Na zwieńczenie trzeciej trylogii, rozgrywającej się w filmowym uniwersum Gwiezdnych Wojen, będziemy jeszcze musieli nieco poczekać – aż do Gwiazdki – ale wczoraj, na konwencie Star Wars Celebration Chicago 2019, nareszcie zadebiutował pierwszy materiał wideo promujący dziewiątą cześć gwiezdnej sagi. Jeśli jakimś cudem jeszcze go nie widzieliście, to czas najwyższy to nadrobić.

 

 

Jak widać, J.J. Abrams z ekipą konsekwentnie chronią przed fanami szczegóły dotyczące fabuły i z teasera można wydobyć mniej informacji, niż z zapowiedzi czekających na kwietniową premierę Avengers: Endgame. Jednak nawet w tym dwuminutowym materiale nie zabrakło scen mogących przyspieszyć bicie serca gwiezdnowojennych maniaków mojego pokroju. A z racji tego, że moja miłość do Gwiezdnych Wojen jest niemal równie stara jak ja sam (i nawet „zaoranie” przez Disney’a starego kanonu, który był zdecydowanie bliższy memu sercu, tego nie zmieniło) to spędziłem przy pierwszej zapowiedzi parę chwil, by wychwycić wszystkie smaczki. Czego więc możemy się dowiedzieć z teasera epizodu dziewiątego?

 

  1. 0:00 – Krążący wczoraj po Sieci fikcyjny, jak się jednak okazało, podtytuł Will of the Force był zdecydowanie bardziej klimatyczny niż The Rise of Skywalker. Zwłaszcza, że znając możliwości rodzimych dystrybutorów, jego polska wersja będzie aż szczypać w oczy. Obstawiam Skywalker staje. :-p

  2. 0:20 – Luke wciąż będzie obecny, choćby duchem, i nadal będzie wspierał Rey w jej walce o przyszłość Mocy.

  3. 0:24 – Rey zdołała naprawić miecz Anakina Skywalkera, którym posługiwał się Luke do momentu pierwszej konfrontacji ze swym ojcem w Chmurnym Mieście. Ciekawe, czy w końcu dowiemy się, jakim cudem trafił on do rąk Maz Kanaty?

  4. 1:06 – Tie Silencer, czyli elitarny myśliwiec szturmowy należący do Kylo Rena, dorobił się nowych, karmazynowych zdobień, a pojedynek Rey z niegodnym swego ojca Benem Solo rozegra się na pustynnej planecie (Tatooine? Jakku?).

  5. 1:15 – Kylo Ren pacyfistą nadal nie został (czy postać, w której na „dzień dobry” parkuje swój miecz świetlny nosi mandaloriańską zbroję?) i poskłada do kupy swój ikoniczny hełm, dodając mu imponującą mozaikę czerwonych spawów. 

  6. 1:19 – Poe Dameron i Finn także pojawią się na pustynnej planecie, a BB-8 zyska nowego kumpla – droida, zwanego Dio.

  7. 1:23 – Lando Calrissiana czas nie oszczędził i Billy Dee Williams znów zasiądzie za sterami Sokoła Millenium. I to z Chewbaccą, jako drugim pilotem. 

  8. 1:28 – C-3PO w towarzystwie Poe i Finna znajdzie się w nie lada tarapatach, a na ich życie dybać będą żołnierze Najwyższego Porządku dosiadający odświeżone wersje Speeder Bike’ów, czyli znanych z Powrotu Jedi latających motocykli.

  9. 1:34 – Choć nieodżałowana Carrie Fisher połączyła się z Mocą, to zobaczymy ją i w tym epizodzie sagi – pojawi się także jeden z medali, jakie Han i Luke odebrali z jej rąk w finałowej scenie Epizodu IV: Nowa nadzieja.

  10. 1:39 – Zakładając, że zobaczyliśmy szczątki drugiej Gwiazdy Śmierci to nasi bohaterowie odwiedzą i Endor. Pytanie, czego tam będą szukać?

  11. 1:42 – Połączenie zdania – No one’s ever really gone – z upiornym śmiechem Imperatora Palpatine oraz obecność Iana McDiarmida na wspomnianym chicagowskim konwencie, to jasny znak, że Lord Sithów, któremu udało się zniszczyć Republikę i Zakon Jedi, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tu moje „COOOOOO?” oraz głuchy dźwięk mojej szczęki uderzającej w podłogę niemal obudził sąsiadów.

 

No to jeszcze tylko trzy razy teaser i idę spać. No, góra dziesięć… :]

A jeśli ciekawi Was moja opinia o nowym, disneyowskim kanonie Gwiezdnych Wojen, to zachęcam do rzucenia okiem na mój felieton z 2017 roku, popełniony przy okazji premiery Ostatniego Jedi. I byle do Gwiazdki. Niech Moc będzie z nami.