Tytuł właściwie zdradza wiele na temat tej recenzji i przedstawia nam wszystkich czterech jej bohaterów, mimo że przecież laptopy są dwa. Ale jak tu nie traktować przedstawiciela nowej generacji mobilnych CPU Intela oraz zintegrowanej z nim grafiki jako gwoździ programu?

Najnowsza odsłona biznesowych TravelMate’ów od Acera wyposażona została w jednostki Intela z rodziny Tiger Lake. To kolejna, 11. już, wersja mobilnych chipów od „niebieskich”, druga wykonana w procesie 10 nm. Intel zapowiadał i reklamował swoje nowe procesory dla laptopów obecnością nowych zintegrowanych kart graficznych, mających oferować moc zbliżoną do niezależnych kart od NVIDII czy AMD, które znaleźć można w komputerach przenośnych. Będziemy mogli sprawdzić zatem, czy obietnice Intela dotyczące układu Intel Xe nie są przesadzone.

A same laptopy? To średnia półka „biznesówek” od Acera. TravelMate P4 oraz Spin P4 to konkurenci ThinkPadów L, ProBooków oraz Delli Latitude serii 3000 i 5000. Laptopy raczej nie starają się udawać na siłę czegoś ekskluzywnego, bardziej wydają się godzić użyteczność, ergonomię i wyposażenie adekwatne dla tego segmentu z wydajnością nowych procesorów i kart graficznych Intela. Zresztą nie tylko ich, albowiem TravelMate P4 posiada na pokładzie przedstawiciela NVIDII – GeForce’a MX350.

Laptopy zawitały do nas w bardzo bogatych wariantach. Wystarczy wspomnieć, że w obu maszynach zainstalowano Intel Core i7 1165G7, do tego dochodzi wspomniany GeForce MX350, 16 GB RAM-u u TravelMate’a P4, 32 GB w jego konwertowalnej wersji, a resztę konfiguracji domykają dyski PCIe NVMe o pojemności, odpowiednio 512 GB oraz 1 TB.

No to co? Czas sprawdzić, jak najnowsze Acery TravelMate P4 w wersji „Full Wypas” poradzą sobie z naszą procedurą testową.

 

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Acer TravelMate P4 Acer TravelMate Spin P4
wymiary i waga:325 x 236 x 18 mm
1,4 kg
325 x 236 x 18 mm
1,4 kg
przetestowany CPU:Intel Core i7 1165G7
4 rdzenie, 8 wątków
2,8 - 4,7 GHz
TDP - 15 W
cTDP - 12 - 28 W
cache - 12 MB
Intel Core i7 1165G7
4 rdzenie, 8 wątków
2,8 - 4,7 GHz
TDP - 15 W
cTDP - 12 - 28 W
cache - 12 MB
dostępne CPU:Intel Core i7 1165G7
Intel Core i5 1135G5
Intel Core i7 1165G7
Intel Core i5 1135G5
przetestowane GPU:NVIDIA GeForce MX350, 2 GB GDDR5
Intel Iris Xe
Intel Iris Xe
dostępne GPU:NVIDIA GeForce MX350
Intel Iris Xe
Intel Iris Xe
dysk:512 GB, SSD M.2 PCIe NVMe x4
SAMSUNG MZVLQ512HALU-00000
1 TB, SSD M.2, PCIe NVMe x4
Micron_2210_MTFDHBA1T0QFD
obsługiwane dyski:1x SSD M.2 PCIe1x SSD M.2 PCIe
RAM:16 GB, DDR4 3200 MHz, dual-channel
-----------------
2x 8 GB SODIMM
32 GB, DDR4 3200 MHz, dual-channel
------------------
2x 16 GB SODIMM
przetestowana matryca:14 cali, Full HD, 1920 x 1080
IPS, matowa
AUO403D, B140HAN04.0
14 cali, Full HD, 1920 x 1080
IPS, błyszcząca, dotykowa
BOE081D, NV140FHM-N48
dostępne matryce:Full HD, IPS, matowaFull HD, IPS, błyszcząca, dotykowa
wybór portów:2x USB 3.2 gen 1 (3.0)
1x Thunderbolt 3
HDMI
audio in/out
RJ-45
2x USB 3.2 gen 1 (3.0)
1x Thunderbolt 3
HDMI
audio in/out
RJ-45
akumulator:43 Wh43 Wh
karty sieciowe:WLAN: Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz
LAN: Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter
WWAN: Quectel EM06-E
Bluetooth 5.0
WLAN: Intel Wi-Fi 6 AX201 160MHz
LAN: Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter
WWAN: Quectel EM06-E
Bluetooth 5.0
wyposażenie dodatkowe:czytnik kart microSD
kamerka HD z zasłoną prywatności
MIL-STD 810G
podświetlenie klawiatury
czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
TPM 2.0
czytnik Smart Card
czytnik kart microSD
kamerka HD z zasłoną prywatności
MIL-STD 810G
podświetlenie klawiatury
czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
TPM 2.0
czytnik Smart Card
aktywne piórko ładowane w obudowie
opcje gwarancji:1 rok1 rok

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

TravelMate P4 oraz TravelMate Spin P4 są konstrukcjami praktycznie identycznymi. No prawie – jedyną małą różnicą jest nieco inna budowa zawiasów w Spin P4 i obecność błyszczącej, dotykowej matrycy pokrytej taflą szkła. Ale to zrozumiałe – Spin jest notebookiem konwertowalnym, więc zawiasy muszą umożliwiać jego szybką transformację w tablet. Poza tym pod wszystkimi innymi względami oba komputery wyglądają tak samo.

Mamy do czynienia ze średnią półką biznesową, więc Acer postanowił sięgnąć po aluminium pomalowane na matowy, szaro-niebieski kolor (Slate Blue). Wykonano z niego większość obudowy. Tylko spód jest z tworzywa, chociaż tak dobrze imitującego metal, że sam zdziwiłem się, kiedy okazało się, że to nie jest aluminiowy panel. Oba laptopy raczej nie zostaną królami kategorii „Najcieńszy i najlżejszy laptop 14-calowy”, gdyż ich grubość dochodzi do 18 mm, a waga oscyluje wokół 1,4 kg. Jak to powiedział Anatolij Diatłow po awarii reaktora w elektrowni w Czarnobylu: Not great, not terrible. Na rynku są zarówno urządzenia cieńsze i lżejsze, jak i grubsze i cięższe. Ramki ekranu także da się znaleźć węższe. Boczne wyglądają co prawda przyzwoicie, ale górna i dolna przywołują na myśl wspomnienie notebooków sprzed 4-5 lat.

Pod kątem estetyki i jakości wykonania nie ma tutaj za bardzo od czego się przyczepić. Tak obiektywnie, bo subiektywnie, to pewnie – może komuś nie spodobać się kolor obudowy, albo to, że touchpad jest w takiej samej barwie i nieco zlewa się z palm restem. Narożniki obudowy są przyjemnie zaokrąglone, podobnie jak gładzik, więc nawet w kwestii takich detali wszystko jest spójne. Jednocześnie całość jest nieprzekombinowana i najzwyczajniej w świecie dobrze się na nią patrzy. Laptop na pewno nie przyniesie wstydu producentowi, ale też jakoś specjalnie nie wyróżni się pod kątem designu na tle konkurencji.

W temacie wytrzymałości obie konstrukcje także wypadają niemal identycznie. Pulpit jest całkiem nieźle podparty, chociaż przy touchpadzie mógłby być nieco sztywniejszy. Obudowa spasowana jest bardzo dokładnie, więc nic tutaj nie trzeszczy, nie skrzypi i nie psuje estetyki nieproszonymi szparami. Skąd to „niemal” zatem? Na ekranie Spin P4 znajduje się szyba Corning Gorilla Glass naturalnie usztywniająca pokrywę, dlatego ta z konwertowalnego Spina wypada nieco lepiej. Ale i klasyczny P4 nie ma powodu do wstydu, gdyż wyświetlacz chroniony jest dobrze i nawet mocniejszy nacisk na środek pokrywy nie wywołuje zakłóceń na pracującej matrycy.

Trzeba jeszcze wspomnieć o zawiasach konwertowanego Spin P4. Te pracują z całkiem przyjemnym oporem i umożliwiają łatwą i płynną transformację notebooka w tablet. Jednak kiedy korzystałem z panelu dotykowego w trybie laptopa, zobaczyłem, że ekran nieco sprężynuje pod wpływem stukania w niego palcem. Nie jest to może poziom uniemożliwiający wygodną pracę, ale muszę o tym uczciwie wspomnieć.

Liczba i zróżnicowanie portów jasno pokazuje, że Acer chciał uczynić z TravelMate’ów P4 laptopy możliwie uniwersalne. Gniazd nie brakuje, a na dodatek zostały bardzo dobrze rozmieszczone na bokach komputerów. Po lewej stronie umieszczono „erjotkę”, HDMI, dwa USB 3.0 (USB 3.2 gen 1) oraz Thunderbolta 4.

Tak, to nie jest literówka – Thunderbolt 4 pojawił się wraz z nowymi CPU Intela. Co prawda prędkość maksymalna nie wzrosła w stosunku do poprzedniej generacji i wciąż wynosi maksymalnie 40 GB/s, ale za to możliwe jest bezstratne korzystanie z dłuższych przewodów (do 2 metrów), a sam port będzie w stanie obsłużyć teraz dwa zewnętrzne ekrany o rozdzielczości 4K lub jeden o rozdzielczości 8K.

Z prawej strony znalazło się gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe, a także czytnik kart microSD, slot dla karty SIM, a w przypadku Spina P4 – gniazdo dla aktywnego piórka. Klasyczny TravelMate P4 posiada w tym miejscu wyłącznie zaślepkę.

Na spodzie laptopa znajduje się dwanaście śrubek. Po ich odkręceniu i zdjęciu pokrywy uzyskuje się dostęp do wiatraka układu chłodzenia, zatoki dla dysku M.2, baterii oraz dwóch banków pamięci.

 

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Oba laptopy wyposażone zostały w panele IPS o rozdzielczości Full HD. W przypadku TravelMate’a P4 jest to ekran matowy, a TravelMate Spin P4 posiada wyświetlacz dotykowy, zabezpieczony taflą szkła. Ekrany swoją jakością są adekwatne do segmentu laptopów, w których zostały zainstalowane, ale zdecydowanie nie są to wyświetlacze dla osób zawodowo zajmujących się grafiką albo najzwyczajniej w świecie – lubiących bogate, soczyste barwy. Podświetlenie poniżej 300 nitów, przeciętny, jak na matrycę IPS, kontrast oraz pokrycie kolorów poniżej 60% gamutu sRGB jasno to podkreśla.

Acer TravelMate P4
Acer TravelMate Spin P4
Parametry matrycy:

- luminancja: 272 cd/m2
- kontrast: 1098:1
- czerń: 0,25 cd/m2
- paleta sRGB: 57%
- paleta AdobeRGB: 40%
- paleta DCI-P3: 41%
Parametry matrycy:

- luminancja: 257 cd/m2
- kontrast: 1239:1
- czerń: 0,21 cd/m2
- paleta sRGB: 59%
- paleta AdobeRGB: 42%
- paleta DCI-P3: 43%

Ekran dotykowy z TravelMate’a Spin P4 całkiem nieźle wypada pod kątem pracy w pomieszczeniu. Jednak niezbyt jasne podświetlenie sprawia, że w pogodne dni praca w mocno nasłonecznionym miejscu będzie utrudniona przez efekt lustra, którym będzie nas raczył błyszczący panel. Praca w biurze jednak wypada całkiem dobrze. Tafla szkła jest gładka, a sam ekran świetnie reaguje zarówno na palce, jak i piórko i jest przy tym bardzo precyzyjny. Nie brudzi się też od każdego dotyku, co także traktuję jako spory plus.

Zarówno dla TravelMate P4, jak i jego konwertowalnego alter ego są to jedyne dostępne opcje ekranu. Trochę szkoda, że Acer nie przygotował tutaj chociażby po jednej dodatkowej opcji. Może lepiej podświetlonej, albo o wyższym odwzorowaniu kolorów? Albo i to, i to?

 

Klawiatura i touchpad

Klawiatury w biznesowych laptopach Acera są całkiem przyjemne i wygodne, ale zdecydowanie lepiej będzie się z nich korzystało osobom lubiącym bardzo krótki skok klawiszy. Profil klawiatury u obu bohaterów recenzji jest dość płaski, ale na szczęście mechanizmy są wystarczająco sprężyste, aby nie miało się wrażenia stukania palcami w plastikową deskę.

Cały obszar klawiatury jest uporządkowany, przerwy między klawiszami są wystarczające, a same „kafelki” przycisków są odpowiednio duże, więc wszystko sprzyja intuicyjnemu, bezwzrokowemu pisaniu. Jedyną, małą wadą jest ciasnota przy klawiszach kierunkowych.

Powierzchnia touchpadów w obu laptopach w zupełności wystarcza do wygodnej pracy, chociaż gładzik nie jest ani specjalnie szeroki, ani długi. Jest po prostu w sam raz. Płytka z tworzywa jest też odpowiednio śliska, więc poruszanie palcem po jej powierzchni nie sprawia żadnej trudności i jest odpowiednio komfortowe. Przyciski touchpadów są zintegrowane z płytką. Ich skok jest nieco plastikowy, ale jednocześnie odpowiednio wyczuwalny i sprężysty. Nie ma na co narzekać.

Piórko Acer Aktive Stylus

Acer wyposażył konwertowalnego Spina P4 w aktywne piórko. Jego funkcjonalność nie wykracza poza podstawowe funkcje, np. pisanie, proste rysunki czy zwyczajna obsługa dotykowego pulpitu i eksploratora Windows. Aktive Stylus jest cieniutkim piórkiem, więc i jego przyciski są wąskie. Przez to osoby z większymi dłońmi mogą mieć problem nie tylko z wygodnym trzymaniem rysika, ale także korzystaniem z przycisków, którym przypisano funkcję lewego i prawego klawisza myszy.

 

Głośniki

W przypadku obu laptopów głośniki umieszczono nad klawiaturą, pod drobną siateczką ozdabiającą pulpit. Taka lokalizacja sprawia, że nie są w żaden sposób tłamszone, kiedy np. ktoś korzysta z komputera trzymając go na kolanach, jak ma to niekiedy miejsce w laptopach z głośnikami umieszczonymi pod spodem. Audio z testowanych TravelMate’ów jest bardzo donośne i nie uniknęło niestety syndromu bycia za głośnym – powyżej 90% głośności dominujące tony wysokie zaczynają nieprzyjemnie świdrować uszy, więc oglądając film czy słuchając muzyki warto tego progu nie przekraczać. Poniżej wspomnianej wartości jest dużo lepiej, a odtwarzany dźwięk jest jak najbardziej słuchalny. Ale też niczym specjalnym się nie wyróżnia.

 

Funkcje bezpieczeństwa

Pod kątem dostępnych opcji zabezpieczeń testowane notebooki także nie muszą mieć kompleksów, gdyż Acer wyposażył je w wszystko, co powinno w urządzeniu biznesowym tej klasy się znaleźć. Czytnik linii papilarnych, w obu przypadkach zintegrowany z przyciskiem zasilania, znajduje się na prawej krawędzi. Smart Card? Jest, ale tylko w wersji P4. Spin P4 go nie posiada. Kamerka z mechaniczną zasłonką i czujnikiem IR dla funkcji rozpoznawania twarzy? Jest. Do tego oczywiście dochodzi moduł szyfrujący TPM 2.0. Pełen pakiet!

Szerzej funkcje bezpieczeństwa w notebookach omawiamy tutaj.

 

Łączność

W obu przypadkach TravelMate’y P4 oferują pełen pakiet umożliwiający łączność z Internetem. Acer wyposażył swoje „biznesówki” w przewodową kartę sieciową (Realtek RTL8168/8111 PCI-E Gigabit Ethernet Adapter) oraz kartę WLAN obsługującą Wi-Fi w standardzie AX (tzw. Wi-Fi 6) oraz Bluetooth 5.1. Do tego dochodzi opcjonalny modem WWAN (Quectel EM06-E). Do pełni szczęścia niektórym może brakować wyłącznie NFC.

Testy wydajności

Szczegóły na temat naszej autorskiej procedury testowej znajdziecie tutaj.

 

Procesor i wydajność ogólna

No dobra, laptop laptopem, ale czas przejść do chyba najciekawszego fragmentu tej recenzji, czyli bliższego poznania się z najnowszym mobilnym Core i7 1165G7.

Nazewnictwo procesorów słusznie może kojarzyć się z chipami 10. generacji wykonanymi w mikroarchitekturze 10 nm – Ice Lake. W tym przypadku pierwsze dwie cyfry oznaczają generację CPU, a kolejne – identyfikator jednostki. Oznaczenie „G7” oznacza zaś wydajność zintegrowanego z procesorem GPU.

11. generacja mobilnych CPU od Intela przenosi je całkowicie w świat litografii 10 nm. Czas najwyższy, gdyż konkurencja w postaci AMD od dwóch lat bazuje na procesie 7 nm, zaś poprzednia rodzina, mimo że była bez wątpienia dużym krokiem w historii Intela, to jednak nie była tak popularna jak wprowadzone w tym samym roku jednostki Comet Lake – wykonane na bazie po raz kolejny ulepszonej architektury Skylake (14 nm). Jestem w stanie zaryzykować nawet stwierdzenie, że Ice Lake były raczej ciekawostką i zapowiedzią tej generacji.

Intel Core i7 1165G7 jest jednostką 4-rdzeniową i 8-wątkową, a praktycznie wszystkie programy diagnostyczne wskazują na TDP 28 W. To jednak nie do końca prawda, gdyż CPU pracuje w zakresie TDP od 12 do 28 W i to producenci sprzętu ostatecznie determinują z jaką wydajnością procesor będzie pracował, dlatego spora część procesorów tej generacji nie ma w oficjalnej specyfikacji Intela z góry określonego TDP. Intel przystosował „tygrysie” procesory zarówno do pracy z ultramobilnych urządzeniach, gdzie liczy się jak najdłuższy czas pracy na baterii, nawet kosztem wydajności, jak i do „kombajnów” stawiających mimo wszystko na wysoką wydajność. Bazowe taktowanie procesora wynosi w teorii 2,8 GHz (ale znowu – nie w każdym przypadku!), zaś maksymalne dla wszystkich rdzeni dobija do 4,1 GHz. Do tego dochodzi 12 MB cache.

TDP testowanych chipów zdecydowanie bliżej było do 15 W niż 28 W, co zresztą widać już po godzinnym teście obciążenia. W obu przypadkach wraz z upływem czasu taktowanie spadało idąc ramię w ramię z malejącą temperaturą CPU. Tutaj konwertowalny Spin P4 wypadł nieco korzystniej i pracował z niższą temperaturą niż klasyczny TravelMate P4. Trzeba jednak pamiętać, że w P4 (nie-Spin) procesorowi asystował niezależny GPU, więc układ chłodzenia miał więcej pracy niż w przypadku TravelMate’a w wersji 2 w 1.

Intel Core i7 1165G7 - P4temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.91° C2600 MHz
czas pracy – 30 min.85° C2500 MHz
czas pracy – 60 min81° C2100 MHz
Intel Core i7 1165G7 - Spin P4temperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min.83° C2800 MHz
czas pracy – 30 min.75° C2500 MHz
czas pracy – 60 min74° C2500 MHz

Pod kątem wydajności w krótkotrwałych testach oba laptopy wypadały bardzo podobnie. Co najważniejsze jednak – dość mocno wyprzedzały pod tym względem poprzednią generację. Fani AMD natomiast mogą spać spokojnie, gdyż Ryzen 7 4700U oferował wyższe „suche” wyniki niż testowane Core i7.

Ciekawie zaczęło się dziać w sytuacji, kiedy testy trwały nieco dłużej. I już tabelka powyżej powinna sugerować co się działo – ciepło gromadzące się wewnątrz obudowy skutecznie hamowało tryb Turbo procesora i z czasem TravelMate P4 zaczął wypadać troszeczkę gorzej niż jego konwertowalny brat. Efekty takiego stanu rzeczy pokazuje chociażby test HandBreak, którym P4 wypadł o 1,5 minuty gorzej od Spin P4.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydajność graficzna

Skoro omówiliśmy już kwestię CPU, to czas pochylić się nad drugą nowością, jaką przynosi generacja Tiger Lake – zintegrowane chipy graficzne Intel Xe.

Przedpremierowe obietnice były co najmniej intrygujące. Intel zapowiadał, że Xe mają przynieść wydajność wyższą niż zintegrowane z Ryzenami Radeony Vega, a nawet dolnopółkowe GPU od NVIDII, które można spotkać w laptopach. No i świetnie się złożyło, że jesteśmy w stanie te obietnice dość łatwo zweryfikować. Mieliśmy ostatnio okazję przetestować Radeona Vega 7 zintegrowanego z Ryzenem 7 4700U z Acera Swift 3, a GeForce MX350 znajduje się w testowanym właśnie TravelMate P4.

Zanim jednak przejdziemy do „suchych” liczb, przyjrzyjmy się, co układy graficzne z obu bohaterów testu oferują na papierze. Intel Xe bazuje na skalowalnym rdzeniu Xe-LP – tym samym, który znajdzie się w zapowiadanych niezależnych kartach graficznych od Intela. Zintegrowany z Core i7 1165G7 układ oferuje 96 jednostek cieniujących, 8 jednostek renderujących oraz dwukrotnie więcej teksturujących. Układ pracuje z częstotliwością bazową 400 MHz z możliwością podbicia taktowania do 1300 MHz w trybie Boost. Pamięć jest współdzielona.

Oparty na rdzeniu GP107 GeForce MX350 prezentuje się pod kątem specyfikacji zdecydowanie lepiej.  640 jednostek cieniujących, 16 renderujących i 40 teksturujących wspierane jest przez 2 GB własnej pamięci (GDDR5) oraz taktowanie w widełkach 1354 – 1468 MHz. Co tu dużo mówić – gdyby te wartości miały bezpośrednie przełożenie na wyniki w grach i benchmarkach, to Intel Xe musiałby uznać zdecydowaną przewagę dGPU od NVIDII.

Ale tak nie jest! Okazało się, że tym razem zapewnienia Intela o niesamowitości ich chipu graficznego nie były do końca przesadzone i w niektórych zadaniach przedstawiciel „niebieskich” radził sobie lepiej lub co najmniej podobnie, jak MX350 oraz Radeon Vega 7. Liczby nie kłamią.

Nie da się jednak ukryć tego, że otrzymane wyniki są dość interesujące i niejednoznaczne. Nie da się więc wskazać, która karta graficzna jest bezwzględnie lepsza. W testach 3DMark Intel Xe radził sobie lepiej, ale już testy od Unigine oraz Wiedźmin 3: Dziki Gon na najniższych detalach przekazały laur zwycięzcy przedstawicielowi NVIDII. Chociaż na ustawieniach średnich Intel radził sobie tak samo, a nawet nieco lepiej niż MX350. To w ogóle jest ciekawe zjawisko – tam gdzie ustawienia były ustawione na minimum, karta NVIDII potrafiła wyciągnąć nawet kilkanaście klatek na sekundę więcej, ale kiedy ustawienia zaczynały zmuszać GPU to bardziej wytężonej pracy układ łapał zadyszkę.

 

Szerzej układy graficzne w notebookach omawiamy tutaj.

 

Dysk

W obu TravelMate’ach Acer zainstalował dyski M.2 pracujące w oparciu o interfejs PCIe 3.0 x4, więc na wydajność 1-terabajtowego nośnika od Microna (Spin P4) oraz na 512-gigabajtową „kość” od Samsunga nie można narzekać. Pod kątem zapisu sekwencyjnego oba SSD-ki prezentowały bardzo zbliżony poziom, ale to układ od Microna okazał się wydajniejszy niż PM991 pod kątem prędkości odczytu. Ponarzekam tylko, że w laptopie może znaleźć się tylko jeden magazyn na dane. Jasne, nie ma w tym nic dziwnego, ale Asus ExpertBook B940F pokazał, że nawet sporo mniejszy i cieńszy notebook może dysponować dwoma wydajnymi „m-dwójkami”.

TravelMate P4 - AS SSD
TravelMate Spin P4 - AS SSD

Współczesne rozwiązania dyskowe w notebookach omawiamy tutaj.

 

Testy baterii

W przypadku obu laptopów Acer postawił na akumulatory o pojemności zbliżonej do tego, co zazwyczaj oferują notebooki biznesowe z tego segmentu – 43 Wh. Muszę przyznać, że oba laptopy wypadły pod kątem pracy na baterii całkiem nieźle, szczególnie Spin 4 potrafiący pracować nawet przez 12 godzin bez przerwy.

Fakt, że TravelMate Spin P4 wypadł lepiej nie jest żadną niespodzianką. Obecność niezależnego GeForce’a MX350 w drugim testowanym laptopie sprawiła, że czas pracy, w zależności od aktywności, był krótszy o od pół godzinki do nawet czterech godzin. Okazało się zatem, że dublet Core i7 1165G7 i Intel Xe jest nie tylko wydajny, ale też potrafi zadbać o energooszczędność.

 

Testy kultury pracy

Pod kątem kultury pracy oba TravelMate’y wypadły naprawdę dobrze i to zarówno pod kątem głośności układu chłodzenia, jak i temperatury obudowy.

W scenariuszu pracy biurowej wiatraczek nie był całkowicie bezdźwięczny, lecz od czasu do czasu przypominał sobie, że trzeba się ruszyć i nieco schłodzić procesor i kartę graficzną. Był to jednak bardziej subtelny szmer aniżeli szum wiatraczków. Przy dużym obciążeniu podzespołów układ chłodzenia naturalnie stawał się nieco głośniejszy (szczególnie w przypadku TravelMate’a P4 z niezależnym GPU), ale 42-44 dB to wartość jak najbardziej akceptowalna i w żaden sposób nie przeszkadzająca w pracy.

Zadania biurowe - pulpit (TravelMate P4)
Zadania biurowe - spód (TravelMate P4)
Pełne obciążenie - pulpit (TravelMate P4)
Pełne obciążenie - spód (TravelMate P4)
Zadania biurowe - pulpit (TravelMate Spin P4)
Zadania biurowe - spód (TravelMate Spin P4)
Pełne obciążenie - pulpit (TravelMate Spin P4)
Pełne obciążenie - spód (TravelMate Spin P4)

Podobnie jak niskie temperatury obudowy. Nie ma co się rozpisywać na ten temat – zarówno w trybie pracy biurowej, jak i pracy przy dużym obciążeniu temperatura poszczególnych stref laptopów była w pełni satysfakcjonująca.

 

Podsumowanie

Takie notebooki jak recenzowane TravelMate’y lubię, ale z drugiej strony recenzowanie ich wcale nie jest takie łatwe. To średnia półka laptopów biznesowych, więc z jednej strony trzeba spodziewać się pewnych ustępstw pod kątem wykonania czy jakości użytych materiałów, ale z drugiej strony – liczyć na bogaty pakiet wyposażenia i zabezpieczeń. I wydaje mi się, że Acerowi lawirowanie pomiędzy kompromisami udało się całkiem nieźle.

Obydwa laptopy bardzo dobrze wypadły pod kątem wykonania. Może nie są najlżejsze i najmniejsze wśród 14-calowych laptopów biznesowych, ale tak właściwie ciężko się do nich przyczepić o cokolwiek. Chociaż nie – można: o te grubaśne górne i dolne ramki ekranu. Poza tym wszystko jest na swoim miejscu, wliczając w to wybór i rozmieszczenie dostępnych portów, slotów i czytników.

Acer TravelMate P4 i TravelMate Spin P4

Moje pierwsze spotkanie z generacją Tiger Lake także mogę uznać za satysfakcjonujące. „Tygrysek” w postaci Core i7 1165G7 ze zintegrowanym Intelem Xe zaprezentował się bardzo dobrze, chociaż niskonapięciowe Ryzeny wciąż potrafią wypadać lepiej. Co innego Radeony Vega – tu może się okazać, że Intel stworzył wydajniejsze iGPU niż „czerwoni”, a pierwsze symptomy takiego stanu rzeczy mogliście zobaczyć już w tej recenzji.

Acer TravelMate P4 oraz TravelMate Spin P4 nie są jednak zupełnie pozbawione wad. I chyba największą są przeciętnej jakości matryce, które nie mają żadnej alternatywy. Przetestowane panele mogą być dla niektórych nieco za ciemne (szczególnie w wersji z dotykowym, błyszczącym ekranem), a odwzorowanie kolorów także niespecjalnie cieszy oko. Jeżeli jedna Wasza praca najczęściej przyjmuje charakter biurowo-administracyjny, to raczej nie będziecie zwracać na ten fakt większej uwagi.

Podsumowanie:Acer TravelMate P4Acer TravelMate Spin P4
segment:ultarbook biznesowyultrabook biznesowy 2 w 1
optymalne zast.:- zadania biurowo-administracyjne
- praca z pakietem Office i innymi aplikacjami biznesowymi
- relaks z multimediami
- praca w terenie i w podróży
- zadania biurowo-administracyjne
- praca z pakietem Office i innymi aplikacjami biznesowymi
- relaks z multimediami
- praca w terenie i w podróży
- szkice, notatki, szybkie poprawki
mobilność:- bardzo duża- bardzo duża
kultura pracy:- bardzo dobra- bardzo dobra
modem WWAN:- tak- tak
opcje dokowania:- Thunderbolt 3- Thunderbolt 3
ważne cechy:- procesory Tiger Lake dają radę
- pełne wyposażenie biznesowe
- uniwersalny
- sensownie wyceniony
- procesory Tiger Lake dają radę
- grafika Intel Iris Xe wypadła powyżej oczekiwań
- pełne wyposażenie biznesowe
- wygodny, dotykowy ekran
- piórko w zestawie, ładowane w obudowie laptopa
- uniwersalny
- sensownie wyceniony