planetoida

Dziewięć Księżyców od katastrofy. W sobotę minie nas planetoida 2007 ML24

Gdyby trafiła, mówilibyśmy o kraterze wielkości sporego miasta. Ale nie trafi – i to jest cała historia w jednym zdaniu.

W najbliższą sobotę, 4 lipca, o godzinie 21:53 czasu polskiego obok Ziemi przemknie planetoida 2007 ML24. Kosmiczna skała o rozmiarach od 360 do 800 metrów, czyli obiekt, który spokojnie zmieściłby w sobie kilka wieżowców.

I nie, nie musisz odwoływać planów na weekend.

Jak blisko to naprawdę jest?

Planetoida minie nas w odległości około 3,5 miliona kilometrów. Brzmi jak niewiele – dopóki nie przeliczy się tego na coś namacalnego.

To dziewięciokrotność dystansu, jaki dzieli Ziemię od Księżyca. Według najnowszych danych NASA to odległość całkowicie bezpieczna, a eksperci nie widzą absolutnie żadnego powodu do niepokoju.

W skali kosmosu to bliskie spotkanie. W skali naszego bezpieczeństwa – margines liczony w milionach kilometrów.

Dlaczego nagle tyle tych planetoid?

Bo faktycznie mamy ostatnio urodzaj. To już drugi duży obiekt w ciągu kilku dni.

27 czerwca minęła nas planetoida jeszcze większa – 1997 NC1, o średnicy od 750 do nawet 1650 metrów, która przeleciała w odległości 2,6 miliona kilometrów.

Tu warto coś wyjaśnić. Planetoidy mijają Ziemię cały czas – dosłownie codziennie przelatuje ich obok kilka, czasem kilkanaście. Zwykle to jednak drobiazgi, obiekty mające po kilka czy kilkanaście metrów. To, co obserwujemy teraz, to raczej rzadka kumulacja dużych ciał niebieskich w krótkim czasie.

Kosmos nie zmienił reguł. Po prostu tym razem przysłał większych gości.

Co by się stało, gdyby jednak trafiła?

Tego scenariusza akurat nikt nie musi się bać, ale liczby robią wrażenie.

Obiekt o średnicy kilkuset metrów wybiłby w powierzchni krater szeroki na kilkanaście kilometrów. Gdyby uderzył w ocean, skończyłoby się gigantyczną falą tsunami zdolną zagrozić całym wybrzeżom.

I nie jest to wyłącznie teoria. Ziemia ma takie blizny do dziś – krater Bosumtwi w Ghanie (10,5 km średnicy), Nördlinger Ries w Niemczech (24 km), Zhamanshin w Kazachstanie (14 km) czy Sierra Madera w Teksasie (13 km). Każdy z nich to ślad po kolizji, która kiedyś naprawdę się wydarzyła.

Skąd właściwie wiemy, że nadlatuje?

Bo obserwujemy ją od prawie dwóch dekad. Planetoidę 2007 ML24 odkryto 22 czerwca 2007 roku w ramach przeglądu nieba prowadzonego przez amerykańskie Obserwatorium Mount Lemmon.

Okrąża Słońce w około 241 dni i została zaklasyfikowana jako obiekt bliski Ziemi (NEO) oraz planetoida potencjalnie niebezpieczna (PHA). To brzmi dramatycznie, ale „potencjalnie niebezpieczna” w języku astronomów oznacza po prostu obiekt, który warto mieć na oku – nie taki, który zaraz w nas uderzy.

Należy do grupy Atena, czyli planetoid krążących głównie wewnątrz orbity Ziemi. W tym samym towarzystwie jest zresztą słynny Apophis – ten, który od lat rozpala wyobraźnię naukowców i fanów astronomii.

źródło: rmf24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *