Masz bilet i czekasz na koncert od miesięcy. Wchodzisz na teren imprezy… i nagle zderzenie z regulaminową ścianą: Twoja torebka to „bagaż”, a bagażu – jak się okazuje – wnosić nie wolno. Jeśli nie chcesz obejść się smakiem, zostaje depozyt. Oczywiście płatny.
Live Nation – jeden z największych organizatorów koncertów i festiwali w Polsce – usłyszał zarzuty od Prezesa UOKiK. Na celowniku znalazły się regulaminy, które, zdaniem urzędu, naruszają prawa konsumentów.
Regulamin jak z blind boxa
Torebka, nerka, plecak – wszystko może zostać uznane za „bagaż”. Problem w tym, że… nikt nie wie, co dokładnie nim jest. W regulaminie Live Nation brak definicji tego pojęcia. Efekt? Konsument nie ma pojęcia, z czym może wejść na wydarzenie, a z czym nie – a dowiaduje się o tym dopiero przy bramkach. Co gorsza, wcześniej można było przynieść torbę wielkości kartki A4. Teraz nie ma takiego zapisu. I nie ma zwrotu za bilet, jeśli przez „bagaż” nie wejdziesz.
Depozyt z niespodzianką
Okej, nie wpuszczają? Zostaje depozyt, ale tu też schody:
🔹regulamin dostępny tylko na miejscu,
🔹organizator może odmówić przyjęcia rzeczy bez podania powodu,
🔹jeśli nie odbierzesz rzeczy na czas – Live Nation może je przejąć,
🔹a potem… nie masz prawa do odszkodowania.
UOKiK grzmi: takie praktyki nie mają prawa bytu. Regulaminy muszą być jasne, a prawa konsumenta nie mogą być zamiatane pod scenę.
Zwrot? Tylko jak się zgłosisz
Co z odwołanymi wydarzeniami? Teoretycznie przysługuje zwrot ceny biletu, ale z regulaminu wynika, że trzeba się o niego upomnieć – w ciągu 6 miesięcy, i to w miejscu zakupu. Nie złożysz wniosku? Nie ma pieniędzy, nawet jeśli koncert się nie odbył.
„Szczególne warunki” – czyli wszystko i nic
Na deser: zastrzeżenie, że udział w wydarzeniu może zależeć od „szczególnych warunków”. Jakich? Nie wiadomo. Kiedy się pojawią? Nie wiadomo. Co obejmują? Też nie wiadomo, ale jak się nie dostosujesz – możesz zostać za bramką.
Co dalej?
Prezes UOKiK zarzucił Live Nation sześć niedozwolonych postanowień w umowach. Za każde z nich spółce grozi kara do 10% obrotu. W skrócie – stawka jest wysoka.
A dla konsumentów morał?
Regulamin regulaminem, ale zanim ruszysz na koncert, lepiej sprawdź, czy Twoja torebka nie okaże się… biletem w jedną stronę.
źródło: uokik.pl




Dodaj komentarz