Nośniki danych i rozwój, jaki nastąpił w tym konkretnym segmencie elektroniki w ostatnich latach to kwestia, na którą często nie zwracamy uwagi, skupiając się głównie na postępie w dziedzinie procesorów oraz układów graficznych. I łatwo to zrozumieć, gdyż rosnąca liczba rdzeni w procesorach oraz coraz większe możliwości układów graficznych to temat budzący zdecydowanie więcej emocji – nawet wśród IT-entuzjastów.

Wciąż przyspieszający rozwój CPU i GPU szczególnie mocno odczuli miłośnicy wszelkiej maści notebooków – od maleńkich ultrabooków po większe komputery gamingowe i mobilne stacje robocze. Użytkownicy wybierający sprzęt stacjonarny już od dawna nie mogli narzekać na osiągi i możliwości swych maszyn, natomiast sięgając po komputer mobilny często musieliśmy się liczyć ze znacznie mniej wydajnym środowiskiem pracy.

Dell XPS 13 9380 – cztery rdzenie w ultrapłaskim wydaniu

Oczywiście, największe dysproporcje w osiągach dostrzegaliśmy w momencie, gdy wybieraliśmy komputer o bardzo mobilnym profilu – a przecież największą popularnością już od paru ładnych lat cieszy się właśnie ten segment komputerów. Współczesny świat, zwłaszcza biznesowy, wymaga od nas coraz większej aktywności, więc i my zmieniliśmy oczekiwania względem sprzętu – laptop ma być lekki i poręczny, a zrazem oferować wydajność niezbędną do komfortowej pracy. Postawiło to przed projektantami szereg wyzwań, które, co wypada przyznać, udało im się pokonać w pięknym stylu.

Największe słowa uznania należą się Intelowi i popularyzacji procesorów Intel Core U, czyli układów niskonapięciowych. To właśnie dzięki procesorom Intel Core, w których emisja cieplna (TDP) została ograniczona do poziomu 15 W, projektanci mogli tworzyć konstrukcje o smukłej linii i zredukowanej wadze, gdyż do ich chłodzenia zbędny jest rozbudowany układ odprowadzający temperaturę poza obudową komputera. I właśnie w tym segmencie CPU ostatnio sprezentowano nam największy skok wydajnościowy ostatnich lat. Dwurdzeniowe rozwiązania, tworzone do generacji siódmej, zostały zastąpione przez układy czterordzeniowe generacji ósmej i nagle wszelkie ultrabooki i inne slim-notebooki zaczęły znacznie lepiej radzić sobie w zadaniach zwykle zarezerwowanych dla maszyn o większych gabarytach.

Notebooki Gigabyte Aero – połączenie biznesu z gamingiem

Równie imponującym skokiem wydajnościowym uraczyli nas producenci układów graficznych, przy czym nawet „integry”, w które Intel doposaża swoje procesory, zyskały na możliwościach. Praca wielomonitorowa, prosta obróbka grafiki i plików wideo oraz obsługa multimediów w rozdzielczości 4K nie wymagają już obecności niezależnego układu graficznego. Znacząco zwiększyło to przydatność sprzętu ultramobilnego przy zastosowaniach biznesowych, a gdy wejdziemy na terytorium układów marki AMD Radeon/Radeon Pro lub NVIDA GeForce/Quadro robi się jeszcze ciekawiej. Zarówno maszynom projektowanym dla graczy, jak i mobilnym stacjom roboczym coraz bliżej do osiągów generowanych przez ich stacjonarne odpowiedniki. Osobną kwestią jest także coraz szerszy wybór maszyn o biznesowym profilu, świetnie sprawdzających się także w rękach „gracza pod krawatem”. Nie brakuje bowiem użytkowników chcących po ciężkim dniu zrelaksować się przy kolejnej części serii Metro czy Assassin’s Creed.

Jednak nie zapomnijmy w tym wszystkim, o trzecim, istotnym dla możliwości komputerów, elemencie ich konfiguracji – nośniku danych. A tu na przestrzeni ostatnich lat nastąpiła nie tyle ewolucja, co prawdziwa rewolucja, której wpływ na osiągi komputerów, zwłaszcza mobilnych, nie ustępuje wspomnianym procesorom i układom graficznym. Przez praktycznie dekady skazani byliśmy na kolejne iteracje dysków magnetycznych o wciąż niezmiennej idei działania. Zmniejszał się tylko ich format – dzięki miniaturyzacji mechanizmu kontrolującego głowice oraz redukowaniu średnicy talerzy mogliśmy w końcu przesiąść się z 3,5″ na 2,5″, a same obudowy stawały się coraz smuklejsze, jednocześnie dając nam dostęp do coraz większych pojemności.

Wnętrze dysku talerzowego

Jednak sam sposób działa dysku talerzowego pozostawał ten sam. Nad obracającym się talerzem, a raczej kilkoma warstwami talerzy, unosił się system ulokowanych na wysięgnikach głowic odczytujących i zapisujących dane. Takie rozwiązanie tworzyło dwa główne problemy. Dane musiały zostać zlokalizowane i odczytane przez wspomniane głowice, co z racji mechanicznej konstrukcji nośnika trwało krótszą lub dłuższą chwilę, by finalnie trafić do procesora. A że interfejs dysku tego typu oferował nam przepustowość na poziomie nie przekraczającym 200 MB/s, przedłużało to całą procedurę. W dodatku chrobot pracujących głowic mógł rozpraszać nas przy pracy.

Drugim problemem okazała się zawodność tego rozwiązania – a zwłaszcza w sprzęcie mobilnym. Mocniejsze uderzenie lub upadek komputera często oznaczał koniec kariery zawodowej znajdującego się w nim nośnika danych. Mechaniczna natura dysku sprawiała, że nawet mikroskopijne uszkodzenie jego wnętrza wysyłało bajty w niebyt lub zmuszało nas do skorzystania z usług firmy odzyskującej dane. I tu z pomocą przyszły dyski półprzewodnikowe, pozbawione mechanicznego systemu talerzy i głowic. Dane, w podobny sposób, jak w powszechnie znanych pendrive’ach, trafiają do krzemowych kości, co wyeliminowało najbardziej zawodny element nośnika. Komputer zyskał więc stały dostęp do całości zapisanych na nośniku informacji, co w olbrzymim stopniu wpłynęło na wydajność systemu.

Dyski Samsung 970 EVO Plus

Ale to nie rozwiązało problemu miejsca, jaki we wnętrzu notebooka zajmował nośnik danych. Trudno bowiem wygospodarować przestrzeń dla 2,5-calowego dysku SSD w obudowie ultrasmukłego i ultralekkiego laptopa. Konieczna była dalsza redukcja formatu i tak narodziły się nośniki w formie karty M.2. To dzięki nim możemy się dziś cieszyć konstrukcjami pokroju ThinkPada X1 Carbon czy Acera TravelMate X5.

Jednak dyski M.2 to nie tylko mega-pojemność w mikro-formacie. Wraz z kolejnymi generacjami tych rozwiązań, pożegnaliśmy finalnie nieco archaiczną już przepustowość magistrali SATA 3 i przesiedliśmy się na znacznie szybsze rozwiązanie wspierające interfejs PCIe i protokół NVMe. Tu przepływ danych nie jest już ograniczony do poziomu ok. 500 MB/s – w zależności od klasy dysku możemy liczyć na transfer od poziomu 1200 MB/s do nawet 4000 MB/s. Nietrudno zatem wydedukować, jak olbrzymi wpływ na możliwości sprzętu miała ta zmiana. Przy czym niech Was nie zwiedzie filigranowa wielkość dysków M.2 – ich przydatność nie jest ograniczona wyłącznie do sprzętu mobilnego. Współczesne płyty główne, znajdujące się w komputerach stacjonarnych, także pozwalają na montaż tego typu dysków, więc również właściciele desktopów mogą wykorzystać ich osiągi przy pracy i nie tylko.

 

Samsung V-NAND SSD 970 EVO Plus NVMe M.2

I właśnie w tym tekście swoje możliwości pokażą nowe dyski M.2 PCIe NVMe zaprojektowane przez prawdziwego eksperta w tej dziedzinie – firmę Samsung. Przetestowane nośniki to dyski Samsung V-NAND SSD 970 EVO Plus NVMe M.2, a więc odświeżona wersja modelu 970 EVO z zeszłego roku. Pierwszy z nich ma pojemność 250 GB, natomiast drugi zmieści w sobie niemal 1000 GB danych – a więc powinien wzbudzić szczególne zainteresowanie użytkowników wymagających od swego komputera sporego zapasu miejsca na pliki.

 Samsung 970 EVO Plus 250 GBSamsung 970 EVO Plus 1 TB
pojemność deklarowana:250 GB1024 GB
pojemność rzeczywista:233 GB932 GB
typ złącza:PCIe 3.0 x4 NVMePCIe 3.0 x4 NVMe
kontroler:Samsung PhoenixSamsung Phoenix
kości pamięci:Samsung 96-layer V-NAND TLCSamsung 96-layer V-NAND TLC
limit TBW:150 TB600 TB
szyfrowanie AES:256-bit AES256-bit AES
szyfrowanie TCG Opal:2.02.0
gwarancja5 lat5 lat
Struktura kości V-NAND w powiększeniu

Tym, co szczególnie wyróżnia dyski 970 EVO Plus na tle propozycji konkurencji, jest zastosowanie w nich kości V-NAND piątej generacji. Są to kości wielowarstwowe, a więc komórki pamięci są układane na sobie kolejnymi warstwami, tworząc trójwymiarową strukturę przypominająca piramidę Majów. Pozwala to nie tylko na zapisanie większej ilości danych na mniejszej powierzchni układu, ale jednocześnie zwiększa prędkość przesyłu danych i zmniejsza zużycie energii. W poprzedniej generacji dysków 970 EVO komórki miały 65 warstw, natomiast modele z Plusem w nazwie dysponują już kośćmi o 96 warstwach, a każda piramida mieści w sobie 85 mld komórek pamięci.

Samsung 970 EVO Plus
« 1 z 4 »

A jeśli należymy do grona użytkowników celujących także w temacie nośników w segment Premium, to istotna okaże się pięcioletnia gwarancja na testowane dyski oraz wysoki współczynnik TBW. TBW (Total Bytes Writen) przekłada się na ilość danych, które zapiszemy na nośniku SSD zanim jego komórki pamięci zaczną się degenerować. W przypadku nośnika o pojemności 250 GB będzie to wartość 150 TB, natomiast dysk 1 TB przetrzyma 600 TB danych. Do tego dochodzi ośmiokanałowy kontroler Samsung Phoenix, oparty o pięciordzeniowy układ ARM z nadrzędnym rdzeniem o podniesionym taktowaniu, co ma istotny wpływ na sprawność przepływu danych między nośnikiem a komputerem.

Samsung 970 EVO Plus
« 1 z 4 »

Platforma testowa

Do sprawdzenia możliwości dysków Samsunga posłużył mi niesamowicie wydajny laptop dla gracza Lenovo Legion Y740 (17). Pełny test tej maszyny przeczytacie już niebawem, ale już teraz mogę zdradzić, że jest to notebook, który może przypaść do gustu nie tylko miłośnikom gier. Jego stonowany wygląd oraz daleka od przeciętności konfiguracja sprosta także oczekiwaniom profesjonalisty. Zwłaszcza, gdy zależy nam na 17-calowej przekątnej, ale chcemy uniknąć formatu i wagi typowego przedstawiciela laptopów DTR. Zaskakująco przyzwoita waga (2,9 kg) oraz całkiem smukła linia obudowy (niecałe 26 mm po zamknięciu) sprawiły, że do podróżowania z tym notebookiem nie będziemy potrzebować olbrzymiego plecaka lub torby. A gdy dodamy do tego świetnie rozmieszczony wybór portów, przyjemną klawiaturę oraz całkiem niezłe, jak klasę gamingową, osiągi na baterii, zyskamy wyrazisty obraz zmian, jakie w ostatnich latach nastąpiły w notebookach dla graczy.

Lenovo Legion Y740 (17)

Pod maską tego cudeńka znajdziemy sześciordzeniowy procesor Intel Core i7 8750H, a więc układ zaprojektowany z myślą o olbrzymiej wydajności, oraz grafikę NVIDIA GeForce RTX 2080 Max-Q. Producent nie zapomniał także o wysokiej klasy matrycy IPS o odświeżaniu 144 Hz, zaawansowanym systemie audio z subwooferem oraz o miejscu dla dwóch nośników danych – karty M.2 PCIe NVMe oraz dysku w formacie 2,5-calowym. Pozwala to na wykorzystanie osiągów dysków półprzewodnikowych najnowszej generacji, przy zachowaniu możliwości zamontowania pojemnego magazynu na dane w formie dysku talerzowego.

Wszystkie przedstawione w tym zestawieniu testy zostały oparte o cztery nośniki danych. W pierwszym wariancie za dysk systemowy posłużył klasyczny 2,5-calowy dysk magnetyczny Seagate BarraCuda Pro ST1000LM049 o pojemności 1 TB i prędkości obrotowej 7200 rpm. Jest to rozwiązanie dobrej klasy, ale i tak jego osiągi od nośników półprzewodnikowych dzieli olbrzymia przepaść – mamy bowiem do czynienia właśnie z urządzeniem o mechaniczno-talerzowej naturze, ze wszystkimi wadami wspomnianymi we wstępie do tej recenzji.   

Drugą opcją na nośnik systemowy był dysk M.2 fabrycznie montowany w laptopie Legion Y740, czyli Samsung PM981 MZVLB256HAHQ o pojemności 256 GB. I chociaż nie jest to dysk równie zaawansowany jak główni bohaterowie tego testu, w żadnym wypadku nie można go nazwać rozwiązaniem przestarzałym czy o rozczarowujących osiągach. Tu także znajdziemy wspomniane kości V-NAND, tyle że w wersji 64-warstwowej – w EVO Plus kości składają się z 96-ciu warstw.

Finalnie do akcji wkroczyły dyski Samsung V-NAND SSD 970 EVO Plus NVMe M.2 o pojemności 250 i 1000 GB. Czy ich odświeżona konstrukcja, a zwłaszcza ulepszone kości V-NAND, przełożą się na lepsze osiągi sprzętu?

 

Testy

Zacznijmy od benchmarków Cristal Disk Mark 5.2.1 oraz AS SSD 1.9.

Przewaga nośników półprzewodnikowych nad talerzowymi jest po prostu olbrzymia. Już sam dysk Samsung PM981 pokazał owe różnice w pełni, a nośniki EVO Plus wypadają tu jeszcze lepiej. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że większa pojemność nośnika także ma wpływ na tempo przepływu danych – im większy dysk, tym lepsze osiągi nam zapewni.

Jak duży wpływ będzie to miało na ogólną wydajność systemu? Rzućmy okiem na wyniki testu Creative z programu PCMark 8, sprawdzającego osiągi sprzętu przy edycji i obróbce multimediów.

I znów dysk Seagate zostaje daleko w tyle, a osiągi Samsungów EVO Plus wypadają lepiej od PM981.

Sięgnijmy zatem po kolejny test ze stajni PCMark 8 – tym razem skupiający się stricte na nośnikach danych.

Obyło się bez niespodzianek – lepszy przepływ danych ma wymierny wypływ na czas i wyniki testów. Zarówno użytkownicy pakietu Adobe Creative Cloud, jak i „zwykłego” Office’a będą mogli liczyć na szybszą i sprawniejszą pracę z oprogramowaniem.

Czy odczujemy różnicę przy bardziej prozaicznych kwestiach – jak chociażby zwykły start systemu?

Windows 10 Home uruchamiany z dysku talerzowego, to niemal minuta czekania na wyświetlenie pulpitu. W przypadku nośników półprzewodnikowych czas ten zostaje zredukowany do kilkunastu sekund – aczkolwiek różnica między dyskami EVO Plus, a PM981 jest praktycznie nieodczuwalna.

A jak poprawiona komunikacja na linii dysk/CPU wpłynie na czas instalacji aplikacji? By to sprawdzić przeprowadziłem czterokrotną instalację aplikacji SPECviewperf 12, testującą osiągi GPU przy zastosowaniach projektowych typu CAD lub SolidWorks. Program ma to do siebie, że jego „instalka” waży ok. 3,65 GB, natomiast po instalacji katalog z aplikacją ma ponad 50 GB – rozpakowanie całości potrafi więc zająć dłuższą chwilę.

Różnice między Samsungami EVO Plus a dyskiem PM981 nie są drastyczne, ale nieco wyższa cena „Plusów” ma swoje odzwierciedlenie w pomiarach. Jeśli więc takie detale mają dla nas znaczenie, warto zainwestować w nośnik lepszej klasy.

 

Podsumowanie

Ambicje Samsunga zdają się nie znać granic – smartfony, tablety, telewizory, sprzęt audio i AGD nie zamykają listy oferowanej przez markę elektroniki. Koreańczycy mają także wiele do powiedzenia w temacie podzespołów, więc rozglądając się za supernowoczesnym i superszybkim nośnikiem na dane nie wypada pominąć ich portfolio dysków M.2.

Samsung 970 EVO Plus
« 1 z 4 »

Rodzina dysków Samsung V-NAND SSD 970 EVO Plus NVMe M.2 udowadnia, że także w segmencie nośników danych można wyjść przed szereg. Nie znaczy to bynajmniej, że konkurencja nie ma nic ciekawego do powiedzenia i tylko Samsung może nam zaoferować to, co najlepsze. Ale jeśli jesteśmy akurat na etapie wybierania lub konfigurowania nowej platformy do pracy lub zabawy i mamy chrapkę na rozwiązanie klasy lepszej niż „standard” to seria 970 EVO Plus zapewni nam odczuwalnie lepsze możliwości – zwłaszcza przy zadaniach ambitniejszych niż praca z pakietem Office.

A czym nas producenci dysków uraczą w przyszłości? Tak naprawdę trudno to przewidzieć, gdyż nawet wyobraźnia najbardziej doświadczonych futurologów może nie sprostać takim analizom.