„Dobry strateg nie popełnia dwa razy tego samego błędu” – powiedział kiedyś na pewno jakiś generał, nie wierzę, że nie. Nawet, jeżeli nie zapisano tego w podręcznikach. Idąc tą sentencją, można dojść do wniosku, że na chwilę obecną Jensen Huang, CEO NVIDII dobrym strategiem nie jest, gdyż firma zaliczyła tę samą wpadkę co przed miesiącem.

Kiedy ruszyła sprzedaż nowych RTX-ów, 3090 oraz 3080, mało któremu klientowi przyszło cieszyć się z zakupu nowej karty graficznej. Układy rozeszły się jak świeże bułeczki w dzień przed długim weekendem, a osoby, które już dodały produkt do koszyka, już oczami wyobraźni widziały Dooma Eternal w 4K i 60 klatkach na swoich TV, musiały obejść się smakiem, gdyż dochodziło do zawieszania się stron internetowych partnerów NVIDII. A jeżeli ktoś zbyt wiele razy odświeżał stronę, to system zabezpieczający traktował go jako bota i anulował proces zakupu. Dlaczego do tego doszło? Między innymi ponieważ samych kart było za mało i wszystko wyprzedało się w przeciągu paru minut.

W przypadku GeForce’a RTX 3070 doszło do takich samych scen. Kart było za mało, serwery nie wytrzymały natłoku, zabezpieczenia stron identyfikowały mniej cierpliwych klientów (F5 F5 F5 F5 F5 F5!) jako botów. W efekcie, mało komu przyszło cieszyć się nowym GPU. A część osób, które RTX-a 3070 zakupiły, próbują teraz odsprzedawać swoje konta z zamówioną kartą na Newegg, eBay oraz BestBuy za 2- a nawet 3-krotnie wyższą kwotę.

Źródło: https://www.notebookcheck.net/The-GeForce-RTX-3070-Founders-Edition-launch-was-another-mess-for-NVIDIA.500558.0.html

 

Żeby całej sprawie dodać jeszcze więcej rumieńców, to warto przypomnieć, że NVIDIA opóźniła premierę RTX-a 3070 o dwa tygodnie, żeby… uzupełnić zapasy na dzień premiery. Wyszło, jak wyszło.

Jeżeli widzicie teraz sławnego GIF-a z Woodym Hareldsonem, który wyciera sobie oczy banknotami, tylko, że zamiast Woody’ego wstawiacie tam twarz pana Huanga, to wcale się nie dziwię.

Warto jednak na sprawę spojrzeć trochę szerzej i zadać sobie pytanie, czy CEO „zielonych” nie będzie musiał niedługo sięgnąć po drobniejszy nominał. AMD przedwczoraj pokazało wydajność nowych Radeonów RX. I NVIDIA raczej ma powody do obaw, gdyż zaprezentowane przez AMD wykresy pokazywały, że najnowsze „Radki” są w stanie osiągać wyższą wydajność w grach (wliczając w to gaming w 4K) niż najnowsze RTX-y. Argument posiadania ray tracingu NVIDIA także już straciła. Mało tego, Radeon RX 6900 XT oraz Radeon RX 6800 XT są nieco tańsze niż ich odpowiedniki od „zielonych”.

Pozostało tylko pytanie, jak AMD wykorzysta potknięcia konkurenta? Paradoksalnie to NVIDIA zrobiła świetny grunt pod udaną sprzedaż Radeonów. Forum NVIDII jest obecnie zalane sfrustrowanymi klientami i w wielu wątkach i wiadomościach powtarza się fraza „AMD time”. Najnowsze Radeony trafią do sprzedaży w połowie listopada, wtedy też najpewniej dowiemy się, która firma na premierę swoich nowych kart graficznych wypadła lepiej.