Lenovo i gaming, mimo że są ze sobą w relacji od wielu lat, to nie był to do końca udany związek. Należał raczej do tych burzliwych, gdzie może i nie trąciło rozwodem, ale czuć było lekki smrodek niesnasek pozostawiany przez mniej lub bardziej nieudane gamingówki. Niestety, czarę goryczy przelał nieszczęsny IdeaPad Y700 i to chyba właśnie wtedy nowym właścicielom IBM dostało się najbardziej, jeżeli mówimy o laptopach konsumenckich. Laptopy miały problemy z płytą główną, BIOS-em oraz różnego typu mniejszymi i większymi usterkami. Na dodatek w Sieci można było znaleźć mnóstwo niepochlebnych opinii na temat serwisu Lenovo… Ostatecznie skończyło się na tym, że jak ktoś pochwalił się kupnem laptopa konsumenckiego z rodziny IdeaPad (gdyż absolutnie nie można ich mylić z ThinkPadami), to w zależności od sympatii do tej osoby – albo kiwało się głową ze smutkiem i troską jednocześnie lub starało się kontrolować, żeby nie parsknąć śmiechem, który mógłby przerodzić się w swoisty, pozbawiony hamulców roast zakupionego sprzętu.

Na szczęście Lenovo zreflektowało się, chociaż piwa, a raczej mętnej i niesmacznej brei, której nikt nie chciał nawet powąchać, naważyło sobie dosyć sporo. Na szczęście w ostatnich latach IdeaPady zyskały nową jakość i potrafią się bronić jako niedrogie notebooki konsumenckie. Następca IdeaPada Y700-15, IdeaPad Y720-15 wypadł znacznie lepiej. A jeszcze trochę później gracze otrzymali od Chińczyków nową serię laptopów gamingowych – Legion. Laptopy dostępne są w dwóch formatach (15,6 oraz 17,3 cala) oraz dwóch stopniach zaawansowania: laptopy serii Y500 stworzono z myślą o mniej zasobnych portfelach, a Legiony Y700 zostały opcją dla miłośników opcji „Full Wypas”. Jednak zostawmy „siedemnastki” i „siedemsetki” z boku, gdyż dzisiaj będziemy zajmować się laptopem 15-calowym.

 

 

Ja sam do nowych „gamingówek” Lenovo podchodziłem z rezerwą, ale styczność z pierwszym przedstawicielem nowej rodziny, Legionem Y520, sprawiła, że postanowiłem dać nowym notebookom dla graczy szansę. Jak się okazało – bardzo słusznie, gdyż Lenovo nie tylko ugasiło pożar po IdeaPadzie Y700, ale też skutecznie stara się nie dopuszczać do kolejnego i swoją koncepcję na gamingowego notebooka rozwijać. I w tym momencie dochodzimy do bohatera dzisiejszej recenzji – Lenovo Legion Y540 (15), który bazuje co prawda na obudowie zeszłorocznej, ale akurat cieszy mnie to, gdyż jest to konstrukcja nie tylko udana pod kątem wizualnym, ale też ergonomii. Oczywiście, wytłumaczę później dlaczego.

Legion Y540 wyposażony został w najnowsze podzespoły od Intela i NVIDII – procesor Core i7 9750H oraz grafikę GeForce GTX 1650 z 4 GB własnej pamięci. Żadnego z przedstawionych podzespołów nie miałem okazji jeszcze testować, więc laptop, mimo że przecież nie posiada topowej konfiguracji, to i tak prezentuje się ciekawie. A poza tym – ciężko byłoby znaleźć najwydajniejszą grafikę w sprzęcie za ok. 4000 zł.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo Legion Y540 15
wymiary i waga:360 x 267 x 25 mm
2,4 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 9750H
6 rdzeni, 12 wątków
2,6 - 4,5 GHz
TDP - 45 W
cache - 12 MB
dostępne CPU:Core i7 9750H
Core i5 9300H
przetestowane GPU:NVIDIA GeForce GTX 1650, 4 GB GDDR5
dostępne GPU:NVIDIA GeForce RTX 2060
NVIDIA GeForce GTX 1660 Ti
NVIDIA GeForce GTX 1650
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
WDC PC SN520 SDAPMUW-512G-1101
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe NVMe
1x 2,5"
RAM:8 GB, DDR4, 2666 MHz
------------------
max. 32 GB, dwa sloty SODIMM
przetestowana matryca:15,6 cala, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowy
BOE CQ, NV156FHM-N61
dostępne matryce:IPS, Full HD, 250 nitów
IPS, Full HD, 300 nitów
IPS, Full HD, 300 nitów i 144 Hz
wybór portów:3x USB 3.0
USB 3.1 typu C z DisplayPort
miniDisplayPort 1.4
HDMI
LAN
audio in/out
akumulator:52,5 Wh, Li-Ion
karty sieciowe:LAN: Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter
WLAN - Intel Wireless-AC 9560
wyposażenie dodatkowe:kamerka pod ekranem
moduł szyfrujący TPM 2.0
Bluetooth 4.2
podświetlana klawiatura
głośniki Harman z Dolby Atmos for Gaming
opcje gwarancji:2 lata
-------------
door-to-door

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Jeszcze w Legionie Y520 Lenovo stawiało na połączenie kolorów w gamingowym światku popularne, znane, może nieco oklepane, a w przypadku Lenovo… kojarzące się z IdeaPadami – czerń i czerwień. Te dwie barwy można było znaleźć na całej obudowie, z czego czerni było zdecydowanie więcej, a kolor czerwony był raczej dodatkiem. Lenovo zrezygnowało później z tego schematu oferując nowe notebooki, które dzięki czerni i bardzo ciemnej szarości wyglądają poważniej i muszę przyznać, że do mnie ten dość prosty, ale przyjemny dla oka styl trafia zdecydowanie bardziej. Tym bardziej, że Legiony wyróżniają się nieco pod kątem samej konstrukcji. Wystający poza zawias „kuperek” ma szansę stać się znakiem rozpoznawczym „gamingówek” Lenovo.

Lenovo Legion Y540 (15)
« 1 z 5 »

Legion Y540 (15) nie próbuje naśladować jakiegoś laptopa ultramobilnego. Gamingówki potrzebują nieco przestrzeni wewnątrz obudowy, żeby można było zastosować wydajny układ chłodzenia i dlatego laptop po zamknięciu ma grubość niemal 2,5 cm. Jego waga zaś wynosi  ok. 2,3 kg.

Chociaż obudowa Legiona Y540 w całości została wykonana z tworzywa, to, po pierwsze – nie odnosi się wrażenia „plastikowości” urządzenia, a po drugie – komputer całkiem nieźle prezentuje się pod kątem wytrzymałości całej konstrukcji. Pulpit został pokryty gumopodobnym tworzywem, które może się kojarzyć z tym z niektórych ThinkPadów. Materiał jest przyjemny w dotyku, ale niestety szybko się brudzi śladami zostawianymi przez nadgarstki i palce. Na szczęście, tak szybko jak się brudzi, tak szybko można go wyczyścić. Uciskając powierzchnię podnadgarstnika, da się zobaczyć niewielkie ugięcia materiału, ale nie jest to nic niepokojącego. Klapa laptopa prezentuje się jeszcze lepiej – jest solidna, odporna na wyginanie i wykrzywianie, a w dodatku ozdobiono ją błyszczącym logo serii z bardzo ładnym i subtelnym podświetleniem literki „O” oraz delikatną fakturą.

Lenovo Legion Y540 (15)
« 1 z 5 »

Zawiasy dekla również zasługuje na pochwałę. Bez problemu utrzymują matrycę w wybranym położeniu, ekran nie ma tendencji do sprężynowania, a potwierdzeniem świetnie wyważonej pracy mechanizmów jest możliwość otwarcia laptopa jedną dłonią, bez potrzeby przytrzymywania go za pulpit. Lubię taką dbałość o detale. Warto też wspomnieć, co znajdziemy pod spodem komputera. Mianowicie, znajduje się tam dość spora, zajmująca prawie połowę powierzchni spodu, siateczka, przez którą da się zobaczyć dwa wiatraki układu chłodzenia. Jak można się domyślać, służy ona do czerpania powietrza potrzebnego do chłodzenia podzespołów. Żeby to ułatwić, Lenovo zdecydowało się dać laptopowi dość wysokie „nóżki”, przy czym ze środka tylnej wycięto ok. 1/3 jej długości tworząc w ten sposób szparę, przez którą powietrze ma jeszcze bardziej uproszczoną drogę do układu chłodzenia. Poza tym, siatkę przykrywającą wiatraki można zdjąć, uzyskują w ten sposób łatwą możliwość wyczyszczenia chłodzenia laptopa. Do zdjęcia tej pokrywy wystarczy odkręcenie jednej śrubki, ale szkoda, że nie pomyślano tutaj o jakimś małym wcięciu pozwalającym na podważenie i łatwiejsze zdjęcie tego elementu.

Wspomniany wcześniej „kuperek” laptopa nie jest wyłącznie wizualnym bajerem. Taką rolę, owszem, może pełnić za sprawą fajnie wykończonych dysz układu chłodzenia, które fanom motoryzacji mogą kojarzyć się z „grillem” od Ferrari 328 GTB. Na tylnej krawędzi znajdują się jednak nie tylko otwory służące do pozbywania się rozgrzanego przez GPU i procesor powietrza z wnętrza obudowy, ale też większość dostępnych portów. I jest to rozwiązanie, które w notebookach uwielbiam, a które, niestety, dzisiaj spotykane jest co najwyższej w mobilnych stacjach roboczych oraz większych laptopach gamingowych. Na tyle umieszczono gniazdo zasilania, LAN, HDMI, miniDisplayPort, USB 3.0 oraz USB typu C. Pomyślano też, żeby użytkownik miał łatwiej przy podłączeniu urządzeń peryferyjnych i oznaczenia portów umieszczono u góry tylnej krawędzi. Kolejny wart wspomnienia detal.

Lenovo Legion Y540 (15) - prawy bok
« 1 z 5 »

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Legion Y540 (15) otrzymał całkiem przyzwoitą matrycę. I to nawet biorąc pod uwagę, że jest to podstawowy ekran, z jakim notebooka można zakupić. 15-calowy panel od BOE wyświetla obraz w rozdzielczości Full HD (1920 x 1080) i może pochwalić się maksymalną jasnością na poziomie prawie 250 nitów. Pokrycie kolorów może i nie wyrwie nikogo z butów, ale prawie 80% pokrycia palety sRGB wskazane przez kolorymetr prezentuje się całkiem nieźle. Do tego dochodzi kontrast 833:1 oraz całkiem głęboka czerń (0,29 cd/m2).

Osoby wymagające nieco więcej mają jeszcze dwie inne możliwości. Pierwsza, to wybrać konfigurację z ekranem Full HD, ale o mocniejszych podświetleniu oraz dokładniejszym odwzorowaniu kolorów, a druga – to kolejny panel Full HD, jednak tym razem jest to ekran odświeżany 144 razy w ciągu sekundy. Dla sympatyków dynamicznych gier – jak znalazł!

Parametry matrycy:

  • luminancja: 245 cd/m2
  • kontrast: 833:1
  • czerń: 0,29 cd/m2
  • paleta sRGB: 79%
  • paleta AdobeRGB: 58%

 

Klawiatura i touchpad

To pierwsze akcesorium to dość ważny element laptopa dla graczy i cieszy fakt, że Lenovo się ponownie do niego przyłożyło. Sam układ klawiatury pokazuje, które klawisze są ważniejsze, a które odgrywają w tym sprzęcie nieco mniejszą rolę. Strzałki zostały wyraźnie wyszczególnione i powiększone kosztem wielkości strefy numerycznej. W sprzęcie, którego odbiorcami mają być przede wszystkim gracze takie rozwiązanie mi nie przeszkadza. Klawisze są bardzo przyjemne w dotyku i mają odpowiednio miękki i sprężysty skok ze świetnie wyczuwalną, natychmiastową odpowiedzią. Klawiatura nie tylko bardzo dobrze nadaje się do grania, ale jestem pewien, że osoby stawiające setki słów dziennie za pomocą komputera także będą z niej zadowolone. Klawisze są oczywiście podświetlane, ale wyłącznie na biało. Co mi akurat odpowiada.  

Lenovo Legion Y540 (15) - pulpit roboczy
« 1 z 5 »

Touchpad za to odgrywa w laptopie dla graczy rolę drugorzędną. Nie to, że nie jest w ogóle potrzebny, ale nie jest tu tak istotny, jak w przypadku ultrabooków. Na szczęście Lenovo nie potraktowało tego elementu po macoszemu, dzięki czemu Legion otrzymał nieduży, co prawda, ale za to całkiem użyteczny gładzik. Jego czarna płytka jest wystarczająco śliska i bardzo dobrze reaguje na ruch palców. Niewielkie zastrzeżenia mam do oddzielonych od płytki klawiszy, gdyż ich skok jest w mojej opinii nieco zbyt twardy, nieco „plastikowy”. Ale może komuś innemu będzie on w pełni odpowiadał.

 

Głośniki

Legion Y540 (15) posiada dwa głośniki, które umieszczono na przedniej krawędzi, więc jeżeli użytkownik zdecyduje się na grę bez słuchawek, to docierający do niego dźwięk nie będzie w żaden sposób tłumiony. Głośniki grają czysto i głośno, przy maksymalnej głośności można odnieść wrażenie, że wręcz za głośno. Na szczęście dźwięk jest czysty, zróżnicowany, a w trakcie gry oraz oglądania filmów ma się wrażenie, że poszczególne pasma mają odpowiednią przejrzystość i sobie nie przeszkadzają. Sprzęt wspiera oprogramowanie Dolby Atmos for Gaming. Nie różni się ono specjalnie od aplikacji, którą spotkać można w laptopach biznesowych, chociaż jej zmieniono schemat kolorystyczny – oczywiście, że na czarno-czerwony. Jeżeli jednak to połączenie barw komuś nie odpowiada, to może jeszcze zdecydować się na połączenie czerni z błękitem, zielenią lub kolorem pomarańczy.

Software daje możliwość wyboru jednego z gotowych profili – Filmy, Muzyka, Głos, Dynamiczny, Gry. Ten ostatni jest o tyle ciekawy, że posiada jeszcze cztery dodatkowe ustawienia: dla strzelanek, gier wyścigowych, RTS-ów oraz gier RPG. Dolby Atmos for Gamers umożliwia również wirtualizację dźwięku oraz uwydatnienie dialogów. Dla nieco bardziej zaawansowanych lub wymagających graczy pozostawiono możliwość skorzystania z dość prostego korektora i spersonalizowania ustawień.

Funkcje bezpieczeństwa

Nie dość, że mamy do czynienia z laptopem gamingowym, to jeszcze ze średniej półki. Trudno więc się dziwić, że funkcji zabezpieczających komputer i dane właściwie tutaj nie ma. Oprócz TPM 2.0 Legion nie zaoferuje nic więcej. Chyba że doliczymy gniazdo dla linki antykradzieżowej. Trochę szkoda, gdyż całkiem praktyczną opcją mógłby się okazać przycisk zasilania zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych, podobnym do tego z ThinkBooka 13s.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

Tutaj też nie należy spodziewać się fajerwerków. Laptop wyposażony jest w dość standardowe podzespoły zapewniające łączność z globalną siecią. Po pierwsze, a dla gracza-miłośnika gier online najważniejsze: karta sieciowa LAN – obecna (Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter). Po drugie – Wi-Fi – także obecne, jakże inaczej (Intel Wireless-AC 9560). Jak widać, nie jest to żadne „topowe” wyposażenie, gdyż mówimy tu o niezbędnym standardzie. Jeżeli komuś marzy się „gamingowa” karta sieciowa, np. Killer, to niestety – nie w Legionach serii Y500.

Lenovo Legion Y540 (15) - port USB oraz gniazdo jack
« 1 z 5 »

Kamerka

Warto się jej przyjrzeć, gdyż nie została umieszczona na górnej ramce, a to zaś budzi obawę o perspektywę z  jakiej będą nas oglądać osoby po drugiej stronie kamerki. W przypadku Acera Swift 7 2019 kamerka była umieszczona powyżej klawiatury, co w efekcie dało kuriozalny efekt i eksperyment ten ciężko uznać za udany. Na szczęście w Legionie Y540 jest o tyle lepiej, że obiektyw znajduje się na pokrywie, czyli – koniec końców – ruchomym elemencie laptopa i dzięki temu można dopasować sobie odpowiedni kąt, pod jakim kamerka będzie nas „łapać”. Okazało się, że nie trzeba zbyt mocno odchylać klapy laptopa, aby uzyskać korzystny kąt. Co prawda, trzymając laptopa na kolanach nasz współrozmówca będzie nas widział nieco od strony podbródka, ale i tutaj da się ten problem rozwiązać zmieniając odrobinę ustawienie ekranu.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Nadeszła chwila, na którą czekałem – czas sprawdzić jak Intel Core i7 9750H poradzi sobie w obudowie, w której jeszcze rok temu znajdowała się jednostka również sześciordzeniowa, ale mimo wszystko – mniej wydajna. Core i7 9750H to także procesor sześciordzeniowy i dwunastowątkowy, jednak może pochwalić się wyższym taktowaniem bazowym (2,6 GHz zamiast 2,2 GHz) oraz maksymalnym w trybie Turbo Boost (4,5 GHz vs. 4,1 GHz). Nowsza jednostka otrzymała także pojemniejszą pamięć cache (12 MB zamiast 9 MB). W efekcie, w porównaniu do Core i7 8750H, który znajdował się np. w testowanym przez nas Asusie ZenBook Pro, Core i7 9750H z Legiona okazał się być ok. 8% wydajniejszym układem.

W trakcie testu stabilności, procesor był w stanie utrzymywać wysokie taktowanie, które po pół godziny utrzymywało się na poziomie 3,6 GHz. Co ważne – układ chłodzenia wywiązywał się ze swojej roli bardzo dobrze i w trakcie trwania testu temperatura z 84°C z pierwszych 15 minut spadła do 78°C po 60 minutach. Miła niespodzianka.

Intel Core i7 9750Htemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.84° C3490 MHz
czas pracy – 30 min.82° C3589 MHz
czas pracy – 60 min78° C3490 MHz

Test Cinebench R15 pokazał, że nie tylko „na papierku” testowany CPU prezentuje się dobrze. Procesor był w stanie zdobyć w teście ponad 1300 punktów, czyli wartość, której nie powstydziłyby się chipy montowane w desktopach. Średnia wartość z sześciu prób wyniosła niemal 1300 punktów, co jest dla tej jednostki wynikiem naprawdę świetnym. Podobnie wygląda pod kątem testu jednego rdzenia, który by w stanie „wykręcić” wynik 192 punktów.

Oprócz Core i7 9750H, Legion Y540 15 dostępny jest również z Core i5 9300H, czyli CPU posiadającym cztery rdzenie fizyczne i możliwość liczenia ośmiu wątków jednocześnie.

Testowany laptop wyposażony został również w 8 GB pamięci operacyjnej, co na standardy dzisiejszych gier jest wartością coraz rzadziej pokrywającą się z wymaganiami rekomendowanymi. Panowie i panie z Lenovo o tym wiedzą i raczej nie skazywaliby graczy na taką wartość. Komputer posiada dwa gniazda SODIMM, więc jest w stanie obsłużyć do 32 GB RAM DDR4 2666 MHz w trybie dwukanałowym.

 

 

 

 

 

 

 

 

Szerzej kwestię podziału mobilnych procesorów Intel omawiamy tutaj.

 

Czas na przetestowanie, jak radzi sobie mobilna wersja GeForce’a GTX 1650 wyposażonego w 4 GB pamięci GDDR5. Karta graficzna bazuje na układzie TU117, więc mamy do czynienia z grafiką oparta o najnowszą rodzinę układów od NVIDII. Jednak nie ma się co oszukiwać – to RTX-y obsługujące ray tracing oraz DLSS, a nie GTX-y są obecnie obiektem westchnień graczy. Nie oznacza to jednak, że GTX 1650 jest nie wart zainteresowania. W porównaniu do poprzedniej generacji kart graficznych – Pascali w wersji mobilnej, pod kątem wydajności GTX 1650 plasuje się między GTX-em 1050 Ti a GTX-em 1060, z czego zdecydowanie bliżej mu do tego pierwszego. Wydany w kwietniu tego roku chip graficzny posiada 1024 rdzeni CUDA, 896 jednostek cieniujących, 56 jednostek teksturujących oraz 32 jednostki rasteryzujące. Co to oznacza w praktyce? Że jeżeli do grania wystarczy nam rozdzielczość Full HD i nie musimy mieć koniecznie wszystkich suwaków ustawień graficznych przesuniętych w stronę napisu „Ultra”, to jesteśmy w stanie bez problemu zagrać w najnowsze produkcje z płynnością dochodzącą do 60 klatek na sekundę.

Dobrym przykładem może być dość wymagający Assassin’s Creed: Origins, gdzie tylko na ustawieniach średnich udało się dobić do 60 kl/s. W Wiedźminie 3 zaś na najwyższych ustawieniach udało się osiągnąć 56 kl/s., a biorąc pod uwagę, że nasze miejsce testowe, czyli rynek w Novigradzie, jest jedną z bardziej wymagających lokacji w grze, to w innych miejscach (Velen, Skellige i Toussaint) możemy ze spokojną głową oczekiwać 60 kl/s. Niestety, bardzo wymagające gry, takie jak na przykład Metro Exodus, do osiągnięcia pożądanej przez graczy pełnej płynności 60 fps-ów potrzebować będą mocniejszej karty graficznej. Jeżeli jednak 30 klatek na sekundę nas zadowala, to wystarczy nieco pobawić się ustawieniami, aby lawirując pomiędzy niskimi a wysokimi uzyskać płynne 30 klatek.

 

 

 

 

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

W swojej ostatniej recenzji, również dotyczącej laptopa Lenovo, trochę narzekałem na dysk zainstalowany w ThinkBooku 13s. Zawód wziął się przede wszystkim z dość niskiej, jak na dysk PCIe NVMe, wartości zapisu. W przypadku dysku od Wester Digital, który został zainstalowany w testowanym Legionie, nie mogę mieć natomiast ani krzty zastrzeżeń. Po wynikach wyraźnie widać, że mamy do czynienia z dyskiem PCIe x2 NVMe, przy czym nośnik doskonale wykorzystuje zarówno interfejs PCIe, jak i protokół NVMe uzyskując w trybie zapisu oraz odczytu dość zbliżone do siebie wyniki. Odczyt na poziomie ponad 1500 MB/s oraz niewiele wolniejszy zapis (prawie 1300 MB/s) jasno pokazują, że mamy do czynienia z dyskiem wyższej klasy, co jak na maszynę z segmentu „entry-gaming” jest całkiem miłą niespodzianką. Podobnie jak to, że w pudełku z laptopem znajduje się woreczek z czterema śrubkami i tasiemką zakończoną gniazdem SATA, co jasno daje do zrozumienia, że laptop może zostać wyposażony w dysk dodatkowy, 2,5-calowy dysk.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

Legion Y540 (15) wyposażony jest w baterię o pojemności, która mogłaby przez wiele godzin utrzymywać przy życiu ultrabooka z niskonapięciowym procesorem oraz zintegrowaną kartą graficzną. Ale kiedy mówimy o laptopie wyposażonym w jedną z najmocniejszych mobilnych jednostek dostępnych obecnie na rynku oraz niezależną kartę graficzną z, bądź co bądź, średniej półki, to 57 Wh nie zrobi na nikim większego wrażenie. Niemniej, Legion w trakcie oglądania filmów wyłączył się dopiero po 4 godzinach, a surfowanie po Sieci wyczerpało akumulator po niespełna 5,5 godziny. No cóż, nie jest to laptop stworzony do zabierania go wszędzie ze sobą, tylko do grania. I przy zakupie trzeba wziąć to pod uwagę.

 

 

Testy kultury pracy

Układ chłodzenia w przypadku testowanego Legiona ma pełne ręce roboty, ale też został właściwie do tego przygotowany. Dwa spore wiatraki, grube ciepłowody o niemałej przepustowości oraz dysze umieszczone w tylnych narożnikach obudowy są tego stanowczym potwierdzeniem. Jak się okazało, wszystko co wymieniłem sprawdziło się w praktyce. Obudowa laptopa nawet w trakcie godzinnego grania nie nagrzała się do wartości mogących niepokoić szczęśliwego posiadacza Legiona Y540. Maksymalnie 41°C i to na spodzie jest w pełni akceptowalne. Zresztą, pod kątem temperatury obudowy, pomiędzy trybem pracy biurowej a graniem nie było większej różnicy.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

Zupełnie inaczej sprawa wygląda pod kątem głośności układu chłodzenia. Przeglądanie Internetu lub praca z pakietem biurowym nie robią na układzie chłodzenia żadnego wrażenia i laptop zachowuje się wtedy bezdźwięcznie. Jednak uruchomienie gry sprawia, że wiatraczki zaczynają się energicznie obracać, co skutkuje szumem o natężeniu nawet 53 dB. Szum jest co prawda słyszalny, ale dzięki temu, że jest dość jednostajny, jesteśmy w stanie go zignorować, kiedy porwie nas rozgrywka lub założymy słuchawki.

 

 

 

Podsumowanie

Co tu dużo mówić – Lenovo Legion Y540 15 to kolejna udana generacja laptopa z półki „entry-gaming”. Za stosunkowo niewielkie pieniądze (ceny zaczynają się już poniżej 4000 zł) otrzymujemy porządnie wykonane urządzenie o bardzo dobrym stosunku ceny do wyposażenia. Legion posiada bardzo wygodną klawiaturę, świetnie rozlokowane porty, niezłej klasy matrycę IPS oraz oferuje przyzwoitą kulturę pracy.

Pod kątem wydajności również nie wypada narzekać. Legion może być wyposażony w sześciordzeniowego Intel Core i7 i jak pokazują nasze testy – pracuje on z pełną wydajnością. Podobnie jest z kartą graficzną, która mimo, że jest przedstawicielem średniej półki wydajnościowej, to amatorom starszych lub mniej wymagających tytułów oraz graczom zadowalającym się niższymi ustawieniami graficznymi, do grania w zupełności wystarczy. A jeżeli nie, to zawsze może sięgnąć po konfigurację z GTX-em 1660 Ti lub RTX-em 2060. Podoba mi się także, że do Legiona Y540 (15) jesteśmy w stanie włożyć dwa dyski. Gracze doskonale wiedzą, że foldery z klientami takimi jak Steam, Origin czy Uplay potrafią bardzo szybko i czasami w sposób niekontrolowany przybierać na wadze.

Lenovo Legion Y540 15

Niektórym może przeszkadzać, że Y540 (15) jest ciężki i nieco gruby, jak na 2019 rok. Ale – naprawdę? Będziemy się tego czepiać w przypadku notebooka gamingowego, którego głównym zadaniem jest, mimo wszystko, spoczywanie na biurku?

Podsumowanie:Lenovo Legion Y540 15
segment:notebook gamingowy
optymalne zastosowanie:- gry wideo
- zadania biurowo-administracyjne
- praca z tekstem
- rozrywka z multimediami
mobilność:- duża
kultura pracy:- dobra
modem WWAN w opcji:- nie
opcje dokowania:- USB typu C
ważne cechy:- wytrzymała obudowa
- gniazda z tyłu laptopa
- niezła matryca
- dobrze wyceniony
- bardzo dobre głośniki
- obsługa dysków PCIe NVMe
- miejsce dla dwóch dysków
- dostępne wersje z mocniejszą karta graficzną