„Test przedsiębiorcy” ma od teraz, dzięki pani minister finansów, nową nazwę. „Walka z dualizmem na rynku pracy”. Fatalna PR-owa wtopa sprzed kilku tygodni najpierw została przez rząd zasypana zapewnieniami, że żadnego testu przedsiębiorcy nie będzie, co na moment uspokoiło nastroje, ale cóż, tak jak wówczas pisałem, tak i teraz powtórzę – rząd nie cofnie się przed niczym, aby wyrwać od przedsiębiorców kasę, której potrzebuje na socjalne programy i rozdawanie wyborczej kiełbasy.

Niestety poziom edukacji ekonomicznej mamy taki, że wielu ludzi myśli, iż rząd ma jakieś swoje pieniądze, które może rozdawać. Jednak, jak to pięknie ujęła kiedyś pani premier Margaret Thatcher – „nie ma czegoś takiego, jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś „da”, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma własnych pieniędzy.”

 

Każdy program z plusem, który napotyka na poklask wśród wyborców partii rządzącej, wiąże się ze wzrostem obciążeń dla wszystkich, nie wyłączając beneficjentów. Rosną ceny i podatki, krzywa Laffera pnie się w górę, aż w końcu nastąpi przełamanie i wzrost obciążeń doprowadzi do spadku dochodów budżetowych.

Czy martwią mnie te zapowiedzi? I tak, i nie. Tak, ponieważ szkoda energii i czasu przedsiębiorców na użeranie się z kolejnymi urzędniczymi patologiami. Ale z drugiej strony nie – bo jak stwierdziła sama pani minister przedsiębiorczości – „kreatywny gen przedsiębiorcy polskiego” sprawi zapewne, że ludzie znajdą jakieś wyjście z tej opresji. W ciszy i bez rozgłosu przeprowadzą „walkę z pazernością aparatu władzy” i coś mi mówi, że prawdopodobnie ją wygrają, choć tak naprawdę w tej walce przegrywamy wszyscy. Ubocznym efektem będzie dodatkowy spadek zaufania obywateli do organów państwa, stworzą się kolejne patologie, część firm wyemigruje do krajów, gdzie nikomu nie trzeba się tłumaczyć z ilości klientów, ani udowadniać, że się nie jest wielbłądem, i stamtąd będzie prowadzić swoją działalność. W efekcie rząd zamiast uzyskać to, co zaplanował straci jeszcze więcej. Co wtedy zrobi? Czy doczekamy się wreszcie kroku w drugą stronę i obniżenia obciążeń pracy? Cóż, historycznie patrząc, raczej spodziewam się kolejnego programu uszczelniania systemu…