*Współpraca płatna*
Fakt że ASUS coraz swobodniej czuje się na rynku ultrabooków biznesowych widziałem już niejednokrotnie, a najnowszy ExpertBook Ultra jest na to najświeższym dowodem. Tytuł tej recenzji zdradza wiele i z czystym sumieniem i pełną odpowiedzialnością deklaruję, że nie ma w nim przesady. Przewrotnie i całkiem słusznie zresztą ktoś może zadać w tym momencie pytanie: „Czy to oznacza, że to sprzęt kompletnie pozbawiony wad?” Otóż nie, ale o tym też wspomnę.
Argumenty za moment, najpierw krótka ekspozycja bohatera tej recenzji. 14-calowy ExpertBook Ultra to reprezentant najwyższej serii ultrabooków biznesowych od firmy ASUS, tym razem wyposażony w najnowszą jednostkę mobilną Intela dla laptopów: Intel Core Ultra X7 358H wraz ze zintegrowanym z nim GPU Intel Arc B390. Już samo to sprawia, że ta recenzja może wydać się nader interesująca, gdyż będzie to moja pierwsza styczność z procesorami z rodziny Panther Lake oraz Core Ultra X oraz najnowszą „integrą” bazującą na architekturze Xe3.
ExpertBook Ultra (spotkać się możecie także z oznaczeniem B9406) w testowanej konfiguracji wręcz krzyczy, że chce być postrzegany i traktowany na równi z innymi „biznesówkami” klasy Premium. I to nie jest tak, że on „tylko chce” i „sobie życzy”, ale faktycznie stara się uprawomocnić swoją pozycję. Lekki, smukły, dobrze wyposażony, m.in. w matowy wyświetlacz Tandem OLED. Tak, szanowni państwo, użyłem słów „matowy” i „OLED” w jednym zdaniu i to pozbawionym zaprzeczenia!
Zaintrygowani? To zapraszam do dalszej recenzji.
Specyfikacja
| specyfikacja: | ASUS ExpertBook Ultra |
| wymiary i waga: | 311 x 213 x 11 mm 1 kg |
| przetestowany CPU: | Intel Core Ultra X7 368H Panther Lake 16 rdzeni, 16 wątków 4 rdzenie P (1,9 – 4,8 GHz), 8 rdzeni E (1,5 – 3,5 GHz), 4 rdzenie LPE (1,5 – 3,3 GHz) dTDP – 25 W cache – 18 MB |
| dostępne CPU: | j.w. Intel Core Ultra 7 265H |
| NPU: | Intel AI Boost, 50 TOPS |
| przetestowane GPU: | Intel Arc B390 |
| dostępne GPU: | j.w. Intel Graphics |
| dysk: | 2 TB, M.2, PCIe 5.0 x4 NVMe Samsung PM9E1 (MZVLC2T0HBLD-00BT7) |
| obsługiwane dyski: | 1x M.2 PCIe 5.0 x4 |
| RAM: | 32 GB LPDDR5x-8400 —————— pamięć wlutowana dual-channel max: 32 GB |
| przetestowana matryca: | 14 cali, 2880 x 1800, 16:10 Tandem OLED, 120 Hz VRR, matowy, dotykowy Samsung ATNA40LE01-0 |
| dostępne matryce: | j. w. |
| wybór portów: | 2x Thunderbolt 4 2x USB 3.2 Gen 2 typu A (10 Gb/s) 1x HDMI 2.1 1x jack combo |
| akumulator: | 70 Wh |
| opcje łączności | WLAN: Intel Wi-Fi 7 BE211 320 MHz Bluetooth 5.4 |
| wyposażenie dodatkowe: | 6-głośnikowe audio z Dolby Atmos podświetlana klawiatura haptyczny touchpad NFC kamerka Full HD z IR i funkcją rozpoznawania twarzy i zasłoną prywatności czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania vPro Essentials w CPU oprogramowanie ASUS MyExpert |
| opcje gwarancji: | 3 lata |
Jakość wykonania i ergonomia
Nie tylko ekran jest matowy – cała konstrukcja tego smukłego (11 mm po otwarciu na przodzie) i lekkiego (1 kg) przystojniaka w kolorze Morn Gray (dostępna jest także ciemniejsza, grafitowa wersja obudowy Jet Fog) jest matowa. Obudowa została wykonana z aluminiowych i magnezowych elementów, a metal pokryto dodatkowo warstwą Nano Ceramic. Producent chwali się, że ceramiczna powłoka może pochwalić się twardością 9H w skali ołówkowej, a to oznacza, że zapewnia ona odporność na zarysowania przez takie przedmioty, jak chociażby klucze czy monety. Spróbowałem zarysować laptopa w nieco bardziej naturalny dla takiego sprzętu sposób – końcówką od wtyczki USB-C, USB-A czy HDMI. Ani rysy.




Powłoka Nano Ceramic sprawiła też, że jasno-szare wykończenie jest nie tylko praktycznie idealnie matowe, ale też przyjemnie szorstkie w dotyku. To z kolei sprawia, że ExpertBooka pewnie trzyma się w dłoniach i jednocześnie nie ma opcji, że na klapie czy podnadgarstniku pojawią się jakieś smugi albo inne ślady zostawiane przez dłonie i palce. Idealny sprzęt do fotografowania i nagrywania wideo, gdyż nie trzeba co chwilę go czyścić – polecam!
Wizualnie wszystko tu się zgadza, bo producent postawił na ten sam kolor podświetlanej na biało klawiatury i szklanego touchpada. Nie ma tu więc żadnych kontrastów, a estetyka wydaje się wręcz sterylna, laboratoryjna.




Wytrzymałość
Bardzo smukłe konstrukcje mają to do siebie wymagają większej uwagi w kwestii wytrzymałości. Ekipa z Tajwanu ewidentnie w pracy się nie obijała, gdyż konstrukcja jest sztywna, zwarta i bardzo dokładnie spasowana i wykończona. Klapa została solidnie usztywniona nie tylko z zewnątrz za sprawą metalowego panelu, ale też od środka laptopa – tu swoją rolę odegrało szkło od Corning zabezpieczające wyświetlacz. Pulpit także wypada dobrze, a jedyna rzecz, do jakiej się przyczepię to zawias.



Z początku wszystko jest w porządku – laptopa da się otworzyć jedną ręką, dwa niewielkie mechanizmy pracują płynnie i bez niepotrzebnego oporu. Dopóki laptop stoi na biurku nie widziałem żadnych mankamentów. Gdy jednak zacząłem korzystać z ekranu dotykowego, dość szybko przekonałem się, że powyżej kąta 90 stopni klapa dość łatwo i szybko odchyla się do tyłu za sprawą stukania po nim paluchami.
Kiedy już ekran odchyli się do maksimum, czyli ok. 120 stopni, to ma tendencję do sprężynowania. Mało tego, przechadzanie z otwartym laptopem także jest w stanie rozwierać kąt między klawiaturą a klapą. I to bez używania dotykowego ekranu.
Wydaje mi się, że klapa z grubym, bądź co bądź, szkłem w niektórych sytuacjach okazuje się zbyt ciężka dla tych zawiasów. Jeżeli ktoś lubi pracować z ekranem dotykowym – warto mieć to na uwadze.
Porty
Cieszę się że mimo cienkiej konstrukcji ASUS nie ograniczył się wyłącznie do portów USB-C. Te oczywiście są: jedno z prawej strony i drugie z lewej, na samiutkim tyle bocznych krawędzi. To Thunderbolt 4. Obok nich jednak znalazło się także miejsce na dwa USB-A 3.2 Gen 2 (10 Gb/s) oraz jedno HDMI 2.1. Uniwersalny jack to standard w laptopach i tutaj także go nie zabrakło.


Duża pochwała płynie ode mnie także za rozmieszczenie wszystkich portów na tyle boków. Dzięki temu nic nie przeszkadza w strefie operowania myszą ani prawo-, ani leworęcznym.
Osprzęt i wyposażenie dodatkowe
Ekran
Bez dwóch zdań zainstalowany w ultrabooku Tandem OLED o rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli oraz maksymalnym odświeżaniu 120 Hz (VRR 30 – 120 Hz) to jeden z jego największych plusów. Nawet nie chodzi tu o same parametry obrazu (chociaż już teraz zdradzę, że pod tym kątem tez się broni!), ale fakt, że mamy tu MATOWY (!) i do tego dotykowy panel OLED. Tandem OLED!
Podkreślam tę różnicę nie bez przyczyny, bo to rozwiązanie warte nieco bardziej szczegółowego nakreślenie. Ciekawostką jest też zabezpieczenie ekranu podwójną szybą od Corning: Gorilla Glass Victus oraz Gorilla Matte. To właśnie ta druga warstwa ładnie zmatowiła wyświetlacz.
Z jednej strony Tandem OLED oferuje niemal to samo, co standardowe OLED-y montowane w laptopach i innych urządzeniach mobilnych – piękny, mocno kontrastowy obraz z nasyconymi kolorami. Najważniejszą zmianą w stosunku do nich jest jednak podwójna warstwa emisyjna. To sprawia, że ekran może być dużo jaśniejszy niż konwencjonalny OLED, bardziej trwały pod kątem ryzyka wypalania się pikseli i, co szczególnie ważne w kontekście urządzeń mobilnych, cechuje się takim samym zużyciem energii, co „zwykłe” OLED-y. W zasadzie jedyną wadą Tandem OLED-ów jest ich wyższa cena, więc na ten moment będziemy je oglądać w sprzęcie z wyższych segmentów.
Testowany panel faktycznie może pochwalić się wysoką jasnością, bo mowa o 600 nitach SDR (kolorymetr pokazał nawet nieco więcej) i… 1400 nitach w trybie HDR i to już ma prawo robić wrażenie. Certyfikacja VESA Display HDR True Black 1000 znikąd się tutaj nie pojawiła. Tak jasny panel, w dodatku matowy, dobrze radzi sobie w przeróżnych warunkach oświetleniowych, nawet w jaśniejszym słońcu – i to się chwali.

Początkowo bałem się, czy matowa powierzchnia nie zabierze nieco nasycenia kolorom. Na błyszczących ekranach barwy zawsze wyglądają radośniej. Na szczęście nie zauważyłem żadnych zmian in minus.
Pod kątem pozostałych parametrów panel nie rozczarowuje, ale też nie zaskakuje: mamy tu pełne odwzorowania palety sRGB, prawie kompletną skalę DCI-P3 oraz 87% pokrycia profesjonalnego gamutu AdobeRGB. Czerń jest oczywiście idealna, a kontrast – nieskończony.

Parametry matrycy:
- luminancja: 611 cd/m2
- kontrast: nieskończony
- czerń: 0,00 cd/m2
- paleta sRGB: 100%
- paleta DCI-P3: 98%
- paleta AdobeRGB: 87%
Praca dotykowym ekranem, nie licząc kwestii zawiasu, o których pisałem już wcześniej, także wypada całkiem przyjemnie. Panel jest odpowiednio reaktywny i precyzyjny, więc nie miałem żadnych problemów z trafianiem w nawet niewielkie elementy ekranu. A przy tym jego powierzchnia nie paćka się od każdego dotyku i utrzymanie go w czystości jest proste.
Klawiatura i touchpad
Również w tym aspekcie mam do powiedzenia wiele dobrego. Mam wrażenie, że ASUS zastosował tu jakieś nowe mechanizmy. Wzięło się ono stąd, że mają one nieco inną charakterystykę niż chociażby klawiatura z testowanego niedawno ExpertBooka PM3 – tutaj wydaje się jeszcze bardziej miękka, ale bez uczucia „pływania”, a w dodatku jeszcze bardziej cicha. Odpowiedź przycisków jest porównywalnie sprężysta i satysfakcjonująca.
Bardzo miłe doznania płyną także z innych zmysłów, bo wykorzystane tu tworzywo nie dość, że wizualnie bardzo ładnie komponuje się z wykończeniem obudowy, to jest bardzo przyjemne w dotyku, takie „miękkie”, a jednocześnie całość klawiatury daje wrażenie elementu niezwykle stabilnego, zwartego.
Pomarudzę jednak na podświetlenie, chyba pierwszy raz w mojej recenzenckiej „karierze”. Bywa że w trybie automatycznego dobrania jasności oraz przy najniższej intensywności światła podświetlone czcionki uzyskują kolor „kafelków”, co sprawia, że stają się… trudne do odczytania. W przypadku głównej strefy klawiatury nie jest to wielkim problemem, bo i tak spora część użytkowników pisze intuicyjnie i bezwzrokowo. Problem najbardziej objawia się w przypadku klawiszy funkcyjnych. Przy dziennym, naturalnym świetle ciężko mi było dostrzec odpowiednie piktogramy. Detal, ale wspominam o tym z obowiązku recenzenta.
Ciekawie rozwiązano kwestię haptycznego touchpada. Szklany gładzik zajmuje całą wysokość podnadgarstika, a przy tym jest dość spory. Czy takie ulokowanie go wpłynęło w jakikolwiek sposób na korzystanie z niego? No nie. Doznania są w pełni neutralne. To dobrze, bo to oznacza, że nikt nie przekombinował.
Haptyka również jest w porządku – wyraźna, nie pozostawiająca wątpliwości, czy „kliknęliśmy”, czy też nie. Dotykowe komunikaty zwrotne dotyczą nie tylko samego „klikania” w płytkę, ale też korzystania z inteligentnych gestów gładzika: ruch palcem w osi góra-dół przy lewej krawędzi głośność, z prawej strony – jasność ekranu, wzdłuż górnej krawędzi – cofnięcie/przesunięcie do przodu odtwarzania, a ruch od prawego górnego narożnika po przekątnej uruchamia aplikację ScreenXpert. Szczerze mówiąc, do korzystania z regulacji dźwięku w taki sposób przyzwyczaiłem się dość szybko. Reszta była dla mnie zbyteczna.






Głośniki
A skoro już ruszyliśmy temat dźwięku – w ExpertBooku Ultra znalazło się aż sześć membran, w tym po dwa woofery i dwa głośniczki wysokotonowe.
Jest tu wszystko – całkiem fajna (jak na głośniki z laptopa rzecz jasna) scena wspierana przez Dolby Atmos, przyjemna selektywność, wyraźnie zarysowany bas, ale bez prób udawania, że mamy tu do czynienia z prawdziwym, pełnym i niskim basem, oraz utemperowane soprany. Te dopiero zrzucają okowy narzucone przez aplikację od Dolby powyżej 80% głośności. Nie ranią co prawda uszu, ale nieco tracą na jakości.
Nie sądzę jednak, że ktoś będzie czuł nieodpartą pokusę przekraczania tej wartości dzień w dzień. Zestaw gra głośno, wyraźnie i bardzo dobrze sprawdza się zarówno przy oglądaniu wideo, słuchaniu muzyki, jak i połączeniach ze współpracownikami i znajomymi. Ten ostatni punkt wspomogą także mikrofony z inteligentną redukcją hałasu i możliwością przełączania się pomiędzy trybami konferencji a rozmowy o bardziej osobistym charakterze.
Bezpieczeństwo
Jak na laptopa biznesowego z segmentu Premium przystało, ExpertBook Ultra oferuje dość rozbudowany zestaw dodatków strzegących laptopa i przechowywanych na nim danych.
Podstawą jest tu skaner linii papilarnych wszyty w przycisk zasilania oraz kamerka w funkcją rozpoznawania twarzy – to tyle jeżeli chodzi o uwierzytelnianie użytkownika. Na kolejnych, niższych poziomach kryje się jeszcze TPM 2.0 wykorzystywany m.in. przez zabezpieczenia systemu Windows 11, a do tego dochodzi jeszcze platforma vPro Essentials zaszyta w procesorze. Jedyne, czego może niektórym brakować to komunikacja NFC oraz czytnik Smart Card. Ten ostatni akurat jest często pomijany w ultrabookach biznesowych z tego segmentu.






Łączność
W tej sferze z jednej strony nie ma większych zaskoczeń, ale z drugiej pojawiło się rozczarowanie w postaci braku modemu WWAN. Pewnie, mamy co prawda Wi-Fi 7 oraz możliwość podpięcia się do sieci „erjotką” poprzez przejściówkę USB-C – RJ-45, a karta WLAN obsługuje też Bluetooth 5.4.
Doskonale jednak wiadomo, że spraw biznesowych nie załatwia się wyłącznie tam, gdzie mamy dostęp do odpowiednio zabezpieczonej łączności Wi-Fi, co nie? Modem 5G załatwiłby ten problem.
Testy wydajności
Mimo że sam laptop skutecznie przyciąga uwagę swoją prezencją oraz wyposażeniem, to pod kątem konfiguracji także wypada co najmniej ciekawie. Po pierwsze, co już zresztą zdradziłem, mamy tu przedstawiciela najnowszej rodziny mobilnych procesorów od Intela. Intel Core Ultra 3. generacji to kolejna próba walki o zdobycie zaufania użytkowników decydujących się na zakup laptopa Copilot+ i wygląda na to, że Intel wreszcie nabrał nieco wiatru w żagle w tej kwestii. Ale omówimy to sobie.
Oprócz nowego CPU i zintegrowanej grafiki nowej generacji, ASUS postawił na 32 GB RAM-u (LPDDR5x-9400) oraz 2-terabajtowy nośnik M.2.
Procesor

Cóż to za dziwny twór, ten cały Intel Core Ultra X7 358H? Skąd w ogóle ta litera X i co ona zdradza? W skrócie: Core Ultra X to ta sama rodzina procesorów i wciąż mówimy o Panther Lake. Z tą różnicą, że Core Ultra X zostały pomyślane z myślą o najwydajniejszych laptopach. Jak jednak pokazuje testowany ExpertBook – nie tylko.
I tak, Core Ultra X7 358H można spotkać w sprzęcie dla twórców kreatywnych czy laptopach o dużym zacięciu multimedialnym. Ale jego skalowalność i szerokie widełki TDP sprawiają, że równie dobrze może trafić na płytę główną ultrabooka o grubości kilkunastu milimetrów. ASUS ExpertBook Ultra to akuratny przykład takiej maszyny.
Core Ultra X7 358H to jednostka 16-rdzeniowa i 16-wątkowa oferująca wydajność czterech rdzeni Performance (1,9 – 4,8 GHz), ośmiu rdzeni Efficient (1,5 – 3,5 GHz) i czterech rdzeni Low Power Efficient (1,5 – 3,3 GHz), a jeżeli chodzi o TDP, to co prawda domyślne jest ustawione na 25 W, ale równie dobrze może osiągnąć 80 W – tyle tylko, że nie w 14-calowym ultrabooku. To jednak co jest najważniejsze w kontekście filozofii Copilot+, to NPU Intel AI Boost o wydajności 50 TOPS. Poprzednia generacja mobilnych układów oferowała zbliżoną wydajność wyłącznie w przypadku procesorów Intel Core Ultra 200V (Lunar Lake).
W przypadku Ultra Core X7 358H z testowanego ExpertBooka, procesor pokazał, że potrafi pracować stabilnie, ale jednocześnie jest świadomy swoich ograniczeń. Podczas testu pracy pod maksymalnym obciążeniem trzymał się mocy 30 W. Rdzenie P oraz rdzenie E były w stanie pracować wyraźnie powyżej swojego taktowania bazowego i mało tego – przez całą godzinę testu prezentowały w zasadzie te same wartości. Wyjątkiem były jednostki LPE, które w tym czasie trzymały się okolic maksimum swoich możliwości. Jednocześnie temperatura procesora nie przekraczała 82°C.
| Intel Core Ultra X7 358H | temperatura: | taktowanie: |
| czas pracy – 15 min | 82° C | Rdzenie P: 2,7 GHz Rdzenie E: 2,5 GHz Rdzenie LPE: 3,3 GHz |
| czas pracy – 30 min | 80° C | Rdzenie P: 2,7 GHz Rdzenie E: 2,5 GHz Rdzenie LPE: 3,2 GHz |
| czas pracy – 60 min | 81° C | Rdzenie P: 2,7 GHz Rdzenie E: 2,5 GHz Rdzenie LPE: 3,2 GHz |
Testowana „Pantera” we wszystkich testach wydajności wypadła wyraźnie lepiej niż Intel Core Ultra 258V z ThinkPada X9 15, zarówno biorąc pod uwagę wydajność samych rdzeni, jak i układu NPU. Nie powinno to być z drugiej strony żadną niespodzianką, biorąc pod uwagę, że tam mieliśmy konfigurację 8 rdzeni/8 wątków. Ciekawie też prezentuje się porównanie z Core Ultra 7 268H z testowanego ostatnio ThinkPada P14s Gen 6 – tutaj część testów przebiegła na korzyść Alder Lake’a, a w części lepiej wypadł testowany Core Ultra X7 358H.











X7 pokazał również swoją dominację w testach sprawdzających wydajność NPU w zastosowaniach związanych z wykorzystaniem AI. Tu zarówno Core Ultra 258V, a tym bardziej Core Ultra 268H bez tak wydajnego NPU, musiały uznać wyższość intelowskiego młokosa.

Karta graficzna

Intel zastosował nową architekturę nie tylko w samym CPU, ale też we wbudowanej w SoC „integrze”. Układ dysponuje 12 rdzeniami Xe3 taktowanymi z częstotliwością do 2,5 GHz. Oczywiście mamy tu także rdzenie odpowiedzialne za ray tracing. Jednak obsługa obrazu to jedno – Intel zadbał też, żeby ich nowe iGPU sprawdzało się także w pracy ze sztuczną inteligencją i chwali się, że jest ona wyższa o nieco ponad 50% w stosunku do tego, co oferowały układy z procesorów Lunar Lake (Intel Core Ultra 200V).
Finalnie dostaliśmy „integrę”, będącą w stanie całkiem nieźle radzić sobie w grach z segmentu AAA w rozdzielczości 1080p oraz 1200p. Przy czym „nieźle” oznacza przekraczanie magicznej bariery 60 klatek na sekundę. Ba, w przypadku Wiedźmina 3: Dziki Gon Next-Gen, ExperBook był w stanie wygenerować 54 kl./s. na novigradzkim rynku przy średnich ustawieniach graficznych i włączonym FSR 2. Nie jest to jeszcze poziom chociażby RTX-a 5050 w wersji mobilnej ani nawet najwydajniejszych iGPU od AMD, ale Intel zmierza w dobrym kierunku.



Dysk
Czytam sobie specyfikację naszego bohatera, a tam informacja, że dysponuje on gniazdem PCIe 4.0 x4. Myślę sobie: trochę lipa, bo nie dość, że to ultrabook klasy Premium, to na dodatek z najnowszymi „bebechami”. Szkoda.

Aż tu nagle – niespodzianka! Wygląda na to, że w specyfikacji laptopa pojawił się mały chochlik, albowiem test sprawdzający wydajność zainstalowanego w obudowie Samsunga PM9E1 o pojemności 2 TB jednoznacznie i w sposób nie pozostawiający wątpliwości pokazał, że oferuje on wydajność nowocześniejszego i niemal dwukrotnie szybszego standardu.
CrystalDiskMark 8 pokazał, że zainstalowany jest w stanie osiągnąć ponad 14000 MB/s w przypadku odczytu sekwencyjnego i 13500 MB/s zapisu. Nie dość więc, że mamy tu do czynienia z praktycznie maksymalnym wykorzystaniem przepustowości interfejsu, to wartości te są niemal symetryczne. Takie niespodzianki lubię!
Kultura pracy
Jak tylko zobaczyłem, że w smukłej obudowie ExperBooka Ultra znalazła się jednostka Core Ultra X7, to moje uwaga szybko powędrowała w kierunku kultury pracy. To jednak jednostka o wyższym TDP oraz 16 rdzeniach i wydajnym GPU. Nawet biorąc pod uwagę, że testowany SoC raczej dobrze skaluje swoją wydajność w zależności od możliwości, to jednak znaki zapytania, a nawet lekka obawa podczas testów mi towarzyszyły.
Okazało się jednak, że ASUS ze swoim systemem ExpertCool Pro zdał egzamin. Zazwyczaj w ultrabookach biznesowych pozbawionych niezależnej grafiki stawia się na jeden wiatrak. ASUS jednak postanowił umieścić ExpertBooku Ultra dwa, jednocześnie dbając o to, aby miały którędy czerpać zimne i wydmuchiwać rozgrzane powietrze. Moja obawa dotyczyła już w tym momencie nie tyle zdolności do chłodzenia podzespołów, ale głośności i tonacji szumu generowanego przez wiatraczki.
Finalnie okazało się, że znowu mój lęk był niepotrzebny: wiatraczki generowały maksymalnie ok. 44 – 45 dB jednostajnego szumu, a obudowa była co najwyżej lekko ciepła nawet pod dużym obciążeniem podzespołów. Za taką kulturę pracy należy się pochwała.




Bateria
ExpertBook Ultra zostały wyposażony w dość spory, po 70-watogodzinny akumulator, co cieszy, biorąc pod uwagę, że mamy tu nie tylko wydajny CPU, ale też dość jasny ekran. To był też dobry moment, żeby sprawdzić, czy Tandem OLED faktycznie nie konsumuje więcej energii niż konwencjonalny OLED pomimo intensywniej świecących pikseli.
Okazało się, że nawet w teście pełnej wydajności, z ekranem „podkręconym” do maksymalnej jasności, laptop był w stanie pracować przez ponad 2 godziny, więc powiedziałbym, że standardowo. Pozostałe testy także pokazały, że Tandem OLED i Core Ultra X7 358H baterii wielkiej szkody nie robią, albowiem zestaw pozwolił odtwarzać wideo oraz pracować z przeglądarką przez ok. 17 godzin.

Podsumowanie
Chyba nie przesadzę, jeżeli stwierdzę, że ASUS ExpertBook Ultra to jeden z najciekawszych ultrabooków, z jakimi przyszło mi w ostatnich miesiącach się spotkać. I nawet nie chodzi o to, że zapewnił mi spotkanie z najnowszą generacją procesorów Intel Core Ultra, co samo w sobie było intrygujące. Okazało się bowiem, że 14-calowa „biznesówka” klasy Premium od Tajwańczyków jest w stanie realnie, m.in. swoim wykonaniem i wyposażeniem, pokazać, że na przynależność do tego segmentu zasługuje. Chociaż zdarzyły się też małe potknięcia.
Pierwszą pochwałą ASUS będzie musiał podzielić się z Intelem – pierwsza firma dobrze wykorzystała towar dostarczony przez drugą. Procesory Intel Core Ultra serii 300, a przynajmniej ten konkretny, przetestowany przeze mnie, można traktować jako kontynuację dobrego sposobu „niebieskich” na odzyskanie zaufania konsumentów. „Pantera” dobrze wypadła zarówno pod kątem czystej wydajności CPU, GPU oraz NPU, a jednocześnie cechowała się niezłą kulturą pracy. Owszem, procesor nie miał tutaj jak rozwinąć skrzydeł w pełni, ale tego się spodziewałem.




Wykonanie to najwyższa półka – ExpertBook Ultra nie dość, że kupił mnie w całości pod kątem samej estetyki i jakości wykonania, to jeszcze w dodatku bardzo dobrze się prezentuje pod kątem zastosowanych materiałów i powłoki Nano Ceramic. W następnej generacji trzeba będzie jednak popracować nad wyważeniem siły zawiasów i może nieco lepiej dobrać kolorystykę albo intensywność podświetlenia klawiatury, ale to są szczegóły.
Pod kątem wyposażenia dodatkowego testowany ASUS także reprezentuje najwyższy segment, a prawdziwie matowy Tandem OLED jest tu świeżutką i pachnącą latem truskaweczką na tym smakowitym torcie. Szkoda tylko, że w tak ultramobilnym sprzęcie zabrakło modemu WWAN. Może w następnej generacji znajdzie się dla niego miejsce?
| Podsumowanie: | ASUS ExpertBook Ultra |
| segment: | ultrabook biznesowy klasy premium |
| optymalne zastosowanie: | – szeroko rozumiana praca biurowa – praca ze projektami i narzędziami AI – praca z grafiką |
| mobilność: | – bardzo wysoka |
| kultura pracy: | – bardzo dobra |
| modem WWAN w opcji: | – nie(!) |
| opcje dokowania: | – stacja dokująca USB-C/Thunderbolt |
| ważne cechy: | – możliwość szerokiego wykorzystania dzięki wydajności procesorów Panther Lake – lekki i elegancki – obudowa z aluminium i magnezu – bogate wyposażenie – kapitalny, matowy Tandem OLED – wysoka wydajność iGPU – wysoka kultura pracy |
Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma ASUS. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.




Dodaj komentarz