A gdyby tak w kosmos móc latać nie tylko dzięki rakietom, ale także – samolotom?

Plany budowy rakietoplanów – bo tym właśnie mianem określa się zwykle podobne hybrydy – istnieją od dawna. Jednak do tej pory traktowano je niejako „z przymrużeniem oka” – z charakterystycznym dla czasów pokoju dystansem. Owszem, prowadzono testy, ale nie było to nic poważnego.

Wszystko to zmieni się niebawem dzięki wysiłkom Reaction Engines i dość potężnym zastrzykom funduszy, jakie płyną w kierunku tej brytyjskiej firmy z UKSA i ESA (czyli, odpowiednio, Brytyjskiej i Europejskiej Agencji Kosmicznej). I z pomocą tych funduszy, już za pięć lat, ma powstać  Skylon – pierwszy w pełni funkcjonalny rakietoplan na świecie. Skylon startował będzie jak samolot; pod względem możliwości przypominać ma jednak bardziej rakietę. Poruszać będzie się nie w atmosferze, jak dotychczasowe samoloty, ale ponad nią – na orbicie okołoziemskiej, co pozwoli mu skrócić średni najkrótszy czas podróży z punktu A do punktu B nawet do dziesięciu razy. Rakietoplan ma rozwijać prędkość nawet do 30 000 km/h (!!).

 

 

Lot z Europy do Chin czy do Stanów zabierze więc nie dziesięć godzin, ale godzinę.

Co więcej, Skylon ma mieć możliwość wykonywania wszystkich standardowych misji w kosmosie – m.in. transportowania załogi z i na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).

Brzmi jak science-fiction? Możliwe. Jednak Brytyjczycy podchodzą do sprawy poważnie, czego dowodem są m.in. plany rozbudowy przystosowanego do obsługi Skylonów portu kosmicznego na terenie tego kraju.