Co prawda nowe Wrota Baldura nie mają jeszcze oficjalnej daty premiery i wiadomo póki co, że w sierpniu pojawi się na Steamie w Early Accesie, ale widać, że produkcja gry znajduje się już na dość zaawansowanym etapie.

Dyrektor generalny studia Larian, które wzięło na swoje barki obowiązek stworzenia trzeciej części Baldur’s Gate, uraczył fanów serii dość długim gameplay’em. Nie był on wcześniej specjalnie przygotowywany, jak czasami ma to miejsce, żeby pokazać grę z jak najlepszej strony, a wszystkie decyzje podejmowane w grze były spontaniczne. Miłośnicy poprzedniej dużej produkcji od belgijskiego studia z pewnością zwrócą uwagę, że nowy „Baldur” wygląda, jak Divinity: Original Sin 2 na sterydach. Nic dziwnego, gdyż przygotowywany jest w oparciu o nową wersję autorskiego silnika graficznego Divinity Engine, na którym przywołany tytuł bazował. Walka także przypomina tę z poprzedniego hitu Belgów. Co mi akurat odpowiada. Da się także zobaczyć, że od poprzedniego gameplay’u (sprzed trzech miesięcy) udało się poprawić różnego typu animacje oraz oświetlenie. Zmodyfikowano także interfejs i teraz zajmuje on mniej miejsca na ekranie. 

 

 

W zapisie rozgrywki uwagę zwracają liczne cutscenki z ładnie wyglądającą animacją mimiki twarzy, zarówno u bohaterów, jak i NPC-ów. Twórcy wydają się także rozwijać to, co już bardzo dobrze działało w Divinity: Original Sin 2, czyli manipulowanie otoczeniem oraz interakcje z towarzyszami.  

Baldur’s Gate III jest grą bazującą na systemie Dungeon & Dragons, a konkretniej – na jego piątej edycji. To zaś sprawia, że sukces wszystkich akcji, nieważne, czy mówimy o skradaniu się, czy otwieraniu zamków lub skrytobójstwa, opiera się nie tylko na umiejętnościach kierowanych postaci, ale też szczęście w rzucie kością. A jak wiadomo – kości potrafią płatać figle, o czym zresztą CEO Larian Studio mógł przekonać się na własnej skórze w czasie gry.