x1 carbon gen 14 recenzja

Lenovo ThinkPad X1 Carbon Gen 14 – recenzja. Witam pana prezesa!

Zastanawiam się, czy do tej recenzji w ogóle potrzebny jest wstęp?

No dobrze – uznajmy, że jest, wszak nie każdy musi biegle orientować się w portfolio laptopów biznesowych Lenovo albo w świecie laptopów biznesowych w ogóle. Dlatego też warto tak znamienitego gościa chociaż pokrótce przedstawić.

Oto przed państwem Lenovo ThinkPad X1 Carbon Gen 14 – 14-calowy ultrabook klasy Premium, istna legenda w swoim segmencie, sprzęt, który rzadko kiedy zawodził oczekiwania. Elegancki, lekki, z najwyższej klasy wyposażeniem dodatkowym. Tym razem skonfigurowany z procesorami Intel Core Ultra 300 z generacji Panther Lake.

Z gośćmi jednak bywa różnie – na imprezę mogą przyjść w najlepszych butach ze skóry znamienitej jakości, w garniturze szytym na miarę i w koszuli ze spinkami w mankietach wartymi więcej niż wspomniane obuwie i garnitur razem wzięte.

Ale w czasie imprezy może się okazać, że chociaż przedstawimy kogoś z najlepszymi zasadami etykiety, to po czasie widzimy, że nasz gość wyciera nos w mankiety, krawat wylądował w żurku, zza paska wylazło pół koszuli, a potykanie się w tańcu sprawiło, że z błyszczących czubków eleganckich „oksfordów” pozostały wyłącznie zadreptane smugi i odciski.

Jakim typem gościa jest ThinkPad X1 Carbon w swojej 14. odsłonie? Czy tytułowy pan prezes wyjdzie z rautu z podniesioną głową i z wciąż perfekcyjnie zaczesaną fryzurą boczną, czy raczej wciągnie wymiętą już marynarkę, poluzuje o jedną dziurkę pasek w spodniach i potknie się o rozwiązane sznurowadło wchodząc do samochodu?

Specyfikacja

specyfikacja:Lenovo ThinkPad X1 Carbon Gen 14
wymiary i waga:313 x 216 x 15 mm
1 kg
przetestowany CPU:Intel Core Ultra X7 368H
Panther Lake
16 rdzeni, 16 wątków
4 rdzenie P (2 – 5 GHz), 8 rdzeni E (1,6 – 3,8 GHz), 4 rdzenie LPE (1,6 – 3,6 GHz)
dTDP – 25 W
cache – 18 MB
dostępne CPU:Core Ultra 5 325
Core Ultra 5 335
Core Ultra 7 355
Core Ultra 7 356H
Core Ultra 7 365
Core Ultra 7 366H
Core Ultra X7 358H
Core Ultra X7 368H
NPU:Intel AI Boost, 50 TOPS
przetestowane GPU:Intel Arc B390
dostępne GPU:j.w.
Intel Graphics
dysk:1 TB, M.2, PCIe 5.0 x4 NVMe
Samsung PM9E1 (MZVLC1T0HFLU-00BLL)
obsługiwane dyski:1x M.2 PCIe 5.0 x4
RAM:64 GB LPDDR5x-9600
——————
pamięć wlutowana
dual-channel
max: 64 GB
przetestowana matryca:14 cali, 2880 x 1800, 16:10
OLED, 120 Hz VRR, antyrefleks, dotykowy
Lenovo ATNA40HQ09-0
dostępne matryce:j.w.
OLED, 2880 x 1800, 120 Hz VRR, 100% DCI-P3, 500 nitów antysmugowy
OLED, 2880 x 1800, 120 Hz VRR, 100% DCI-P3, 500 nitów
IPS. 1920 x 1200, 60 Hz, 100% sRGB, 500 nitów, ThinkPad Privacy Guard
IPS, 1920 x 1200, 60 Hz, 100% sRGB, 500 nitów, dotykowy
wybór portów:3x Thunderbolt 4
1x USB 3.2 Gen 1 typu A (5 Gb/s)
1x HDMI 2.1
1x jack combo
akumulator:58 Wh
opcje łącznościWLAN: Intel Wi-Fi 7 BE211
Bluetooth 5.4
WWAN w opcji (4G/5G, również eSIM)
wyposażenie dodatkowe:głośniki stereo z Dolby Atmos
podświetlana klawiatura odporna na zachlapanie
haptyczny touchpad
TrackPoint z TrackPoint Quick Menu
kamerka 10 MP z IR i funkcją rozpoznawania twarzy, zasłoną prywatności i wykrywaniem obecności użytkownika (5 MP w opcji)
czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania
vPro Essentials w CPU
oprogramowanie Lenovo ThinkShield
w opcji: NFC
opcje gwarancji:3 lata

W przypadku takiego ultrabooka warto pamiętać, że wybór konkretnej konfiguracji powinien wynikać nie tylko z budżetu, ale też z realnego sposobu pracy. Inna przyda się osobie pracującej głównie z dokumentami, odpisującej na dziesiątki maili dziennie i biorącym udział w wideokonferencjach, a inna często podróżującymi i korzystającym z modemu WWAN. Jeśli zastanawiacie się, która konfiguracja ThinkPada X1 Carbon Gen 14 ma największy sens dla Was, możecie napisać do nas na zapytaj@techsetter.pl – pomożemy dobrać wariant albo wskazać rozsądną alternatywę.

OFERTA

Jak wypada jakość wykonania i ergonomia?

ThinkPad X1 Carbon to od lat najlepsze co ma do zaoferowania Lenovo, nie tylko pod kątem wyposażenia, ale też wyglądu. Metafora strojnego dżentelmena ze wstępu nie wzięła się znikąd. Na tle innych ThinkPadów, mniej lub bardziej eleganckich, X1 Carbon prezentuje się niczym Daniel Craig w roli Bonda. Brakuje mu tylko muszki. Z jednej strony można powiedzieć, że nuda, ja zaś powiem, że pewne standardy elegancji nie wychodzą z mody.

Sama prezencja to jedno. Warto też zaznaczyć, że Lenovo sięgnęło po materiały najwyższej klasy i związku z tym korpus laptopa wykonano z lekkiego, ale wytrzymałego na uderzenia i wygięcia magnezu, a klapę wzmocniono włóknem węglowym. Obecność karbonu w obudowie to jednocześnie jedna z cech charakterystycznych laptopów X1 Carbon.

Najbardziej prestiżowy ultrabook od Lenovo nie tylko świetnie wygląda i jest leciutki, ale też świetnie leży w dłoniach. Mimo że brak tutaj tej charakterystycznej dla części ThinkPadów, gumowatej w dotyku powłoki (znaleźć ją można chociażby w ThinkPadzie P14s Gen 6), to i tak chwyt jest pewny. Niestety – obudowa lubi się paćkać. Nie aż tak, jak rzeczona wcześniej powłoka, ale jednak.

Nie mogę nic zarzucić wykonaniu laptopa. Z jednej strony jest lekki, ale w żadnym momencie nie miałem wrażenia, że to jakaś zabawka. Wszystko jest dopieszczone, zwarte, dokładnie spasowane, z dbałością o detale. Jedyna rzecz jaką zauważyłem, to brak usztywnienia obszaru w okolicy touchpada i środka klawiatury. Tam magnezowy panel subtelnie pracuje pod palcami. Natomiast wzmocniona karbonem klapa nie daje żadnych powodów do szukania dziury w całym.

Podobnie zresztą jak zawias – ten umożliwia otwarcie laptopa jedną ręką, odchyla się do kąta 180 stopni, co biorąc pod uwagę obecność dotykowego ekranu ma spory sens, a co najważniejsze – bardzo stabilnie trzyma nadaną mu pozycję.

Rozmieszczenie portów także oceniam na plus. Wszystkie przesunięto na tył bocznych krawędzi, więc żadna wtyczka nie będzie rozpychać się w polu działania myszki. Niezależnie od tego, czy korzystamy z niej za pomocą lewej, czy prawej dłoni. Jeżeli dla kogoś ich liczba okaże się niewystarczająca i chce rozbudować swoje biurko o kolejne gniazda, to warto sięgnąć po stację dokującą Thunderbolt 4/USB4.

Co oferuje w kontekście mobilności?

Po raz kolejny X1 Carbon trafia do grona najbardziej filigranowych „czternastek” na rynku, chociaż nie uderza w wartości ekstremalne. Obudowa w najgrubszym miejscu ma 15 mm grubości (20 mm po zamknięciu laptopa), a całość waży 1 kg. Biorąc zaś pod uwagę materiały, z których złożono testowanego ultrabooka, to nie trzeba martwić się o drobne puknięcia oraz spadki z małych wysokości – raczej nie powinny mu zaszkodzić. Laptop zresztą uzyskał certyfikat MIL-STD-810H.

To w zasadzie wymarzony sprzęt dla wszelkiej maści profesji, które większą część czasu pracy spędzają w ruchu, z laptopem pod pachą albo w dłoniach: konsultantów, handlowców, menadżerów, prezesów – wszędzie tam, gdzie wykorzystywany w pracy sprzęt będzie nie tylko narzędziem, ale też wizytówką. Inaczej spojrzy się na „menago” z Carbonem niż z np. ThinkPadem E, co nie?

Laptop dzięki swoim wymiarom nie ma żadnych problemów, aby odnaleźć się nawet w niewielkim plecaku albo większej torebce. Mało tego, niewielki zasilacz nie dołoży do nich odczuwalnego ciężaru. Czas pracy na baterii pokazuje z kolei, że często będzie można ładowarkę zostawić w biurze, domu albo samochodzie, gdyż w scenariuszu pracy biurowej laptop jest w stanie pracować nawet ponad 7,5 godziny, a mniej obciążające CPU i resztę podzespołów scenariusze wydłużają ten czas nawet do kilkunastu godzin.

Świetną wiadomością jest także możliwość wyboru konfiguracji z modemem WWAN (4G lub 5G), z tym że warto zwrócić uwagę, iż sieć wykorzystywać będzie także eSIM, a nie tylko fizyczną kartę SIM do połączeń.

Na jakie wyposażenie dodatkowe można liczyć?

Czy ekran OLED faktycznie jest aż tak dobry?

Lenovo przygotowało aż pięć opcji ekranów dla czternastego Carbona. Można je podzielić albo pod kątem wykorzystanej technologii – i tu będziemy mieć OLED oraz IPS – albo pod kątem obsługi dotyku. I ta opcja dostępna jest także w wariancie IPS oraz OLED. Wszystkie wyświetlacze mogą pochwalić się szerokimi kątami widzenia, co najmniej pełnym odzwierciedleniem palety sRGB oraz jasnością 500 nitów.

W testowanej konfiguracji znalazł się dotykowy OLED o rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli i odświeżaniu 120 Hz (VRR) wzbogacony o powłoką antyrefleksyjną oraz antysmugową. I już na wstępie mogę stwierdzić, że obie sprawdzają się świetnie, bo efekt lustra został wyeliminowany w całości, a jak ktoś lubi „klikać” po ekranie paluchami, to nie będzie musiał co chwilę go czyścić. To o tyle istotne, że niekiedy „powłoka antysmugowa” to w zasadzie tylko puste słowa wpisane w specyfikację albo materiały marketingowe. Tutaj natomiast udowadniają swoją wartość.

Pod kątem oferowanej jakości obrazu jest tak dobrze, jak oczekiwałem. Wysoka rozdzielczość, nieskończony kontrast, idealna czerń, nasycone, bogate kolory – wszystkie cechy charakterystyczne dla dobrej klasy OLED-ów są odhaczone. Kolorymetr potwierdził natomiast, że istotnie mamy tu pełne pokrycie palety DCI-P3, tyle tylko, że jasność jest delikatnie poniżej deklarowanych 500 nitów. Wartość ta jednak jest tak niska, że nie ma sensu nadawać jej wielkiego znaczenia i udawać, że ma realny wpływ na korzystanie z laptopa.

Oprócz tego, że na ekranie ciężko zostawić smugę, to pozostałe aspekty pracy z wykorzystaniem palców zamiast myszki i klawiatury także zasługują na pochwałę. Powierzchnia ekranu jest śliska, reakcja na dotyk natychmiastowa i jej precyzji nie mogę nic zarzucić. Szkoda tylko, że ekran nie jest kompatybilny z aktywnym piórkiem – szczególnie biorąc pod uwagę, że wyświetlacz da się odchylić do kąta 180° i można byłoby na nim wygodnie pisać i szkicować.

Parametry matrycy:

  • luminancja: 461 cd/m2
  • kontrast: nieskończony
  • czerń: 0,00 cd/m2
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta DCI-P3: 100%
  • paleta AdobeRGB: 95%

Klawiatura i touchpad wciąż doskonałe?

Czy coś zmieniło się w kwestii klawiatury? Absolutnie nie – i dzięki za to Lenovo. Odpowiednio duże i wyprofilowane płytki, uporządkowany układ (chociaż w testowanym modelu mamy QWERTZ używany w Niemczech) oraz przyjemne w dotyku tworzywo to rzeczy istotne, ale jeszcze ważniejsze jest działanie klawiszy – chociaż profil klawiszy jest dość płaski, to mechanizm jest bardzo przyjemny, sprężysty i wyraźny. Absolutnie nie ma tutaj mowy o uczuciu stukania opuszkami w deskę, a w dodatku pisanie jest bardzo ciche. Nie lubię klekoczących klawiatur, więc to dla mnie spory plus.

Podsumowując – klawiatura o jakości adekwatnej do ultrabooka, do którego trafiła. W dodatku jest podświetlana oraz odporna na zachlapanie.

Już w przypadku ThinkPadów Z oraz poprzednich dwóch generacji Carbonów Lenovo pokazało, że ma dobry patent na haptyczne touchpady. Nie ma tu żadnej wydumanej magii – jest spora, szklana płytka, bardzo gładka i podatna na upstrzenie jej odciskami palców. Nie ma za to fizycznych przycisków, a w to miejsce dostajemy wibracje wiernie imitujące doznania serwowane przez klasyczne płytki i ich klawisze. Wszystko działa jak należy, jest wygodne i sprawdza się w czasie pracy.  

Jest jeszcze TrackPoint! Nie można zapomnieć o tym dodatku. Nieco dziwić może fakt, że powoli od tego typu manipulatorów się odchodzi. Lenovo jednak w tych najbardziej klasycznych ThinkPadach wciąż ten dodatek montuje. Ba! Wyposaża go nawet w dodatkowe funkcje, jak TrackPoint Quick Menu.

Głośniki dorównują jakością reszcie?

No i proszę, okazuje się, że nie dość, że nasz elegant potrafi robić pozytywne wrażenie wizualnie, to na dodatek – dobrze brzmi. Na papierze zestaw głośników nie imponuje. W laptopie umieszczono dwie membrany połączone w stereo, skryte na bokach obudowy, wspierane dodatkowo przez soft Dolby Atmos.

Ale kiedy już się ten zestaw wykorzysta przy słuchaniu muzyki, rozmowach albo oglądaniu serialu, to także on podkreśla klasę luksusowego ThinkPada… chociaż testowałem ultrabooki brzmiące lepiej…

Jest jakiś tam wyraźnie zarysowany basik, jest też całkiem przyjemna przestrzeń i utemperowane soprany. Jest przyjemnie i odpowiednio głośno… ale do ok. 80% skali głośności. Powyżej tej wartości dźwięk zaczyna się zlewać, staje się niepotrzebnie agresywny, soprany tracą kontrolę nad swoim brzmieniem i wszystko staje się za głośne, zapraszając do wspólnej zabawy chaos. W ThinkPadzie P14s Gen 6 ten problem już nie występował i myślałem, że Lenovo uporało się z „zagłośnicą”. Okazuje się jednak, że nie do końca. Straszna choroba…

Co pod kątem bezpieczeństwa oferuje X1 Carbon Gen 14?

Dla czternastego Carbona Lenovo przygotowało pakiet ThinkShield zawierający w sobie m.in. zabezpieczenie przed złośliwym oprogramowaniem, utratą danych oraz systemu, a także zabezpieczeniem laptopa na poziomie sprzętowym, poniżej systemu operacyjnego.

Jest też oczywiście moduł TPM 2.0, z którego korzysta Windows 11 i jego zabezpieczenia, a także czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania. W dodatku zainstalowany w testowanej konfiguracji dysk korzysta z szyfrowania OPAL 2. Kamerka natomiast posiada mechaniczną zasłonę prywatności oraz czujnik obecności użytkownika i funkcję rozpoznawania twarzy. Nie ma za to NFC (chociaż w niektórych konfiguracjach jest) i czytnika Smart Card – w ogóle. W procesorze zaś zaszyte zostały funkcje pakietu Intel vPro Enterprise.

Testy wydajności

Co oferuje Intel Core Ultra X7 365H?

W testowanym ostatnio ExpertBooku Ultra od ASUSa znalazł się Intel Core Ultra X7 358H. Nieco mocniejszą jednostkę postanowiło wykorzystać Lenovo w ThinkPadzie X1 Carbon Gen 14. To, co może zaskakiwać, to fakt, że obie „x-siódemki” mogą trafić zarówno do ultrabooków klasy Premium, takich jak rzeczony ExpertBook oraz bohater tej recenzji, jak i laptopów o wyższej wydajności. Wszystko dzięki szerokim widełkom dotyczącym TDP oraz taktowania.  

Core Ultra X7 368H to także układ o konfiguracji 16 rdzeni i 16 wątków, przy czym mamy tu po 4 rdzenie P (2 – 5 GHz) oraz Low Power Efficient (1,6 – 3,6 GHz) oraz dwukrotnie więcej rdzeni Efficient (1,6 – 3,8 GHz). Od Ultra X7 358H różni go taktowanie poszczególnych rdzeni, gdyż tutaj jest ono nieco wyższe, oraz obecność pakietu vPro Enterprise.

W trakcie testów procesor pracował bardzo stabilnie i ku mojemu, pozytywnemu oczywiście, zaskoczeniu – nie straszył temperaturą, jednocześnie trzymając stabilnie TDP na poziomie ok. 30 W, co biorąc pod uwagę, że domyślnie wynosi ono 25 W, można uznać za sporą zaletę. Nieco topnieje ona kiedy weźmie się pod uwagę, że w teorii ten CPU może i dobić do 80 W, ale w kontekście ultrabooka ta wartość to raczej ciekawostka. Chyba nikt nie oczekiwał po tak filigranowym sprzęcie takich wartości, co nie?

Temperatura procesora przez całą godzinę testu pracy pod obciążeniem wynosiła stabilne 85° C, co oznacza, że także układ chłodzenia zaprojektowany i wykonany został odpowiednio. Taktowanie także nie falowało i zachowywało ten sam poziom przez zdecydowaną większość czasu. Daleki od wartości maksymalnych, ale też znacznie wyższy niż częstotliwość bazowa.

Intel Core Ultra X7 368Htemperatura:taktowanie:
czas pracy – 15 min85° CRdzenie P: 3,1 GHz
Rdzenie E: 2,6 GHz
Rdzenie LPE: 2,4 GHz
czas pracy – 30 min85° CRdzenie P: 3,1 GHz
Rdzenie E: 2,6 GHz
Rdzenie LPE: 2,4 GHz
czas pracy – 60 min85° CRdzenie P: 3,1 GHz
Rdzenie E: 2,6 GHz
Rdzenie LPE: 2,4 GHz

Finalnie rezultaty w benchmarkach wypadły przyzwoicie i zgodnie z przewidywaniami okazały się nieco wyższe niż w ultrabooku od ASUSa. Różnice w poszczególnych benchmarkach są jednak niewielkie. Chociaż małe zaskoczenie pojawiło się w przypadku testu HandBrake – konwersja naszego pliku z 4K do Full HD trwała o 24 sekundy dłużej, mimo że pozostałe rezultaty były na korzyść Carbona.

To porównanie należy jednak traktować jako pewnego rodzaju ciekawostkę, a najważniejszy wniosek, jaki płynie z testów tej jednostki jest taki, że jest to jedna z najwydajniejszych jednostek montowanych w ultrabookach dostępnych obecnie na rynku.

Wydajność samego NPU Intel AI Boost także wypadła dobrze. Układ o wydajności 50 TOPS w pełni pokazał swoje możliwości.

Jak wypada „integra”?

Intel Core Ultra X7 368H został wzbogacony o zintegrowaną grafikę Intel Arc B390. Nowa architektura i 12 rdzeni Xe3 taktowanych z częstotliwością do 2,5 GHz, wespół z obsługą XeSS oraz ray tracingu daje nam zestaw pozwalający cieszyć się nie tylko wydajną pracą z grafiką, ale też gamingiem. Jasne, z pewnymi ustępstwami, co pewnie nie zaskakuje biorąc pod uwagę, że mówimy o odpalaniu nawet gier z segmentu AAA na biznesowym ultrabooku.

Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki w benchmarkach wyglądają przyzwoicie, a odpalenie Wiedźmina 3: Dziki Gon w wersji Next Gen, z bibliotekami DirectX 12 czy Cyberpunka 2077 w natywnej rozdzielczości i niskich ustawieniach graficznych daje komfortowe ponad 30 klatek na sekundę.

Zmiana rozdzielczości na niższą to już wartości w okolicach 60 klatek na sekundę, a trzeba pamiętać, że cały czas mówimy o „integrze”. Intel wreszcie ma czym powalczyć z konkurencją od AMD.

Co oferuje zainstalowany dysk?

W laptopie z segmentu Premium nie spodziewałem się niczego innego niż „m-dwójka” wykorzystująca możliwości szyny PCIe 5.0. Aby pokazać jego możliwość, Lenovo sięgnęło po nośnik Samsung PM9E1 o pojemności 1 TB. To topowy układ od Koreańczyków, który w laptopach rangi ThinkPada X1 Carbon pojawia się dość często. Nie bez przyczyny.

Testy pokazały dość klarownie, że mowa o dysku zdolnym wykorzystać potencjał gniazda M.2 z interfejsem PCIe 5.0. Zarówno zapis, jak i odczyt sekwencyjny są w stanie uraczyć wartościami w okolicach 13,5 – 14,5 MB/s. To wartości ok. dwukrotnie wyższe niż w przypadku nośników PCIe 4.0.   

Biorąc pod uwagę zakup nowego Carbona warto wiedzieć, że nie we wszystkich fabrycznych konfiguracjach znajduje się nośnik PCIe 5.0. W wariantach z procesorami Core Ultra 5 oraz 7 (bez H) Lenovo instaluje dyski PCIe 4.0. Z kolei wariant o pojemności 1 TB to nie koniec, bo X1 Carbon Gen 14 dostępny jest również z dyskami dającymi 2 TB miejsca na dane.

Jak wypada kultura pracy w X1 Carbon Gen 14?

Wydajny SoC zamknięty w dość smukłej obudowie zawsze budzi wątpliwości i moje obawy o kulturę pracy. W przypadku czternastego ThinkPada X1 Carbon było podobnie. Jak się jednak okazało – jest naprawdę nieźle, chociaż nie aż tak dobrze, zarówno pod kątem temperatur, jak i głośności układu chłodzenia, jak w poprzedniej generacji. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że tam mieliśmy bardziej energooszczędną jednostkę, która w dodatku miała 10° C mniej na termometrze w teście obciążeniowym.

Duża pochwała za to, że w zasadzie tylko przy wylocie rozgrzanego powietrza, pod spodem obudowy, udało się zauważyć 46° C. W pozostałych strefach obudowy wartości te były niższe, co pokazuje, że decyzja o zainstalowaniu dwóch wiatraczków chłodzących podzespoły się opłaciła. Także pod kątem generowanego szumu, gdyż 47 dB jest co prawda słyszalne, ale nic tu nie świszczy, nie straszy i potencjalnie łatwo ginie w dźwiękach otoczenia i nie zwraca na siebie uwagi.

Zwróciłem jeszcze uwagę na jedną rzecz – trzymając laptopa na kolanach… dość szczelnie zakrywałem okienka, którymi wiatraczki pobierają powietrze niezbędne do chłodzenia. Baczcie, aby podczas mocno obciążającej CPU i GPU pracy (albo i rozrywki) ich nie zakrywać, bo taktowanie podzespołów może drastycznie spaść, chroniąc je w ten sposób przed przegrzaniem.

Jaki finalnie jest „czternasty” ThinkPad X1 Carbon?

Testy skończone, wnioski wyciągnięte.

Lenovo ThinkPad X1 Carbon Gen 14 okazał się sprzętem, który z jednej strony nie zawodzi, ale z drugiej – jest generacją bardzo bezpieczną, bez rozczarowań, ale też bez większych niespodzianek. Jako takie trudno traktować obecność jednostek Panther Lake-H oraz Core Ultra X7 – układów wydajnych i jednocześnie całkiem energooszczędnych, kiedy wysokie taktowanie CPU i „integry” nie są potrzebne.

To wciąż jeden z najbardziej prestiżowych i jednocześnie najlepiej wyposażonych biznesowych ultrabooków biznesowych na rynku i jeżeli ktoś poszukuje sprzętu mocno uniwersalnego, który w dodatku będzie się świetnie prezentował – ThinkPad X1 Carbon Gen 14 staje się naturalnym wyborem. Szczególnie, jeżeli jego cena, szczególnie w najbogatszych wariantach, nie gra roli.

Czternasty X1 Carbon to wciąż ten sam wykwintny jegomość, w towarzystwie którego inni goście czują się dobrze. Nie robi wokół siebie szumu, nie przyciąga uwagi. Po prostu zachowuje klasę, robi to, czego każdy się po nim spodziewa, nie przynosząc przy tym wstydu i nie prowokując grymasów niezadowolenia.  

I finalnie – trochę mam z tym problem, bo z jednej strony to wciąż ThinkPad X1 Carbon – najbardziej prestiżowy ultrabook biznesowy od Lenovo. Ja osobiście Carbony uwielbiam. Ale z drugiej – chyba liczyłem na coś więcej. No właśnie – JA liczyłem. Wykreowałem sobie jakieś oczekiwania, których nawet nie potrafię doprecyzować. I dobrze, że jestem tego świadomy, bo w przeciwnym razie wyrządziłbym mu takimi stwierdzeniami krzywdę, a was wprowadzał w błąd.

Mało tego, podczas testów w zasadzie nie znalazłem w nim żadnej cechy, która mogłaby zostać wpisana na listę wad. No dobra – obudowa i touchpad lubią się brudzić, a ekran nie obsługuje piórka – to chyba jedyne rzeczy, które zapadły mi w pamięć.

ThinkPad X1 Carbon Gen 14 nie okazał się na szczęście tym jegomościem, który wróci do domu w pomiętej marynarce i podartych portkach. Raczej tym, który wychodząc z imprezy odwróci się do gości z pożegnalnym gestem, podziękuje gospodarzom i z pełną gracją wróci do domu.

OFERTA

Podsumowanie:Lenovo ThinkPad X1 Carbon Gen 14
segment:ultrabook biznesowy klasy Premium
optymalne zastosowanie:– szeroko rozumiana praca biurowa
– praca ze projektami i narzędziami AI
– prosta obróbka grafiki
mobilność:– bardzo wysoka
kultura pracy:– bardzo dobra
opcje dokowania:– stacja dokująca USB-C/Thunderbolt
ważne cechy:– możliwość szerokiego wykorzystania dzięki wydajności i elastyczności procesorów Panther Lake
– lekka, wytrzymała obudowa z magnezu i włókna węglowego
– bogate wyposażenie
– długi czas pracy na baterii
– mnóstwo dostępnych konfiguracji
– wysoka wydajność iGPU
– wysoka kultura pracy
Dla kogo ThinkPad X1 Carbon Gen 14?– poszukujących wszechstronnego, ultramobilnego, 14-calowego sprzętu do pracy wielozadaniowej
– wymagających długiego czasu pracy na baterii
– dla osób, dla których sprzęt do pracy ma być także wizytówką (prezesi, menadżerowie, handlowcy, konsultanci, pracownicy wyższych szczebli)
– dla korzystających z narzędzi AI lokalnie
– poszukujących sprzętu z bardzo długi wsparciem
Dla kogo NIE?– poszukujących niedrogiego laptopa
– potrzebujących wysokiej wydajności graficznej niezależnej grafiki
– potrzebujących wydajności wysokowydajnych CPU
– oczekujących obsługi aktywnego piórka
Co zamiast ThinkPada X1 Carbon Gen 14?– bardziej zaawansowany „kombajn” klasy korporacyjnej – ThinkPad T14
– prestiżowy ultrabook 2-w-1 z obsługą dotyku i piórka: ThinkPad X1 2-in-1
– ultramobilna stacja robocza dla potrzebujących jeszcze wyższej wydajności i certyfikacji ISV: ThinkPad P14s Gen 7

Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.

2 odpowiedzi

  1. Awatar Przemysław Surus
    Przemysław Surus

    Dziękuję za recenzję 🙂 szukałem testu dokładnie tej specyfikacji co jest tutaj. Czy może ten laptop jest na sprzedaż już po testach? Jeśli tak to poszę o kontakt i ofertę 😉

    1. Awatar Krzysztof Grzegorowski

      Ten konkretny laptop był samplem testowym, ale śmiało może Pan uderzyć do sklepu naszego partnera: https://notebooki.pl/ lub napisać maila z zapytaniem bezpośrednio na
      dok@notebooki.pl – oni już się wszystkim zajmą! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *