Test przedsiębiorcy, który niedawno tak rozpalił emocje społeczne, trafił do kosza. Takie doniesienia pojawiły się w mediach po posiedzeniu rządu, które odbyło się w zeszłą środę, 24 kwietnia. Czy to jednak prawda i setki tysięcy jednoosobowych firm, które działają w Polsce rzeczywiście mogą odetchnąć z ulgą? Rząd ustami pani minister/ministry* przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz zapewnił, że tak, ale jednocześnie usłyszeliśmy dość zastanawiający komentarz:

„(…) w ramach Rady Dialogu Społecznego mamy wypracować zasady egzekwowania dziś obowiązującego prawa, bo zdajemy sobie sprawę, że kreatywny gen przedsiębiorcy polskiego sprawia, iż to samozatrudnienie jest pokusą”.

 

Jaka rzeczywiście treść kryje się w tym zdaniu? Czy to aby nie krytyka tego, dzięki czemu polska gospodarka, mimo potężnych karbów podatkowych, morza niejasnych regulacji i przerośniętej do granic absurdu administracji nadal funkcjonuje? Czy takie słowa powinny w ogóle paść z ust urzędnika powołanego do pobudzania kreatywności wśród przedsiębiorców? I czy nie jest to zawoalowana zapowiedź, że wprawdzie testu przedsiębiorcy jako takiego nie będzie, ale jednak planowane z tytułu jego wprowadzenia wpływy do budżetu na poziomie 1,274 mld złotych trzeba w jakiś sposób od podatników wyciągnąć?

Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.

*niepotrzebne skreślić