Artykuł sponsorowany
Nie da się ukryć, że tematyka zasilaczy może i nie jest najbardziej fascynująca na świecie, ale z drugiej strony to element desktopa (tak, wiem, że nie tylko, ale rozmawiamy w kontekście „blaszaków”), który nie tylko pozwoli albo nie na instalację takich, a nie innych podzespołów, ale też dostarczy energii do wszystkich elementów desktopa, które tego wymagają. Truizm, utarty truizm i nic odkrywczego. Kwestia doboru odpowiedniego zasilacza przez niedoświadczonych posiadaczy komputerów stacjonarnych często ogranicza się do dostarczenia odpowiedniej mocy podzespołom oraz… ceny.
Wiadomo, że tani zasilacz budzi uśmiech naszego portfela, ale nie do końca może sprawiać radość naszej konfiguracji. Wybierając zasilacz trzeba spojrzeć nie tylko na jego moc, ale także na jego sprawność energetyczną oraz pakiet zabezpieczeń, a doświadczeni zwrócą uwagę nawet na takie szczegóły, jak jakość zastosowanych kondensatorów. Wracając więc do poprzedniego akapitu – wydaje mi się, że ciężko będzie uczynić kogokolwiek fanatykiem zasilaczy, ale chcąc zbudować wydajnego i dobrze wyposażonego „blaszaka”, dobrze jest się orientować w tym, co dane modele oferują nie tylko pod kątem mocy.
Po tym wstępie czas przejść do sedna, a więc dwóch zasilaczy od Aqirys, które dotarły do mnie wraz z obudową Antlia, chłodzeniem wodnym Hydra 240 AIO oraz zasilaczem Magnetar o mocy 850 W. Przedstawioną trójkę wykorzystałem do modernizacji mojego peceta. Pulsar oraz Quasar natomiast w tym czasie korzystały z urlopu. Pierwszego z nich przygotowano z myślą o raczej budżetowych konfiguracjach dla graczy i profesjonalistów, podobnych do mojej. Dysponuje on mocą 650 W. Natomiast Quasar to zawodnik pozwalający na montaż najwydajniejszych GPU oraz procesorów, gdyż oferuje 1200 W mocy i sprawność energetyczną 80 Plus Platinium. No to skoro Magnetar swoje 5 minut tutaj miał przy okazji opisywania złożonej konfiguracji, to uważam, że niewykorzystane zasilacze również niech nam się pokażą.
Zanim zacznę prezentację jeszcze jedna uwaga: nie jest to pełna recenzja zasilaczy, gdyż z racji nie posiadania bazy to takich testów, zasilacze nie zostały sprawdzone pod kątem chociażby dostarczania odpowiedniej mocy czy napięcia do poszczególnych sekcji, a także działania zabezpieczeń. To przegląd tego, co oferują po wyciągnięciu z pudełka i zapoznanie się z ich możliwościami.




Aqirys Pulsar
Na pierwszy ogień idzie opcja dla mniej wydajnych zestawów, a więc 650-watowy Pulsar. Patrząc jednak już na samą specyfikację da się zauważyć, że nie jest to jednak zawodnik, któremu można przyszyć przydomek „bieda-”. To zasilacz oferujący w standardzie ATX 2.52 o sprawności energetycznej 80 Plus Bronze. To oznacza z kolei, że przy obciążeniu 20% powinien oferować sprawność na poziomie 85%. 80% procent obciążenia zasilacza powinno dać 88% sprawności, z pełne obciążenie ma oferować 85% sprawności energetycznej.
Niestety, Aqirys Pulsar nie jest zasilaczem modularnym, co oznacza, że jego okablowanie jest integralną jego częścią. Nie jest to dla niego żadna ujma, gdyż wiele zasilaczy z półki cenowej i wydajnościowej reprezentowanej przez Pulsara posiada budowę niemodularną. Nie ukrywam jednak, że możliwość wpięcia wyłącznie potrzebnych przewodów to fajna sprawa. To jednak co jest ważniejsze, to fakt, że zasilacz oferuje dodatkowo pełen pakiet okablowania oraz zabezpieczeń, które chronią peceta przed niespodziankami spowodowanymi przez niestabilność w sieci energetycznej. A jakby tego było mało, to Aqirys udziela 6-letniej gwarancji producenta na sprzęt. No i tu mamy trochę niespodziankę, bo w przypadku Magnetara oraz Quasara gwarancja jest dłuższa o dwa lata.




Pulsar ustępuje jednak Magnetarowi oraz Quazarowi nie tylko pod kątem mocy i sprawności energetycznej, ale też – siłą rzeczy – pod względem braku przewodu z 16-pinową wtyczką 12VHPWR, zdolnego zasilać najwydajniejsze GPU. Przypomnę, że tym przewodem może być przesyłane maksymalnie 600 W mocy. Do zbudowania konfiguracji z RTX-em 5060/5060 Ti od NVIDII czy Radeonem RX 9060 XT jednak taki zasilacz wystarczy, gdyż te karty graficzne wykorzystują złącze 8-pinowe.


Na koniec informacja, że chociaż ja otrzymałem zasilacz w kolorze białym, to producent przygotował również wersję z czarną obudową. Aqirys Pulsar dostępny jest także w wersji 750 W oraz 550 W.
Wrażenia ogólne
Podobnie jak inne produkty od Aqirys, także Pulsar 650 W został odpowiednio zapakowany, więc podczas transportu po niespokojnych drogach nic złego nie powinno mu się przytrafić. Biała obudowa jest estetyczna, ale odniosłem wrażenie, że metalowa obudowa nie jest aż tak solidna, jak w przypadku droższego Magnetara czy jeszcze wyżej pozycjonowanego Quasara. Co prawda zasilacz jest odpowiednio spasowany i wykonany, ale sam metal nie jest aż tak twardy, jak w przypadku droższych zasilaczy. Ale i tak wciąż budzi zaufanie i nie trąci tak zwaną tanizną.
Byłem za to pozytywnie zaskoczony miękkością przewodów. Szczerze mówiąc, myślałem, że będą raczej mało elastyczne, podobnie jak w zasilaczu Aqirys Magnetar. Okazało się jednak, że wszystkie kable, włącznie z dość grubą przecież wiązką przewodów zasilających płytę główną, są całkiem miękkie i dają się łatwo formować. A to jest o tyle ważne, że przecież z obudowy wychodzi dość gruby splot przewodów, który trzeba po całej obudowie komputera rozprowadzić w miarę uporządkowany i estetyczny sposób. W przypadku Pulsara większych problemów z układaniem przewodów w obudowie nie przewiduję, chociaż trzeba brać pod uwagę, że w mniejszych obudowach manewrowania kablami i dłońmi może być nieco utrudnione.
Oto jak prezentuje się pełen wachlarz dostępnych w warkoczu przewodów.

Aqirys Quasar
Jeżeli już ktoś zainwestuje co najmniej kilkanaście tysięcy złotych w desktopa swoich marzeń, z procesorem Intel Core i7/i9, włącznie z wersjami umożliwiającymi podkręcanie, albo z Ryzenem 7/9 o TDP 120 lub 170 W, i do tego dorzucić którąś z najwydajniejszych GPU na rynku, to tu już przydać się może zasilacz dający spory zapas mocy. Rumuni jako swoją propozycję przedstawili w pełni modułową „kostkę” Aqirys Quasar. To zasilacz o mocy 1200 W i sprawności energetycznej pozwalającej na oznaczenie certyfikatem 80 Plus Platinum, a więc niemal najwyższej dostępnej dla zasilaczy komputerowych. Wyżej mamy już tylko certyfikat 80 Plus Titanum. Wyższa sprawność energetyczna zasilacza zapewnia nie tylko większą energooszczędność (mniej mocy serwowanej przez zasilacz „się marnuje”, mówiąc w dużym uproszczeniu), ale też sprawia, że cały układ generuje mniej ciepła.




Quasar, podobnie zresztą jak Magnetar, a nawet tańszy Pulsar, także wykorzystuje wysokiej klasy japońskie kondensatory (Nichicon), a producent udziela 8-letniej gwarancji na sprzęt. Zasilacz oferuje praktycznie taką samą obudowę, jak Magnetar i jednocześnie jest nieco większy niż Pulsar, co nie jest specjalnym zaskoczeniem biorąc pod uwagę, że oferuje niemal dwukrotnie wyższą moc. Zasilacz wykonany został w standardzie ATX 2.52, ale jest oznaczony, jako ATX 3.0 Ready. Oznacza to między innymi, że pozwala na wykorzystanie kabla z 16-pinową wtyczką 12VHPWR, co w efekcie umożliwia podłączenie do konfiguracji najwydajniejszych GPU wykorzystujących takie zasilanie. Ot, chociażby GeForce’a RTX 5080, 5090 czy najwydajniejszych reprezentantów Ada Lovelace. U AMD z kolei ze złącza zdolnego dostarczyć 600 W mocy korzystają chociażby Radeony RX 7600/7700/7900/7950 XT/XTX oraz najnowsze „Radki” RX 9070 oraz 9070 XT.

Wrażenia ogólne
Aqirys Quasar, podobnie jak Magnetar zresztą, posiada chłodzenie złożone z 120-milimetrowego wiatraka z łożyskiem Hydro Dynamic Bearing. To jednak nie jedyne, co łączy oba zasilacze, bo identycznie wypada także zestaw dostępnych w zasilaczu portów oraz dołączony do zestawu przewodów. W zasadzie można powiedzieć, że Quasar to Magnetar o wyższej sprawności energetycznej i oferującym wyższe natężenie prądu (100 A) w sekcji +12 V.
W związku z tym Quasar posiada te same zalety i wady, co Magnetar. Do tych pierwszych należy pełen zestaw przewodów. Nieco twardawych, nie tak miękkich, jak w przypadku Pulsara czy konkurencyjnego Endorfy Supremo FM5, ale na szczęście – wciąż elastycznych. Także tu najtwardszym przewodem jest 12VHPWR. Pozostałe wydają się chętniej pracować pod palcami, ale myślę, że niektórzy i tak sięgną po suszarkę albo inny sposób na ich podgrzanie i uczynienie w tej sposób jeszcze bardziej plastycznymi.

Warto trochę poświęcić czasu na przyjrzenie się gniazdom zainstalowanym w obudowie zasilacza. Zostały one odpowiednio opisane, więc nawet amatorzy nie powinni pobłądzić. Quasar dzieli jednak z Magnetarem nie tylko obudowę, ale też siłą rzeczy – podobne podejście do rozlokowania gniazd. Są one rozmieszczone dość ciasno, no dla osób z większymi dłońmi i palcami może być niezbyt wygodne w obsłudze. Na szczęście wtyczki wchodzą dość gładko. Zdecydowanie większy opór da się odczuć przy ich wypinaniu.
Podsumowanie
Ładnie nam się Aqirys przedstawił. Oba zaproponowane zasilacze wypadają solidnie i w zasadzie mamy tu wszystko czego do napędzenia naszego „blaszaka” potrzeba. Można co najwyżej kręcić nosem, że 650-watowy Pulsar nie jest chociażby w części modularny i ma krótszą gwarancję niż reprezentujące wyższą półkę jakościową Magnetar oraz Quasar.
Zasilacze od Aqirys wydają się jednak całkiem sensownym wyborem, biorąc pod uwagę to, co oferują zarówno pod kątem wyboru mocy, jak i wykonania oraz oczywiście specyfikacji. Balans pomiędzy możliwościami a ceną także wypada sensownie, chociaż jak zwykle w takim momencie zadaję sobie pytanie, czy Aqirys posiada jakąś wartość dodaną, której nie posiadają konkurencyjne rozwiązania z takiej samej półki cenowej. A Asus, Thermaltake, Gigabyte czy Corsair nie śpią…
Artykuł sponsorowany




Dodaj komentarz