Dla wielu osób hasło „laptop gamingowy” wciąż brzmi jak żart. Mimo że tego typu komputery nie są niczym nowym ani odkrywczym. Pewnie, laptopy dla graczy potrafią być naprawdę drogie, nie zawsze da się je rozbudować, a o modernizacji w formie wymiany CPU lub karty graficznej na nowsze rozwiązania, poza nielicznymi wyjątkami, nie ma mowy. Zazwyczaj możliwości ulepszenia takiego notebooka kończą się na zmianie lub dołożeniu dysku oraz RAM-u. Poza tym, kiedyś gamingówki potrafiły być naprawdę sporymi maszynami. I to nie tylko w przypadku największych, 17-calowych komputerów. Przez to podróżowanie z nimi i przenoszenie ich także nie było najwygodniejsze, co zaprzeczało przecież samej idei laptopów.

Czasy się jednak zmieniły, podobnie jak notebooki dla graczy – teraz są mniejsze, szczuplejsze, a co najważniejsze – coraz wydajniejsze. A jakby tego było mało, tego typu sprzęt może spełniać teraz nie tylko rolę wyłącznie rozrywkową, ale dzięki chociażby specjalnym sterownikom NVIDIA Studio, modele z układami graficznymi od „zielonych” mogą pełnić rolę sprzętu dla grafików i projektantów. Szczególnie, gdy laptop wyposażono również w ekran o wysokich parametrach obrazu. Wielu producentów odeszło też od infantylnego, kolorowego i przesyconego kolorowymi LED-ami wzornictwa, więc zabranie takiego laptopa na firmowy meeting nie przyniesie nikomu wstydu.

HP Pavilion 15 Gaming 2020

Piszę o tym dlatego, że przede mną znajduje się komputer, który wydaje się spełniać wszystkie wymienione wyżej warunki – HP Pavilion 15 Gaming w konfiguracji z Ryzenem 7 3750H oraz kartą graficzną GeForce GTX 1660 Ti Max-Q. Pavilion Gaming to taki stan przejściowy pomiędzy konsumenkimi notebookami HP o zacięciu multimedialnym a „właściwymi” gamingówkami od HP, czyli komputerami z rodziny Omen. Wcześniej Paviliona 15 Gaming miał okazję testować Kuba. Nowsza odsłona posiada bardzo podobną obudowę, ale zmieniła się konfiguracja – a co za tym idzie – wydajność oraz kultura pracy i czas pracy na baterii. Czy zmiany zadziałały na korzyść Paviliona? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w recenzji.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:HP Pavilion 15 Gaming 2020
wymiary i waga:365 x 257 x 25 mm
od 2,3 kg
przetestowany CPU:AMD Ryzen 7 3750H
4 rdzenie, 8 wątków
2,3 GHz - 4,0 GHz
TDP - 35 W
cache - 4 MB
dostępne CPU:AMD Ryzen 7 3750H
AMD Ryzen 5 3550H
Intel Core i5 9300H
Intel Core i7 9600H
przetestowane GPU:NVIDIA GeForce GTX 1660 Ti Max-Q, 6 GB GDDR5
AMD Radeon RX Vega 10
dostępne GPU:NVIDIA GeForce GTX 1660 Ti Max-Q, 6 GB GDDR5
NVIDIA GeForce GTX 1650, 4 GB GDDR5
AMD Radeon RX Vega 10
AMD Radeon RX Vega 8
Intel UHD 630
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe x2 NVMe
INTEL SSDPEKNW512G8H
obsługiwane dyski:1x M.2 SATA/PCIe
1x 2,5"
RAM:8 GB DDR4, 2400 MHz (2 x 4 GB, dual channel)
------------------
2 gniazda SODIMM
przetestowana matryca:15,6 cala, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowy, 144 Hz
AUO82ED
dostępne matryce:Full HD, IPS, 144 Hz
Full HD, IPS, 60 Hz
wybór portów:USB 3.0
USB 2.0
USB 3.0 typu C
HDMI 2.0
LAN
audio in/out
akumulator:52,5 Wh
karty sieciowe:WLAN: Realtek RTL8822CE 802.11ac PCIe Adapter
LAN: Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter
wyposażenie dodatkowe:czytnik kart pamięci SD
głośniki Bang & Olufsen
podświetlana klawiatura
TPM 2.0
opcje gwarancji:2 lata

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Jak już wspomniałem, laptop nie różni się zbyt mocno wyglądem od zeszłorocznej generacji, czego absolutnie nie traktuję jako wady. Konstrukcja 15-calowego Paviliona zrobiła na mnie wrażenie bardziej „dorosłej”, ale na całe szczęście – nie w ten nudny sposób. Pavilion 15 Gaming posiada podobną do poprzednika bryłę, ale zrezygnowano z żebrowań w tyle obudowy, gdyż wylot układu chłodzenia znajduje się teraz pod ekranem. Z kolei tylne narożniki bocznych krawędzi delikatnie ścięto. Zachowano natomiast ażurową, trójwymiarową siateczkę pod ekranem – lubię, kiedy takie smaczki są w stanie nadać całej konstrukcji nieco charakteru. Bez zmian pozostał też schemat kolorystyczny i ponownie matowa czerń przeplata się z zielonym, błyszczącym logo HP znajdującym się na klapie oraz zielonym podświetleniem klawiatury.

Laptop jest przy tym wszystkim dość kompaktowy i waży 2,3 kg przy 2,5 cm grubości – tyle samo, co model z zeszłego roku.

HP Pavilion 15 Gaming 2020
« 1 3 »

Forma laptopa się niemal nie zmieniła, ale tym razem HP postanowiło zbudować komputer w całości z tworzywa, co, w mojej opinii, jest krokiem wstecz w stosunku do Paviliona poprzedniej generacji z pulpitem wykonanym z aluminium. Tym bardziej, że tam mieliśmy do czynienia z naprawdę sztywnymi panelami, a tutaj plastik nie dość, że na środku pulpitu wyraźnie się ugina, to jeszcze w trakcie uciskania go palcem po prawej stronie touchpada da się usłyszeć delikatne stukanie. A to świadczy o tym, że konstrukcja nie została należycie podparta. Na szczęście pod kątem spasowania obudowa wypada w porządku i kiedy podniesiemy komputer za narożnik, nic nie trzeszczy i nie skrzypi.

HP Pavilion 15 Gaming 2020
« 1 4 »

Klapa za to prezentuje się lepiej niż rok temu – tworzywo jest tutaj trochę sztywniejsze. Wciąż idealnie nie jest, ale widać postęp. Na całe szczęście, nawet mocniejszy nacisk na środek dekla nie wywołuje artefaktów na działającym ekranie. Szeroki zawias, na którym spoczywa klapa, także wypada lepiej, chociaż wciąż ma tendencje do, nieco zbyt mocnego w mojej opinii, sprężynowania. Chwali się, że wyświetlacz nie ma żadnego problemu z zachowaniem nadanej mu pozycji. Siła mechanizmu zawiasu została wyważona w sposób pozwalający na otwarcie laptopa jedną ręką.

Niestety, krok w tył poczyniono też pod kątem dostępnych portów. Zamiast trzech USB 3.0, nowy Pavilion 15 Gaming posiada tylko dwa USB typu A, z czego jedno jest w standardzie 2.0 (z funkcją Always On), a drugie – 3.0. Pozostawiono natomiast nowoczesne USB 3.0 typu C, a także HDMI, LAN oraz uniwersalne złącze jack. Szczerze mówiąc, najciężej jest zrozumieć mi decyzję o postawieniu na USB 2.0. Naprawdę, notebook w 2020 roku tego potrzebuje? Tym bardziej przy tak ograniczonym wyborze gniazd? Nie wypada mi za to narzekać na rozmieszczenie wszystkich portów. tylnej strefie bocznych krawędzi (za wyjątkiem jacka znajdującego się z przodu prawego boku), dzięki czemu podłączone przewody nie będą przeszkadzać w posługiwaniu się myszką zarówno osobom praworęcznym, jak i leworęcznym.

HP Pavilion 15 Gaming 2020 - lewy bok
« 1 4 »

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

HP przygotowało dla tego modelu wyłącznie dwie matryce. Obie są ekranami IPS o rozdzielczości Full HD, z tym, że jedna z nich posiada standardowe odświeżanie 60 Hz, a druga – 144 Hz. W testowanym laptopie znalazłem ten drugi wariant. Swoją drogą – 144 Hz w laptopie gamingowym z niższej półki? Miły dodatek, tym bardziej, że jeszcze niedawno zarezerwowany był dla laptopów ze zdecydowanie wyższych półek cenowych.

Panel może pochwalić się nie tylko odświeżaniem 144 razy na sekundę, ale też niezłymi wartościami reszty parametrów. Już „na oko” widać, że kolory są wyraźnie i ostre, ale na szczęście nieprzejaskrawione. Testy kolorymetrem pokazały, że nie jest to tylko złudzenie – paleta kolorów sRGB została oddana w niemal 90%. Ponadto mocne podświetlenie (300 nitów) nie przeszkodziło w uzyskaniu głębokiego kontrastu i wyraźnej czerni. Bez kozery mogę uznać wyświetlacz za jeden z najmocniejszych punktów Paviliona 15. Monitor powinien sprawdzić się nie tylko w trakcie gry, ale też prostych zadaniach graficznych czy oglądaniu filmów i seriali.

 

Parametry matrycy:

  • luminancja: 313 cd/m2
  • kontrast: 1205:1
  • czerń: 0,26 cd/m2
  • paleta sRGB: 86%
  • paleta DCI-P3: 68%
  • paleta AdobeRGB: 63%

 

Klawiatura i touchpad

Klawiatura jest oczywiście podświetlana, ale nie ma tutaj mowy o wielokolorowych LED-ach. Podobnie jak w modelu zeszłorocznym, w nowej wersji klawiaturę również wyróżnia zielona otoczka wokół pojedynczych klawiszy. Płytki klawiszy wykonano z matowego tworzywa i muszę przyznać, że jest ono całkiem przyjemne w dotyku. „Kafelki” mają też odpowiednią powierzchnię, żeby bez problemu intuicyjnie i bezwzrokowo w nie trafiać. A dzięki temu, że klawisze ułożone są dość ciasno (ale uniknięto bałaganu!), to wystarczyło miejsca na klawiaturę numeryczną.

Klawisze pracują całkiem w porządku – wciska się je dość lekko i czuć tylko delikatny opór, a odpowiedź jest dobrze wyczuwalna. Przyczepię się jedynie do tego, że ich skok jest krótki i niezbyt głęboki, co może i spodoba się osobom sporo piszącym na laptopie, ale niekoniecznie graczom. A szkoda, bo to właśnie im HP adresuje ten komputer.

Mam wrażenie, że touchpad został potraktowany trochę po macoszemu. Oczywiście, da się z niego korzystać bez większych przeszkód, ale korzystając z niego odnosiłem wrażenie, że płytka z czarnego tworzywa została osadzona trochę za luźno. Przez to, w trakcie korzystania z niej, niekiedy dało się usłyszeć delikatne chrupnięcie. Być może to tylko cecha tego konkretnego egzemplarza. A być może nie. Całe szczęście natomiast, że gładzik nie ma tendencji do „pływania”, co miałby prawo irytować w trakcie pracy. Zintegrowane z płytką klawisze działają bez najmniejszego zarzutu.

HP Pavilion 15 Gaming 2020 - pulpit
« 1 6 »

Głośniki

HP już od dobrych paru lat współpracuje z firmą Bang & Olufsen – producentem sprzętu audio. Początkowo logo tej marki można było znaleźć głównie na laptopach z wyższych serii. Dzisiaj współpraca ta jest na tyle owocna, że nawet w tańszych notebookach można ujrzeć charakterystyczne logo B&O.

Podobnie jak w przypadku Omena 17, tak w Pavilionie 15 Gaming niby jest w porządku, ale nie do końca. Właściwie jest tu jakaś przestrzeń dźwięku i nie zlepia się on w drażniącą uszy papkę. Niby dźwięk jest czysty i pozbawiony zniekształceń, ale maksymalna głośność sprawia, że soprany stają się zbyt angażujące i w efekcie trochę męczą ucho. Teoretycznie da się ich intensywność zniwelować dzięki aplikacji B&O Audio Control, ale nie daje to zbyt wiele. Można też spróbować pobawić się korektorem i ustawić poszczególne pasma po swojemu. Nie ukrywam jednak, że efekty najbardziej będą słyszalne na słuchawkach lub zewnętrznych głośnikach. Podsumowując – da się obejrzeć serial, da się porozmawiać na Skype, ale do słuchania muzyki czy grania lepiej sięgnąć po zewnętrzne audio.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Jak to zazwyczaj w laptopach gamingowych bywa, nie znajdziemy tu żadnych funkcji pozwalających na zabezpieczenie dostępu do pulpitu. No cóż, może niedługo dożyjemy czasów, gdy producenci notebooków wreszcie wpadną na to, że zawartość laptopa dla gracza także może być bardzo cenna. Póki co – pozostaje wyłącznie hasło.

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

HP Pavilion 15 Gaming 2020 - gniazda na lewym boku: zasilanie oraz USB 2.0
« 1 5 »

Łączność

Posiadacz testowanego laptopa będzie miał dwie możliwości połączenia z Internetem. Jak łatwo się domyślić, mowa oczywiście o karcie sieciowej wyposażonej w gniazdo RJ-45, co dla graczy lubiących wszelkiej maści rozgrywki sieciowe jest swoistym „must have” w laptopie. Niestety, z racji, że Pavilion 15 Gaming nie jest sprzętem z najwyższej półki, to nie można liczyć tutaj na układy np. od Killera. Do dyspozycji jest Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter.

Drugą opcją jest naturalnie sieć Wi-Fi, z którą można połączyć się poprzez drugi układ od Realteka – RTL8822CE 802.11ac.

 

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

Nie ukrywam, że byłem ogromnie ciekaw, jak poradzi sobie najmocniejszy mobilny AMD Ryzen 3000 w porównaniu z procesorami Intela. W testowanym egzemplarzu wlutowano Ryzena 7 3750H – jednostkę będącą teoretycznie bezpośrednim konkurentem Intel Core i7 9750H. Jednak pomiędzy tymi dwoma układami są dwie zasadnicze różnice, pomijając oczywiście kwestie taktowania czy pojemności pamięci cache  – Core i7 posiada TDP 45 W oraz 6 rdzeni i 12 wątków, zaś przedstawiciel AMD oferuje 4 rdzenie i 8 wątków przy TDP na poziomie 35 W. Jak można się domyślić, te różnice sprawiają, że ciężko będzie mu rywalizować 1:1 z CPU od „niebieskich”. Uczciwiej, wydaje się, będzie porównywać go do Core i5 9300H– czyli również jednostki o 4 rdzeniach i możliwości obliczania 8 wątków jednocześnie. Poza tym, nawet taktowanie obu chipów prezentuje się podobnie – w przypadku Ryzena 7 3750H mamy od 2,3 GHz bazowo do 4,0 GHz w trybie Turbo. „I-piątka” natomiast posiada o 100 MHz wyższe taktowanie bazowe oraz maksymalne w trybie Turbo Boost.

Pod kątem wydajności i kultury pracy procesor wypadł świetnie. Nie dość, że APU pracował przez godzinę z niemal maksymalną wydajnością, to dodatkowo potrafił utrzymywać stabilną temperaturę. Duża w tym zasługa odpowiedniego zbalansowania systemu chłodzenia, ale o tym później.

AMD Ryzen 7 3750Htemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.74° C3772 MHz
czas pracy – 30 min.74 C3647 MHz
czas pracy – 60 min73° C3872 MHz

W trakcie testów syntetycznych Ryzen 7 3750H zaprezentował wydajność bardzo bliską Core i5 9300H. Wyniki z wielordzeniowego testu Cinebench R15 oscylowały w okolicach 785 punktów. Większa różnica była widoczna w teście pojedynczego rdzenia i tutaj testowany Ryzen odstawał od przedstawiciela Intela. Na przekonwertowanie używanego w naszych testach wideo z 4K do Full HD, Ryzen potrzebował nieco ponad 19,5 minuty.

HP przygotowało też warianty laptopa z Ryzenem 5 3550H oraz jednym z dwóch przywołanych już chipów od Intela. W testowanym egzemplarzu zainstalowano 8 GB pamięci operacyjnej (2x 4 GB DDR4 2400 MHz), co stanowi minimum, jeżeli chodzi o wymagania współczesnych gier, szczególnie tych z segmentu AAA. Dlatego lepiej już na starcie zainwestować w dwie kości 8-gigabajtowe. Maksymalnie pamięć operacyjna może zostać rozszerzona do 32 GB. Trzeba też wziąć pod uwagę, że Radeon Vega jest małym egoistą i rezerwuje dla siebie 2 GB pamięci, przez co mając 8 GB, faktycznie do wykorzystania mamy 6 GB.

HP Pavilion 15 Gaming dostępny jest także z procesorami Intela – Core i5 9300H oraz Core i7 9600H.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szerzej kwestię podziału mobilnych procesorów Intel omawiamy tutaj.

 

Wprowadzając do oferty GeForce’a GTX 1660 Ti NVIDIA trafiła w przysłowiową „dziesiątkę”. Ta karta graficzna stała się idealnym balansem pomiędzy ceną a oferowaną wydajnością. Chętni na laptop gamingowy, którzy mimo wszystko nie chcieli wydawać małej fortuny na konfigurację z RTX-em, otrzymali układ tańszy, ale także również pozwalający na niemal nieskrępowane granie w rozdzielczości Full HD (a nawet WQHD) na prawie najwyższych detalach w najnowszych grach. Jedynym kompromisem cenowym, oprócz trochę niższej wydajności od RTX-a 2060, jest brak obsługi ray tracingu i DLSS przez GTX-a 1660 Ti. Jak się jednak okazało – nie był to dla wielu jakiś wielki problem, a konfiguracje z tą grafiką stały się bardzo pożądane. Zresztą, gier obsługujących RT oraz DLSS wciąż nie ma zbyt wiele, więc ten kompromis wydaje się korzystny. Chociaż NVIDIA hucznie zapowiada, że gier z ray tracingiem ma się pojawiać coraz więcej, a DLSS udoskonalono do wersji 2.0.

W przypadku grafiki zainstalowanej w testowanym Pavilionie, mamy do czynienia z wersją Max-Q – chip posiada nieco obniżone taktowanie w celu polepszenia kultury pracy laptopa. GTX 1660 Ti opiera się na tym samym chipie graficznym, co reszta GTX-ów generacji Turing – TU116. Podobnie też, jak mobilny RTX 2060, testowana grafika posiada 6 GB pamięci GDDR6 na 192-bitowej szynie. Jednak pod kątem liczby jednostek renderujących, cieniujących oraz teksturujących, GTX 1660 Ti musi uznać wyższość RTX-a 2060.

Przejdę jednak do najważniejszej kwestii – jak testowana karta sprawdza się w grach? GeForce GTX 1660 Ti pozwala się cieszyć zarówno płynnością, jak i co najmniej wysokimi detalami nie tylko w nieco mniej wymagających produkcjach, takich jak Far Cry: New Dawn, ale także w tytułach potrafiących wycisnąć z GPU i procesora siódme poty. Jeżeli komuś nie będzie przeszkadzała płynność 40 klatek na sekundę, to jest w stanie cieszyć się najwyższymi ustawieniami obrazu w Assassin’s Creed: Odyssey. Metro Exodus umożliwi płynną grę na ustawieniach Ultra, ale jeżeli ktoś woli postawić na płynność, zamiast jakości, to lepiej obniżyć ustawienia do poziomu wysokiego lub normalnego.

 

 

 

 

Grafika nada się także do ewentualnej pracy w specjalistycznych środowiskach graficznych, np. CATIA, Maya czy 3ds Max. Tym bardziej, że dla GTX-a 1660 Ti Max-Q można pobrać sterowniki NVIDIA Studio, nie tylko Game Ready, czyli oprogramowanie zoptymalizowane pod kątem profesjonalnego wykorzystania GeForce’a.

 

 

W systemie widoczny jest także Radeon Vega 10 pracujący w momencie, kiedy GTX może pozostać uśpiony, czyli np. w czasie przeglądania Internetu czy pracy z pakietem biurowym. Pozwala to oszczędzać energię baterii, w przypadku pracy z odłączonym zasilaczem, a także pozytywnie wpływa na kulturę pracy laptopa poza trybem najwyższej wydajności.

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Zawsze z aprobatą podchodzę do laptopów, w których znajdują się dwa miejsca na dysk – bez znaczenia, czy jest to zestaw 2x M.2, czy może M.2 + dysk 2,5 calowy – tak jak w recenzowanym notebooku. Dwa dyski to dwa dyski i, szczególnie w laptopie z takiego przedziału cenowego, możliwość zainstalowania więcej niż jednego nośnika zasługuje na pochwałę. Tym bardziej, że HP postawiło tu na gniazdo M.2 obsługujące zarówno dyski SATA 3, jak i PCIe NVMe. Egzemplarz testowy wyposażono właśnie w dysk PCIe NVMe od Intela, jednak osiągi jasno dają do zrozumienia, że dane są przesyłane dwiema linia PCIe, a nie czterema – jak w najszybszych dyskach. Jednak w przypadku budżetowej gamingówki nie można na to narzekać.

Instalacja dodatkowego dysku jest bardzo prosta – wystarczy odkręcić śrubki na spodzie, zdjąć pokrywę, uważając, aby nie wyłamać zatrzasków, i zainstalować 2,5-calowy nośnik SSD lub HDD w przeznaczonym do tego miejscu. Voila!

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

HP Pavilion 15 Gaming pozytywnie mnie zaskoczył pod kątem długości czasu na własnym zasilaniu. na pełnej wydajności laptop jest w stanie pracować przez ok. 1,5 godziny, a w przypadku obniżenia jasności ekranu i włączenia opcji oszczędzania energii – nawet do ponad 5 godzin. Jak na akumulator o pojemności 52,5 Wh, mający zasilać dość jasny ekran oraz wydajny procesor i jego „integrę”, to całkiem przyjemne rezultaty.

 

 

Testy kultury pracy

W tym momencie każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, czy woli żeby laptop był cichy, ale miał tendencję do nagrzewania się, czy lepiej, żeby wiatraki były słyszalne, ale za to ani obudowa, ani podzespoły w żaden sposób nie będą straszyć wysokimi temperaturami.

Odpowiedź numer dwa sprzyja testowanemu Pavilionowi 15, gdyż układ chłodzenia pracuje tu naprawdę intensywnie, ale też widać, że został odpowiednio zoptymalizowany. Rozstrzał pomiędzy minimalną a maksymalną głośnością pracujących wiatraków wynosi aż 15 dB. W czasie pracy biurowej laptop jest praktycznie bezgłośny. Tylko od czasu do czasu na krótką chwilę załącza chłodzenie. Osoba skupiona na pracy lub rozgrywce pewnie nawet nie zwróci na to uwagi. Przy większym zaangażowaniu podzespołów szybsza praca wiatraków jest w stanie generować czum na poziomie 46 dB, co już staje się wyraźnie słyszalne. Uruchomienie wymagającej gry potrafi jeszcze bardziej zwiększyć intensywność pracy układu chłodzenia i wtedy jego głośność przekracza 50 dB.

 

 

Plusy takiego rozwiązania jednak są spore – obudowa komputera praktycznie się nie nagrzewa, niezależnie od aktywności. Różnice pomiędzy stanem spoczynku a wysokim obciążeniem wynosi zaledwie 3-4°C i to nie we wszystkich strefach konstrukcji.

Ja sam osobiście wolę opcję z nieco głośniejszym chłodzeniem, tym bardziej, że tutaj szum nie ma irytującego i gwiżdżącego odgłosu, niż dyskomfort spowodowany gorącą obudową.

Zadania biurowe - pulpit
Zadania biurowe - spód
Pełne obciążenie - pulpit
Pełne obciążenie - spód

 

Podsumowanie

HP Pavilion 15 Gaming ponownie okazał się całkiem sensownym laptopem gamingowym, chociaż, w mojej opinii, HP nie postąpiło słusznie zmieniając aluminiowe elementy obudowy na tworzywo. W dodatku dość miękkie. W stosunku do poprzedniej generacji ulepszono za to zawias – teraz jest bardziej stabilny, a także zwiększyła się wydajność układu chłodzenia. I właściwie na tym wady nowego Paviliona 15 Gaming się kończą. No chyba, że ktoś doliczy do tego głośność chłodzenia w czasie gry. Ja tego nie zrobię – niskie temperatury obudowy i podzespołów są tutaj mocnym argumentem.

I tak właściwie, poza wspomnianymi mankamentami, ciężko się do czegoś tu jeszcze doczepić. Laptop naprawdę nieźle wypadł pod kątem konfiguracji. AMD Ryzen 7 3750H tworzy zgrany i, co przecież najistotniejsze, wydajny duet z GeForcem GTX 1660 Ti Max-Q. Do testowanej konfiguracji wystarczy dołożyć drugą kość RAM, ewentualnie drugi dysk, jeżeli dla kogoś 512 GB to za mało i w kwocie ok. 4000 zł otrzymujemy gamingówkę dopieszczoną dobrym ekranem o odświeżaniu 144 Hz.

Podsumowując, HP stworzyło bardzo rozsądną maszynę o dobrym stosunku ceny do możliwości i wyposażenia. Myślę, że Pavilion 15 Gaming zasłużył na podobną popularność, co konkurencyjny Legion Y540-15 od Lenovo.

Podsumowanie:HP Pavilion 15 Gaming 2020
segment:laptop gamingowy
optymalne zastosowanie:- gry wideo
- rozrywka z szeroko rozumianymi multimediami
- praca z grafiką 2D lub 3D
mobilność:- wysoka
kultura pracy:- jak dla mnie - bardzo dobra
modem WWAN w opcji:- nie
opcje dokowania:- USB typu C
ważne cechy:- przyjemne połączenie kolorystyczne
- bardzo dobra matryca, jak na tę półkę cenową
- wysoka wydajność ogólna
- zestaw Ryzen 7 + GTX 1660 Ti Max-Q
- wygodna klawiatura
- dostępny także w wariancie z CPU Intela