Wiadomo – jeżeli coś wydaje się zbyt tanie, to bezpieczniej jest podchodzić do takiego produktu z pewną rezerwą. Sami producenci nauczyli nas, konsumentów, takiego podejścia, więc nikt nie powinien czuć wyrzutów sumienia w związku ze swoim brakiem zaufania. Na szczęście na rynku wciąż potrafią znaleźć się produkty, które potrafią pozytywnie zaskoczyć – i takim właśnie produktem jest 27-calowy AOC Q27G4XF – monitor z panelem Fast IPS dla graczy oferujący rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli i maksymalne odświeżanie na poziomie 180 Hz.
Monitor dla graczy od Tajwańczyków zapowiada się intrygująco, bo można go zakupić już w cenie ok. 800 zł. Nie da się więc ukryć, że mówimy o segmencie budżetowym. Cena to jednak nie jedyna jego zaleta i już teraz mogę zdradzić, że bohater testu kilka znaczących argumentów, żeby zwrócić na niego uwagę posiada. Ot, chociażby sama matryca Fast IPS, w którą producent wyposażył monitor. Moje dotychczasowe doświadczenia związanie z panelami wykonanymi w tej technologii są pozytywne i mam nadzieję, że produkt od AOC tego nie zmieni.
Patrząc na szczegółową specyfikację monitora można dojść do wniosku, że równie dobrze mógłby kosztować nawet te 200 – 300 zł więcej, a i tak wciąż miałby argumenty, aby zostać wziętym pod uwagę przy okazji poszukiwania niedrogiego monitora WQHD o wysokim odświeżaniu. Po wyciągnięciu monitora z pudła i pierwszym uruchomieniu wrażenia wciąż są pozytywnie. Ale jakie będą po dokładnej analizie tego, co jest w stanie zagwarantować?
Specyfikacja
| specyfikacja: | AOC Q27G4XF |
| segment: | monitor gamingowy |
| przekątna: | 27 cali |
| wymiary i waga | z podstawą: 61,4 x 38,6 (51,6) x 20,8 cm bez podstawy: 61,4 x 36,6 x 5,3 cm 5,3 kg (z podstawą) 3,4 kg (bez podstawy) |
| rozdzielczość natywna: | 2560 x 1440 pikseli |
| format obrazu: | 16:9 |
| typ matrycy: | Fast IPS, 180 Hz, 8-bit |
| powłoka matrycy: | matowa |
| kąty widzenia: | 178°/178° |
| czas reakcji: | 1 ms (GtG) 0,5 ms (MPRT) |
| VESA: | tak, 100 x 100 |
| porty: | 1x HDMI 2.0 (max. 144 Hz) 1x DisplayPort 1.4 (max. 180 Hz) |
| funkcje dodatkowe: | regulowana podstawa (tilt, regulacja wysokości 13 cm, swivel, pivot) obsługa FreeSync oraz G-Sync Display HDR400 |
| gwarancja: | 2 lata |
| w pudle: | – przewód HDMI – przewód DisplayPort – przewód zasilający – dokumentacja |
Konstrukcja i funkcjonalność
AOC Q27G4XF raczej nie wygra w żadnej kategorii ze słowem „design” w środku i pisząc te słowa, mam na myśli zarówno laury uznania, jak i antynagrody, coś na kształt Złotych Malin. Monitor jest bardzo… zwykły. Mimo że to sprzęt dla graczy, to AOC nie starało się jakoś usilnie nadawać mu „gamingowych” kształtów. Niemniej, całkiem przyjemnie prezentują się „siekierą cięte” plecki i kontrastujący z nimi okrąg wykończony błyszczącą obwolutą. I tu znowu mamy zabawę kontrastami, gdyż pozostała część obudowy to czarne, matowe i lekko chropowate tworzywo. Znaleźć je można także na podstawie monitora oraz nóżce, chociaż w tych miejscach jest nieco gładsze.




Front monitora to płaski, matowy ekran otoczony trzema cienkimi ramkami po bokach i u góry oraz zdecydowanie grubszą ramką dolną, na której, oprócz logo producenta, znalazła się także dioda zasilania, a pod spodem, po prawej stronie – przyciski menu.
Bardzo dobre pierwsze wrażenie niestety otrzymuje jeden minus przy bliższym poznaniu, albowiem tylna część górnej ramki sprawia wrażenie kiepsko spasowanej z resztą korpusu i wyraźnie pracuje po palcami. Niby detal i mało kto zwróci na to uwagę, ale z recenzenckiego obowiązku muszę o tym wspomnieć. Fajnie za to, że montaż monitora w podstawie jest w pełni beznarzędziowy.
Podpórka dla monitora także zasługuje na pochwałę. Nie dość, że żeby ją zintegrować z monitorem nie trzeba biegać po domu w poszukiwaniu śrubokręta, to jest niezbyt duża, a przy tym bardzo stabilna. Jakby tego było mało, posiada praktycznie pełen ergo-pakiet, pozwalający dostosować pozycję ekranu do osobistych preferencji: regulację wysokości w zakresie 13 cm, przy czym najniższy poziom pozwala dolnej krawędzi praktycznie dotknąć biurka, jest swivel (28° w lewo i w prawo), regulacja pochylenia oraz możliwość obrotu ekranu o 90° i ustawienia go pionowo. Wszystkie mechanizmy pracują płynnie i z odpowiednim oporem. Nic więcej nie muszę tu dodawać.





Porty i głośniki
Testując monitory z różnych półek cenowych bardzo często największym rozczarowaniem bywały… głośniki. Tutaj ich nie ma i może to i lepiej. Nie oszukujmy się – w monitorze w tym budżecie byłyby to najpewniej podstawowe grajotka, które co najwyżej można wykorzystać do odtwarzania systemowych powiadomień. Złośliwość? Nie, moi drodzy – doświadczenie! Niemniej, doskonale zdaję sobie sprawę, że i takie głośniczki się przydają. Tyle tylko, że na stanowisku gracza i tak znajduje się zazwyczaj zewnętrzny zestaw głośników i/lub słuchawki.
Jeżeli zaś chodzi o dostępne porty, to mamy tu podstawę podstaw, bo AOC Q27G4XF oferuje wyłącznie jedno złącze HDMI 2.0 oraz jeden DisplayPort 1.4. Serio, nie licząc oczywiście zasilania – to wszystko. Niektórym może tu brakować chociażby niewielkiego hubu USB z funkcją upstream, ale zważywszy o jakim segmencie piszę, jestem w stanie to wybaczyć.


Menu
Jest ładnie, kolorowo, uporządkowanie i po polsku. Menu z testowanego monitora nie tylko prezentuje się estetycznie, ale też jest całkiem przemyślane i w miarę intuicyjne. Zaskoczony byłem w zawartością menu ekranowego, gdyż nie brakowało tu nawet bardziej zaawansowanych opcji, już pomijając takie funkcje bazowe, jak zmiana jasności, kontrastu, gammy czy temperatury barwowej.
Monitor oferuje dość sporo funkcji, które nie tylko gracze uznają za wielce przydatne. Jest synchronizacja adaptacyjna, menu z przygotowanymi profilami ustawień wraz trzema slotami na własne ustawienia. Wśród ustawień obrazu nie zabrakło też opcji zmniejszających smużenie ekranu: overdrive (tutaj: Przyspieszenie) oraz trybu podświetlenia stroboskopowego u AOC nazwanego MBR. Co ważne, wszystkie funkcje zostały odpowiednio przypisane do kategorii. Zaskakujące, że znalazły się tu też takie opcje, jak regulacja głośności i wyciszenie głośników, których przecież… tutaj nie ma. No ale, menu jest pewnie uniwersalne, znaleźć je można w niejednym monitorze i z tą myślą zostało przygotowane.






Jedyne na co będę narzekał, to sterowanie OSD. Niewielkie przyciski schowane pod dolną ramką ekranu są dobrze wyczuwalne, ale dość twarde i jeżeli ktoś często przełącza się pomiędzy różnymi opcjami, to podejrzewam, że nieraz zaklnie szpetnie. Tym bardziej, że z jakiegoś powodu przycisk „cofnięcia” znajduje się z lewej strony, w centrum są przyciski kierunkowe/skrótów, a przycisk zatwierdzania ustawień znajduje się pomiędzy nimi a… przyciskiem zasilania. W związku z tym nie raz zdarzyło mi się wyłączyć monitor zamiast zatwierdzić wybraną opcję…
Testy matrycy
No to czas przyjrzeć się bliżej ekranowi na papierze prezentującym się bardzo obiecująco. A jak to się jednak zwykło mówić – papier przyjmie wszystko. W tym przypadku specyfikacja mówi nam o matrycy Fast IPS, a więc szybkim panelu IPS, w którym smużenie zostało ograniczone do minimum. Tego typu wyświetlacze już kilkukrotnie miałem okazję sprawdzać w przypadku monitorów od iiyamy z serii G-Master. Co tu dużo mówić – monitory wypadały w recenzjach dobrze i nie będę ukrywał, że takie same oczekiwania mam względem konkurenta Japończyków.
Monitor oprócz szybkiej matrycy oferuje także rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli, a więc stawiającą na sensowny balans pomiędzy jakością obrazu a wydajnością w grach. Nie bez podstaw mówi się, że dzisiaj WQHD to nowe Full HD. Jednak żeby móc wykorzystać potencjał 180-hercowej matrycy (wyłącznie poprzez DisplayPort i dla pecetów. HDMI pozwoli na maksymalnie 144 Hz) potrzeba będzie wydajnej konfiguracji peceta… albo produkcji o niskich wymaganiach sprzętowych. Jeżeli monitor miałby przydać się posiadaczom PlayStation 5 lub najnowszego Xboksa, to tu odświeżanie ekranu jest ograniczone do 120 Hz, o czym trzeba pamiętać. Monitor wspiera za to VRR.
Po przejściu przez naszą procedurę testową ukazało się kilka całkiem miło zaskakujących faktów na temat tego monitora. Po pierwsze, chociaż producent deklaruje, że monitor oferuje 300 nitów podświetlenia, to w praktyce wartość ta okazała się delikatnie wyższa, a przy tym okazało się, że podświetlenie jest całkiem równe. Największe odchylenia da się zauważyć przy lewej krawędzi ekranu, ale nie są one na tyle wyraźne, aby były widoczne gołym okiem.

Sporo pozytywów odnotowałem także w temacie kolorów, bo nie dość, że zainstalowany panel jest w stanie zreprodukować 100% palety kolorów sRGB, to również i 90% DCI-P3 prezentuje się tutaj nad wyraz zaskakująco. Pod kątem jakości oferowanych kolorów też jest lepiej niż się spodziewałem, albowiem raport z badań kolorymetrem przed kalibracją pokazał, że monitor jest w stanie oferować bardzo dobrze zreprodukowane barwy już po wyjęciu z pudełka. Najbardziej „przekłamane” okazały się odcienie czerwonego oraz czarnego, co akurat w tym drugim przypadku nie dziwi biorąc pod uwagę wskaźnik czerni oraz kontrastu. Po kalibracji kolorymetr wypluł z siebie jeszcze dokładniejsze wskaźniki i tu już najbardziej przekłamaną barwą okazała się czerń (DeltaE*00 = 1.16), zaś resztę kolorów udało się ładnie utemperować do stanu praktycznie idealnego.

O co mi chodzi z tą czernią? Po kolei – kontrast także okazał się wyższy niż mówią o tym materiały marketingowe. Przy ustawieniach jasności na 100% oraz kontrastu na 50%, ten osiąga wartość 1167:1. Czerń zaś oferuje 0,31 cd/m2, a to z kolei oznacza, że nie jest to piękna, głęboka czerń, jak chociażby w panelach VA, o OLED-ach i matrycach z podświetleniem mini LED nie wspominając.
No i tu pojawia mi się mały dysonans, bo liczby liczbami, ale pod kątem czysto wizualnym, oferowana czerń prezentuje się zaskakująco przyjemnie. Owszem, w porównaniu do tej z panelu OLED (równolegle testowałem ThinkPada X9 15 wyposażonego w OLED-a) wypada bardziej blado, ale ku mojemu zaskoczeniu – nie widziałem większej różnicy pomiędzy czernią z AOC Q27G4XF a tą z mojego Gigabyte’a G27QC z panelem VA. Pewnie, IPS był nieco bledszy, ale i tak wypadł całkiem dobrze. Przeklikałem się jeszcze przez menu, aby sprawdzić, czy monitor nie ma domyślnie włączonej jakiejś opcji wzmacniającej czerń, ale jak się okazało – nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Miła niespodzianka.
Parametry matrycy – AOC Q27G4XF
- maksymalna częstotliwość odświeżania: 180 Hz
- luminancja: 359 cd/m2
- kontrast (ust. domyślne): 1167:1
- czerń: 0,31 cd/m2
- paleta sRGB: 99%
- paleta DCI-P3: 90%
- paleta AdobeRGB: 78%
- DeltaE średnio (przed kalibracją): 0,49
- DeltaE max. (przed kalibracją): 2,71
- DeltaE średnio (po kalibracji): 0,18
- DeltaE max. (po kalibracji): 1,16
Przyspieszenie i MBR
Pozostała nam jeszcze do omówienia kwestia czasu reakcji testowanego panelu i już teraz mogę zdradzić, że i pod tym kątem Fast IPS z testowanego monitora wypada bardzo dobrze i nie odstaje od chociażby wspomnianego wcześniej Fast IPS-a od iiyamy. W menu ekranowym monitora znaleźć można funkcje mające przyspieszyć czas reakcji ekranu, które AOC nazwało, nomen omen, Przyspieszenie, a także jest tryb podświetlenia stroboskopowego MBR.
Tyle tylko, że… w zasadzie nie widziałem potrzeby, aby skorzystać z którejkolwiek wspomnianej opcji. Panel jest szybki sam w sobie i przy normalnym użytkowaniu, czy to w grze, czy podczas pracy, ciężko było dostrzec jakąkolwiek smugę podążającą za poruszającym się po ekranie obiektem. Choćby kursorem. No to może Test UFO coś więcej pokaże? Także i to „sztuczne” środowisko udowodniło, że nie ma powodu do zmartwień. Obraz jest całkiem ostry i gładki nawet bez żadnego wspomagania.
Funkcje jednak przetestować trzeba! I tak, opcja Przyspieszenie posiada trzy podstawowe stopnie: Normalne, Szybki, Szybszy i Najszybszy. I w zasadzie pomiędzy pierwszymi trzema nie ma specjalnej różnicy pod kątem czysto optycznym. Dopiero przy Najszybszym pojawił charakterystyczny dla tej funkcji overshoot, czyli powidok pojawiający się za poruszającym się obiektem złożony z nie do końca wygaszonych pikseli. Jest on co prawda widoczny na planszy UFO Test, ale trakcie grania był praktycznie niedostrzegalny.
MBR także wypadł nieźle i dopiero ostatnie wartości z 20-stopniowej skali wywoływały stosunkowo niewielki overshoot. Oczywiście, jak to zwykle bywa, aby włączyć MBR trzeba było najpierw zrezygnować z Adaptive Syncu, a każdy kolejny stopień intensywności funkcji stopniowo przyciemniał ekran. Włączenie MBR odblokowuje także nowy stopień w menu Przyspieszenia: Ekstremalny. Wygląda na to, że obejmuje on nie tylko włączony na maksimum MBR, ale też overdrive. Przestrzelone piksele są tu co prawda już wyraźniej widoczne, szczególnie na ciemniejszych tłach, ale nie mogę też powiedzieć, że te artefakty specjalnie przeszkadzają. To już bardziej przeszkadza mi mocno ściemniony ekran w tym trybie.



Podsumowanie
AOC Q27G4XF to monitor diablo niepozorny. Tajwańczycy przygotowali niedrogi monitor dla graczy wolny od designerskiej przesady, napchania dziwnych i nie do końca potrzebnych funkcji. Bohater tej recenzji skupia się na tym, na czym powinien – zapewnieniu jak najwyższej jakości obrazu w stosunkowo niskiej cenie. Da się zauważyć, gdzie oszczędzano, bo i wybór portów jest niewielki, głośników nie ma, jakość wykonana też wydaje się może i nieidealna, ale jednocześnie adekwatna do segmentu, do którego przynależy recenzowany sprzęt. Najważniejsze jednak, że nie zawiodła najważniejsza rzecz, czyli jakość obrazu.




Pod tym kątem Q27G4XF wypadł zaskakująco dobrze! Rozdzielczość i odświeżanie ekranu to jedno, ale monitor bardzo dobrze wypadł także pod kątem oferowanego kontrastu, kolorów oraz, co także mnie zaskoczyło, czerni. Mało tego, okazało się, że zainstalowany Fast IPS jest szybki nie tylko z nazwy i w pełni zasługuje na to miano. Czas reakcji panelu faktycznie jest niski i obraz pozbawiony jest smużenia, które w IPS-ach, szczególnie tych tańszych, lubi być widoczne. Chyba jeszcze bardziej mnie zaskoczyło, że funkcje mające jeszcze bardziej poprawić ostrość i gładkość ruchomego obrazu także wypadły całkiem nieźle.
Nie ukrywam, że testowany AOC sprawił mi niemałą niespodziankę i lubię takie zaskoczenia – nie tylko jako recenzent, ale też konsument. Q27G4XF wydaje się sprzętem dobrze przemyślanym od początku do końca, a producent sprawił wrażenie, że już na starcie wiedział czego chce i gdzie trzeba podkreślić ważne akcenty. Bo monitor niby nie oferuje wiele, ale jednocześnie zapewnia wszystko, czego można by od niego oczekiwać.
| Podsumowanie: | AOC Q27G4XF |
| rozdzielczość i format: | 2560 x 1440 pikseli 27 cali – 16:9 |
| zakrzywienie: | nie |
| obsługiwane standardy przesyłu danych: | DisplayPort 1.4 HDMI 2.0 |
| optymalne zastosowanie: | – praca biurowa – rozrywka z multimediami – gaming |





Dodaj komentarz