Stało się. Kto czekał, ten się doczekał. Pierwszy gameplay z Baldur’s Gate 3 ujrzał wreszcie światło dzienne.

Wraz z nim pojawiły się wielkie nadzieje i oczekiwania – oraz wielkie wątpliwości. Bo nowy Baldur, czego można było się spodziewać, nie przypomina starych Baldurów. Bliżej mu do Divinity: Original Sin niż do – powiedzmy – Pillars of Eternity. Czemu, oczywiście, trudno się dziwić. W końcu za obie te produkcje odpowiadają ci sami ludzie, belgijskie Larian Studios.

Ostatecznie więc rzecz sprowadzi się zapewne do odpowiedzi na proste pytanie: czy lubicie Divinity? Ja sam lubię. Więc nie narzekam. Jeśli zapragnę “starego Baldura”, odpalę Tyranny albo Deadfire

Świat poszedł naprzód; Baldur’s Gate też.

Teraz czekam na premierę – “pełen nadziei i oczekiwania”.