Legiony od Lenovo zyskały moje zainteresowanie już od pierwszego przedstawiciela. Później, kiedy już stopniowo zaczęły trafiać w moje recenzenckie łapska, ciekawość zaczęła nawet zamieniać się w pewną sympatię. Lenovo zaś udowodniło, że potrafi tworzyć naprawdę dobre laptopy dla graczy, co było o tyle istotne, że wcześniejsze IdeaPady gamingowe wypadały na tle konkurencji od Asusa czy MSI co najwyżej średnio.

Po przyjściu na świat Legionów sytuacja dość szybko uległa zmianie, a Lenovo w skuteczny sposób zaznaczył się jako producent już nie tylko świetnych biznesówek, ale też laptopów gamingowych. Zaś konkurenci musieli wziąć nową konkurencję na poważnie. Gracze także zaczęli z coraz większą ufnością podchodzić do sprzętu z rodziny Lenovo Legion, bo Chińczycy zatoczyli szerokie koło i z logo Lenovo Legion wypuścili na rynek również desktopy oraz peryferia dla graczy – od monitorów przez myszki i klawiatury, na słuchawkach i plecakach kończąc. Te jednak zostawmy i skupmy się na laptopach.

 

 

Pierwsze gamingówki z rodziny Legion pojawiły się na rynku w 2017 roku i wtedy jeszcze dość mocno nawiązywały swoim wyglądem do wspomnianych IdeaPadów dla graczy. Czerń przełamana czerwonym podświetleniem klawiatury nie wyglądała też w żaden sposób ciekawie, bo komputerów gamingowych w takiej stylistyce było wówczas na pęczki. Dopiero kolejna generacja przyniosła rewolucję, która sprawiła, że Legiony nie tylko wyróżniały się na tle konkurentów, ale też były diabelnie eleganckie. I taki uniwersalny i całkiem przyjemny dla oka design udało się utrzymać do dzisiaj, a bohater tej recenzji, Legion 7 15 jest tego idealnym przykładem.

Właśnie – Legion 7. Nie „Y750”, jak podpowiadałoby dotychczasowe nazewnictwo. To się nieco zmieniło, podobnie jak w przypadku ThinkPadów. I teraz mamy po prostu Legiona 7, a liczba 15 oznacza wariant z 15,6-calowym ekranem. „Siedemnastki” na chwilę obecną jeszcze nie ma, ale podejrzewam, że to kwestia czasu, gdyż Legiony zawsze pojawiały się w dwóch wersjach.

Przyjrzyjmy się zatem, co też konfiguracja z Core i7 10750H, RTX-em 2070 Max-Q oraz 16 GB RAM-u i ekranem o rozdzielczości Full HD jest w stanie zaoferować graczom.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo Legion 7 15
wymiary i waga:359 x 259 x 20 mm
od 2,25 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 10750H
6 rdzeni, 12 wątków
2,6 - 5,0 GHz
TDP - 45 W
cache - 12 MB
dostępne CPU:Intel Core i9 10980HK
Intel Core i7 10875H
Intel Core i7 10870H
Intel Core i7 10750H
Intel Core i5 10300H
przetestowane GPU:NVIDIA GeForce RTX 2070 Max-Q
Intel UHD 630
dostępne GPU:GeForce RTX 2080 Super Max-Q
GeForce RTX 2070 Super Max-Q
GeForce RTX 2070 Max-Q
GeForce RTX 2060
GeForce RTX 1660 Ti
Intel UHD 630
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe
SAMSUNG MZVLB512HBJQ-000L2
obsługiwane dyski:2x M.2 PCIe
RAM:16 GB, DDR4 2933 MHz, dual-channel
------------------
max. 32 GB, dwa banki SODIMM
przetestowana matryca:15,6 cala, Full HD, 1920 x 1080, 144 Hz
IPS, matowa
BOE08EA
dostępne matryce:Full HD, IPS, matowy 144 Hz, 300 nitów
Full HD, IPS, maotwy, 144 Hz, 500 nitów
Full HD, IPS, matowy, 240 Hz, 500 nitów, HDR400 i Dolby Vision
wybór portów:1x USB 3.0 (3.2 gen 1)
2x USB 3.1 (3.2 gen 2) 10 Gb/s
1x Thunderbolt 3
1x USB 3.1 typu C (3.2 gen 1)
1x HDMI 2.0
1x RJ-45
audio in/out
akumulator:80 Wh
opcje łącznościWLAN - Intel Wi-Fi 6 AX201 160 MHz
LAN - Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:kamerka z zasłoną
podświetlana klawiatura iCUE
podświetlenie dysz i frontu obudowy iCUE
TPM 2.0
głośniki z Dolby Atmos
opcje gwarancji:rok lub dwa lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Niech błogosławiony będzie moment, w którym producenci laptopów gamingowych, szczególnych tych z wyższych serii, doszli do wniosku, że błyszczące obudowy i pstrokacizna, chociaż przyciąga wzrok, to może nie jest najlepszą wizytówką sprzętu za grube tysiące. Gracze dorośli, a sprzęt nierzadko służy im zarówno do zabawy, jak i do pracy.

Legion 7 trzyma się stylistyki, która pierwszy raz pojawiła się w Legionie Y730. To wtedy obudowy całkowicie przeprojektowano, wysmuklono, nadano im poważniejszy wygląd, a z tyłu pojawił się charakterystyczny kuperek z portami. Oczywiście gamignowe dodatki w postaci kolorowego podświetlenia także się pojawiały i nie brakuje ich też tutaj.

Najnowsza odsłona posiada bardzo podobną obudowę do tej z poprzedniej generacji. Właściwie największą zmianą jest delikatna modyfikacja rozmieszczenia portów. Piętnastocalowy Legion 7  w całości wykonany jest z aluminium pomalowanego na matowy, szary kolor – bardzo elegancki i uniwersalny skądinąd. Laptop jest dość zgrabny, jak na wydajną gamingówkę, gdyż ma 2 cm grubości po zamknięciu, a przy tym waży 2,25 kg.

Mi osobiście powaga aluminiowych, ciemnych paneli nieco gryzie się z kolorowym podświetleniem.  LED-ów Lenovo tym razem nie żałowało. Świecące pasy znajdziemy pod przednią i bocznymi krawędziami, diody schowano także w dyszach układu chłodzenia oraz porcie USB umieszczonym na prawym boku. Z tym wszystkim łączy się intensywnie świecąca klawiatura potrafiąca mienić się kolorami RGB na wiele różnych sposobów. Klawisze mają sporo trybów świecenia intensywność światła również można regulować, ale to szerzej omówię w sekcji poświęconej klawiaturze. Na ten moment zdradzę tylko, że jeżeli komuś nie pasuje domyślnie włączona feeria barw, to może zmienić kolor i tryb podświetlenia lub wyłączyć je całkowicie, więc nie jest na nie skazany.

Pod kątem wytrzymałości obudowy nowy Legion prezentuje się naprawdę dobrze, a na szczególną pochwałę zasługuje pulpit. Obudowa jest całkiem sztywna i odporna na uciskanie. Pokrywa prezentuje się również całkiem solidnie i nacisk na nią nie wywołuje artefaktów na wyświetlanym obrazie. Rozczarowaniem okazał się natomiast szary elementy będący ozdobnym przedłużeniem stylistyki zawiasów. Ich obudowy są metalowe, natomiast owe przedłużenie – plastikowe. Niestety, nie usztywnia to w żaden sposób dolnej ramki pokrywy. Można było lepiej połączyć kwestię estetyczną z praktyczną. Na koniec warto wspomnieć, że wszystkie elementy laptopa są ze sobą bardzo dokładnie spasowane, nic nie trzeszczy, ani nie chrupie przy podnoszeniu komputera, a wszystkie wcięcia i wycięcia wykonano z dużym pietyzmem.

Jak już wspomniałem, większość portów znajduje się na tyle laptopa i nie ukrywam, że takie rozwiązanie bardzo lubię. Szczególnie w sprzęcie, który chociaż jest całkiem przenośny, to i tak więcej czasu będzie spędzał na biurku niż w plecaku. Na tył wyprowadzono zasilanie, HDMI 2.0, „erjotkę” oraz dwa porty USB 3.1 typu A (3.2 gen 2 wg nowej nomenklatury – czyli USB o przepustowości 10 Gb/s). Z lewej strony umieszczono dodatkowo USB 3.1 typu C (3.2 gen 1) z funkcją DisplayPort oraz drugie, obsługujące interfejs Thunderbolt 3. Jeszcze jedno gniazdo USB 3.0 w najbardziej rozpoznawalnym formacie znajduje się z prawej strony – to to podświetlane, o którym wspomniałem wcześniej.  

Na spodzie laptopa znajduje się dość spore okno z siatką, które pomaga układowi chłodzenia czerpać powietrze do studzenia podzespołów. Ale trzeba brać pod uwagę, że od czasu do czasu trzeba będzie usunąć kurz stamtąd i z wentylatorów. Zdjęcie klapy wymaga odkręcenia 10 drobnych śrubek i tu przyda się śrubokręt krzyżakowy. Pomocny będzie też jakiś kawałek twardszego plastiku, żeby zdjąć klapę. Zatrzaski trzymają dość mocno, więc przy ich podważaniu trzeba uważać, żeby nic nie powyginać i nie połamać. Po zdjęciu spodu nie tylko będziemy w stanie wyczyścić chłodzenie, ale też przy okazji wymienić lub dołożyć dysk albo RAM.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Pod tym kątem nowy Legion absolutnie nie zawodzi. I nie mówię tu tylko o testowanym egzemplarzu, ale w ogóle. Chociaż, tak myślę, że gdyby chociaż jeden ekran posiadał rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli, to nic by się nie stało. Skorzystać by mogli na tym gracze lubiący ostrzejszy obraz, a GeForce RTX 2070 w wielu tytułach mógłby zagwarantować odpowiednią liczbę klatek na sekundę, żeby się nim cieszyć.

Zamiast tego mamy trzy matryce IPS o rozdzielczości Full HD, z czego jedna jest ewidentnie przygotowana z myślą o rozgrywkach e-sportowych, gdyż może pochwalić się nie tylko jasnością 500 nitów oraz odświeżaniem na poziomie 240 Hz. Pozostałe dwie wcale nie wyglądają gorzej, gdyż już najbardziej podstawowa jest w stanie zagwarantować 100% pokrycia sRGB oraz 144 Hz. Testowana zaś jest wariantem pośrednim – wg Lenovo ma oferować jasność 500 nitów, odświeżać obraz 144 na sekundę oraz oferować 100% pokrycia palety kolorów AdobeRGB.

No i w przypadku testowanej matrycy Lenovo nie kłamało. Kolory są odpowiednio jaskrawe i zróżnicowane już na pierwszy rzut oka, a kolorymetr pokazał 99-procentowe pokrycie AdobeRGB. Jasność zaś wyniosła 506 nitów, a jednolitość podświetlenia także stała na wysokim poziomie. Jedyne czego może brakować to trochę czarniejszej czerni, ale to już moje czepialstwo. W końcu to jest IPS, a nie wyświetlacz OLED albo VA. Całościowo obraz wygląda naprawdę świetnie nie tylko na papierze, więc nawet osoby pracujące z grafiką będą mogły z matrycy Legiona 7 15 korzystać.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 506 cd/m2
  • kontrast: 1219:1
  • czerń: 0,42 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 92%
  • paleta AdobeRGB: 99%

 

Klawiatura i touchpad

Klawiatura w Legionach jest jak najbardziej porządku – klawisze są odpowiednio duże i dobrze rozlokowane. Starczyło nawet miejsca na wyeksponowanie strzałek oraz, nieco ściśniętą co prawda, klawiaturę numeryczną. Dla mnie jednak skok klawiszy, chociaż bardzo sprężysty i wyraźny, to jest nieco za płaski, ale innym może to akurat odpowiadać.

Podobnie prezentuje się kwestia podświetlenia Corsair iCUE – domyślnie mamy ustawioną mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy, jaskrawą feerię, która nie każdemu może się podobać. Muszę przyznać jednak, że jest w niej coś hipnotyzującego. Płynność z jaką poszczególne kolory się zmieniają jest naprawdę przyjemna dla oka. Nawet dla takiego przeciwnika odpustowych klawiatur, jak ja.

Laptop posiada zainstalowaną aplikację iCUE i to dzięki niej można dowolnie bawić się wszystkimi podświetlanymi elementami laptopa, nie tylko klawiaturą, chociaż to na niej się teraz skupię.

iCUE umożliwia zmianę trybu świecenia (Fala, Deszcz, Tęcza… generalnie – cuda-wianki), zintegrowanie wszystkich elementów, aby świeciły tak samo oraz tworzenie własnych kompozycji. Jeżeli komuś nie pasują podświetlane dysze czy krawędzie, to może je sobie wyłączyć albo zmniejszyć ich intensywność świecenia. Takie możliwości sprawiają, że wariantów można skonfigurować całe mnóstwo.

Na szczęście tryb podświetlenia da się także zmieniać za pomocą klawisza funkcyjnego (Fn) i spacji. Już samo wciśnięcie Fn wygasza klawiaturę i zostawia podświetlone wyłącznie klawisze F1-F12 – wygodny patent. Jeżeli komuś nie podobają się rozlewające się po klawiaturze kolorki, to może ustawić jednolitą barwę, na przykład niebieską (w domyślnym profilu). Można też zmniejszyć lub zwiększyć jego intensywność za pomocą kombinacji Fn+strzałka w górę/strzałka w dół. Całkiem fajne rozwiązanie, pozwalające szybko zmienić ustawienia podświetlenia nawet w czasie gry. Nie trzeba minimalizować okna do pulpitu, włączać odpowiedniej aplikację i tam dopiero kliknąć na wybrany tryby.

O touchpadzie mogę powiedzieć tyle, że jest i sprawdza się bardzo dobrze. Jeżeli ktoś będzie potrzebował skorzystać z gładkiej, szarej płytki, to nie powinien czuć jakiegokolwiek dyskomfortu w związku z tym. Palce ślizgają się po gładziku bez oporu, a przyciski mają dobrze wyczuwalny i sprężysty klik. Powierzchnia touchpada także jest odpowiednia do tego, żeby można było swobodnie nawigować kursorem i korzystać z windowsowych gestów.

 

Głośniki

Po raz kolejny oprogramowanie Dolby Atmos pokazało, że dobry soft potrafi wiele. Legion 7 15 posiada dwa głośniki umieszczone pod spodem bocznych krawędzi. Fakt, że znajdują się na dole laptopa w żaden sposób nie przeszkodziło im być bardzo głośnymi i jednocześnie oferować bardzo czysty dźwięk na całej skali głośności. Aplikacja Dolby Atmos for Gaming potrafi z nich wykrzesać naprawdę wiele i nawet osoba o wrażliwości na dźwięki typu „gra/nie gra” bez problemu wyłapałaby różnicę pomiędzy włączonym a wyłączonym oprogramowaniem.

Za sprawą softu od Dolby dźwięk jest przede wszystkim bardziej przestrzenny i bogatszy i słychać to wyraźnie nawet bez potrzeby podpinania głośników lub słuchawek. Niemniej, i tak gracze raczej rzadko będą korzystać z głośników laptopa na rzecz własnego audio. W tym przypadku warto wiedzieć, że gotowe profile (Gry, Muzyka, Film, Głos, Dynamiczny) mocno promują bas. Więc jeżeli wolicie większy balans pomiędzy poszczególnymi pasmami, to warto pobawić się ustawieniami w trybie Spersonalizuj.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Szkoda, że Lenovo nie zdecydowało się na jakąkolwiek funkcję zabezpieczającą komputer przed niepowołanym dostępem. Ostatnio Acer Swift 3 mnie pod tym kątem pozytywnie zaskoczył, oferując chociaż czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania. Tutaj po cichu liczyłem na to samo, ale niestety – Lenovo nie przewidziało tego dodatku nawet w opcji. Jedynymi elementami zabezpieczającymi dane jest systemowe hasło i moduł szyfrujący TPM 2.0. Kamerka zaś posiada zasłonkę, więc wścibskie oko agenta CIA, Mossadu albo FSB nam nie straszne.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

Łączność

Legion 7, chociaż jest laptopem z wyższej półki, to pod kątem hardware’u odpowiedzialnego za połączenie z Internetem wcale się nie wyróżnia na tle tańszych konkurentów. A trochę szkoda, bo dla miłośników rozgrywek sieciowych na wyższym poziomie niż niedzielne granie, karty sieciowe i oprogramowanie Killera mogłoby być sporą wartością dodaną. 

Połączenie bezprzewodowe możliwe jest dzięki układowi Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz, co oznacza, że laptop będzie w stanie komunikować się z siecią Wi-Fi 6. Połączeniem przewodowym zaś zarządzań będzie gigabitowa karta Realtek RTL8168/8111 PCI-E.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

 

Procesor i wydajność ogólna

Na początek mała uwaga dotycząca procedury testowej. W aplikacji Lenovo Vantage znajduje się opcja nazwana Tryb Term i odpowiada za zarządzanie stosunkiem wydajności do temperatury podzespołów. Laptop domyślnie ustawiony jest na opcję „Tryb zrównoważony”, ale na potrzeby testów wydajności przełączony był na „Tryb wydajny”, żeby laptop mógł pokazać pełnię swoich możliwości. Przecież nie gra się na pół gwizdka, co nie?

Na papierze konfiguracja testowanego Legiona może sugerować, że mamy do czynienia z jedną z najmocniejszych dostępnych zestawów, ale wcale tak nie jest. Zestaw składający się z procesora Intel Core i7 10750H, 16 GB RAM-u, GeForce’a RTX 2070 Max-Q oraz dysku o pojemności 512 GB lokuje go pod kątem wydajności mniej więcej pośrodku innych konfiguracji, które stworzyło Lenovo.

Core i7 10750H to jednostka 10. generacji (Comet Lake-H) mobilnych chipów Intela o TDP wynoszącym 45 W. Tak wysokie TDP sugeruje już, że jest to jednostka nastawiona przede wszystkim na wydajność, a co za tym idzie – przeznaczona dla laptopów gamingowych i mobilnych stacji roboczych. Testowany CPU posiada 6 rdzeni fizycznych oraz Hyper-Threading, więc może liczyć do 12 wątków w jednym momencie. Do charakterystyki należy dorzucić także wysokie taktowanie rdzeni (2,6 – 5 GHz) oraz 12 MB pamięci cache.

W trakcie testów procesor wypadł naprawdę dobrze. W godzinnym teście obciążeniowym pracował z bardzo wysoki taktowaniem, które potrafiło momentami przekroczyć wartość 4 GHz na pojedynczym rdzeniu. Taki stan rzeczy nie pozostał obojętny na kwestię temperatury układu w czasie pracy. Ta potrafiła dojść do 95°C, zaś programy diagnostyczne zaczęły informować o throttlingu termicznym, czyli obniżeniu taktowania CPU w celu uniknięcia jego uszkodzenia. Co ciekawe, fakt ten nie rzutował w zauważalny sposób na rezultaty w benchmarkach.

Intel Core i7 10750Htemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.94° C3891 MHz
czas pracy – 30 min.95° C4094 MHz
czas pracy – 60 min95° C3989 MHz

Wyniki osiągane w testach Cinebench R15 oraz R20 w żaden sposób nie odbiegały od oczekiwanej normy. Mało tego, poszczególne wyniki w teście sześciu następujących po sobie przebiegów były do siebie zbliżone, co świadczy też o dużej stabilności działania obciążonego Core i7 10750H. Pozostaje tylko jedno „ale” – Legion 7 15 może zostać zakupiony także z mocniejszymi Core i7 10850H, Core i7 10875H oraz Core i9 10980HK. I tu pojawia się pytanie następujące: jak układ chłodzenia poradzi sobie z jeszcze wydajniejszymi chipami, skoro w tym przypadku jest na granicy możliwości?

Testowana konfiguracja oraz wersja z Core i5 10800H pracuje w oparciu o pamięć DDR4 2933 MHz, natomiast warianty z pozostałymi procesorami obsługują RAM DDR4 3200 MHz. W obu przypadkach laptop obsługuje maksymalnie 32 GB.

 

 

 

 

 

 

 

 

Szerzej kwestię podziału mobilnych procesorów Intel omawiamy tutaj.

 

Wydajność graficzna

Podobną sytuacją, jak w przypadku CPU, mamy w przypadku karty graficznej – chociaż obecność RTX-a 2070 Max-Q może sugerować, że mamy do czynienia jedną z topowych konfiguracji przygotowanych przez Lenovo, to wcale tak nie jest. Chińczycy oferują także warianty z RTX-em 2070 Super Max-Q oraz 2080 Super Max-Q. Niżej natomiast jest wersja z RTX-em 2060 oraz GTX-em 1660 Ti.

NVIDIA GeForce RTX 2070 Max-Q to mobilna wersja układu TU106 – tego samego, który znajduje się również w RTX-e 2060 w wariancie desktopowym i mobilnym. Grafika posiada 2304 rdzenie CUDA, 64 jednostki rasteryzujące i 144 jednostki teksturujące. Do tego dochodzi 8 GB pamięci GDDR6 na szynie 256-bitowej oraz 36 rdzeni RT odpowiedzialnych za ray tracing i 288 rdzeni Tensor. Skutkiem połączenia tych wszystkich elementów otrzymujemy układ dający pewien zapas mocy w grach ogrywanych na wyświetlaczu Full HD na najwyższych detalach. Jak duży ten zapas będzie zależy od konkretnego tytułu. Na tapet wziąłem m.in. wymagające produkcje: AC: Odyssey, Metro Exodus oraz pecetową wersję Horizon: Zero Dawn. Tutaj na najwyższych detalach wydajność potrafiła spaść poniżej 60 FPS-ów. Ale w nieco mniej wymagających sprzętowo tytułach, jak na przykład Wiedźmin 3: Dziki Gon czy Far Cry: New Dawn liczba wyświetlanych klatek animacji potrafiła na najwyższych detalach podskoczyć do ponad 100 w przypadku pierwszego tytułu i przeszło 80 w przypadku drugiego. Wciąż mówimy o najwyższych ustawieniach.

Lenovo Legion 7 15 może działać w dwóch trybach: hybrydowym lub w pełni zależnym od RTX-a. W pierwszym wariancie mamy do czynienia z wykorzystywaniem technologii NVIDIA Optimus, czyli poza grą lub programem wymagającym dużej mocy obliczeniowej GPU, rolę układu graficznego przejmuje Intel UHD 630. Jego mniejszy apetyt na energię wpływa m.in. na czas pracy na baterii. Jest jednak dość znaczący minus takiego rozwiązania – brak możliwości włączenia G-Syncu. Żeby móc z tej technologii korzystać, należy wyłączyć tryb hybrydowy i przekazać pełnię władzy nad wyświetlaczem RTX-owi.

Na szczęście trybem hybrydowym można zarządzań z poziomu aplikacji Lenovo Vantage, a do zatwierdzenia zmian niezbędny będzie restart systemu. Nie trzeba więc niczego szukać w BIOS-ie, jak to bywało drzewiej w niektórych laptopach.

 

 

 

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

Możliwości przechowywania danych i gier na testowanym modelu nie są jakieś spektakularne pod kątem pojemności. Dość powiedzieć, że Call of Duty: Modern Warfare zajmuje obecnie na moim prywatnym pececie ponad 200 GB. Tutaj do dyspozycji mamy 512 GB, czyli ok. połowa pojemności byłaby już zaklepana, a gdzie miejsce na system i inne gry? Nośnik PCIe NVMe od Samsunga (PM981) w kwestii oferowanych prędkości zapisu i odczytu prezentuje się wybornie i równie dobrze mógłby trafić do profesjonalnego sprzętu pokroju stacji roboczej. Zresztą, to jest jedna z naczelnych linii dysków od Koreańczyków, więc nie ma się co temu dziwić.

Pojemność 512 GB może być dla wielu niewystarczającą, ale na szczęście Lenovo umożliwia wybór laptopa z pojemniejszym nośnikiem, a mało tego – do dyspozycji jest jeszcze jedno gniazdo M.2. Może się w nim znaleźć drugi dysk i w ten sposób problem pojemności zostaje łatwo rozwiązany.

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

15-calowy Legion 7 ma całkiem spory akumulator, gdyż jego pojemność wynosi 80 Wh. I to już powinno dawać nadzieję na kilka godzin pracy bez potrzeby podpinania komputera pod zasilacz. Testy baterii były robione w trybie hybrydowym, więc podczas np. przeglądania Internetu, rolę karty graficznej pełnił zintegrowany Intel UHD 630. To zaś pozwoliło Legionowi pracować przez 6 godzin. W trybie pracy biurowej zaś bateria wystarczyła na nieco ponad 4 godzin. Takie rezultaty nie zrobią wrażenia na posiadaczach ultrabooków, ale na tle innych notebooków dla graczy prezentują się naprawdę korzystnie. Laptop obsługuje też szybkie ładowanie (Rapid Charge) umożliwiające naładowanie 50% pojemności akumulatora w pół godzinki.

 

 

Testy kultury pracy

To bodaj największa zadra na całościowym obrazie bohatera recenzji i mam mały problem z jednoznaczną oceną kultury pracy. Z jednej strony mamy wykazany throttling termiczny CPU, ale z drugiej – nie widać tego na benchmarkach, a sam procesor pracuje całkiem stabilnie. W czasie testów obciążenia GPU temperatura nie przekraczała 70°C, więc też nie ma powodów do narzekania. Temperatura poszczególnych stref obudowy podczas gry też prezentowała się naprawdę znośnie. Więc o co chodzi?

Musicie wiedzieć, że dwa zainstalowane wewnątrz laptopa wiatraki potrafią dać popalić uszom. Owszem – są w miarę skuteczne (mimo występującego w teorii throttlingu), ale głośne i ciężko jest zignorować szum przekraczający 54 dB. Na szczęście nie przybiera on formy świszcząco-gwiżdżącej czy innych tonacji mogących irytować, ale sama donośność szumu potrafi dać się we znaki. Ja miałem czasami dosyć po kilkunastu minutach przebywaniu w jego towarzystwie, a ratunkiem okazywały się słuchawki.

Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest w stanie zaakceptować taki balans miedzy skutecznością chłodzenia a jego intensywnością.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

 

Podsumowanie

Lenovo przygotowało laptopa porządnie wykonanego, wytrzymałego i mającego szansę trafić do szerokiego odbiorcy – od nastolatka po dorosłego gracza lubiącego po pracy pyknąć w to i owo. Podoba mi się też liczba dostępnych konfiguracji, chociaż w przypadku CPU obawiam się o wydajność mocniejszych jednostek niż zainstalowany Core i7 10750H. W konfiguracji, którą testowałem zobaczyłbym też albo pojemniejszy albo drugi dysk. Bo 512 GB dla zapalonego gracza to dzisiaj plan minimum. Na ogromną pochwałę zasługuje za to znakomity, równo podświetlony ekran IPS o odświeżaniu 144 Hz i świetnym odwzorowaniu kolorów oraz wygodna klawiatura i touchpad.

Lenovo Legion 7 15

Lenovo Legion 7 w wariancie 15-calowym jest laptopem bardzo dobrym, ale też pełnym sprzeczności. Bo mamy tu niemal biznesowy i całkiem skromny, jak na laptopa gamignowego, design, ale upstrzony gdzie się da podświetleniem RGB. Throttling niby jest, ale tak naprawdę nie był w żaden sposób odczuwalny w trakcie testów. Kultura pracy także pokazuje dwie twarze – z jednej strony temperatura CPU niepokoi, z drugiej – wiatraki pracują na maksymalnych obrotach, a GPU oraz obudowa nie nagrzewa się do niepokojących wartości. I gdzieś trzeba w tym wszystkim znaleźć złoty środek i zastanowić się co i na ile jest dla nas istotną wadą i skonfrontować to z wieloma zaletami, które bezsprzecznie Legion 7 posiada. 

Podsumowanie:Lenovo Legion 7 15
segment:laptop gamingowy
optymalne zastosowanie:- gry komputerowe
- multimedia
- obróbka grafiki 2D oraz 3D
mobilność:- wysoka
kultura pracy:- przeciętna
modem WWAN w opcji:- nie
opcje dokowania:- Thunderbolt 3
ważne cechy:- wytrzymała obudowa z aluminium
- wydajny
- atrakcyjne, chociaż trochę agresywne podświetlenie iCUE
- sporo dostępnych konfiguracji
- świetna matryca IPS 144 Hz
- całkiem niezłe głośniki