Aż trudno uwierzyć, że oto na moim biurku czerni się już ósma odsłona „P-jedynki”. W 2018 roku miałem okazję recenzować debiutancką wersję tego laptopa porównując go z ThinkPadem X1 Extreme, który wówczas był jego nieco mniej specjalistycznym, ale za to bardziej prestiżowym alter ego. Wówczas o P1 Gen 1 pisałem, że jest to „brakujące ogniwo pomiędzy ThinkPadem P52s a ThinkPadem P52 – pod względem gabarytów bliżej mu do tego pierwszego, ale pod względem wydajności zdecydowanie bliżej mu do 15-calowej workstacji.”
Jednak przez te lata sporo się zmieniło, bo nie ma już 15- i 17-calowych ThinkPadów P, a ich miejsce zajęły 14- i 16-calowe. Do tego pojawiły się wersje PXXs, PXXv, więc praprzyczyna powstania ThinkPada P1 się zdezaktualizowała.
Jak się jednak okazało po latach – to X1 Extreme próby czasu nie przetrwał, za to ThinkPad P1 stał się jedną z najbardziej uniwersalnych i mobilnych stacji roboczych od Lenovo i to pomimo tego, że względem flagowej stacji roboczej od Chińczyków – ThinkPada P16 – pewne ustępstwa mają tutaj miejsce. Przede wszystkim dotyczące możliwości konfiguracyjnych. Co też specjalnie nie dziwi, gdyż P16 to flagowa i najbardziej kompleksowa stacja robocza w formie laptopa od Lenovo.
Wracając do ThinkPada P1 Gen 8 – ósma odsłona w dalszym ciągu stara się iść do przodu, oferując oczywiście nową generację CPU od Intela oraz nowe układy NVDIA RTX z rodziny Blackwell. Lenovo po raz kolejny sięga także po pamięć LPCAMM2. Nie oznacza to jednak, że nowa „P-jedynka” to tylko odświeżony klon poprzedniej generacji. Pod kątem wizualnym mamy zachowane status quo znane już od pierwszej edycji, za to kilka rzeczy zmieniło się we wnętrzu laptopa. I nie każdemu te zmiany muszą się podobać, mimo że o jakimś drastycznym ich poziomie nie ma mowy.
Jakie niespodzianki kryje Lenovo ThinkPad P1 Gen 8? O tym w recenzji.
Specyfikacja
| specyfikacja: | Lenovo ThinkPad P1 Gen 8 |
| wymiary i waga: | 354 x 241 x 20,6 mm 1,84 kg |
| przetestowany CPU: | Intel Core Ultra 7 265H Arrow Lake 16 rdzeni, 16 wątków 6 rdzeni P (2,2 – 5,3 GHz), 8 rdzeni E (1,7 – 4,5 GHz), 2 rdzenie LPE (0,7 – 2,5 GHz) TDP – 28 W cache – 24 MB |
| dostępne CPU: | Intel Core Ultra 9 285H Intel Core Ultra 7 265H Intel Core Ultra 7 255H Intel Core Ultra 5 235H |
| NPU: | Intel AI Boost, 13 TOPS |
| przetestowane GPU: | NVIDIA RTX Pro 1000 Blackwell, 8 GB GDDR7, 60 W (75 W Boost) |
| dostępne GPU: | NVIDIA RTX Pro 2000 Blackwell, 8 GB GDDR7, 60 W (75 W Boost) NVIDIA RTX Pro 1000 Blackwell, 8 GB GDDR7, 60 W (75 W Boost) Intel Arc 140T |
| dysk: | 1 TB, M.2, PCIe 5.0 x4 NVMe, Opal 2.0 Samsung PM9E1 |
| obsługiwane dyski: | 1x M.2 PCIe 4.0 x4 1x M.2 PCIe 5.0 x5 |
| RAM: | 64 GB LPDDR5x-7467 —————— LPCAMM2 dual-channel max: 128 GB |
| przetestowana matryca: | 16 cali, 1920 x 1200, 16:10 IPS, 60 Hz, matowy LEN41B5 |
| dostępne matryce: | w. w. Tandem OLED, 3200 x 2000, 40 – 120 Hz VRR, 600 nitów, dotykowa, 100% DCI-P3 IPS, 3840 x 2400, 60 Hz, 100% DCI-P3 |
| wybór portów: | 2x Thunderbolt 5 1x Thunderbolt 4 2x USB 3.2 Gen 2 typu A 1x HDMI 2.1 1x jack combo |
| akumulator: | 90 Wh |
| opcje łączności | WLAN: Intel Wi-Fi 7 BE201 Bluetooth 5.4 |
| wyposażenie dodatkowe: | głośniki stereo z Dolby Atmos fabryczna kalibracja ekranu X-Rite podświetlana klawiatura odporna na zachlapanie TrackPoint z TrackPoint Quick Menu haptyczny touchpad NFC kamerka 5 MP z IR i funkcją rozpoznawania twarzy czujnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania czytnik kart SD vPro Enterprise w CPU certyfikacja ISV |
| opcje gwarancji: | 3 lata z możliwością rozszerzenia |
OFERTA
Jakość wykonania i ergonomia obudowy
ThinkPad P1 Gen 8 nie krępuje się korzystać ze spuścizny pozostawionej przez ThinkPada X1 Extreme i dzięki temu może się dumnie nazywać najbardziej kompaktową, 16-calową stacją roboczą od Lenovo. Różnice pomiędzy nią a ThinkPadem P16s widoczne są przede wszystkim pod kątem grubości obudowy, bo wagowo laptopy prezentują się podobnie. Z tym, że ta „grubość” to w zasadzie także różnica pojedynczych milimetrów: P1 Gen 8 ma 20,6 mm, a P16s Gen 4 – 25,4 mm.




W niektórych konfiguracjach X1 Extreme miał np. pokrywę wzmocnioną włóknem węglowym. W „P-jedynce” takich bajerów nie ma, a cała obudowa została wykonana z aluminiowych paneli. Na pulpicie roboczym znalazło się charakterystyczne dla części ThinkPadów tworzywo przypominające w dotyku gumę. To samo, co w przypadku chociażby opisywanego ostatnio ThinkPada T14s 2-in-1 Gen 1. I z tymi samymi wadami i zaletami – powłoka jest przyjemna w dotyku i chroni przed przypadkowym wyślizgnięciem się laptopa z rąk oraz lekkimi puknięciami, ale tłuste ślady dłoni zbiera chętniej niż przedszkolak naklejki z dinozaurami.
Mobilna stacja robocza wypada jednak całkiem solidnie pod kątem wytrzymałości. Nie będę udawał, że jest to jakaś niespodzianka – P1 już od pierwszej generacji nie pozwalał, aby mu cokolwiek pod tym względem zarzucać. Cały laptop został złożony perfekcyjnie, wszystkie elementy obudowy zostały idealnie spasowane. Aluminiowy pulpit jest odpowiednio odporny na ucisk, chociaż ThinkPad P1 Gen 8 jest kolejnym laptopem, który cierpi na brak dodatkowego usztywnienia panelu na granicy touchpada i klawiatury. Im bliżej ekranu, tym delikatne uginanie się konstrukcji jest mniej odczuwalne. Pokrywa laptopa daje za to powody do samych pochwał. Jest sztywna, odporna na wykrzywianie, a nacisk na jej środek nie robi żadnego wrażenia na pracującej matrycy. Szeroki zawias przy okazji usztywnił dolną ramkę.





Wydaje mi się, że Lenovo poprzez oferowany zestaw złączy zachęca do zakupu stacji dokującej. Mimo że pod kątem funkcjonalności oferowanych portów marudzić nie można. Po prawej stronie znalazło się USB typu C o standardzie Thunderbolta 4, a także USB 3.2 Gen 2 w postaci klasycznego USB-A. Tuż obok gniazd ulokowano pełnowymiarowy czytnik kart SD.
Po lewej stronie zaś umieszczono dwa kolejne Thunderbolty, ale w nowszej wersji. Obok znajduje się jeszcze HDMI 2.1 oraz jack dla słuchawek i mikrofonu. Sumarycznie więc jest nieźle, ale może okazać się, że do stworzenia rozbudowanego stanowiska pracy, godnego zadań dla stacji roboczej, przyda się wsparcie „docka”.


Osprzęt i wyposażenie dodatkowe
Ekran
Już podstawowym, zainstalowanym w egzemplarzu testowym, ekranem Lenovo chce pokazać, że mocno stawia na jakość obrazu. Nic dziwnego, wszak ThinkPad P1 to dobry kandydat na laptopa dla twórców kreatywnych, gdzie jakość kolorów i wyświetlanego obrazu często gra dużą rolę. 16-calowy IPS ma cechować się podświetleniem rzędu 500 nitów, pełnym pokryciem skali kolorów sRGB oraz kontrastem 1200:1. Lenovo chwali się też fabryczną kalibracją ekranu, więc i to sobie sprawdzimy.
Już pierwszy kontakt z ekranem zdradza, że to niezłej jakości element, gdyż od razu w oczy rzucają się przyjemnie nasycone kolory i wyraźny kontrast. Czerń może i nie jest idealna, ale trzeba pamiętać, że to IPS, a nie OLED. Moje pierwsze obserwacje potwierdziły testy kolorymetrem. Wyświetlacz faktycznie oferuje 100% pokrycia palety sRGB i przy tym nieźle wypadły też gamuty DCI-P3 (82%) oraz AdobeRGB (78%). Jasność ekranu za to, w większości sektorów przekracza 500 nitów, ale okazało się też, że podświetlenie mogłoby być równiejsze, szczególnie w prawy dolnym narożniku.
Pod kątem kontrastu i czerni moje wrażenia także znalazły potwierdzenie w obiektywnych wartościach. Mimo dość intensywnego podświetlenia udało się zachować całkiem głęboką, jak na IPS-a, czerń i faktycznie wysoki kontrast.

Parametry matrycy:
- luminancja: 543 cd/m2
- kontrast: 1688:1
- czerń: 0,32 cd/m2
- paleta sRGB: 100%
- paleta DCI-P3: 82%
- paleta AdobeRGB: 73%
Warto jeszcze przyjrzeć się fabrycznej kalibracji ekranu. Ekran pod tym kątem rzeczywiście wypada całkiem nieźle, ale jak się okazało – nie było aż tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Przed kalibracją średni wskaźnik DeltaE*00 wskazywał wartość 0,5, co oznacza, że można uznać kolory praktycznie za idealne. Tyle tylko, że najwyższe odchyły od barw wzorcowych dotyczyły niektórych odcieni czerwieni i tu DeltaE*00 osiągała już wartość nawet 2,73. Dla osób wyczulonych takie delikatne odchylenia mogłyby już zostać wyłapane. Tym bardziej kolorymetr nie miał problemów z ich detekcją.
Kalibracja sprawiła zaś, że kolory jeszcze bardziej udało się utemperować i przywrócić do całkowitego porządku. Średnia DeltaE*00 spadła do 0,2, a maksimum odchylenia wynoszące 0,91 przypadło jednemu z odcieni szarości. Poza tym, kolory prezentowały idealny poziom. Jak widać więc – z ekranu da się zrobić spory użytek i osoby pracujące na co dzień z kolorami mogą być zadowolone.

Jeżeli jednak 100% idealnie oddanego sRGB nie wystarczy, to Lenovo przygotowało dwie alternatywy ekranu z pełnym pokryciem gamutu DCI-P3: dotykowy Tandem OLED o rozdzielczości 3200 x 2000 pikseli oraz zmiennym odświeżaniu VRR (40 – 120 Hz), a także IPS-a o jeszcze wyższej rozdzielczości (3840 x 2400 pikseli) i standardowym, 60-hercowym odświeżaniu obrazu.
Klawiatura i touchpad
Zestaw dodatków służących do obsługi laptopa to połączenie starego i sprawdzonego z nowym, ale raczej ciepło przyjętym. Mam tu na myśli klawiaturę z wpisanym pomiędzy klawisze G,H i B TrackPointem obsługującym także TrackPoint Quick Menu oraz haptyczny touchpad.
Klawiatura okazała się, jak to zwykle w ThinkPadach bywa, kapitalna. Chociaż w porównaniu do ostatnio testowanych ThinkPadów, ta wydaje się głośniejsza. Wciąż jednak może się pochwalić świetnie wyważonym, głębokim skokiem i przyjemnie sprężystą odpowiedzią klawiszy oraz przyjemnymi w dotyku, wyprofilowanymi „kafelkami” z wysokiej jakości tworzywa. Standardowo dla ThinkPadów klawiatura jest podświetlana białym, subtelnym światłem oraz odporna na zachlapania. Szkoda tylko, że brakuje tu panelu numerycznego, ale tego akurat się spodziewałem zważywszy, że to wciąż spuścizna pierwszych „P-jedynek” oraz ThinkPada X1 Extreme. Tam też NumPada próżno było szukać…
Skoro już Lenovo stworzyło sobie haptyczny touchpad, to widać, że chce go wykorzystywać. Co prawda nie wszędzie, co potwierdza chociażby testowany ostatnio ThinkPad T14s 2-in-1 Gen 1, ale do P1 Gen 8 takowy trafił. Płytka jest spora, gładka i wygodna w obsłudze.Podobnie jak to miało miejsce chociażby w ThinkPadzie X9-15 – także tu gładzik swoimi wibracjami idealnie odzwierciedla reakcję na „klik”. Dotyczy to zarówno samej płytki, jak i strefy klawiszy touchpada i TrackPointa. Chociaż szczerze powiedziawszy, korzystając z TrackPointa doszedłem do wniosku, że jednak klasyczne przyciski jakoś w tym przypadku są dla mnie przyjemniejsze…







Głośniki
Zestaw stereo z ThinkPada P1 Gen 8 jest kolejnym przykładem, że głośno nie zawsze znaczy dobrze. Umieszczone pod spodem bocznych krawędzi membrany grają przyjemnie. Mocno sopranowo, ale przyjemnie, bardzo jasno. Wsparcie aplikacji Dolby Atmos pomaga im wydobyć z odtwarzanych treści więcej przestrzeni i szczegółów i chwała im za to. No ale po raz kolejny głośniki brzmią bardzo poprawnie do ok. 80% skali głośności, a powyżej tej wartości robi się nieco drażniąco dla uszu. Za dużo, za głośno, zbyt agresywnie. Niepotrzebnie. Serio, nie trzeba śrubować tych 2-watowych niewielkich membran do tych 90 dB w szczycie (tyle pokazał mi decybelomierz siedząc przed laptopem), skoro ok. 10 dB mniej sprawia, że dźwięk jest dużo bardziej przystępny.
Bezpieczeństwo
Stacje robocze to te specyficzne maszyny, które potrafią przechowywać informacje o niebagatelnym znaczeniu dla autorów oraz firm. W przypadku ThinkPada P1 Gen 8 projekty i inne efekty pracy wydają się być bezpieczne. Oprócz jak najbardziej standardowych zabezpieczeń w formie kamerki z funkcją rozpoznawania twarzy oraz czytnika linii papilarnych zintegrowanego z przyciskiem zasilania, Lenovo wyposażyło swoją workstację w NFC dla zbliżeniowych kart uwierzytelniających. P1 Gen 8 nie posiada z kolei klasycznego czytnika Smart Card.
Dodatkowymi zabezpieczeniami są wsparcie vPro (Enterprise w przypadku testowanego procesora) oraz obsługa dysków samoszyfrujących. Wszystko więc jest zabezpieczone nie tylko na poziomie systemu operacyjnego, ale też samego procesora i płyty głównej.





Łączność
Tutaj Lenovo także nie rozmieniało się na drobne i postanowiło wykorzystać możliwości najnowszych technologii. Stąd też obecność układu pozwalającego na łączność Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 5.4. Łączność przewodową z kolei jest w stanie zapewnić przejściówka USB-C – RJ-45 albo stacja dokująca. O NFC już wspominałem powyżej.
Szkoda tylko, że po raz kolejny zabrakło tu modemu WWAN. W mojej opinii byłby całkiem praktycznym uzupełnieniem najmobilnieszej „szesnastki” spośród stacji roboczych od Lenovo.
Testy wydajności
Przetestowana konfiguracja może i nie jest topową dla ThinkPada P1 Gen 8, ale niewątpliwie nie można jej zarzucić uniwersalności. Intel Core Ultra 7 265H to druga najmocniejsza jednostka przygotowana dla tego laptopa przez Lenovo, a wybór dGPU rozpoczyna się od RTX-a Pro 1000 Blackwell. I taki układ trafił do egzemplarza testowego. Do tego dochodzi szybki i wydajny RAM pod postacią układu LPCAMM2 o pojemności 64 GB oraz 1-terabajtowy dysk PCIe 4.0 x4.
Procesor i wydajność ogólna

Zapewne dla nikogo zaskoczeniem nie jest, że w przypadku ThinkPada P1 Gen 8 do wyboru są wyłącznie procesory o wyższym TDP, a co za tym idzie – wyższej wydajności. Zainstalowany w testowanym modelu Core Ultra 7 265H to reprezentant generacji Arrow Lake złożony z 16 fizycznych rdzeni: 6 rdzeni Performace, 8 rdzeni Efficient oraz 2 rdzeni Low Power Efficient. Niestety, w przypadku procesorów Arrow Lake-H Intel postanowił zrezygnować z wielowątkowości i wyciął Hyper-Threading z rdzeni P. Szkoda.
Już w poprzednich recenzjach wspominałem, że procesory Intel Arrow Lake całkiem nieźle wypadają pod kątem balansu energooszczędności i oferowanej wydajności. W przypadku testowanego Core Ultra 7 także jest to widoczne. Z tym, że jak na szanującą się stacje roboczą przystało – P1 Gen 8 starał się wyciskać z procesora maksimum wydajności. W związku z tym podczas testów skoncentrowanych na wydajności mogłem nie tylko oglądać dość wysokie taktowanie wszystkich rdzeni, ale też wysoką temperaturę układu… która z czasem zaczęła spadać wciąż trzymając gigaherce na wysokim poziomie – to jednak temat, do którego wrócę w rozdziale dotyczącym kultury pracy laptopa.
| Intel Core Ultra 7 265H | temperatura: | taktowanie: |
| czas pracy – 15 min | 101° C | Rdzenie P: 4,3 GHz Rdzenie E: 3,9 GHz Rdzenie LPE: 2,1 GHz |
| czas pracy – 30 min | 91° C | Rdzenie P: 4,4 GHz Rdzenie E: 3,9 GHz Rdzenie LPE: 2,1 GHz |
| czas pracy – 60 min | 91° C | Rdzenie P: 4,4 GHz Rdzenie E: 3,9 GHz Rdzenie LPE: 2,1 GHz |
Siłą rzeczy wysokie taktowanie wszystkich rdzeni przełożyło się na rezultaty w benchmarkach. Mimo niewielkich różnic w taktowaniu poszczególnych rdzeni, Core Ultra 7 265H okazał się wydajniejszy nie tylko od Core Ultra 7 255H z testowanego niedawno ProBooka 4 G1i 16, ale też przebił Core Ultra 9 185H z poprzedniej generacji ThinkPada P1. I to praktycznie we wszystkich testach.










Procesory Arrow Lake zostały wyposażone również w NPU, ale tu trzeba mieć świadomość, że nie jest to układ pozwalający lokować wyposażone w niego laptopy wśród maszyn Copilot+. Tam wymagania mówią o co najmniej 40 TOPS wydajności, a w przypadku tego SoC mamy maksymalnie 13 TOPS. Tyle, że tu mamy jeszcze do czynienia z wydajnym układem graficznym o wydajności 440 TOPS. Nie ma więc za bardzo na co narzekać w kontekście pracy z narzędziami AI. Zanim jednak przejdę do GPU – najpierw zobrazuję to, o czym napisałem.

Wydajność graficzna
Mobilna stacja robocza bez niezależnego GPU, szczególnie certyfikowanego przez ISV, ma co prawda rację bytu, ale mimo wszystko taka konfiguracja wydaje się nieco wybrakowana. Czasem jednak specyfika wykorzystania stacji roboczej nie wymaga posiadania wydajnego GPU.

Tutaj jest inaczej i Lenovo zdecydowało się sięgnąć po profesjonalne układy graficzne od NVIDII. Do wyboru jest RTX Pro 1000 oraz RTX Pro 2000 – oba układy reprezentują generację Blackwell, która oprócz wysokiej wydajności ogólnej, w tym w aplikacjach 3D wykorzystujących m.in. ray tracing, path tracing, strumieniowanie w wysokiej rozdzielczości oraz upscaling oparty o sztuczną inteligencję, oferuje również duże możliwości wykorzystania narzędzi AI.
RTX Pro 1000 Blackwell bazuje na rdzeniu GB207, a więc tym samym, na którym opiera się „cywilny” GeForce RTX 5050 w wersji pecetowej oraz mobilnej. Układ dysponuje 2560 rdzeniami CUDA, 20 rdzeniami RT oraz 80 rdzeniami Tensor, a jego taktowanie zaczyna się na poziomie 1875 MHz. To z kolei oznacza, że ThinkPad P1 Gen 8 oferuje najmocniejszy mobilny wariant układu. GPU może pochwalić się także 8 GB pamięci GDDR7.
Cały ten zestaw cech sprawia, że RTX Pro 1000 Blackwell nie tylko nieźle prezentuje się pod kątem wydajności w aplikacjach specjalistycznych, ale też w grach. Szczególnie, kiedy do, nomen omen, gry włączy się dodatkowo DLSS oraz Frame Generator. Jak widać – po godzinach pracy P1 Gen 8 będzie mógł podołać zadaniom o nieco mniej specjalistycznym charakterze… Nie da się jednak oszukać, że do najwydajniejszych GPU z tej rodziny wciąż mu daleko. Nie jest to zwrócenie uwagi na braki RTX-a Pro 1000 Blackwell, a raczej na wysoką wydajność najwyżej pozycjonowanych układów z tej rodziny.


W kontekście stacji roboczej postanowiłem także przyjrzeć się dokładniej kulturze pracy testowanego RTX-a i także pod tym kątem wypadł przyzwoicie, osiągając maksymalnie 80° C i zapewniając stabilną pracę z mocą 60 W, a więc swoim maksimum – nie licząc trybu Boost mogącego podbić tę wartość do 75 W.
Skoro już przy łączeniu tych dwóch światów jesteśmy, to warto wspomnieć też, że GPU z rodziny RTX Pro korzystają domyślnie ze sterowników typu produkcyjnego/ NVIDIA Studio, poprawiających wykorzystanie układu w aplikacjach specjalistycznych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby skorzystać ze sterowników Game Ready.
Dysk

„P-jedynka” pozwala na zainstalowanie dwóch nośników M.2 PCIe NVMe w formacie 2280, ale jedno z gniazd oferuje przepustowość interfejsu PCIe 4.0 x4, a drugie PCIe 5.0 x4. Zainstalowany Samsung PM9E1 o pojemności 1 TB to jeden z topowych dysków PCIe 5.0 wykorzystujących kości TLC, jednak w przypadku testowanego ThinkPada jego wyniki przedstawiają się zdecydowanie bliżej rezultatów z najlepszych dysków PCIe 4.0. To każe mi przypuszczać, że z jakiegoś powodu dysk ten znalazł się w wolniejszym gnieździe. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z podzespołem wydajnym i godnym bycia zainstalowanym w stacji roboczej.
Możliwość zainstalowania nawet do 8 TB pamięci w laptopie (dwa dyski po 4 TB i voila!) to jedno, ale oprogramowanie układowe pozwala także na stworzenie z dwóch nośników macierzy RAID 0/1.
Kultura pracy
Pisząc o kulturze pracy testowanego w ubiegłym roku ThinkPada P1 Gen 7 wspominałem, że nie wiem, jakiej magii użyło Lenovo, ale zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony kulturą pracy ich stacji roboczej. W przypadku ósmej generacji jest równie dobrze, przynajmniej w przetestowanym przeze mnie wariancie.
Pracujące na wysokich częstotliwościach rdzenie procesora oraz GPU mają pełne prawo, a wręcz obowiązek być wyzwaniem dla układu chłodzenia. Na szczęście po raz kolejny okazało się, że inżynierowie z Lenovo stanęli na wysokości zadania i zaprojektowali zestaw pozwalający skutecznie radzić sobie z ciepłem generowanym przez podzespoły.




Dwa wiatraki chłodzące podzespoły radzą sobie bardzo dobrze. Siłą rzeczy szum szybko obracających się łopatek jest wyraźnie słyszalny, ale za to jednostajny i nie irytuje świszcząco – gwiżdżącymi tonacjami. Gromadzące się wewnątrz obudowy ciepło generowane przez CPU i GPU jest dość skutecznie usuwane i chociaż temperatura procesora przez większość czasu godzinnego testu przekraczała nieznacznie 90° C, a GPU dokładało kolejne ~80° C, to smukła, jak na stację roboczą rzecz jasna, obudowa nie straszyła temperaturami. Na jej wierzchu, nad klawiaturą, udało mi się zaobserwować maksymalnie 46° C. Zbliżoną wartość dało się zauważyć także pod spodem obudowy.

Podczas pracy o charakterze biurowym i mniej angażującym podzespoły, wiatraczki mogły sobie odpocząć. Laptop pozostawał dzięki temu bezdźwięczny, a obudowa było co najwyżej delikatnie letnia.
Bateria
Zdziwiłbym się, gdybym w „P-jedynce” nie znalazł pojemnej baterii. Lenovo w ósmej generacji swojej ultramobilnej stacji roboczej zainstalowało akumulator o takiej samej pojemności, jak w poprzedniej odsłonie – 90 Wh. Nowsza odsłona laptopa może jednak pochwalić się zdecydowanie lepszymi wynikami pracy po odpięciu wtyczki zasilania, a różnice wynoszą nawet kilka godzin. Nawet podczas symulacji pracy biurowej P1 Gen 8 był w stanie pracować przez 13,5 godziny, a jeszcze mniej obciążające podzespoły zadania pozwoliły wydłużyć ten czas o ok. 2 godziny.

Tu warto jeszcze wiedzieć, że to nie tylko zasługa sporego akumulatora, ale też hybrydowej obsługi dostępnych układów graficznych. Niezależny i jednocześnie bardziej „prądożerny” RTX Pro 1000 aktywuje się dopiero w momencie zapotrzebowania na wysoką moc obliczeniową GPU – czyli na przykład podczas korzystania z aplikacji 3D, grania albo korzystania z zaawansowanych narzędzi AI. W pozostałych scenariuszach pieczę nad obrazem sprawuje dużo bardziej „eco-friendly” iGPU.
Podsumowanie
Ósmą generacją ThinkPada P1 Lenovo starało się raczej zaktualizować swoją prestiżową stację roboczą zamiast stawiać fundamenty na nowo. Chińczycy wykorzystali tu wszystkie „sztuczki”, którymi przekonywali do siebie nie tylko posiadaczy wcześniejszych generacji ThinkPada P1. W dodatku, w pewnym sensie mogli ukontentować osoby rozważające np. przesiadkę z pierwszych ThinkPadów X1 Extreme na nowszy sprzęt.
Chociaż konfiguracja przeze mnie przetestowana nie pokazuje maksimum potencjału tego laptopa, to jednak stanowi ona bardzo dobry punkt wyjścia, aby w ogóle zwrócić na ultramobilną stację roboczą od Lenovo uwagę. Tym bardziej, że chociaż „P-jedynka” pełnoprawną stacją roboczą jak najbardziej jest, to jednak nie jest maszyną tak hardcorowo specjalistyczną, jak chociażby ThinkPad P16. A to sprawia, że jest też dużo bardziej przystępna. Także pod kątem cenowym.




Na tle poprzednich generacji ThinkPad P1 Gen 8 wypada bardzo dobrze, co jest nie tylko zasługą procesorów Intel Arrow Lake oraz GPU z rodziny Blackwell, ale też sporych możliwości skonfigurowania laptopa. Szkoda tylko, że wciąż brakuje w niej modemu WWAN, a pamięć LPCAMM2, mimo że wymienna, pojemna i szybka, to jednak wciąż jest bardzo droga. W opcji z kolei czeka panel Tandem OLED, a dwa gniazda dla dysków pozwalają na instalację do 8 TB pamięci na dane i połączenia ich w RAID.
Bardzo pozytywne wrażenie pozostawiła po sobie analiza kultury pracy laptopa pod obciążeniem oraz czas działania na baterii. Kilkanaście godzin pracy w sprzęcie tego pokroju to raczej rzadko spotykany rezultat. Podobne jak obudowa, która nawet po dłuższym czasie intensywnego zaangażowania podzespołów potrafi pozostać co najwyżej delikatnie ciepła. To się chwali.
| Podsumowanie: | Lenovo ThinkPad P1 Gen 8 |
| segment: | mobilna stacja robocza |
| optymalne zastosowanie: | – szeroko rozumiana praca biurowa – praca w terenie i w podróży – praca kreatywna, w tym montaż i obróbka grafiki – praca z aplikacjami projektowymi – praca z projektami i narzędziami AI – w chwili odpoczynku – gaming w 1080p |
| mobilność: | – wysoka |
| kultura pracy: | – bardzo dobra |
| modem WWAN w opcji: | – nie |
| opcje dokowania: | – stacja dokująca USB-C/Thunderbolt |
| ważne cechy: | – najlżejsza i najsmuklejsza stacja robocza od Lenovo – sporo dostępnych konfiguracji – wybór układów RTX Pro z certyfikacją ISV – wysoka kultura pracy – miejsce na dwa dyski |
Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.





Dodaj komentarz