Nie będzie chyba zbytnim nadużyciem, jeśli stwierdzę, że zarówno entuzjaści, jak i hejterzy nowej trylogii Gwiezdnych Wojen, uznali występ Adama Drivera za bardzo udany – możemy się spierać o to, czy losy jego postaci mają sens, ale warsztatowo Driver wypadł rewelacyjnie. A jest to aktor nie tylko utalentowany, ale także pełen dystansu do siebie i z niezłym poczuciem humoru. I te cechy bardzo się przydały podczas kultowego już skeczu, przygotowanego w ramach satyrycznego cyklu Saturday Night Live z 2016 roku, gdzie histeryczny antyheros Ciemnej Strony, Kylo Ren, „wystąpił” w znanym reality show – Undercover Boss.

 

 

Prawdziwe Undercover Boss to program, w którym „ważne szychy” z dużych firm i korporacji zatrudniają się „pod przykrywką” w swoich firmach, by poznać ich funkcjonowanie i problemy od wewnątrz. By uniknąć rozpoznania, szefowie i szefowe nie tylko posługują się fikcyjnymi nazwiskami, lecz do akcji wkraczają także charakteryzatorzy, niekiedy fundujący swoim podopiecznym transformację rodem z Pani Doubtfire. A więc mówimy nie tylko o wykorzystaniu peruki i makijażu, ale także protetyki twarzy, czy nawet zmieniających sylwetkę „fat suit’ów”.

 

 

W kontynuacji tego skeczu, aspołeczny Kylo Ren znów usiłuje lepiej zrozumieć problemy swoich podwładnych. I znów jego francowaty charakter da o sobie znać… 😛

A jako bonus – Adam Driver i jego „chillujący” monolog, również z SNL.