Jak być może pamiętacie, ubiegłoroczna konferencja Apple dla developerów, Apple Worldwide Developers Conference (w skrócie: WWDC) 2018, nie zrobiła na nas większego wrażenia. Sprawie poświęciliśmy osobny artykuł; zainteresowani mogą do niego powrócić.

W tym roku kampania (nie)kontrolowanych przecieków Apple wymknęła się jednak, jak sądzę, spod kontroli: w sytuacji, w której wszystko, co zostanie ogłoszone, było znane na tydzień przed konferencją, o rozczarowaniu nie może być mowy.

Poniżej przedstawiamy podsumowanie ogłoszeń Apple z tegorocznej WWDC.

 

WWDC 2019 w pigułce

W największym skrócie:

#1 Nowy system, nowe ficzery. iOS 13 przyniesie parę z dawna wyczekiwanych zmian, takich jak Dark Mode (Tryb Nocny), po raz kolejny rozszerzając swoje natywne funkcje o możliwości, które dotychczas dostępne były jedynie za pomocą aplikacji firm trzecich.

#2 iPady dostaną swój własny system operacyjny: iPadOS. Prawdopodobnie wynika to z postępującej specjalizacji tabletów Apple. Dowodzi też, że, wbrew pogłoskom, firma z Cupertino nie zamierza zrezygnować z tego segmentu urządzeń.

#3 macOS Catalina (10.15) dostępny jeszcze w tym roku.

#4 Podobnie watchOS 6, i to z dużymi zmianami – m.in. dedykowanym „Apple-Watchowym” App Storem (czas był najwyższy).

#5 Mac Pro. [Komentarz zbędny?] Najdroższy komputer w długiej historii Apple: 6000 dolarów. To niemałe osiągnięcie, nota bene również technologiczne.

A oprócz tego Pro Display XDR, monitor stworzony specjalnie pod nowy komputer. 5000 dolarów, plus 1000 za nóżkę. Bierzecie?

#6 Nowe funkcje tvOS, po części związane z Apple Arcade, po części z gamingiem w ogóle.

Przyjrzyjmy się teraz „najgorętszym” doniesieniom.

 

iOS 13, Dark Mode, ciągłe wsparcie dla iPhone SE

Jeżeli, podobnie jak ja, jesteście fanami najmniejszego z telefonów Apple, to mam dla Was dobre wieści: Wasze maleństwo nie zostanie porzucone. Apple zamierza nadal wspierać iPhone SE. iOS 13 będzie z nim w pełni kompatybilny.

Poza tym wsparcie otrzymają wszystkie iPhone’y od 6S w górę.

Tyle w kwestii zmartwień. Z konkretów: wspomniany wcześniej Dark Mode, czyli Tryb Nocny. Na brak tegoż fani Apple narzekali chyba od zawsze, i trudno powiedzieć, dlaczego musieli czekać tak długo. Ostatecznie: posiadacze MacBooków dostali tryb nocny (niecały) rok temu. To i tak później niż większość użytkowników „normalnych komputerów”, ale, jak mawiają mądrzy po szkodzie – lepiej późno niż wcale.

 

 

(Nawiasem, coś na kształt Dark Mode było dostępne w iPhone’ach od zawsze, ale niewiele osób zdawało sobie z tego sprawę. Więcej na ten temat przeczytacie w naszym artykule o ukrytych funkcjach iOS 11.)

 

QuickPath, czyli Apple’owski swipe

Kolejne nowości dotyczą nowych funkcji klawiatury (na wszystkich urządzeniach mobilnych Apple?). Za Apple’owski odpowiednik swipe’a odpowiadać będzie funkcja o nazwie QuickPath. Żegnaj, SwiftKey; żegnaj, Google Gboard. Swipe nareszcie stanie się natywną funkcją naszych iPhone’ów.

 

Zmiany w aparacie i Trybie Portretu

Tryb Portretowy to niewątpliwie hit (ubiegłego) sezonu. Konkurenci do dziś załamują ręce, próbując osiągnąć podobną jakość obrazu na zdjęciach… i wciąż przegrywając z Apple.

Możliwość regulacji światła na zdjęciu w Trybie Portretu – oto prawdziwie doskonałe wieści dla fanów mobilnej fotografii. Ci, oczywiście, radzili sobie z tym problemem inaczej, za pomocą zewnętrznych appek; teraz dostaną to jako natywną funkcję aparatu. Dwie pieczenie na jednym ogniu: i nowe możliwości, i więcej miejsca na dysku zarazem.

Rozszerzeniu ulegną też funkcje edycji i obróbki zdjęć, a te związane z przycinaniem będą dostępne także dla filmów.

 

Z wiekiem nawet Siri mądrzeje

Nowości objęły również Siri. Jej głos będzie brzmiał teraz nieco bardziej naturalnie, szczególnie przy wypowiadaniu dłuższych fragmentów tekstu. Stanowi to problem wszystkich asystentów głosowych; nie tylko Siri, ale także Alexy czy Asystenta Google. Dobrze wiedzieć, że Apple wciąż nad tym pracuje.

Jeżeli jesteście posiadaczami urządzenia HomePod, to zapewne ucieszycie się także, że Siri nauczy się nareszcie rozpoznawać głosy poszczególnych członków Waszej rodziny. Albo i nie ucieszycie: możliwości takiej technologii są tyleż fascynujące, co przerażające.

 

Sign in with Apple

Login z Google czy Facebookiem – wygodny, ale ilekroć pomyślę o oddawaniu swoich danych tym firmom, przechodzą mnie dreszcze. (Nie to, że nie robię tego na co dzień; ale umówmy się: możemy przynajmniej zachować pozory. Możemy próbować.)

Apple obiecuje, nie inaczej niż zawsze, że zadba o prywatność swoich użytkowników. Sign in with Apple to odpowiednik narzędzia Facebook Connect czy Google’owego loginu. Tylko że, o ile wierzyć zapewnieniom Tima Cooka i spółki, bezpieczniejszy.

Zobaczymy. Sami deweloperzy zapewne się cieszą – myśl o fascynującym procesie integrowania podobnych ficzerów z utrzymywanymi przez nich aplikacjami od zawsze poprawiała im humor.

 

Stary pies, nowe sztuczki: iOS 13 i wydajność starszych telefonów

Najciekawsze nowości dotyczą jednak nie nowych funkcji czy aplikacji, ale nowych możliwości. Na iOS 13 aplikacje mają uruchamiać się do 30% szybciej; Face ID będzie działało o ponad połowę wydajniej, a co więcej, skróceniu ulegnie czas pobierania aplikacji. Pobierane z App Store pakiety instalacyjne będą około 60% mniejsze (to średnia). Zmiany dotyczą nie tylko najnowszych, ale również starszych modeli iPhone’ów.

iOS 13 (w wersji w pełni oficjalnej, nie w becie czy golden masterze) najprawdopodobniej ujrzy światło dzienne w połowie września 2019 roku.

 

MacOS Catalina 10.15

Następca MacOS-a Mojave ujrzy światło dzienne „jesienią tego roku”, czyli, jak można się spodziewać, na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2019 r. A w nim…

 

Sidecar: możliwość rozszerzenia ekranu dzięki połączonemu iPadowi

No – to się nazywa wynaleźć koło na nowo.

Chociaż nie; bez przesady. Są też dobre (bardzo) wieści: wieści, które ucieszą branżę kreatywną. Połączony z MacBookiem iPad może bowiem służyć nie tylko jako dodatkowe pole robocze, ale także… tablet graficzny.

I tutaj rzeczywiście możemy mówić o wynajdowaniu koła na nowo.

 

Więcej aplikacji z iOS na MacOS dzięki Project Catalyst

Kolejne dobre wieści dla devów – tym razem naprawdę dobre. Dzięki Project Catalyst udostępnianie aplikacji z iOS na MacOS będzie znacznie łatwiejsze niż dotąd. Nie będzie, oczywiście, zautomatyzowane całkowicie; to niemożliwe. Jednak praca inżynierów będzie znacznie ułatwiona – o ile dobrze rozumiem zapowiedź z WWDC, całość sprowadzi się do umiejętnego wykorzystania nowego API, które udostępnione zostanie deweloperom przez Apple.

Z funkcji tej korzysta obecnie m.in. Twitter. (Bo po kim moglibyśmy spodziewać się szybkiej ekspansji, jeśli nie po niezawodnym dostawcy fake newsów i ukochanej platformie polityków i trolli?)

 

Pozostałe nowości dotyczące MacOS Catalina 10.15

Nowa strona startowa w Safari, a na niej – podpowiedzi Siri dotyczące potencjalnie wartościowych (dla nas!) treści. Brzmi fantastycznie! Zostaję przy Google.

Nowe funkcje w aplikacji Mail: blokowanie nadawców, wyciszanie wątków etc. Może i Outlook w MacOS-owej wersji wypada słabiej niż na Windowsie, ale nadal dużo lepiej.

To chyba tyle? (Zmiany dotkną też aplikacji Reminders, czyli Przypomnień, ale będą marginalne i – co do zasady – czystko kosmetyczne.)

 

iTunes nie żyje; niech żyje Apple Music/Podcasts/TV!

A – tak nawiasem, bo byłbym zapomniał. Zupełnie na marginesie i niejako poza głównym nurtem wydarzeń Apple ubiło w końcu iTunesa. Spoczywaj w pokoju, mój przyjacielu; w czasach iPodów było nam dobrze, teraz czas na odpoczynek.

Miejsce iTunesa zajmą Apple Music, Apple TV oraz Apple Podcasts.

 

watchOS 6 kompatybilny ze wszystkimi seriami Apple Watch!

Tak – dokładnie. Najnowszy watchOS – beta dostępna do pobierania od wczoraj! – będzie kompatybilny ze wszystkimi seriami smartwatchów Apple: od Series 1 po Series 4.

 

Czas na nowości:

Apple Watch otrzymuje własny App Store

Do tej pory, chcąc skorzystać z aplikacji na Apple Watchu, musieliśmy pobrać ją najpierw na naszego iPhone’a. Czyniło to ze smartwatchów Apple gadżeciarski dodatek do jabłkowego telefonu.

watchOS w wersji szóstej umożliwi nam pobieranie aplikacji bezpośrednio na zegarek, a wszystko to za sprawą dedykowanego watchOS-owego App Store. To powinno przyczynić się do wzrostu popularności Apple Watchów wśród użytkowników, którzy nie posiadają (lub nie chcą posiadać) iPhone’ów, ale którym zależy na dobrym smartwatchu. (Ten zdecydowanie należy do pierwszej ligi na rynku.)

 

Streaming audio na Apple Watchu i ostrzezenia przed hałasem

Apple udostępni także funkcję streamowania audio na Apple Watchu z innego urządzenia z jabłkiem będącego w naszym posiadaniu (chodzi głównie o iPhone’y). Nie wiadomo jednak na razie, które z aplikacji doczekają się wsparcia. Czy będzie to tylko Apple Music/Podcasts/TV, czy też może appki firm trzecich, takich jak chociażby Spotify? Nie sposób przewidzieć.

A propos funkcji związanych z szeroko rozumianym audio: Apple Watch doczeka się także funkcji monitorowania hałasu. Jeżeli znajdziemy się w głośnej okolicy, a głośność dobiegających z okolicy dźwięków przekroczy dopuszczalne normy, nasz jabłkowy smartwatch poinformuje nas o tym.

 

Trackowanie cykli menstruacyjnych? Apple Watch to potrafi

Nie jestem pewien, czy przekazywanie jakiejkolwiek firmie informacji o kwestiach równie intymnych jest dobrym pomysłem, ale dla chętnych Apple przygotowało taką możliwość. Jeżeli zapewnienia firmy z Cupertino dotyczące ochrony Waszej prywatności są dla Was przekonujące, to możecie je udostępnić: od teraz Apple Watch pomoże Wam trackować nie tylko aktywność fizyczną, ale również cykle menstruacyjne.

Sama funkcja nie jest, oczywiście, niczym nowym; od dawna istnieją też przeznaczone do tego celu aplikacje. Umówmy się jednak: niewiele ze stojących za nimi firm posiada na nasz temat tak ogromną ilość informacji jak Apple. W najgorszym wypadku są to absolutnie nieistotne szczegóły.

Możliwe jednak, że się czepiam. Wszak codziennie oddajemy gigabajty danych Facebookowi oraz Google. Wiem też, że aplikacje takie jak Garmin spotkały się wśród kobiet z ciepłym przyjęciem. Ostatecznie zaś – nikt nie zmusza nikogo do wykorzystywania tej nowej funkcjonalności. Dobrze jest natomiast móc to zrobić, jeśli chcemy.

 

Mac Pro i Pro Display XDR

W sumie 12 tysięcy dolarów (w podstawowej konfiguracji). W tej najmocniejszej? Pewnie ze 2x tyle.

 

 

A co w zamian? Jak to powiedział nasz redakcyjny kolega Jakub, „konfiguracja wystarczająca do doposażenia w efekty specjalne kolejnej części Avengers oraz pierwszy ekran Apple o natywnej rozdzielczości 6K. Więcej przeczytacie w poświęconym Macowi Pro artykule. Zdecydowanie polecam: Kuba napisał wyjątkowo wyważone i obiektywne podsumowanie, które powinno zrobić porządek w internetowych „ochach” i „achach”, o ile dotąd sobie z nimi nie poradziliście.

 

Wsparcie dla kontrolerów Xbox One i PS4 dla Apple Arcade

Apple Arcade nadchodzi; to wiemy od roku. To, czego dotąd nie wiedzieliśmy, to z jakich kontrolerów będziemy mogli korzystać, ciesząc się gamingową platformą od Apple.

Teraz to wiemy. Będą to kontrolery Xbox One i PS4, czyli powszechnie znane i lubiane DualShocki.

Przez moment zastanawiałem się, czy Apple zamierza wejść również na ten rynek. Wydawało mi się to zupełnie nieprawdopodobne, ale po niedawnych ogłoszeniach Google (Google Stadia) uwierzę we wszystko. Dobrze jednak wiedzieć, że zabawa z Apple Arcade nie będzie wymagała zakupu dodatkowych kontrolerów. Wszyscy wiemy, jaki bałagan robi się w domu, kiedy mamy ich za dużo.

 

Wsparcie dla wielu użytkowników

Funkcja typowa dla systemów smart tv zawita nareszcie na tvOS-ie. Nie wiemy jednak na razie, jak dokładnie będzie wyglądac obsługa wielu użytkowników (czy może raczej: wielu profili podpiętych pod jedno Konto Apple?). Wiemy, że będzie, i że będziemy mieć do niej dostęp przez Centrum sterowania Apple TV. Apple po prostu nie powiedziało nam niczego konkretnego.

 

Podsumowanie: Awesome czy nie awesome?

Trochę awesome; trochę nie.

Mac Pro i Display XDR z całą pewnością są mocno awesome, chociaż podobnie, niestety, ich ceny.

iOS 13 jest awesome, ale nadal nie poradziłem sobie z pytaniem: czy to dlatego, że nowe ficzery są awesome, czy może dlatego, że iOS generalnie jest awesome?

MacOS Catalina 10.15 balansuje na pograniczu pomiędzy awesome a nie-awesome; podobnie watchOS 6. Zmiany są tutaj stosunkowo niewielkie, choć Project Catalyst robi wrażenie, a App Store na Apple Watchu to potencjalny gamechanger. Czy jednak oprócz tych dwóch perełek w ogłoszeniach na WWDC dotyczących MacBooków i Apple Watchów znalazło się cokolwiek istotnego – coś, czego dotychczas byśmy nie znali?

Jedno trzeba powiedzieć na pewno: Apple jest przerażająco konsekwentne. Proces zawłaszczania funkcjonalnosci kolejnych i kolejnych aplikacji przez natywne funkcje systemów trwa w najlepsze – i końca nie widać.

To zdecydowanie dobrze – pod względem wygody.

Mam jednak pewne wątpliwości etyczne.

Ale kto rozmawia o etyce, kiedy na scenie błyszczy Tim Cook?