Fani uniwersum „Najstarszych zwojów” nie mają lekko. Ostatnia gra z cyklu została wydana w 2014 roku, a że było to MMORPG The Elder Scrolls Online, to raczej nie każdy był z tego powodu szczęśliwy. Zaś poprzednia odsłona dla jednego gracza, TES V: Skyrim, przypada na 2011 rok. Nie licząc jej odświeżonej wersji z 2016 roku, która nie wniosła do gry nic ponad tekstury wyższej jakości i usprawnione oświetlenie i inne efekty graficzne.

Dlatego, kiedy na E3 2018 Bethesda zaprezentowała króciutki i właściwie nie zdradzający nic teaser The Elder Scrolls VI, fani oszaleli z radości, licząc jednocześnie, że już niebawem przyjdzie im zagrać w nową odsłonę kultowego erpega. Okazało się jednak, zresztą nie jest to specjalnie wielkie zaskoczenie, że na nowe „elder skrolsy” przyjdzie nam jeszcze poczekać kilka lat. Przynajmniej tak zasugerował Pete Hines, jeden z szefów działu marketingu Bethesdy.

 

 

TES VI ukaże się dopiero po Starfield, o którym na chwilę obecną wiadomo niewiele i także doczekał się wyłącznie krótkiego teasera. Graczy czeka więc jeszcze kilka lat czekania. Ba! Zapowiedź gry jest jeszcze odległa o lata, o samej grze nie wspominając. Hines ostudził także głowy tych, którzy spodziewali się jakichś nowych szczegółów już w tym roku, podczas konferencji mającej zastąpić występ Bethesdy na odwołanych targach E3.

No cóż, Bethesda jest cały czas na cenzurowanym po ogromnych wpadkach związanych z Falloutem 76. Fanom postapokaliptycznego uniwersum wciąż ciężko wybaczyć zmasakrowanie ulubionej marki. Bethesda powinna więc wyciągnąć wnioski z tej sytuacji i postarać się, żeby nie zrazić do siebie fanów drugiego największego uniwersum, jakie posiada.