Te rzeczy zabrała cyfrowa kostucha w 2025 roku…

Rok 2025 co prawda nie przyniósł jednej, spektakularnej katastrofy technologicznej, ale stał się momentem symbolicznego zamknięcia wielu procesów, które trwały od lat. W ciszy z rynku zniknęły usługi i produkty, które jeszcze niedawno były częścią codzienności również dla nas, polskich użytkowników. Niektórzy powiedzą, że to naturalny postęp, a inni, że wcale nie musiało tak być, jak choćby z niezwykle popularnym przez kilkanaście lat… Skype.

Poniżej opisuję ciekawszy zestaw rzeczy, które po 2025 roku możemy uznać za martwe. To też gry albo ich serwery, ot, technologia nie ogranicza się przecież do komunikatorów głosowych. Ba, nawet pewien system operacyjny, bardzo dobrze wszystkim znany, definitywnie przeszedł do lamusa i na taką wieść człowiek aż zatapia się w nostalgii.

Skype przegrał z własnym następcą?

Skype przez lata był właściwie synonimem rozmów przez Internet. W Polsce szczególnie mocno zapisał się w pamięci osób przyjeżdżających z zagranicy, freelancerów i firm, które na długo przed erą pracy zdalnej używały go do wideokonferencji i rozmów międzynarodowych. Co więcej, nawet wśród przeciętnych Kowalskich, którzy chcieli przeprowadzić rozmowę wideo bez kosztów połączenia telefonicznego, jeszcze dekadę temu powiedzenie “zadzwonić na Skype” było czymś zupełnie naturalnym.

Niestety dla fanów klasyki (a może dziś wręcz… boomerów?) w 2025 roku Skype przestał być rozwijany, aż wreszcie został oficjalnie wyłączony. I to nie tak, że wszystko stało się nagle. Microsoft już wcześniej jasno przekazywał, że przyszłość komunikacji firmowej czy prywatnej leży w Teamsach, co zresztą widać było po jego dominacji choćby na studiach. Sam tego doświadczyłem w latach 2017-2022. Na uczelni 0% Skype, 100% Teams, co – nie oszukujmy się – samo w sobie było już jakimś sygnałem.

Kto się tam nie logował?!

Nie dało się ukryć, że Skype funkcjonował coraz bardziej jako relikt poprzedniej epoki, jako ta platforma po Gadu-Gadu, którą do pewnego momentu mamy z przyzwyczajenia gdzieś na dysku, gdzieś na urządzeniu mobilnym, ale na którą w końcu musi przyjść czas. No i przyszedł – spadek popularności i brak realnych innowacji. To sprawiło, że nawet najbardziej lojalni użytkownicy zaczęli go porzucać.

W Polsce Skype umarł raczej cicho. Nie było okrzyków oburzenia, bo przecież ludzie dawno zdążyli przerzucić się na inne platformy. Sam przez pięć ostatnich lat użyłem Skype’a maksymalnie pięć razy, a poza tym? Teams, Zoom, Messenger, WhatsApp czy Google Meets. Mimo to, warto oddać martwej już platformie, że to symbol pierwszej internetowej komunikacji głosowej i wideo, połączonej w jedno. Nawet grając z kolegami w gry w czasach gimnazjum, też używało się Skype. Ach, co to były za czasy…

Windows 10 jako system, który miał być „ostatnim Windowsem

Gdy Windows 10 debiutował w 2015 roku, Microsoft deklarował, że będzie to “ostatnia wersja Windowsa”, stale rozwijana i aktualizowana. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te zapowiedzi, a Windows 11 pojawił się szybciej, niż wielu się spodziewało, czyli w 2021 roku.

Rok 2025 przyniósł definitywny koniec wsparcia dla Windowsa 10. Gdy dziś wpisuje się hasło “Windows 10” w wyszukiwarce, powita nas jedna z podstron Microsoftu, z dopiskiem: nie będziemy już dostarczać bezpłatnych aktualizacji oprogramowania, pomocy technicznej ani poprawek zabezpieczeń dla systemu Windows 10. Smuteczek.

Dla polskich użytkowników był to szczególnie bolesny moment, bo szacuje się, że Windows 10 wciąż działał na rodzimych sprzętach liczonych w milionach. Mowa tutaj zwłaszcza o starszych laptopach i dawno nie wymienianych komputerach stacjonarnych, które nie spełniały wymagań Windowsa 11. Ot, po prostu ci, których najwyraźniej nie stać było na upgrade technologiczny, prawdopodobnie zostali z “dziesiątką”. I o ile wciąż da się tak funkcjonować, co to za życie z kulawym, porzuconym systemem operacyjnym, który może płatać coraz większe figle?

Taki tam pulpit w domach (swego czasu) 40 mln Polaków, hehe

Chyba nie przesadzę, mówiąc, że dla wielu Polaków w 2025 roku decyzja Microsoftu wymusiła jakieś działanie. Może wymiana sprzętu? Albo przejście na alternatywny system? Jasne, była jeszcze opcja ciągnięcia stagnacji, czyli pozostanie przy niebezpiecznym, niewspieranym oprogramowaniu. W praktyce Windows 10 w 2025 roku nie zniknął z dnia na dzień, ale oficjalnie przeszedł do kategorii systemów martwych, utrzymywanych przy życiu jedynie siłą przyzwyczajenia użytkowników. I to takich, którzy być może nie do końca zdają sobie sprawę, że akurat system operacyjny warto mieć możliwie jak najnowszy. Dla świętego spokoju i lepszej optymalizacji działań na komputerze.

AOL Dial-Up – tak, było coś takiego! Symbol Internetu, który raczkował

Co prawda AOL Dial-Up to przykład technologii, która w Polsce nigdy nie była masowo używana, ale dla starszych użytkowników to mimo wszystko globalny symbol początków Internetu. Ten charakterystyczny dźwięk modemu, rozłączanie linii telefonicznej i czasami astronomicznie długie czasy ładowania stron – kto tego nie pamięta? Wiadomo, gimby nie znają.

Ale znać nie muszą. Kto wie, o co chodzi, mógł poczuć w 2025 roku, jak szybko płynie czas. Bo właśnie w minionym roku usługi dial-up oferowane przez AOL zostały ostatecznie wygaszone. Choć liczba aktywnych użytkowników była już niewielka, nie liczona w milionach, sam fakt istnienia tej usługi kiedyś działał na wyobraźnię. Dość powiedzieć, że jej koniec nastał po 30 latach, czyli naprawdę mówimy o domknięciu  kulturowym pewnej epoki.

Z perspektywy Polaków to żadna strata, nie oszukujmy się. Dawno przeszliśmy na nowszy typ technologii tak jak cały świat. Dial-up był technologią łączenia się z Internetem przez zwykłe połączenie telefoniczne, która w latach 90-tych i na początku lat 20-tych była najpopularniejszym sposobem dostępu do sieci. Ale w ciągu ostatnich lat ta usługa niemal całkowicie się zdezaktualizowała z powodu pojawienia się szerokopasmowego Internetu o wysokiej prędkości. No więc Dial-up musiał wreszcie odejść, a wraz z nim swego rodzaju niewinność pierwszego kontaktu z siecią. Co ważne, darmowe konta e-mail AOL i inne usługi nie zostały wyłączone.

Oldschool pełną gębą

Koniec sieci 3G i 3.5G w Polsce

Rok 2025 to także niemal całkowity koniec technologii 3G i 3.5G w Polsce. Operatorzy tacy jak T-Mobile czy Play, a w tym Orange, zakończyli (albo byli w fazie zakańczania do 1 stycznia) proces wyłączania starszych standardów sieci komórkowej, uwalniając częstotliwości pod LTE i 5G. Dla większości użytkowników smartfonów była to zmiana niemal niezauważalna i… słuszna. To standardowe przejście na “lepszy model”. 

Operatorom nie opłacało się utrzymywać infrastruktury 3G dla garstki klientów z niej korzystających na swoich starych telefonach. Postawili na łączność 4G z zasięgiem bliskim 100% powierzchni kraju. Problem pojawił się jednak – no właśnie – dla właścicieli starszych telefonów, modemów, systemów alarmowych czy urządzeń IoT, które nadal opierały się na 3G. W wielu przypadkach sprzęt przestał działać z dnia na dzień albo wymagał kosztownej modernizacji. Zmiana nie była przeprowadzana idealnie, ba, może należało lepiej poinformować użytkowników, bo ich narzekania w Internecie, w niektórych województwach, były dość głośne.

Z perspektywy rynku była to jednak decyzja logiczna i nieunikniona, choć dla części użytkowników oznaczała koniec taniej i wystarczającej technologii, która przez lata zapewniała stabilny dostęp do Internetu i połączeń głosowych. Co ciekawe, najdłużej technologia 3G będzie działać w Plusie, bo tam proces wygaszania ma potrwać do 2027 roku. A więc niby jest jeszcze jakiś bastion, 3G do końca nie zginęło! Z tym że, patrząc na popularność tej technologii i jej “kasację” przez najpopularniejsze firmy, nie udawajmy. To jest koniec.

Gry online, których serwery zgasły na dobre 

Kostucha w świecie gier też miała używanie. Jeszcze dekadę temu wydawało się, że gry sieciowe są nieśmiertelne. Dopóki ktoś gra, dopóty świat istnieje. Niestety, ale rzeczywistość okazała się brutalna, bo czasami wystarczy widzimisię wydawcy, kilka linijek suchego komunikatu i… całe cyfrowe uniwersum znika bez śladu. Przykłady takie jak WildStar, LawBreakers czy Battleborn stały się podręcznikowymi historiami o tym, jak nawet dobre lub ambitne projekty mogą nie przetrwać starcia z kosztami utrzymania serwerów i zmieniającymi się trendami. Szczególnie symboliczna była sprawa The Crew, którego serwery wyłączono całkowicie, mimo że gracze kupili grę jako pełnoprawny produkt.

Ja też kupiłem. I choć w momencie dezaktywacji w grę nie grałem, czułem niesmak. No, bo jak – wydajesz pieniądze, 200-300 zł, a za kilka lat może się okazać, że zostajesz z niczym? Wkurzające i smutne jednocześnie. Tak jak lista kolejnych gier, “wyłączonych” w 2025 roku, niekoniecznie tak dużych, ale czy to ważne? Też wylądowały na gamingowym cmentarzu.

Anthem – BioWare i EA wyłączyły serwery gry 12 stycznia 2026 (okej, to chwilę po 2025, ale umówmy się, że w praktyce gra umarła znacznie wcześniej), co formalnie zakończyło siedmioletnią historię jednego z najbardziej kontrowersyjnych projektów wieloosobowych ostatniej dekady. Gra została wcześniej usunięta z cyfrowych sklepów, a brak trybu offline sprawił, że po zamknięciu serwerów stała się całkowicie niegrywalna. 

To miał być hit, a wyszedł kit

XDefiant – sieciowy shooter debiutujący w maju 2024… nie przetrwał nawet dwóch lat. Ubisoft zamknął serwery już w czerwcu 2025, po niespełna 13 miesiącach od premiery, argumentując to niską liczbą aktywnych graczy i kosztami utrzymania infrastruktury. 

MultiVersus – Warner Bros. zdecydowało się zakończyć wsparcie i wyłączyć serwery 30 maja 2025 roku. To była darmowa bijatyka z bohaterami DC i Cartoon Network. Ciekawa, ale chyba tylko na papierze.

Ember Sword –  eksperymentalne MMO, które łączyło sandbox z modelem play-to-earn, zakończyło działalność serwerów 21 maja 2025. Cóż, projekt nie zdołał przyciągnąć wystarczającej liczby graczy.

Dungeons & Dragons: Dark Alliance – klasyczna gra akcji RPG, która straciła serwery 24 lutego 2025, kończąc wsparcie online dla graczy.

Hood: Outlaws & Legends oraz EA Sports UFC 3 – obydwa tytuły wyłączyły serwery w lutym 2025 ze względu – a jakże – na kurczące się bazy graczy.

The Golf Club 2019 i PGA Tour 2K21 – choć nie tak głośne jak inne tytuły, ich sieciowe funkcje zostały wyłączone 30 października 2025, co miało szczególne znaczenie dla społeczności golfowych.

(Prawie) Śmierć nośników fizycznych w grach i oprogramowaniu

2025 rok był też kolejnym etapem powolnej śmierci tzw. “płytek”. Pamiętam, jak kiedyś z tatą ekscytowaliśmy się każdym pudełkiem, każdą płytą, każdą dołączoną instrukcją czy nawet większym opisem szczegółów z danej gry. To były czasy! A teraz? Nie zapomnę, jak w pewnym pudełku, jednej z części Call of Duty, zobaczyłem tylko papierową atrapę płyty z prośbą o wklepanie kodu na Steam i “pobranie zawartości z Internetu”. Wtedy jeszcze nie chciało mi się wierzyć, że będzie jeszcze gorzej i również w Polsce problem będzie nawet z tym symbolicznym plastikiem czy papierkiem.

No i komu to przeszkadzało?!

Skala zmiany najlepiej widoczna jest w porównaniach. Globalne przychody z fizycznie sprzedawanych gier wynoszą obecnie około 11 miliardów dolarów rocznie, podczas gdy cały rynek gier liczony jest już w setkach miliardów. W Europie i Ameryce Północnej 75–90% gier kupowanych jest w formie cyfrowej (podobnie w Polsce), a w niektórych krajach fizyczne wydania stały się niszą porównywalną z płytami CD w muzyce. W takiej Wielkiej Brytanii sprzedaż gier pudełkowych spadła o ponad jedną trzecią rok do roku, a w USA jest dziś nawet o 80–85% niższa niż w czasach swojej świetności.

Co więcej, Sony ujawniło, że fizyczne gry stanowią tylko 3% sprzedaży oprogramowania na PlayStation, w porównaniu z 6% w 2020 roku. To wiele mówi, a 2026 rok w tej kwestii nie zapowiada się pozytywniej na tle dotychczasowej tendencji. Niestety. Szkoda kolekcjonerów.

***

Byłbym ignorantem, gdybym nie dorzucił na koniec chociaż kilku zdań o też swego rodzaju śmierci. Giganci sztucznej inteligencji, tacy jak OpenAI, Meta i Google, inwestują miliardy w centra danych, które utrzymują rozwój AI. Okazało się, że to zła wiadomość dla konsumentów, którzy chcą na przykład kupić nową kartę graficzną lub dodatkową pamięć do komputera. Niestety, ale ceny pamięci RAM na koniec 2025 roku gwałtownie wzrosły, ba, jeden z kluczowych graczy na rynku dosłownie odpuścił produkcję. To amerykańska firma Micron, która ogłosiła, że do lutego 2026 roku zaprzestanie produkcji pamięci konsumenckich sprzedawanych pod marką Crucial. Powód? Skupienie się na dostarczaniu pamięci do centrów danych AI. No i cóż, jeśli mówić o symbolicznej śmierci, to właśnie ten przykład. Bowiem rynek pamięci RAM, jaki wcześniej znaliśmy, w 2025 roku zmarł i niewiele wskazuje na to, że kiedyś wróci. A przecież jest dość prawdopodobne, że Micron uruchomił duże domino.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *