thinkpad p16 gen 3 recenzja

Lenovo ThinkPad P16 Gen 3 – recenzja. Chluba ThinkPadów P

Są laptopy i są LAPTOPY. Tłuste, wielkie, potężne. W świecie sprzętu konsumenckiego te przymiotniki raczej kojarzą się ze sprzętem dla graczy. A pośród laptopów biznesowych ten jakże krótki spis cech przynależy flagowym mobilnym stacjom roboczym. Takim właśnie, jak bohater tej recenzji – Lenovo ThinkPad P16 Gen 3.

To bodaj najtrudniejszy do recenzowania sprzęt z jakim przychodzi mi się mierzyć. Z jednej strony fascynujący i wyróżniający się na rynku. Sam fakt, że mam możliwość „pobawienia się” nim daje mi frajdę. Niby to laptop, ale bardzo specyficzny pod kątem wyposażenia oraz możliwości wykorzystania. Z drugiej – stacjom roboczym często wybacza się rzeczy, za które normalnie ganiłbym „zwykłe” biznesówki. Ot, chociażby gargantuiczną, jak na dzisiejsze standardy, formę. Z trzeciej strony – kurczę, nawet nie mam możliwości żeby przetestować ten sprzęt tak, jak na to zasłużył i w takich warunkach, w jakich przyjdzie mu nierzadko pracować.

Trzeba pamiętać o tym, że to sprzęt, który musi być odpowiednio skrojony – pod konkretne stanowisko, a nawet konkretną rolę. Jedna konfiguracja będzie przeprowadzać długotrwałe symulacje, inna tworzyć skomplikowane rendery, jeszcze inna szkolić AI, a kolejna będzie operować na olbrzymich ilościach danych. Jedna „P-szesnastka” spędzi życie w biurze, a inna będzie częściej wykorzystywana w terenie i niezbyt sprzyjających warunkach. Niezależnie od tego wszystkiego – tu nie ma miejsca na błędy, bo te mogą sporo kosztować. I nie mówię tu tylko o metaforycznym znaczeniu tych słów.

Wracając do testowanego sprzętu, ThinkPad P16 Gen 3 to najnowsza odsłona flagowej stacji roboczej, która pod kątem tego, co napisałem powyżej wydaje się mieć na swoim miejscu wszystko, co potrzeba. Zresztą, zdziwiłbym się gdyby było inaczej, gdyż Lenovo to jeden z najbardziej doświadczonych producentów stacji roboczych, posiadający w swoim portfolio całe spektrum tego typu maszyn. Ale P16 jest tylko jeden! I nie mniej ciekawe od tego, co akurat testowany model ma do zaoferowania, jest to, co jeszcze Lenovo dla niego przygotowało. A przygotowało niemało.

Specyfikacja

specyfikacja:Lenovo ThinkPad P16 Gen 3
wymiary i waga:362 x 252 x 30 mm
2,54 kg
przetestowany CPU:Intel Core Ultra 7 265HX
Arrow Lake
20 rdzeni, 20 wątków
8 rdzeni P (2,6 – 5,3 GHz), 12 rdzeni E (2,3 – 4,6 GHz)
TDP – 55 W
cache – 36 MB
dostępne CPU:Intel Core Ultra 9 285HX
Intel Core Ultra 9 275HX
Intel Core Ultra 7 265HX
Intel Core Ultra 7 255HX
Intel Core Ultra 5 245HX
NPU:Intel AI Boost, 13 TOPS
przetestowane GPU:NVIDIA RTX Pro 4000 Blackwell, 16 GB GDDR7 ECC, 1334 TOPS, 90 W (105 W Boost)
dostępne GPU:NVIDIA RTX Pro 1000 Blackwell, 8 GB GDDR7
NVIDIA RTX Pro 2000 Blackwell, 8 GB GDDR7
NVIDIA RTX Pro 3000 Blackwell, 12 GB GDDR7 ECC
NVIDIA RTX Pro 4000 Blackwell, 16 GB GDDR7, ECC
NVIDIA RTX Pro 5000 Blackwell, 24 GB GDDR7 ECC
Intel Arc 140T
dysk:1 TB, M.2, PCIe 5.0 x4 NVMe, Opal 2.0
Samsung PM9E1
obsługiwane dyski:2x M.2 PCIe 4.0 x4
1x M.2 PCIe 5.0 x4
wsparcie dla RAID 0/1/5
RAM:64 GB DDR5-5600
——————
4x 16 GB
dual-channel
max: 128 GB ECC
192 GB non-ECC
przetestowana matryca:16 cali, 3840 x 2400, 16:10
IPS, 60 Hz, matowy
LEN41BC
dostępne matryce:w. w.
Tandem OLED, 3200 x 2000, 40 – 120 Hz VRR, 600 nitów, dotykowa, 100% DCI-P3
IPS, 1920 x 1200, 60 Hz, 500 nitów, 100% sRGB
wybór portów:2x Thunderbolt 5
1x Thunderbolt 4
2x USB 3.2 Gen 2 typu A
1x HDMI 2.1
1x jack combo
1x RJ-45
akumulator:99,9 Wh
opcje łącznościWLAN: Intel Wi-Fi 7 BE200
Bluetooth 5.4
LAN: Intel Ethernet Controller I226-LM
WWAN: RW350R-GL, 5G Sub-6 GHz
wyposażenie dodatkowe:głośniki stereo z Dolby Atmos
fabryczna kalibracja ekranu X-Rite
podświetlana klawiatura odporna na zachlapanie
TrackPoint z TrackPoint Quick Menu
czytnik Smart Card
NFC
kamerka 5 MP z IR i funkcją rozpoznawania twarzy
czujnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
czytnik kart SD
vPro Enterprise w CPU
certyfikacja ISV
opcje gwarancji:3 lata z możliwością rozszerzenia

OFERTA

Jakość wykonania i ergonomia obudowy

Wyobrażacie sobie kupić dzisiaj 16-calowego laptopa do pracy, który waży ponad 2,5 kg i ma 3 cm grubości? No właśnie – to jedna z tych rzeczy, która w 2025 roku raczej nie przejdzie w laptopie biurowym, a nawet takim dla twórców kreatywnych. Ewentualnie w jakiejś flagowej gamingówce. A w najwydajniejszej stacji roboczej? Też, jak najbardziej! Nie ma co ukrywać, że ThinkPad P16 Gen 3 to laptop duży i ciężki. Ale biorąc pod uwagę, co może trafić do jego wnętrza – to jak najbardziej można mu te gabaryty wybaczyć. Podzespoły jednak to dopiero pierwsza kwestia. Drugą jest to, że potrzebują one rozbudowanego układu chłodzenia. I ten także się tu znalazł, ale o tym jeszcze opowiem.

Wracając do obudowy. Lenovo postawiło tu na taki sam zestaw materiałów i rodzaj wykończenia, jak w testowanym ostatnio ThinkPadzie P1 Gen 8. Korpus wykonano z aluminiowych elementów obleczonych gumopodobnym tworzywem. Na deklu też znalazł się stop aluminium, ale już bez dodatkowej osłonki. Osoby śledzące nasze recenzje doskonale wiedzą, że ta gumowata w dotyku powłoka nadaje całości pewnej miękkości i daje nieco pewniejszy chwyt, ale jej wadą jest spora podatność na brudzenie się tłustymi śladami po palcach.

Pod kątem wytrzymałości maszynie nie można nic zarzucić. Całość jest wytrzymała na nacisk, świetnie spasowana i dokładnie wykonana. Klapa także stanowczo opiera się wykrzywianiu i wcale to nie dziwi, biorąc pod uwagę, że jest to dość gruby element. Warto też w tym kontekście pochwalić dwa niewielkie zawiasy, bo bez problemu dają radę pewnie trzymać ekran w każdej pozycji, a że da się go odchylić do kąta 180 stopni, to tym bardziej zasługuje na uznanie.

Pod kątem stylistycznym ThinkPad P16 Gen 3 chyba najbardziej ze wszystkich współczesnych ThinkPadów nawiązuje do kształtu pudełka bento, którego forma była inspiracją dla pierwszych ThinkPadów, jeszcze tych z logo IBM. P16 Gen 3 łączy klasykę w postaci czarnego wykończenia i czerwonych akcentów z bardziej współczesnym „notchem” pomagającym otworzyć laptopa i będącym jednocześnie miejscem dla kamerki. Nie zapomniano także o szczuplutkich ramkach ekranu. Srebrne logo „ThinkPad” zostało zastąpione z kolei przez czarne. Nie powiem, nieco zaskoczyła mnie ta wolta projektantów, gdyż poprzednia generacja raczej skręcała ku nowocześniejszym, bardziej gładkim i nieco obłym liniom, a tył laptopa przypominał bardziej gaming niż „biznesówkę”.

Podoba mi się, że chociaż P16 trzeciej generacji nie posiada ogromnej liczby dostępnych portów, to ich wybór i rozmieszczenie są przemyślane. Szczególnie, że dwa Thundebolty 5, HDMI 2.1 oraz gniazdo RJ-45 znalazły się z tyłu stacji roboczej. Na lewy bok zaś przeniesiono dodatkowy Thunderbolt 4 oraz USB-A o funkcjonalności USB 3.2 Gen 2 (10 Gb/s) wraz z czytnikiem kart SD. Z prawej strony obudowy znalazło się jeszcze jedno USB 3.2 Gen 2 typu A, gniazdo dla zestawu słuchawkowo-mikrofonowego oraz czytnik Smart Card i slot dla karty nanoSIM.

Osprzęt i wyposażenie dodatkowe

Ekran

Lenovo przygotowało dla nowego ThinkPada P16 trzy wersje ekranu, wszystkie z fabryczną kalibracją X-Rite. Podstawowy wariant to IPS o rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli, pełnym pokryciu palety sRGB i jasności 500 nitów. Drugi to z kolei dotykowy Tandem OLED o rozdzielczości 3200 x 2000 pikseli, z pełnym pokryciem palety DCI-P3 oraz odświeżaniem adaptacyjnym (VRR) 40 – 120 Hz.

Do modelu testowego trafiła opcja numer trzy, a więc wysokiej klasy panel IPS o rozdzielczości 3840 x 2400 pikseli i standardowym odświeżaniem o częstotliwości 60 Hz. Także tutaj Lenovo nie szczędziło na parametrach, co zresztą specjalnie nie dziwi biorąc pod uwagę ograniczony wybór ekranów. To najjaśniejszy panel spośród oferowanych, bo jego jasność wynosi w teorii 800 nitów i już teraz mogę zdradzić, że w praktyce także. Panel nie jest jednak idealnie równo podświetlony, ale na szczęście w żadnym momencie nie rzuca się to w oczy. Mimo intensywnego podświetlenia udało się zachować całkiem mocny kontrast i przyzwoitą, jak na IPS-a, czerń.

Kolorki za to wypadają naprawdę dobrze, bo oprócz tego, że mamy tu pełne pokrycie palet sRGB oraz DCI-P3, to jeszcze AdobeRGB zostało oddane w 89%. To bogactwo kolorów od razu rzuca się w oczy, gdyż obraz faktycznie jest mocno kontrastujący, a barwy nasycone.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 829 cd/m2
  • kontrast: 2031:1
  • czerń: 0,4 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 100%
  • paleta AdobeRGB: 89%

Subiektywne odczucia to jedno, ale w przypadku stacji roboczej warto kolorom przyjrzeć się bliżej. Podobnie, jak w przypadku testów „P-jedynki”, także tutaj okazało się, że fabryczna kalibracja wypadła bardzo dobrze. Kolory były wierne wzorcom (średnia DeltaE*00 = 0,48, maks. = 2.31 dla jednego z odcieni czerwonego), ale należało poprawić biel. Osoby dysponujące kalibratorem mogą jednak i ten parametr poprawić i z wyjściowej wartości 2.53 udało się uzyskać 0.66. To oznacza, że biel jest praktycznie idealna.

Klawiatura i touchpad

W ThinkPadzie P1 Gen 8, także 16-calowej stacji roboczej, miejsca na klawiaturę numeryczną zabrakło, ale już w większym P16 Gen 3 udało się ją umieścić. Co ważne – w swoim pełnym rozmiarze. To o tyle ważne, że niekiedy producenci laptopów niejako wciskają NumPad na siłę w wyszczuplonej i pomniejszonej wersji. Z jednej strony jest on obecny, ale z drugiej– wygoda korzystania z niego bywa różna…

Na szczęście nie znalazłem żadnych problemów i powodów do narzekania na klawiaturę z P16. Jest ona niezmiennie wyborna, płytki z przyjemnego w dotyku tworzywa posiadają charakterystyczne wyprofilowanie i mają bardzo przyjemny, odpowiednio głęboki i sprężysty skok, z idealnie dobranym wciśnięciem: niezbyt płaskim i niezbyt głębokim jednocześnie – wszystko w sam raz. Poza tym klawisze są odpowiednio uporządkowane. Standardowo, jak to w ThinkPadach bywa, klawiatura jest podświetlona na biało i odporna na zachlapanie.

Za to w kwestii touchpadów Lenovo nie jest już tak konsekwentne, jak w przypadku klawiatury. W P1 Gen 8 można korzystać ze sporej płytki haptycznej, a z kolei w P16 Gen 3 mamy klasyczne rozwiązanie ze zintegrowanymi z płytką przyciskami i osobnymi klawiszami dla TrackPointa. Nie ma tu nic specjalnego – płytka z tworzywa jest gładka, odpowiednio śliska, a jej powierzchnia pozwala na komfortowe korzystanie z laptopa. Nie ma się co oszukiwać – w przypadku pracy z tego typu sprzętem i tak zdecydowanie częściej sięga się po mysz lub inny, bardziej specjalistyczny manipulator, niż korzysta z touchpada czy TrackPointa.

Głośniki

Ależ to fajnie gra! Niby stacja robocza nie potrzebuje wysokiej klasy głośników, ale Lenovo chyba stwierdziło, że skoro już ktoś tyle płaci za sprzęt najwyższej rangi, to i o ten aspekt trzeba zadbać. I zadbało.

Głośniki rozmieszczono po bokach laptopa, ale przesunięto je bliżej przodu, co sprawia, że ma się wrażenie, że dźwięk jest kierowany wprost na osobę siedzącą przed komputerem. Przemyślana decyzja. Równie dobrze prezentuje się jakość, bo dzięki temu, że sporo dodaje tu aktywny system Dolby Atmos, głośniki brzmią przestrzennie, całkiem dokładnie, a chociaż dominują tu soprany i środek skali, to podczas odtwarzania treści da się usłyszeć także chociażby lekki zarys basu.

Tę pozytywną ocenę nieco zaburza fakt, że w mojej opinii to kolejne głośniki w laptopie Lenovo, które są niepotrzebnie zbyt głośne przy maksymalnym przesunięciu suwaka w prawo. Tony wysokie przez to stają się zbyt wyostrzone, chociaż nie na tyle, aby budziły duży dyskomfort. Na szczęście kilka procent mniej na skali głośności wciąż daje nam sporą donośność zestawu, a jednocześnie nie tracimy nic pod kątem jakości.

Bezpieczeństwo

Flagowa stacja robocza od Lenovo w żaden sposób nie odstaje pod kątem dostępnych zabezpieczeń od innych maszyn tego producenta z segmentu Enterprise. Użytkownik otrzymuje tutaj cały pakiet: od czytnika linii papilarnych zintegrowanego z przyciskiem zasilania, przez kamerkę z funkcją rozpoznawania twarzy i zasłoną prywatności, czytnik Smart Card i NFC dla zbliżeniowych kart uwierzytelniających, aż do TPM 2.0, dysków samoszyfrujących i zabezpieczeń oferowanych przez procesor w ramach pakietu vPro Enterprise.

Co prawda do kwestii dysków przejdę nieco później, ale w kontekście bezpieczeństwa warto wspomnieć, że ThinkPad P16 Gen 3 umożliwia stworzenie macierzy RAID 1, czyli tzw. lustrzanego odbicia. Dzięki temu te same dane zapisywane są na obu spiętych w macierz dyskach, co w przypadku awarii jednego z nich daje nam dokładną kopię danych. Instalacja trzech dysków natomiast pozwoli na stworzenie RAID 5 – macierzy, która także zabezpieczy przechowywane dane w przypadku awarii któregokolwiek z zainstalowanych nośników.

Łączność

ThinkPad P16 Gen 3 daje kompleksowe możliwości łączenia się z Siecią. Użytkownicy mają do dyspozycji 2,5-gigabitową kartę sieciową, obsługę Wi-Fi 7 (karta sieciowa oferuje także Bluetooth 5.4) oraz opcjonalny modem WWAN 5G obsługujący nie tylko standardowe karty nanoSIM, ale też eSIM.

W kontekście modemu WWAN warto też wiedzieć, że jest to dodatek opcjonalny i nie trzeba kupować laptopa z modemem, jeżeli nie ma się pewności, że będzie niezbędny. Lenovo przygotowało też konfiguracje opisane jako WWAN upgradeable, co oznacza, że fabrycznie zostały wyposażone w anteny. Sam modem zaś będzie można dokupić później i zainstalować go w odpowiednim gnieździe samemu.

Testy wydajności

Czas przejść do kwestii dla wielu użytkowników stacji roboczych kluczowej, a więc wydajności i ogólnych możliwości konfiguracji. Ta, która trafiła na moje biurko posiada procesor Intel Core Ultra 7 265HX, 64 GB pamięci DDR5-5600, którą rozlokowano w czterech dostępnych w laptopie slotach SODIMM, a do tego dochodzi dysk PCIe 5.0 o pojemności 1 TB oraz jeden z najwydajniejszych mobilnych układów profesjonalnych od NVIDII: RTX Pro 4000 Blackwell.

To jednak nie wszystko, bo jak już wspominałem wcześniej – stacje robocze to sprzęt na tyle specyficzny, że warto poświęcić chwilę i przyjrzeć się innym dostępnym opcjom konfiguracyjnym. A tych nie brakuje!

Procesor i wydajność ogólna

W przypadku ThinkPad P16 Gen 3 Lenovo nie bez powodu sięgnęło po jednostki Core Ultra-HX. To najwydajniejsze procesory mobilne, jakimi dysponuje Intel, trafiające albo do najpotężniejszych gamingówek, albo stacji roboczych właśnie. W przypadku testowanego przeze mnie laptopa na płytę główną trafił Intel Core Ultra 7 265HX, który mimo że nie jest najwydajniejszą dostępną jednostką dla tej stacji roboczej, to do zaoferowania ma sporo, nie tylko pod kątem wydajności. Warto mieć świadomość, że oprócz obsługi platformy vPro Enterprise, procesor pozwala na obsługę pamięci z korekcją danych (ECC).

Intel Core Ultra 7 265HX to jednostka bazująca na architekturze Arrow Lake, podobnie zresztą, jak pozostałe CPU z serii Core Ultra 200U oraz Core Ultra 200H. Z tym, że mamy tutaj kilka kluczowych różnic, nie licząc w tym momencie taktowania rdzeni.

Pierwsza to TDP – Core Ultra-HX to najwydajniejsze jednostki, generujące najwięcej mocy i siłą rzeczy – najwięcej ciepła. Taki ich urok. Bazowe TDP zostało tu ustawione na 55 W, a maksymalnie może zostać podbite nawet do 160 W. Z tym, że trzeba mieć świadomość, że to będą raczej krótkotrwałe skoki i możliwe do zrealizowania wyłącznie, jeżeli CPU będzie miał taką możliwość pod kątem chociażby temperatury. Druga kwestia to wycięcie rdzeni Low Power Efficient – tych najbardziej energooszczędnych, odpowiedzialnych za obsługę zadań działających w tle.

Pozostał za to podział na rdzenie Efficient oraz Performance, przy czym tych pierwszych mamy 12 (2,3 – 4,6 GHz), a jednostek odpowiedzialnych za zapewnienie jak najwyższej wydajności jest 8 (2,6 – 5,3 GHz). Łącznie procesor dysponuje 20 rdzeniami i 20 wątkami. Jak łatwo policzyć – także w chipach HX, w przypadku rdzeni P, zrezygnowano z Hyper-Threadingu. Testy wydajności pokazują jednak, że wielkiej szkody procesorowi w ten sposób nie uczyniono, gdyż finalnie okazał się on wydajniejszy od Core i9 13980HX z poprzedniej generacji „P-szesnastki”. Przypomnę, że tam był to wówczas najmocniejszy dostępny CPU, a tutaj mamy jeszcze dwa Core Ultra 9 do wyboru.

Testowany Core Ultra 7 podczas pracy pod obciążeniem radzi sobie bardzo dobrze i jest w stanie pracować równo z mocą 65 W, przy czym start testu pracy pod obciążeniem rozpoczął od wartości 95 W, stopniowo obniżając tę wartość. Tabela poniżej pokazuje wartości taktowania, jakie towarzyszyły mi przez całą godzinę i tu warto zwrócić uwagę, że pod koniec procesor był jeszcze w stanie nieco przyspieszyć. Temperatura CPU natomiast cały czas trzymała wartość 80 – 82°C.

Intel Core Ultra 7 265HXtemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min81° CRdzenie P: 3,6 – 3,7 GHz
Rdzenie E: 3,4 – 3,5 GHz
czas pracy – 30 min80° CRdzenie P: 3,6 – 3,7 GHz
Rdzenie E: 3,4 – 3,5 GHz
czas pracy – 60 min82° CRdzenie P: 3,7 – 3,8 GHz
Rdzenie E: 3,5 – 3,6 GHz
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja

Na koniec jeszcze dwa słowa o NPU. Podobnie, jak pozostałe procesory Arrow Lake, Core Ultra-HX także nie są pełnoprawnymi procesorami dla AI. I w zasadzie ma to sens w przypadku procesorów o wyższym TDP – po co na SoC pakować dodatkowo wydajne NPU, skoro laptopy z rodziny Core Ultra-H oraz HX i tak najczęściej sparowane są z GPU oferującymi wydajność kilkuset TOPS? Wydajność Intel AI Boost w tym procesorze wynosi zatem tylko 13 TOPS.

thinkpad p16 gen 3 recenzja

Pamięć operacyjna

W przypadku flagowej stacji roboczej warto też pochylić się na kwestią RAM-u. ThinkPad P16 Gen 3 posiada cztery gniazda pamięci i maksymalnie jest w stanie obsłużyć 192 GB RAM-u bez ECC, a więc cztery kości po 48 GB.

Konfiguracje mające w specyfikacji procesor Core Ultra 5 245HX, Core Ultra 7 265HX lub Core Ultra 9 285HX mogą jednak zostać wyposażone w pamięć z obsługą korekcji błędów (ECC), co pozwala na ograniczenie ewentualnych błędów, nawet na poziomie jednego bitu, do zera. Ważna rzecz w przypadku skomplikowanych i długotrwałych analiz, obliczeń i symulacji, gdzie ewentualne przekłamanie na poziomie danych może albo zakrzywić rzeczywisty rezultat, albo w bardziej skrajnym scenariuszu – „wykrzaczyć” cały proces. Nie jest łatwo.

Wszystkie sloty dla kości RAM znajdują się pod spodem laptopa.

Wydajność graficzna

Układy graficzne w stacjach roboczych służą nie tylko do obsługi aplikacji graficznych i różnego rodzaju projektów 2D, 3D, modelowania, renderowania, montażu, obsługi kilku monitorów o wysokich rozdzielczościach. Ich moc pozwala również na wykorzystanie ich przy trenowaniu modeli sztucznej inteligencji (w tym spora zasługa rdzeni Tensor piątej generacji) oraz eksperymentowania z nimi czy z sieciami neuronowymi. Scenariuszy wykorzystania wydajnych RTX-ów Pro z generacji Blackwell nie brakuje.

NVIDIA RTX Pro 4000 Blackwell to drugi po RTX-ie Pro 5000 najwydajniejszy GPU przygotowany dla tej stacji roboczej. Grafika bazuje na układzie GB203, a więc tym samym, który stanowi bazę dla mobilnego GeForce’a RTX 5090 i GeForce’a RTX 5080, a także desktopowego RTX-a 5080, 5070 Ti oraz 5070 Ti SUPER. To jeden z najbardziej bogato wyposażonych mobilnych GPU generacji Blackwell od NVIDII, dysponujący 16 GB pamięci GDDR7 obsługującej ECC, 7680 rdzeniami CUDA, 240 rdzeniami Tensor piątej generacji oraz 60 rdzeniami RT w swojej czwartej odsłonie.

thinkpad p16 gen 3 recenzja

Efekty pracy takiej konfiguracji można zobaczyć na poniższych wykresach. Wysoka wydajność ogólna układu to jedno – trzeba pamiętać, że część testów była przeprowadzana w natywnej rozdzielczości ekranu. Warto jednak zwrócić uwagę na możliwości generatora klatek, wykorzystującego rdzenie Tensor. W połączeniu z DLSS, także opartego o wspomniane jednostki, w Wiedźminie 3: Dziki Gon Next Gen oraz Cyberpunku 2077 można było oglądać niemal dwukrotnie wyższą liczbę klatek na sekundę niż w przypadku wyłączenia obu wspomnianych technologii.

thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja
thinkpad p16 gen 3 recenzja

Podobnie, jak inne mobilne układy graficzne dla laptopów, RTX Pro 4000 Blackwell posiada kilka wariantów o różnej mocy całkowitej układu (TGP). W przypadku testowanego RTX-a Pro podczas testów pod obciążeniem pracował on stabilnie z mocą 105 W, wykorzystując tym samym tryb Boost, podczas gdy jego podstawowe TGP to 80 W. Na koniec przypomnę jeszcze o certyfikacji ISV.

Dysk

Także w kwestii dysków jest ciekawie pod kilkoma względami. W obudowie testowanej maszyny znalazł się, co prawda, jeden nośnik SSD, ale za to jest to Samsung PM9E1 o pojemności 1 TB, a więc ten sam, co w przypadku testowanego ostatnio ThinkPada P1 Gen 8. Tam jednak dysk najprawdopodobniej trafił do gniazda M.2 PCIe 4.0, więc nie mógł pokazać pełni swoich możliwości. A przecież oferuje wydajność interfejsu PCIe 5.0 x4.

Widać to nie tylko na „papierze”, ale też po rezultatach. Kilkanaście tysięcy MB/s odczytu oraz zapisu sekwencyjnego to wyniki niemal dwukrotnie wyższe niż w przypadku tego samego dysku, ale podłączonego do wolniejszego gniazda. Wyniki mają prawo robić wrażenie.

Ogółem, na płycie głównej laptopa znalazło się miejsce dla trzech dysków M.2: dwa z nich obsługują interfejs PCIe 5.0, a trzecie – PCIe 4.0. To sprawia, że ThinkPad P16 Gen 3 jest w stanie pomieścić łącznie nawet 12 TB danych. O możliwościach połączenia dysków w macierz RAID 1/0/5 już wspominałem.

Warto też wiedzieć, że dwa gniazda dla dysków znajdują się pod klawiaturą i tylko jedno trafiło pod spód laptopa. Na szczęście, w obu przypadkach dostęp do nich nie jest specjalnie upierdliwy, ale oprócz śrubokręta przyda się także odrobina cierpliwości i ostrożności przy rozkręcaniu obudowy i instalacji dysków.

Kultura pracy

Jak już pisałem na początku tej recenzji – jeżeli absolutnym priorytetem dla takiego laptopa jest zapewnienie maksymalnie wysokiej wydajności, to kultura pracy rozumiana jako „cicho i chłodno” może zejść na plan dalszy. Mimo to Lenovo, podobnie jak w przypadku P1 Gen 8, postarało się zoptymalizować także tę kwestię.

Układ chłodzenia został odpowiednio przygotowany do chłodzenia wydajnego CPU oraz grafiki, stąd też mamy tu spore ciepłowody oraz dwa niemałe wiatraki. Te, gdy już się rozpędzą, potrafią generować szum dochodzący do wartości 56 dB. Nie da się ukryć, że jest on dość donośny i raczej ciężko udawać, że nie istnieje. Na szczęście szum jest jednostajny i unika wysokich, świszczących tonacji.

thinkpad p16 gen 3 recenzja

Co najważniejsze jednak – układ chłodzenia okazuje się efektywny! Na pulpicie podczas długotrwałej pracy pod obciążeniem najcieplej było pod ekranem, ale także tam pirometr wskazywał maksymalnie 43° C. Pod spodem robiło się kilka stopni cieplej, co mnie w żaden sposób nie zaskoczyło. Jedyny szok wywołał fakt, że w żadnym miejscu temperatura nawet w najcieplejszym miejscu nie przekroczyła 50° C.

Jednocześnie warto pamiętać, że jak już wspomniałem, testowana przeze mnie konfiguracja nie jest tą najwydajniejszą. Spodziewam się więc, że jeżeli pod maską P16 Gen 3 znalazłby się Core Ultra 9 w parze z RTX-em Pro 5000 Blackwell, wartości te mogłyby (chociaż z drugiej strony wcale nie muszą!) okazać się delikatnie wyższe.

Bateria

Także i pod kątem czasu pracy na baterii ThinkPad P16 Gen 3 potrafił mnie pozytywnie zaskoczyć. Z jednej strony mamy tu, co prawda potężny akumulator o pojemności 99,9 Wh, ale z drugiej – procesor i GPU o sporym apetycie na energię elektryczną. Do tego dochodzi także bardzo jasna matryca. A mimo to, P16 Gen 3 może pochwalić się wynikami, jakie jeszcze nie tak dawno można było oglądać w laptopach biznesowych z procesorami niskonapięciowymi. Proszę bardzo – ponad 7 godzin pracy biurowej i przeszło 10 w przypadku pracy z przeglądarką w przypadku takiego sprzętu wygląda bardziej niż obiecująco.

thinkpad p16 gen 3 recenzja

Inna sprawa, że taka stacja robocza raczej rzadko będzie zabierana z dala od zasilacza. Ale jeżeli już taka sytuacja będzie miała miejsce, to kilka godzin bez dostępu do gniazdka będzie w stanie przeżyć.

Podsumowanie

Ze stacjami roboczymi z topowego segmentu nie ma lekko. Dosłownie i w przenośni. To sprzęt ultraspecyficzny i bardzo specjalistyczny, ciężko więc jest go porównywać do innych, „zwyczajnych” laptopów. Gdzieś jednak ten punkt odniesienia musimy postawić. Myślę, że nie będzie grzechem jeżeli na potrzeby tej recenzji porównać go po prostu do innych laptopów „wagi ciężkiej”, charakteryzujących się najczęściej najbardziej wydajnymi konfiguracjami.

I jako taki Lenovo ThinkPad P16 Gen 3 broni się. Swoją mocną pozycję argumentuje wyposażeniem, możliwościami, jakością wykonania oraz funkcjonalnością, a w kontekście bycia stacją roboczą – także wyposażeniem opcjonalnym i co za tym idzie – masą różnych dostępnych konfiguracji. Wydaje mi się, że wśród nich każdy specjalista korzystający na co dzień ze stacji roboczych będzie w stanie znaleźć zestaw odpowiednio skrojony dla jego potrzeb.

W kontekście modelu, który wziąłem pod lupę, na pewno warto pochwalić nie tylko wysoką wydajność ogólną laptopa i fakt, że zarówno Core Ultra 7 265HX, jak i RTX Pro 4000 Blackwell potrafiły pokazać się jako pełnowartościowe elementy zestawu. Na uznanie zasługują także czas pracy na baterii oraz bardzo dobra kultura pracy i to mimo głośnego szumu, jaki generuje chłodzenie. To stacja robocza, a nie ultrabook – i jak musi wyć, to znaczy, że musi! No chyba, że ewidentnie dojdzie do kuriozum – tu na szczęście wszystko mieści się w ramach tolerancji. Liczy się wydajność i stabilność. Do plusów dorzucam także rozmieszczenie oraz wybór portów oraz możliwości rozbudowy i modyfikacji RAM-u i dysków.

Po kilkunastu dniach spędzonych z ThinkPadem P16 Gen 3 nie mam wątpliwości, że to narzędzie potężne, godne dzierżenia tytułu flagowej stacji roboczej od Lenovo. Zaznaczę jeszcze raz – to nie jest sprzęt dla każdego, ale jeżeli już ktoś wie, jak możliwości tego „tłuściocha” w pełni wykorzystać, to nie powinien się zawieść.

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad P16 Gen 3
segment:mobilna stacja robocza
optymalne zastosowanie:– praca kreatywna, w tym montaż wideo, obróbka grafiki 2D i 3D, renderowanie
– szkolenie sztucznej inteligencji
– praca z dużymi bazami danych
– praca z aplikacjami projektowymi
– praca ze projektami i narzędziami AI
– długotrwałe, skomplikowane symulacje i obliczenia
– w chwili odpoczynku – gaming
mobilność:– przeciętna
kultura pracy:– bardzo dobra
modem WWAN w opcji:– tak
opcje dokowania:– stacja dokująca USB-C/Thunderbolt
ważne cechy:– prawdziwy „kombajn” to najbardziej wymagających zadań
– wydajność procesorów Intel Core Ultra-HX
– spore możliwości rozbudowy i konfiguracji
– ekran Tandem OLED w opcji
– szeroki wybór układów RTX Pro z certyfikacją ISV
– wysoka kultura pracy
– obsługa RAID 0/1/5

Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.

OFERTA

2 odpowiedzi

  1. Awatar
    Anonim

    Czy w dzisiejszych czasach stacje robocze to nie jest nieco wydumany koncept?

    1. Awatar Krzysztof Grzegorowski

      Nie do końca wiem, co masz na myśli mówiąc „wydumany”. Ale postaram się na to odpowiedzieć najlepiej jak potrafię: pod kątem „surowej” wydajności może tak się wydawać, no bo jakby nie patrzeć podobną specyfikację można znaleźć we flagowych gamingówkach, z tym, że tam zamiast RTX-ów Pro znajdziemy GeForce’y RTX. Ale stacje robocze to nie tylko wydajność. Trzeba pamiętać, że należą one do laptopów biznesowych, więc tylko z tego powodu mamy tu już masę dodatkowego wyposażenia niedostępnego w „cywilnych” laptopach. A do tego dochodzą kwestie charakterystyczne dla stacji roboczych: obsługa pamięci ECC, certyfikacja ISV czy najwyższej klasy ekrany, nie tyle skupione na płynności obrazu, co na przykład na jak najwierniejszym odwzorowaniu barw. Producenci też umożliwiają często bardzo precyzyjną konfigurację takie sprzętu już na etapie składania zamówienia, nierzadko niedostępną w innych segmentach.

      Zgodzę się natomiast, że są „stacje robocze”, które po prostu można by nazwać laptopami biznesowymi o wysokiej wydajności i też nie byłoby to kłamstwo. W zasadzie większość laptopów dla twórców kreatywnych można by w mojej opinii tak określić. Tyle że tu z kolei działa „magia marketingu” i po prostu „stacja robocza” brzmi ładniej. A to z kolei powoduje też, że ten termin się nieco rozmywa i nieco zatraca swoje pierwotne znaczenie.

      Stąd też odpowiadając finalnie na Twoje pytanie: uważam, że nie jest to koncept wydumany, pod warunkiem, że za tym terminem idą konkrety i to, co wyróżnia stacje robocze na tle innych laptopów o wysokiej wydajności.

      Ufff, nie wiem, czy za bardzo nie zagmatwałem… 😉 //K.G.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *