gen 1 jest naturalnym następcą ubiegłorocznego modelu P43s – tym razem jednak Lenovo wyposażyło swoją najmniejszą stację roboczą w procesory Intela generacji Comet Lake-U. W przypadku testowanego egzemplarza jest to Core i7 10610U, a asystuje mu 16 GB wlutowanego RAM-u, NVIDIA Quadro P520 oraz 512-gigabajtowy dysk od Samsunga. Lenovo przygotowało też wariant z jednostką od AMD – Ryzenem Pro 4750U.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkPad P14s
wymiary i waga:329 x 227 x 18 mm
1,47 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 10610U
4 rdzeni, 8 wątków
1,8 - 4,9 GHz
TDP - 15 W
cache - 8 MB
dostępne CPU:Intel Core i7 10610U
Intel Core i7 10510U
Intel Core i5 10310U
Intel Core i5 10210U
przetestowane GPU:NVIDIA Quadro P520, 2 GB GDDR5
Intel UHD 620
dostępne GPU:NVIDIA Quadro P520
Intel UHD 620
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
SAMSUNG MZVLB512HBJQ-000L7
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe NVMe x4 (2280)
1x M.2 PCIe NVMe x2 (2242)
RAM:16 GB DDR4, 2666 MHz
------------------
pamięć wlutowana
jedno wolne gniazdo SODIMM
opcja: 8 GB wlutowane
maksymalnie: 48 GB
przetestowana matryca:14 cali, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowa
Lenovo B140HAN05.7
dostępne matryce:4K, IPS, błyszczący, 100% AdobeRGB
Full HD, matowy, ThinkPad Privacy Guard, dotykowy
Full HD, matowy, Low Power, 400 nitów
Full HD, matowy, dotykowy
Full HD, matowy, 250 nitów
wybór portów:2x USB 3.0 (3.2 gen 1)
2x Thunderbolt 3
1x gniazdo dokowania
1x HDMI
1x microHDMI
audio in/out
akumulator:50 Wh
Rapid Charge (ładowanie 80% pojemności w godzinę)
opcje łącznościLAN - Intel Ethernet Connection I219-LM
WLAN - Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:WWAN w opcji
czytnik Smart Card
czytnik linii papilarnych
NVIDIA Optimus
kamerka IR z zasłonką ThinkShutter
głośniki Dolby Audio
TPM 2.0
klawiatura odporna na zachlapanie i podświetlana
TrackPoint
opcje gwarancji:rok lub 3 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Jak już zdradziłem we wstępie, nowa generacja najmniejszej stacji roboczej od Lenovo posiada tę samą obudowę co model zeszłoroczny oraz ThinkPad T14. I tak naprawdę, jeżeli ktoś widział lub pracował z ThinkPadem P43s lub najnowszą 14-calową „tetką” to od razu może przejść do części recenzji dotyczącej wyposażenia i jego opcji, a później wydajności. Zresztą, jeżeli widzieliście jakiegoś 14-calowego ThinkPada E, L, T lub P poprzedniej generacji (a nawet jeszcze poprzedniej), to też możecie przewinąć dalej. ThinkPad P14s jest bowiem ThinkPadem aż do bólu. Dla fanów w porządku, ale jeżeli stylistyka ThinkPadów jakoś nigdy do Was nie przemawiała, to i P14s także tego nie zmieni.

Konstrukcja 14-calowej stacji roboczej wypada całkiem nieźle pod kątem gabarytów. P14s to laptop, od którego oczekuje się przede wszystkim wydajności i funkcjonalności, więc rozmiary godne najmniejszych „czternastek” na rynku są poza jego zasięgiem, ale mimo to 18 mm grubości po zamknięciu i ok. 1,5 kg wagi nie powinny nikogo zniechęcać do zabierania laptopa w teren.

Cała obudowa wykonana z tworzyw wzmocnionych 50-procentową domieszką włókna szklanego. Na pokrywie dzieli znajduje PPS (polisiarczek fenylenu), a „budę” zbudowano z kompozytu zawierającego poliamid. Poza tym, powierzchnia obu elementów ma lekko gumowate wykończenie, co z jednej strony sprawia, że laptop nie będzie chciał się nam wyślizgnąć z dłoni, a z drugiej – ciężko go będzie upaćkać. Jednak gdy już jakiś tłusty ślad na obudowie się pojawi, do jego usunięcia niezbędna okaże się ściereczka i środek czyszczący.

Pod kątem wytrzymałości notebook wypada dobrze, ale nazywanie go monolitem byłoby przesadą godną raczkującego marketingowca. Przy nacisku na środek obudowy widać, że cała konstrukcja delikatnie się ugina i pod spodem brakuje nóżek, które zabezpieczyłyby konstrukcję przed tym zjawiskiem. Podobnie jest z ekranem – o przypadkowe uszkodzenie pokrywy będzie ciężko, ale nie zmienia to faktu, że łatwo dostrzec jej elastyczność. Na szczęście nacisk na dekiel nie wywołuje na włączonym ekranie artefaktów, co świadczy o dobrym zabezpieczeniu LCD od tyłu.

Zawiasy są dwa, szeroko rozstawione co prawda, ale Lenovo odpowiednio usztywniło dolną ramkę, więc nic tam się w niepokojący sposób nie ugina. Mechanizmy zawiasów stawiają dość duży opór, więc otwarcie lekkiego laptopa za pomocą jednej ręki jest niemożliwe i trzeba przytrzymać obudowę. Po otwarciu okazuje się, że ekran trzymany jest bardzo mocno i nie ma tendencji do sprężynowania, co jest dość ważne z punktu widzenia osób, które wybiorą konfigurację laptopa z panelem dotykowym. Bo i takie wersje Lenovo przygotowało.

W ThinkPadzie P14s nie zabrakło mi żadnego niezbędnego portu. Są dwa USB 3.0 (3.2 gen 1), dwa Thunderbolty 3, gniazdo dokowania, HDMI, LAN oraz jack słuchawkowo-mikrofonowy. Z lewej strony umiejscowienie wszystkich złączy jest idealne, natomiast po prawej nieco nieszczęśliwie ulokowano USB 3.0 – wystająca z przedniej części prawej krawędzi wtyczka lub pendrive’a może nieco przeszkadzać w operowaniu myszką. Tuż obok znajduje się czytnik kart inteligentnych.

Dostęp do podzespołów nie jest jakoś szczególnie trudny. Wykręciwszy pięć śrubek i zdjąwszy dolną część obudowy użytkownik (bądź serwis) uzyska dostęp do gniazd M.2, banku dla RAM-u, baterii i układu chłodzenia.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Lenovo przygotowało dla ThinkPada P14s Gen 1 aż pięć wariantów matrycy IPS i trzeba przyznać, że wybór jest całkiem rozsądny, a przy tym – uniwersalny. Wariant dla siebie znajdzie zarówno grafik (4K o 100% pokryciu AdobeRGB i wsparciu HDR400), jak i osoba, której nie zależy specjalnie na najwyższym standardzie obrazu w laptopie (Full HD w wersji dotykowej lub standardowej), bo i tak korzysta głównie z monitorów zewnętrznych. Pogodzić oba warianty próbuje panel Full HD w wersji Low Power, a dla osób często pracujących z laptopem w miejscach zatłoczonych (chociaż w obecnych czasach o takie miejsca trudno) lub po prostu – poza biurem, Lenovo przygotowało panel dotykowy z filtrem prywatności ThinkPad Privacy Guard.

Testowany egzemplarz wyposażono w 14-calowy panel Low Power, który wg specyfikacji może pochwalić się jasnością 400 nitów. Uzyskana w czasie testu wartość nie odbiega zbyt mocno od deklarowanej, ale kolorymetr pokazał też, że panel nie jest podświetlony zbyt równo. Między najjaśniejszym a najciemniejszym punktem ekranu różnica wyniosła 71 nitów. To sporo, ale na szczęście – jest to niewidoczne przy codziennej pracy.

Pokrycie kolorów wypada bardziej niż przyzwoicie. Testy wskazały na 95% pokrycia palety sRGB i 67% w przypadku AdobeRGB. Do tego dochodzi przyjemna, całkiem głęboka czerń oraz wysoki kontrast. Podsumowując – projektów do druku poligraficznego raczej nikt na tym wyświetlaczu obrabiał nie będzie, ale do prostych zadań związanych z grafiką panel można z czystym sumieniem wykorzystać.

Parametry matrycy:

  • luminancja:375 cd/m2
  • kontrast: 1602:1
  • czerń: 0,23 cd/m2
  • paleta sRGB: 95%
  • paleta DCI-P3: 70%
  • paleta AdobeRGB: 67%

 

Klawiatura i touchpad

Nic nowego na temat klawiatury z ThinkPada nie napiszę, choćbym chciał – od lat to najprzyjemniejsze dla mnie akcesorium do pisania. Skok jest przyjemny i całkiem głęboki, a przy tym odpowiednio sprężysty. Wykonane z matowego, miękkiego w odczuciu w tworzywa płytki są odpowiednio duże i prawidłowo rozmieszczone. Co prawda model testowy miał układ klawiatury stosowany we Włoszech, różniący się nieco od stosowanego u nas schematu QWERTY, ale w polskiej dystrybucji znajdują się laptopy ze stosowanym u nas układem US.

Klawiatura jest także podświetlana oraz odporna na zalanie dzięki kanalikom odprowadzającym ciecz poza obudowę komputera. Ujście dla nich znajduje się pod spodem obudowy.

Touchpad to także absolutna klasyka. Czarna płytka jest odpowiednio duża, więc korzystanie z niej jest wygodne. Starcza miejsca na swobodne poruszanie kursorem oraz korzystanie z windowsowych gestów. Przyciski zintegrowane są z gładzikiem, a ich skok jest dość głęboki (jak na touchpad rzecz jasna) i przyjemnie sprężysty.

Jako że piszę o ThinkPadzie, to i TrackPointa nie mogło zabraknąć. Chropowaty, gumowy „grzybek” wystaje spomiędzy klawiszy G, H i B, a przyciski TrackPointa standardowo znajdują się nad touchpadem. I równie standardowo – ich klik jest dla mnie zbyt płaski i zbyt delikatny przez co zbyt łatwo o ich przypadkowe wciśnięcie.  

 

Głośniki

ThinkPad P14s posiada dwa głośniczki schowane pod siateczką ulokowaną nad klawiaturą. W tworzeniu audio swoje paluchy maczała firma Dolby, więc w systemie znaleźć można odpowiednie oprogramowanie – Dolby Audio Speaker System.

Głośniki z P14s wypadają praktycznie identycznie, jak w testowanym nie tak dawno ThinkPadzie T14 Gen 1. Dźwięk jest odpowiednio zbalansowany, mimo że dominują w nim pasma wysokie. Są one jednak trzymane w ryzach dzięki czemu nawet na maksymalnej głośności audio jest jak najbardziej słuchalne i nie próbuje nieprzyjemnie dźgać naszych błon bębenkowych przesadzonymi i zniekształconymi sopranami. Sporo daje też sama aplikacja. Po jej wyłączeniu dało się słyszeć, że dźwięk stał się bardziej płaski i było to odczuwalne nawet bez potrzeby podłączania słuchawek czy zewnętrznych głośników.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Pod kątem obecności zabezpieczeń sprzętowych ThinkPad P14s nie odstaje w żaden sposób od pozostałych stacji roboczych Lenovo i producent wyposażył laptopa w praktycznie pełen pakiet. Na straży przed nieuprawnionym dostępem do systemu czuwa kamerka z czujnikiem podczerwieni, umożliwiająca logowanie się za pomocą twarzy, czytnik linii papilarnych oraz czytnik Smart Card. Opcjonalnie P14s może być skonfigurowany dodatkowo z NFC pozwalającym na korzystanie ze zbliżeniowych kart dostępu. Dane natomiast są chronione przez TPM 2.0 oraz dysk szyfrujący Opal 2.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

I tutaj można liczyć na pełen pakiet umożliwiający łączność „po kablu”, Wi-Fi oraz opcjonalnie – z siecią 4G/LTE. Za łączność przewodową odpowiada układ Intel Ethernet Connection I219-LM (1 Gb). Z kolei Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz umożliwi łączność z siecią Wi-Fi 6. Z kartą zintegrowany jest Bluetooth 5.1. P14s można skonfigurować także z modemem WWAN. Testowany model go nie posiada, ale można go dołożyć dzięki obecności anten w laptopie.

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

 

Procesor i wydajność ogólna

Intel Core i7 10610U – znowu się spotykamy! Po raz kolejny w dość krótkim czasie przyszło mi przetestować najwydajniejszą mobilną jednostkę Intela o TDP 15 W i wyposażoną w technologię vPro. Czterordzeniowa i ośmiowątkowa jednostka o taktowaniu 1,8 – 4,9 GHz i 8 MB cache ostatnio znalazła się w ExpertBooku B9450F od Asusa, tym razem – trafiła tam, gdzie może dać z siebie wszystko – do stacji roboczej. Ale czy faktycznie chip wzniósł się na jakiś nowy poziom?

Najpierw czas na test godzinnego obciążenia. I tutaj pierwsza niespodzianka – przez całą godzinę procesor pracował na wysokich obrotach, osiągając stabilne 3,2 GHz przez całą godzinę, przy czym temperatura CPU oscylowała w okolicach 93-94° C.

Intel Core i7 10610Utemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.93° C3192 MHz
czas pracy – 30 min.93° C3192 MHz
czas pracy – 60 min94° C3192 MHz

Stabilność oraz wysokie taktowanie przełożyło się także na wysokie wyniki w benchmarkach. Wysokie, ale z drugiej strony – niewiele wyższe od tego, co mogłem zobaczyć w ThinkPadzie X1 Yoga piątej generacji albo wspomnianym wcześniej Asusie, wyposażonych w ten sam procesor. Średnia z 6 przebiegów w teście Cinebench R15 wyniosła 733 punkty, czyli o 21 więcej niż w ExpertBooku, ale co ciekawe, P14s gen 1 wypadł nieco gorzej w teście HandBreak.

ThinkPad P14s może zostać skonfigurowany także z jednostkami Core i5 generacji Comet Lake-U w wersji vPro (Core i5 10310U) lub bez (Core i5 10210U), a także Core i7 w wersji bez vPro (Core i7 10510U). Lenovo przygotowało także wariant z jednostkami od AMD z rodziny Ryzen 3000-U (Renoir). Testowany notebook wyposażony był w 16 GB wlutowanego RAM-u (DDR4 2666 MHz). Laptop posiada też jeden slot SODIMM dla kości RAM, więc możliwe jest wyposażenie go w maksymalnie 48 GB dzięki 32-gigabajtowej kości. W ThinkPadzie P14s nie znajdziemy ani CPU z rodziny Intel Xeon, ani pamięci operacyjnej obsługującej korekcję błędów (ECC).

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Właściwie to NVIDIA Quadro P520 jest wyróżnikiem, który pozwala odróżnić ThinkPada P14s od ThinkPadów T. Profesjonalna karta graficzna z odpowiednio napisanymi pod nią sterownikami sprawia, że laptop posiada certyfikację ISV gwarantującą pełną zgodność w pracy z wieloma aplikacjami wykorzystywanymi w pracy zarówno przez inżynierów, jak i grafików (np. pełen pakiet Adobe).

Trzeba jednak brać pod uwagę, że Quadro P520 to profesjonalna karta graficzna, ale z niskiej półki. Do projektów 2D, obróbki foto albo nawet prostej edycji projektów 3D wystarczy, ale już bardziej złożone i wymagające mocy obliczeniowej projekty będą stanowić dla niej problem.

Quadro P520 opiera się na tym samym rdzeniu, co Quadro P500 czy „cywilne” GeForce MX250 i MX330 – GP108, więc mamy do czynienia z Pascalem mającym swoją premierę prawie 4 lata temu. 2 GB własnej pamięci (GDDR5), 384 rdzeni CUDA i taktowanie w przedziale 1303 – 1493 MHz nie wygląda może imponująco, ale układ całkiem nieźle radzi sobie w części specjalistycznych aplikacji.

We współczesnych grach z segmentu AAA wypada natomiast kiepsko, co też jakoś specjalnie nie dziwi – to układ skrojony pod inne zastosowania.

W systemie obecna jest technologia NVIDIA Optimus, co oznacza, że Quadro uruchamia się dopiero wraz z aplikacją wykorzystującą niezależne GPU. W pozostałych przypadkach kontrolę nad ekranem przejmuje zintegrowany z procesorem Intel UHD 620, co pozwala też oszczędzać baterię, kiedy przyjdzie komuś pracować z laptopem odłączonym od gniazdka.

 

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

W testowanym egzemplarzu Lenovo zainstalowało 512-gigabajtowy nośnik PCIe NVMe od Samsunga (PM981). Nośnik wypadł bardzo dobrze pod kątem prędkości odczytu i zapisu oferując właściwie lustrzane wartości. Osiągi nie pozostawiały także wątpliwości, że mamy do czynienia z wysoką półką nośników PCIe x4.

Lenovo umożliwia wyposażenie P14s w maksymalnie dwa dyski, ale pod warunkiem, że zrzekniemy się modemu WWAN. Wtedy adresowane mu gniazdo M.2 (PCIe x2) będzie mogło zostać zajęte przez nośnik w rozmiarze 2242, a jego przepustowość będzie ograniczona przez dwie linie PCI Express.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Intel nie raz i nie dwa obiecywał przy różnych okazjach, że nowe chipy kolejnych generacji będą wydajniejsze i jednocześnie bardziej energooszczędne o poprzedniej generacji. Jak wiadomo, wypadało to różnie. Z Core i7 10610U już się nie raz i nie dwa spotkałem, więc wiedziałem na co stać tę jednostkę i wiedziałem, że raczej mnie nie zaskoczy pod kątem czasu pracy na baterii.

No i jak się okazało – guzik wiedziałem i widziałem. Nie wiem jakie Lenovo zastosowało w P14s czary, ale 20 godzin nieprzerwanej pracy na akumulatorze o pojemności 50 Wh? Nie zanosiło się na to tym bardziej, że w trybie pracy biurowej czas wyniósł niespełna 9 godzin.

 

Testy kultury pracy

Patrząc na to, że zainstalowany Core i7 10610U w asyście Quadro P520 starają się dawać  z siebie maksimum możliwości, zaskakujące może się wydawać, że kultura pracy pozostała na wysokim poziomie. Szczególnie pod kątem głośności układu chłodzenia. Bardzo delikatnie świszczący wiatrak nie generował więcej niż 42 dB hałasu. O ile można w ogóle mówić o hałasie przy takich wartościach.

 

Pod kątem temperatury obudowy w trybie biurowym laptop wypadł wręcz wzorowo. Maksymalnie 31° C i to pod spodem mogło zaskoczyć, ale tylko w ten pozytywny sposób. Zdecydowanie cieplej zrobiło się, gdy procesor oraz GPU musiały działać z pełną wydajnością. Pod spodem notebooka zrobiło się naprawdę ciepło i temperatura doszła do 52 – 53° C co już może uchodzić za wartość nieco za wysoką w sprzęcie z niskonapięciowym procesorem. Ale z drugiej strony – to w końcu stacja robocza, i tu liczy się przede wszystkim wydajność.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

 

Podsumowanie

Ciężko w tej recenzji o „ohy!” i „ahy!” gdyż fakty są takie, że wszystko to już było, a od poprzedniej odsłony zmieniła się tylko generacja procesora i nazewnictwo. Nie zmienia to jednak znaczenia, że Lenovo po raz kolejny zaproponowało dobrze skrojoną i całkiem uniwersalną ultramobilną stację roboczą, która potrafiła niektórymi elementami zaskoczyć.

Owszem, tego typu sprzęt ma bardziej okrojone spektrum odbiorców niż potwory rodzaju ThinkPada P15 lub P17, ale biorąc pod uwagę to, o czym pisałem we wstępie, czyli bardziej precyzyjne wyspecjalizowanie stacji roboczych w ogóle, to P14s wypada po prostu bardzo dobrze. Jeżeli oczywiście ktoś nie potrzebuje osiągów procesorów o TDP 45 W i najwydajniejszej profesjonalnej karty graficznej. ThinkPad P14s to świetna opcja dla osób, które raczej skupiają się na programowaniu, obsłudze baz danych czy grafice i projektach 2D niż skomplikowanych symulacjach i obróbce zaawansowanej grafiki trójwymiarowej.

Laptop oferuje wszystko, co powinien: posiada sporo dostępnych konfiguracji z całym mnóstwem opcji, gdzie szczególnie wyróżnia się możliwość wyboru jednego z pięciu ekranów. Niektórzy mogą kręcić delikatnie nosem na wlutowany RAM, ale trzeba pamiętać, że laptop posiada dodatkowe gniazdo SODIMM obsługujące kości nawet o pojemności 32 GB.

Spektakularnie wypadł za to czas pracy na baterii. W żadnym momencie nie spodziewałem się, że komputer będzie w stanie pracować przez 20 godzin bez przerwy na swoim zasilaniu, więc jeżeli ktoś szuka profesjonalnego sprzętu, który sprawdzi się także podczas podróży lub miejscach, gdzie nie zawsze da się skorzystać z zasilacza, to właśnie go znalazł.

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad P14s
segment:ultramobilna stacja robocza
optymalne zastosowanie:- obróbka grafiki 2D i prostych projektów 3D
- praca w środowisku CAD
- praca administracyjno-biurowa
- praca w terenie i w podróży
mobilność:- ekstremalna
kultura pracy:- bardzo dobra
modem WWAN w opcji:- tak
opcje dokowania:- złącze dokowania
ważne cechy:- profesjonalna grafika Quadro P520
- wygodna klawiatura i touchpad
- rozbudowane opcje zabezpieczeń
- lekki i poręczny
- obsługa dysków Opal 2
- bogate wyposażenie opcjonalne